Srebrzysty dom w środku lasu

Hubert Trammer

Trzydziestoczteroletni architekt Marek Szcześniak ma za sobą sześć lat praktyki w pracowni wziętego warszawskiego projektanta Stefana Kuryłowicza.

Dom Marka Szcześniaka wykończony blachą tytanowo-cynkową - praktyczną i zarazem nadającą budynkowi awangardowy wygląd
Fot. Aleksander Rutkowski
Dzięki temu jest jednym z autorów tak znanych warszawskich budowli, jak biurowce Nautilus i Focus czy siedziba Polskich Linii Lotniczych LOT.
Obecnie prowadzi pracownię architektoniczną Szcześniak-Denier Architekci. Uważa, że w ciągu najbliższych lat wiele zmieni się na dobre w polskiej architekturze. Pragnie być jednym z tych, którzy zmian tych dokonają.

Architekt opuszcza miasto

Kilka lat temu Marek Szcześniak stanął wobec wyboru: niewielkie mieszkanie w centrum miasta czy dom na przedmieściach. Wybrał to drugie.

Do szukania miejsca na dom postanowił podejść w sposób metodyczny. W mapę Warszawy i okolic wbił nóżkę cyrkla - dokładnie w punkt, gdzie zaznaczono Pałac Kultury. Narysował kilka kręgów wyznaczających dystans, jaki dzieli określone rejony od centrum stolicy. Biorąc pod uwagę odległość, a także otoczenie, stworzył ranking miejscowości, w których chciałby się osiedlić. Listę kończyła podwarszawska Magdalenka.

Jakiś czas później, rejestrując samochód, wziął z urzędu gazetę z ogłoszeniami. Znalazł w niej ofertę sprzedaży działki o powierzchni 1200 m2 wraz ze znajdującym się na niej niewielkim domkiem letniskowym. Była ona położona właśnie w Magdalence.

Lokalizacja w lesie, na skraju miejscowości, pośród zabudowy letniskowej, w pobliżu cmentarza, spodobała się architektowi. Gorzej z domem - zbudowany przez górali w 1978 roku z bali grubości zaledwie 6,5 cm, łączonych na pióro i wpust, zwieńczony stromym, dwuspadowym, pokrytym gontem dachem o sporych okapach niezbyt odpowiadał upodobaniom młodego architekta. Na dodatek, aby można było w nim mieszkać przez cały rok, budynek wymagał docieplenia.

Konieczność przeprowadzenia modernizacji stwarzała jednak szansę na zmianę wyglądu zewnętrznego. Poza wyjątkowymi sytuacjami domy dociepla się bowiem od zewnątrz, a wtedy trzeba je pokryć nowym materiałem wykończeniowym. Ponieważ proporcje budynku projektant uznał za ciekawe, szybko ocenił, że wygląd domu będzie mógł dostosować do własnych upodobań. Dlatego właśnie postanowił kupić działkę w miejscowości zajmującej w jego rankingu ostatnie miejsce, razem z domem nieodpowiadającym jego gustowi.

Dom będzie eksperymentem

Nowy właściciel - ambitny architekt - uznał, że jego dom musi być niebanalny, a przebudowa to znakomita okazja do przetestowania rozwiązań wymyślonych przez siebie lub znanych z publikacji. Postanowił przy tym, że obiekt musi być wykończony materiałem, który po pierwsze nie wymaga konserwacji, po drugie - jest produkowany w Polsce i po trzecie - nie wykracza zbyt daleko poza standardy cenowe naszego budownictwa jednorodzinnego. Chciał też, aby forma budynku była jak najprostsza. W rezultacie na materiał wykończeniowy wybrał blachę cynkowo-tytanową, zwykle stosowaną w Polsce do krycia dachów. Użycie takiego materiału do wykończenia ścian mogłoby znacznie zwiększyć koszty modernizacji, gdyby nie wyjątkowo prosty kształt bryły i niewielka wysokość pomieszczeń: w sumie koszt nowej elewacji nie różnił się zbytnio od przeciętnych kosztów wykończenia domu o podobnej powierzchni użytkowej.

Dzieło przeistoczenia

Podczas przebudowy zostały zachowane generalny układ funkcjonalny, kształt bryły i konstrukcja budynku. Dzięki temu, że obrys domu pozostał niezmieniony, jego modernizację można było przeprowadzić bez pozwolenia na budowę.

Przygotowując dom do zmiany elewacji, zlikwidowano okapy, a ganek wejściowy i balkon na pięterku włączono do wnętrza. Wzmocniono konstrukcję dachu, dwukrotnie zwiększając liczbę krokwi; podwojono też liczbę belek stropu międzypiętrowego, umieszczając nowe między istniejącymi. Na wykonane z balików ściany oraz na krokwie dachu nabito łaty grubości 12 cm i umieszczono między nimi ocieplenie z wełny mineralnej. Ocieplone ściany i dach obito deskami, po czym ekipa dekarzy pokryła całość blachą tytanowo-cynkową.

Arkusze blachy połączono na rąbek okrągły leżący. Co ciekawe, blacha została położona "na lewą stronę", żeby z bliska widoczne były napisy, umieszczone przez producenta dla oznaczenia jej rodzaju.

"Blaszany" dom ma starannie zaprojektowane detale, również z tego materiału: poziomą rynnę zagłębioną w stosunku do lica dachu i wysuniętą kilkadziesiąt centymetrów poza jego krawędź oraz specjalną obudowę wylotu wentylacji łazienki. Obudowa ta ma kształt litery L, a ponieważ jest otwarta od góry, w jej spodzie wywiercono trzy dziurki zapobiegające zbieraniu się w niej wody. Istniejący komin ceglany został na nowo wyspoinowany, a następnie pomalowany na kolor srebrny. Na wiosnę farba o tej samej barwie ma pokryć okna połaciowe. Ramy pozostałych okien są wykonane z anodowanego aluminium.

Srebrzysty i świetlisty

Niemal wszystkie istniejące otwory okienne zostały powiększone. Każde z okien jest szklone jedną taflą i nie ma podziałów. Pojawiły się także nowe: dwa połaciowe na górze i otwór w zachodniej, dotychczas bezokiennej elewacji, mający wysokość 170 i szerokość 270 cm. Właściciel zdecydował, że jest on potrzebny, kiedy przyjechał na budowę w słoneczny dzień i stwierdził, iż we wnętrzu brakuje światła. Teraz słońce rozświetla całe wnętrze domu od świtu aż do zmroku. Wynika to nie tylko z dużej, jak na tak mały dom, powierzchni okien, ale także z tego, że obie jego kondygnacje są niemal jednoprzestrzenne.

Z parteru wydzielono tylko łazienkę, a na piętrze sypialnia jest oddzielona od pracowni jedynie częściowo kominem i schodami.

Wnętrze bez podziałów czyni dom efektowniejszym i dodaje mu przestronności. Ponadto wszyscy przebywający w środku są tak naprawdę cały czas razem, co wzmacnia poczucie wspólnoty. Dzieje się to kosztem intymności, bo jedynym miejscem "prywatnym" jest łazienka. Dlatego w domu tym dobrze czuć się może tylko para osób prowadzących ten sam tryb życia. Nie ma tu ścian izolujących miejsce, gdzie się śpi, od odgłosów związanych z pracą, krzątaniną w kuchni czy słuchaniem muzyki.

Wrażeniu świetlistości domu sprzyja przeszklenie części stropu międzypiętrowego oraz biel ścian i stropów. Strop oparty na belkach drewnianych wykończono płytą gipsowo-kartonową. Drewniane są we wnętrzu jedynie podłogi (z dużych desek modrzewiowych) oraz jętki dachu i meble.

Blacha prawie wszędzie

Jednym ze sposobów na udany projekt jest konsekwencja. Dlatego blachę stanowiącą zewnętrzne wykończenie ścian domu architekt wprowadził też do wnętrza. Ryflowaną blachą aluminiową wykończono drzwi wejściowe. Z tego samego materiału zrobiono parapety i brodzik prysznica w łazience. Ze stali nierdzewnej wykonane są sprzęty w łazience: miska ustępowa, umywalka i stelaż zasłonki natrysku, tym samym materiałem wykończono niewielkie wnęki w łazience, a także wiodące do niej suwane drzwi i wsporniki podtrzymujące blat kuchenny.

Posadzkę i ściany w łazience oraz w kuchni pokryto białymi kwadratowymi płytkami o boku 10 cm. Wyboru tego dokonano z przekonaniem, że tak prosty wystrój nie znudzi się wraz ze zmianą mody. Wykończone stalową blachą nierdzewną niewielkie wnęki w łazience mają wymiary wynikające z 10-centymetrowego modułu. Najciekawiej prezentują się te umieszczone jedna nad drugą - wysokie na jeden i długie na sześć modułów. Znalazła w nich swoje miejsce kolekcja samochodzików. Jej uzupełnieniem są prawdziwy motocykl stawiany w salonie i trzy samochody parkujące przed domem, dla których wiosną ma być wzniesiony garaż. On także będzie miał wszystkie ściany i dach wykonane z jednego materiału. Tym razem ma to być poliwęglan.

Dziewczyna Marka Szcześniaka, Dorota Wolnicka, fachowiec od efektów specjalnych, podkreśla, że ich dom jest bardzo filmowy. Oznacza to, że mieści w sobie tyle różnorodnych ujęć, iż wnętrze mogłoby z powodzeniem grać dużo większy dom, a nawet kilka domów.

Skomentuj:

Srebrzysty dom w środku lasu