Wnętrze z indyjskim wystrojem

Tekst: Anna Stańczuk Zdjęcia i stylizacja: Aneta Tryczyńska

Korzenie można zapuścić wszędzie, nawet w zimnym i deszczowym kraju. Potrzeba jednak własnego kąta, by poczuć się naprawdę u siebie. Tak jak nasz gość z gorących Indii.

Bardzo długo, bo aż przez piętnaście lat, pan Gary Bachani, handlowiec z Indii, wynajmował w Polsce mieszkania. Niedawno podjął dwie niezwykle ważne decyzje. Po pierwsze, że w dalszym ciągu będzie zacieśniać swoje związki z naszym krajem. Po drugie, że kupi tu własne cztery kąty. Wybrał mieszkanie w nowym apartamentowcu na strzeżonym osiedlu w Warszawie. Zdecydował się urządzić je sam. Jego zdaniem dom ma służyć przede wszystkim wypoczynkowi, postawił więc na wygodę i nastrój. Szczególną uwagę poświęcił urządzeniu miejsca, w którym oddaje się swej ulubionej rozrywce, czyli oglądaniu filmów.

Gości wita umieszczona naprzeciw drzwi wejściowych płaskorzeźba przedstawiająca hinduskiego boga Ganesza przywieziona z Indii. Bóstwo ma głowę słonia, beczkowaty korpus i cztery ręce. Według hinduskich wierzeń to bóg opiekuńczy, ale i sprytny, usuwa przeciwności, zapewnia dobry początek wszelkich działań i dba o ich pomyślne zakończenie. Uważany jest za boga mądrości oraz patrona ludzi biznesu; pan Bachani jest jego żarliwym wyznawcą. Pokój dzienny był połączony z kuchnią, ale gospodarz uznał, że praktyczniejsze będzie oddzielenie tych pomieszczeń - przynajmniej częściowo - ścianką z płyty gipsowo-kartonowej. Po jej obu stronach znajdują się liczne wnęki: od strony kuchni - na kieliszki, a od strony pokoju - na sprzęt audio-wideo oraz na pokaźną kolekcję płyt DVD.

Ściany w pokoju, przedpokoju oraz kuchni pomalowano na jasny kolor écru, co optycznie powiększa pomieszczenia. W pokoju dziennym zaskakuje nietypowe rozwiązanie. Egzotyczne drewno merbau, położone szerokim pasem na podłodze, "wspina się" również na ścianę i sufit. Jak wspomina gospodarz, początkowo ten oryginalny pomysł wprawił ekipę remontową w niemałe zdumienie, ale z zadaniem poradziła sobie ona znakomicie.

Gospodarz nie lubi ciężkich żyrandoli i lamp. Dlatego w kuchni zainstalował niewielkie metalowe lampki i halogeny w podwieszanym suficie. Halogeny oświetlają również pozostałe pomieszczenia; na odrobinę szaleństwa pozwolił sobie za to w pokoju dziennym, gdzie światło ma kolor... fioletu. Takie rozwiązanie pan Bachani widział w jednym z klubów. Bardzo mu się spodobało i postanowił zastosować je w swoim mieszkaniu. Pan domu nie przepada również za dywanami - uważa, że niepotrzebnie zajmują przestrzeń; wyjątek zrobił jedynie dla niewielkiego dywanika przy łóżku. Woli ozdabiać wnętrze oryginalnymi bibelotami i użytecznymi drobiazgami. Zgromadził sporo pamiątek przywiezionych z egzotycznych krajów - np. metalowe rzeźby na półce w pokoju dziennym pochodzą z Dubaju.

Położone na parterze mieszkanie ma jeszcze jeden ważny dla gospodarza atut - duży taras (43 m kw.) i dwa razy większy od niego ogródek. Na tarasie można urządzać całkiem spore przyjęcia, a w ogródku rosną tuje i cyprysy, kwitną pięknie tulipany. - Hinduskie klimaty wewnątrz, na zewnątrz ogród. To dlatego dobrze się czuję w Polsce - śmieje się pan Bachani.

Skomentuj:

Wnętrze z indyjskim wystrojem