Dom nad stawem
16.02.2012
, aktualizacja: 17.02.2012 09:03
Działka, mimo swego uroku i dobrej lokalizacji - blisko centrum Poznania - długo nie mogła znaleźć nabywcy, bo znaczną jej część zajmował... staw. W końcu właściciele, zamiast podejmować kolejne próby jej sprzedaży, postanowili na niej zamieszkać. I tak powstał dom z tarasem wiszącym nad wodą.

Fot. Bartosz Makowski
Widok na dom od strony wjazdu na działkę

Fot. Bartosz Makowski
Właściciele nieruchomości, jak i architekci postawili na naturalność i prostotę - zarówno jeśli chodzi o bryłę domu, jak i jego otoczenie

Fot. Bartosz Makowski
Charakterystycznym elementem części dziennej jest jasna, przestronna kuchnia z wyjściem na taras, połączona z równie dużą jadalnią. W ten sposób właścicielka zrekompensowała sobie wieloletni brak przestrzeni w tych pomieszczeniach, którego doświadczała w poprzednim domu

Fot. Bartosz Makowski
Dwustronnie przeszklone palenisko jest atrakcyjnym elementem wnętrza, który podkreśla integrację przestrzeni części dziennej domu

Fot. Bartosz Makowski
Dom ma aż trzy kondygnacje, ta najniższa, częściowo ukryta w skarpie, pełni funkcje gospodarcze
ZOBACZ TAKŻE
- Dom osadników z XXI wieku (02-03-12, 09:07)
- Dom na Mazurach, czyli baza żeglarska z wygodami (16-01-12, 08:48)
- Dom z cegły po remoncie (17-10-11, 09:39)
- Stylowy dom na Śląsku (19-09-11, 10:27)
- Dom na trudną działkę (19-08-11, 10:09)
- Drewniany dom w pięć miesięcy. Dom z prefabrykatów. (17-08-11, 10:00)
- Dom z widokiem na jezioro - przebudowa stodoły (16-06-11, 10:30)
- Przebudowa domu z lat 70 (30-09-10, 16:17)
Autor projektu: architekt Marcin Major; powierzchnia domu: 365 m2; mieszkańcy: 4 osoby
Historia tego miejsca zaczęła się od kłopotów. Właściciele przez długi czas nie mogli sprzedać ostatniej działki z kilku, które uzyskali po podziale należącej do nich ziemi. Czas mijał, wokół - na sąsiednich parcelach - powstawały nowe domy, a ta najbardziej ich zdaniem malownicza coraz bardziej dziczała. Co było z nią nie tak?
Woda zamiast ogrodu
Okazało się, że to właśnie jej oryginalne położenie - na wzniesieniu o dość dużym, naturalnym spadku, nad rozległym, pamiętającym czasy zaborów stawem - uniemożliwiało jej korzystną sprzedaż. Trudno było znaleźć chętnego na zakup ziemi - będącej w połowie stawem, a w połowie pagórkiem - w cenie działki budowlanej. Wszyscy potencjalni nabywcy dochodzili szybko do wniosku, że inwestycja w taką parcelę to nie jest najlepsza lokata kapitału.
Dziś staw to główny atut posesji (zdjęcie). Powstał nad nim atrakcyjny, prosty w formie dom z oryginalnie nadwieszonym nad lustrem wody tarasem.
Prostszą bryłę trudno sobie wyobrazić - dwuspadowy dach, prostokątny rzut przypominają rysunek domu z dziecięcej książeczki. Z jednym wyjątkiem - tam, gdzie zazwyczaj rysuje się podwórko lub ogród, jest tafla wody.
Przekonali... siebie
Wielokrotne zachwalanie atutów posesji coraz to nowym potencjalnym nabywcom nie pozostało bez wpływu na samych właścicieli. Z każdą rozmową coraz bardziej przekonywali się do idei, że w tym miejscu najlepiej będzie się prezentował... ich własny dom. Pomysł był o tyle niecodzienny, że niecały kilometr dalej ich dom już stał. Był to budynek powstały w wyniku przebudowy domu z lat 70. - tak zwanej gierkowskiej kostki. Ponieważ jednak od "liftingu" minęło sporo czasu i dom ponownie nadawał się do remontu, właściciele doszli do wniosku, że zamiast odnawiać stary budynek, zbudują nowy.
Uroki planowania
Poza chęcią zagospodarowania niesprzedanej działki, za budową nowego obiektu przemawiał fakt, że stary dom inwestorów był budowany i remontowany na miarę swoich czasów, co znalazło odzwierciedlenie w doborze materiałów, jakości wykończenia i stylistyce. A że - co wiele osób jeszcze pamięta - inwestorzy mieli wówczas znikomy wpływ na dobór materiałów i brano co było, ciesząc się, że w ogóle udało się cokolwiek zdobyć, zarówno jakość konstrukcji, jak i wystroju pozostawiała wiele do życzenia. Tym bardziej więc idea "wymyślania" i budowania własnego siedliska od nowa była niesłychanie kusząca dla naszych gospodarzy. Decyzja zapadła szybko.
- Ubolewając nad tym, że dotychczasowy dom, mimo dużej powierzchni całkowitej, miał bardzo małą kuchnię, "projektowanie" nowego zaczęłam od kuchni - ogromnej, położonej w centralnym miejscu i połączonej z jadalnią - wspomina pani domu.
Dołączenie do kuchni z jadalnią innych pomieszczeń oraz opracowanie całej koncepcji lokalizacji domu na nietypowej działce, powierzono wrocławskiej pracowni architektonicznej Major Architekci.
Architekt Marcin Major, zanim przystąpił do pracy, przyjechał do Poznania osobiście zobaczyć działkę. W wyniku tej wizyty szybko narodziła się koncepcja domu wbudowanego w skarpę oraz wyposażonego w duże tarasy i przeszklenia (zdjęcie), otwierające dom na malowniczą okolicę.
- Wiadomo, że każdy proces tworzenia projektu domu wymaga dyskusji, nasze jednak zdawały się nie mieć końca. Ale ich efektem jest dom, z którego jesteśmy bardzo zadowoleni. I - co należy podkreślić - zbudowaliśmy go dokładnie tak, jak został zaplanowany, bez żadnych poprawek czy nagłych olśnień w trakcie prac, co jest podobno częstym zjawiskiem - podkreślają właściciele.
Na budowie
Do prac budowlanych przystąpiono w połowie 2008 roku. Poprzedziły je czynności związane z koniecznością dostosowania nietypowej działki pod budowę domu.
W ramach prac przygotowawczych przeprowadzono rekultywację stawu i umocniono jego brzegi oraz wzmocniono skarpę, na której miał stanąć nowy budynek.
Ingerencji w skarpę wymagało również wykonanie konstrukcji podtrzymującej ogromny taras, niemal nadwieszony nad taflą wody. Żeby zapewnić jej bezpieczeństwo, osadzono ją na potężnych stopach fundamentowych ze zbrojonego betonu, o bokach szerokości 1,30 m, zagłębionych w gruncie.
Mając na uwadze ukształtowanie terenu i związane z tym ryzyko osiadania gruntu, również przy stawianiu ścian zewnętrznych podjęto specjalne prace, mające zapewnić bryle domu stabilność. W tym celu zastosowano zbrojone belki - rodzaj wieńca, który ma za zadanie usztywnić konstrukcję budynku.
- Dzięki tym zabiegom nie ma obaw, że któregoś dnia jedna ze ścian runie do stawu. Jeśli już coś miałoby runąć, to od razu cały dom - żartuje gospodarz.
Historia tego miejsca zaczęła się od kłopotów. Właściciele przez długi czas nie mogli sprzedać ostatniej działki z kilku, które uzyskali po podziale należącej do nich ziemi. Czas mijał, wokół - na sąsiednich parcelach - powstawały nowe domy, a ta najbardziej ich zdaniem malownicza coraz bardziej dziczała. Co było z nią nie tak?
Woda zamiast ogrodu
Okazało się, że to właśnie jej oryginalne położenie - na wzniesieniu o dość dużym, naturalnym spadku, nad rozległym, pamiętającym czasy zaborów stawem - uniemożliwiało jej korzystną sprzedaż. Trudno było znaleźć chętnego na zakup ziemi - będącej w połowie stawem, a w połowie pagórkiem - w cenie działki budowlanej. Wszyscy potencjalni nabywcy dochodzili szybko do wniosku, że inwestycja w taką parcelę to nie jest najlepsza lokata kapitału.
Dziś staw to główny atut posesji (zdjęcie). Powstał nad nim atrakcyjny, prosty w formie dom z oryginalnie nadwieszonym nad lustrem wody tarasem.
Prostszą bryłę trudno sobie wyobrazić - dwuspadowy dach, prostokątny rzut przypominają rysunek domu z dziecięcej książeczki. Z jednym wyjątkiem - tam, gdzie zazwyczaj rysuje się podwórko lub ogród, jest tafla wody.
Przekonali... siebie
Wielokrotne zachwalanie atutów posesji coraz to nowym potencjalnym nabywcom nie pozostało bez wpływu na samych właścicieli. Z każdą rozmową coraz bardziej przekonywali się do idei, że w tym miejscu najlepiej będzie się prezentował... ich własny dom. Pomysł był o tyle niecodzienny, że niecały kilometr dalej ich dom już stał. Był to budynek powstały w wyniku przebudowy domu z lat 70. - tak zwanej gierkowskiej kostki. Ponieważ jednak od "liftingu" minęło sporo czasu i dom ponownie nadawał się do remontu, właściciele doszli do wniosku, że zamiast odnawiać stary budynek, zbudują nowy.
Uroki planowania
Poza chęcią zagospodarowania niesprzedanej działki, za budową nowego obiektu przemawiał fakt, że stary dom inwestorów był budowany i remontowany na miarę swoich czasów, co znalazło odzwierciedlenie w doborze materiałów, jakości wykończenia i stylistyce. A że - co wiele osób jeszcze pamięta - inwestorzy mieli wówczas znikomy wpływ na dobór materiałów i brano co było, ciesząc się, że w ogóle udało się cokolwiek zdobyć, zarówno jakość konstrukcji, jak i wystroju pozostawiała wiele do życzenia. Tym bardziej więc idea "wymyślania" i budowania własnego siedliska od nowa była niesłychanie kusząca dla naszych gospodarzy. Decyzja zapadła szybko.
- Ubolewając nad tym, że dotychczasowy dom, mimo dużej powierzchni całkowitej, miał bardzo małą kuchnię, "projektowanie" nowego zaczęłam od kuchni - ogromnej, położonej w centralnym miejscu i połączonej z jadalnią - wspomina pani domu.
Dołączenie do kuchni z jadalnią innych pomieszczeń oraz opracowanie całej koncepcji lokalizacji domu na nietypowej działce, powierzono wrocławskiej pracowni architektonicznej Major Architekci.
Architekt Marcin Major, zanim przystąpił do pracy, przyjechał do Poznania osobiście zobaczyć działkę. W wyniku tej wizyty szybko narodziła się koncepcja domu wbudowanego w skarpę oraz wyposażonego w duże tarasy i przeszklenia (zdjęcie), otwierające dom na malowniczą okolicę.
- Wiadomo, że każdy proces tworzenia projektu domu wymaga dyskusji, nasze jednak zdawały się nie mieć końca. Ale ich efektem jest dom, z którego jesteśmy bardzo zadowoleni. I - co należy podkreślić - zbudowaliśmy go dokładnie tak, jak został zaplanowany, bez żadnych poprawek czy nagłych olśnień w trakcie prac, co jest podobno częstym zjawiskiem - podkreślają właściciele.
Na budowie
Do prac budowlanych przystąpiono w połowie 2008 roku. Poprzedziły je czynności związane z koniecznością dostosowania nietypowej działki pod budowę domu.
W ramach prac przygotowawczych przeprowadzono rekultywację stawu i umocniono jego brzegi oraz wzmocniono skarpę, na której miał stanąć nowy budynek.
Ingerencji w skarpę wymagało również wykonanie konstrukcji podtrzymującej ogromny taras, niemal nadwieszony nad taflą wody. Żeby zapewnić jej bezpieczeństwo, osadzono ją na potężnych stopach fundamentowych ze zbrojonego betonu, o bokach szerokości 1,30 m, zagłębionych w gruncie.
Mając na uwadze ukształtowanie terenu i związane z tym ryzyko osiadania gruntu, również przy stawianiu ścian zewnętrznych podjęto specjalne prace, mające zapewnić bryle domu stabilność. W tym celu zastosowano zbrojone belki - rodzaj wieńca, który ma za zadanie usztywnić konstrukcję budynku.
- Dzięki tym zabiegom nie ma obaw, że któregoś dnia jedna ze ścian runie do stawu. Jeśli już coś miałoby runąć, to od razu cały dom - żartuje gospodarz.
1
2
następne »
-
Dom nad stawem
skowroneczek
07.03.12, 00:08
Fajny dom, fajne zdjecia. Gratulacje!--»
Zobacz także »
PRZED DECYZJĄ
BUDOWA i REMONT
INSTALACJE
KONTAKT Z REDAKCJĄ
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- ladnydom@agora.pl



więcej zdjęć











