Dom w ogrodzie marzeń

Jolanta Zdanowska

Pani Urszula jest wielką miłośniczką ogrodów. Już na etapie projektowania domu nie było wątpliwości, że koncepcja budynku musi być podporządkowana wizji przyszłego ogrodu. Rośliny miały otulać dom zielenią z każdej strony. A elewacja miała być dla nich tłem...

dom na wsi
Widok na dom od strony ogrodu. Ciemna elewacja to niecodzienny sposób na wykończenie domu jednorodzinnego. W intensywnie zielonym otoczeniu sprawdza się jednak znakomicie, tworząc piękne tło dla starannie wypielęgnowanych roślin
Fot. Marek Szymański
Metryczka budynku:

Powierzchnia użytkowa: 290 m2

Powierzchnia działki: 3000 m2

Projekt domu: architekt Halina Michna-Goldberg, Autorskie Pracownie Projektowe Unimed

Projekt ogrodu: Agnieszka Puszko, właścicielka firmy ogrodniczej "Zielono mi"

Decyzja o budowie domu na wsi

Przed wielu laty pani Urszula z mężem i dwiema córkami wyprowadziła się z ciasnego warszawskiego mieszkania do domu na obrzeżach miasta. Ich pierwszy dom też otoczony był ogródkiem - choć niewielkim, to starannie utrzymanym i pielęgnowanym przez gospodynię. Z biegiem czasu dom okazał się jednak niewygodny z dość prozaicznego powodu.

- Było w nim dużo schodów - mówi pani Urszula. - Trzy schodki tu, cztery schodki tam... I w ciągu dnia robi się z tego kilkadziesiąt pięter! Kiedy człowiek jest młody, zupełnie nie zwraca na to uwagi. Niestety, z wiekiem staje się to uciążliwe. Zaczęliśmy z mężem marzyć o domu, w którym wszystkie najważniejsze pomieszczenia byłyby ulokowane na jednym poziomie.

Od marzeń do ich realizacji upłynęło sporo czasu. Decyzja o budowie nowego domu zapadła mniej więcej dekadę temu. Nowy budynek miał stanąć na przepięknej, rozległej działce, sąsiadującej z puszczą. Spokój, cisza, świeże powietrze... - Idealne miejsce na ogród! - pomyślała od razu pani Urszula. Budowa trwała jednak dość długo i właściciele wprowadzili się do nowego domu dopiero dwa lata temu.



Dom w ogrodzie: zanurzony w zieleni

Przygotowanie projektu budynku powierzono pani Halinie Michnie-Goldberg z Autorskich Pracowni Projektowych Unimed. - Właściwie od pierwszego spotkania nie miałam wątpliwości, że dla inwestorów, a zwłaszcza pani domu, dom i ogród są równie ważne i muszą się ze sobą "zgrać" w jeden organizm - mówi autorka projektu domu. - Moim zadaniem było też zaprojektowanie domu w stylu raczej tradycyjnym, ponadczasowym, który wbrew zmieniającym się modom i trendom zawsze będzie wyglądał dobrze...

Już samo usytuowanie budynku blisko jednego z narożników działki wynika z chęci wyeksponowania tego pięknego ogrodu. Dzięki takiej lokalizacji budynku, miejsca na rośliny i obszerne trawniki jest bardzo dużo.

Sprawiająca dość ekstrawaganckie wrażenie elewacja domu z monochromatycznego, grafitowego klinkieru - ciemna i pozbawiona zbędnych detali, też została zaprojektowana z myślą o ogrodzie. Ma ona stanowić kontrastowe tło dla białych pni brzóz i ukochanych roślin pani Urszuli - kolorowych azalii i rododendronów. Wokół całego budynku, na różnych poziomach, umieszczone zostały wielkie murowane donice na rośliny, aby dom dosłownie wynurzał się z zieleni.

Duże donice zaprojektowano również na górnym tarasie z myślą o tym, by posadzić tam gatunki o długich, zwieszających się pędach. Z tymi donicami wiąże się jednak pewien problem, którego właściciele do tej pory jeszcze nie rozwiązali. Donice są uszczelnione grubą folią, używaną do oczek wodnych. Ze względu na silne nasłonecznienie tego miejsca, trzeba było zainstalować w nich nawadnianie automatyczne z odprowadzeniem nadmiaru wody. Niestety, mimo kilkakrotnych poprawek uszczelnienia, donice przeciekają i wciąż nie jest możliwe posadzenie w nich na stałe roślin.

Dom na wsi pełen rodzinnych pamiątek

Kiedy wchodzi się do domu, największe wrażenie robi przestrzeń, piękne widoki na ogród i ponadczasowa elegancja wnętrza salonu, którą podkreślają stare meble i detale. Właściciele mają ogromny sentyment do tych "staroci", z których większa część to cenne pamiątki rodzinne. Autentyczne biurko, zegar i portret pradziadka pana domu zajmują eksponowane miejsca. Godne uwagi jest również stare pianino, należące dawniej do rodziny pani domu. Zostało starannie odrestaurowane i wyremontowane, wciąż można na nim grać.

Architekt Halina Michna-Goldberg dobrze rozumiała inwestorów. Sama też lubi takie rzeczy, które mogą przetrwać wieczność, zachwycając swoją formą i nie ulegając żadnym modom. Często się nimi inspiruje.

- Projektując te wnętrza starałam się stworzyć dom z tradycjami, taki który jak najlepiej odzwierciedla upodobania, charakter i sposób życia gospodarzy - mówi projektantka. - Chciałam też, aby wnętrza były funkcjonalne, przytulne, a jednocześnie eleganckie i luksusowe. Stare meble, jako przykłady wspaniałego rzemieślniczego kunsztu, doskonale wpisywały się w klasyczny styl, jakiego życzyli sobie inwestorzy. Do jednego ze starych kredensów dopasowywaliśmy nawet wymiar ściany.

Jedynym odstępstwem od klasyki jest dość nowoczesna forma kominka z otwartym paleniskiem. Stanowi ona ciekawy kontrapunkt dla tradycyjnego wnętrza i dynamizuje przestrzeń salonu, choć otwarte palenisko w kominku zaprojektowane zostało na ich życzenie. Gospodarze nie chcieli oglądać ognia w kominku przez szyby wkładów kominkowych. Pani domu nie żałuje tej decyzji, jednak przyznaje jednocześnie, że kominek jest niezwykle rzadko używany ze względu na bezpieczeństwo gromadki wnucząt, które często spędzają czas w domu dziadków.

Na parterze, poza reprezentacyjną częścią dzienną, znajdują się także podręczna szatnia, WC i obszerna spiżarnia.

Na górnej kondygnacji zaplanowane zostały pomieszczenia dla gości - dwie sypialnie z łazienkami, garderoba oraz niewielki strych.

- Nareszcie mam dom, po którym można się poruszać bez pokonywania jakichkolwiek schodów! - cieszy się pani Ula. - No, może z wyjątkiem antresoli, ale tam nie muszę przecież wchodzić codziennie...

Dom w ogrodzie marzeń

Pani Urszula zawsze marzyła o dużym ogrodzie, który pomieściłby wszystkie jej ulubione rośliny (a jest ich sporo!). Właścicielce podobają się ogrody w stylu japońskim - eleganckie, uporządkowane, a jednocześnie wyglądające naturalnie. Miała wielką pokusę, żeby właśnie taki ogród stworzyć u siebie, ale stwierdziła jednak, że do krajobrazu "podwarszawskiej wsi" wymarzony styl nie będzie pasował. Postanowiła więc wykorzystać to, co na działce zastała. Rosła tam malownicza kępa brzóz samosiejek. Drzewa były już duże, ale rosły za gęsto, więc trzeba było je mocno przerzedzić. Po wycince powstała obszerna polanka w brzozowym lasku. To półcieniste, zaciszne stanowisko wydawało się idealne dla azalii i rododendronów. Sporą ilość tych roślin udało się kupić za niewielkie pieniądze w likwidowanej szkółce ogrodniczej.

- Krzewy były już trochę przebrane, a niektóre dość nieforemne, ale za to duże i w pełni dojrzałe - opowiada z pasją pani domu. - Nawet tym nieforemnym można przecież nadać ciekawy kształt za pomocą cięcia... Mocno "wyciągnięte" w górę rododendrony zamierzam formować w kształcie parasola.

Aby jednak kwaśnolubne azalie i rododendrony dobrze się poczuły w suchej i piaszczystej ziemi, jaka jest na działce, trzeba było zaprawić dołki do sadzenia wysokiej jakości podłożem ogrodniczym zmieszanym z kwaśnym torfem. Co roku rośliny dostają też nową porcję kwaśnego podłoża i odpowiednich nawozów. Potrzebują też bardzo regularnego nawadniania. Dzięki temu wiosną kwitną jak szalone!

Duża część ogrodu przeznaczona została na boisko sportowe z myślą o wnukach. Założono tu specjalną, sportową murawę, aby można było rozgrywać na niej mecze piłkarskie i organizować różne zabawy dla wnuków i ich przyjaciół z sąsiedztwa. Trzecia część ogrodu, tuż przed domem, została zaprojektowana i zrealizowana przez architekta krajobrazu Agnieszkę Puszko. Rozłożono tu trawę z rolki, założono regularne rabaty bylinowe i dosadzono drzew.

W weekendy dom zaczyna rozbrzmiewać tupaniem i głosami gromadki wnucząt, które wprost uwielbiają tu przyjeżdżać. W sezonie, jeśli nie rozgrywają akurat z dziadkiem meczu na boisku sportowym, to idą z babcią na długi spacer do lasu.

A kiedy już wnuki rozjadą się do swoich domów, pani Urszula siada przed jednym z okien swojego domu z widokiem na ogród. Uwielbia takie chwile. Lubi się wtedy zapatrzeć w zieleń, wsłuchać w ciszę i pomarzyć, co by tu jeszcze zmienić w ogrodzie...

Autorka projektu domu na wsi

Halina Michna-Goldberg jest architektem po Politechnice Warszawskiej. Zajmowała się dydaktyką, godząc pracę na uczelni z projektowaniem. Tworzy obiekty użyteczności publicznej (ostatnio - modernizacja pawilonu 6. w zabytkowym Szpitalu Dzieciątka Jezus), osiedla mieszkaniowe (ostatnio - przy ulicy Dalanowskiej 48 na warszawskim Targówku, które jest rozwinięciem wcześniejszego założenia przy ulicy Korzona; nieco wcześniej - osiedle przy ulicy Biruty), liczne rezydencje, domy jednorodzinne, modernizacje budynków i mieszkań, wnętrza usługowe i mieszkalne. Nie ogranicza się tylko do przekształcania przestrzeni, projektuje również drobne formy artystyczne w postaci mebli, lamp i kostiumów.

Autorka projektu ogrodu

Agnieszka Puszko, właścicielka firmy ogrodniczej "Zielono mi", projektantka ogrodu, który odgrywa tak ważną rolę w tworzeniu wizerunku domu, ukończyła studia na wydziale Architektury Krajobrazu na warszawskim SGGW. Pani Agnieszka jest entuzjastką naturalizmu i harmonii. Zajmuje się nie tylko projektowaniem ogrodów, ale i organizacją pracy oraz dobrymi relacjami z przyszłymi właścicielami ogrodów. Do każdego tematu podchodzi indywidualnie i z dużym zaangażowaniem. Jak podkreśla, kocha swoją pracę, dlatego cieszy ją każde nowe wyzwanie oraz prośby o pomoc czy radę.

"Zielono mi" to pracownia architektury krajobrazu specjalizująca się w projektowaniu i urządzaniu ogrodów i terenów zieleni zarówno dla klientów prywatnych, jak i inwestorów publicznych. Funkcjonalność, wygoda i jednocześnie nowatorskie rozwiązania - to hasła, które przyświecają działaniom pracowni. - Zależy nam, żeby każdy realizowany przez nas ogród miał swój niepowtarzalny klimat, był integralną częścią otoczenia, podkreślał walory i w pełni oddawał charakter projektowanego miejsca. Aranżujemy przestrzeń i dbamy o odpowiedni dobór roślin tak, aby ogród miał własny styl - podkreśla założycielka pracowni.

Trzy różne trawniki

W tym ogrodzie założone zostały trzy, różniące się trawnikize względu na miejsce i sposób użytkowania. - Trawnik na brzozowej polance obsiany został specjalną mieszanką traw przeznaczoną do miejsc cienistych - opowiada Agnieszka Puszko. - Specjalnie dobrane gatunki traw wytrzymują pewien niedostatek światła, jaki panuje pod koronami drzew. Zwykła trawa, tzw. uniwersalna rosłaby w takim miejscu słabo i po pewnym czasie byłaby wyparta przez mech. Trawniki w cieniu kosi się nieco wyżej niż zwykłe murawy i nie powinno się ich nawozić zbyt dużymi dawkami azotu.

Trawnik na boisku obsiano mieszanką przeznaczoną na trawniki sportowe. - Taka trawa jest bardzo odporna na deptanie i różne uszkodzenia mechaniczne. Szybko się krzewi i potrafi się błyskawicznie zregenerować. Trzeba ją kosić nisko i często. Konieczne jest też nawożenie (3-5 razy w sezonie) i regularne podlewanie.

W najbardziej reprezentacyjnym miejscu, tuż przed domem, rozłożona została trawa z rolki. Największą zaletą takiego trawnika jest to, że na efekt końcowy nie trzeba czekać. Gęsty, dojrzały trawnik, przypominający puszysty, zielony dywan, powstaje zaledwie w parę godzin (oczywiście po uprzednim przygotowaniu i wyrównaniu podłoża).

- Po rozłożeniu rolek z trawą nie można zapomnieć o intensywnym nawadnianiu murawy przez kilka tygodni, by się dobrze ukorzeniła - dodaje pani Agnieszka. A dalej postępuje się z nią tak, jak ze zwykłym trawnikiem, który trzeba przede wszystkim regularnie kosić, nawadniać i nawozić. I można siadać przed domem, by cieszyć się efektami pracy. To chyba największa nagroda i źródło satysfakcji dla każdego właściciela domu. Oby tych chwil było jak najwięcej!

Zobacz też wnętrza kaszubskiego dworku Czesława Langa



Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: ZOBACZ PRZYKŁAD





Skomentuj:

Dom w ogrodzie marzeń