Ogród na wszystkie pory roku

TEKST BOŻENA SOBIECH

Są miejsca, w których nie sposób zmusić przyrodę, żeby rosła "pod linijkę". Państwo Kutowie ze swoim ogrodem żyją w symbiozie. - Tylko trochę mu pomagamy, tak naprawdę sam się wykreował - mówią.

Jadwiga i Tadeusz Kutowie wybrali Karkonosze z sentymentu. Tu był pierwszy teatr, w którym pracowali zaraz po studiach, a i przyroda urokliwa. - Nie lubimy płaskiego - żartują. Mieszkają w Michałowicach, gdzie tworzą teatr już od 20 lat. Najpierw wyremontowali stary dom, potem zbudowali scenę, w końcu postawili też opalane kominkami domki i restaurację. Wszystko na niecałym hektarze ziemi, pod którą jest skała. To ona stanowiła naturalny budulec i ozdobę siedliska gospodarzy. Jadwiga: - Dużo roślin wyrasta ze skał. Pamiętam, jak odczyściłam stare schodki, po których teraz się wchodzi do teatru, a przy ich końcu jest stary mur porośnięty pięknym mchem. Wkrótce spośród kamieni wychynęły paprocie. I rozrastają się nieprawdopodobne, zagłuszając, co się da.

W OGRODZIE DUSZY NIE MA OGRODZENIA

Gospodarze nie martwią się zbytnio szarogęszeniem się przyrody. Tadeusz: - Goście przyjeżdżają i mówią: "Jak tu pięknie". A my właściwie nie mamy ogrodu

- A przede wszystkim nie mamy ogrodzenia - podkreśla Jadwiga. - Zieleń wokół domu i teatru to część łąki, która gdzieś tam dalej się toczy. Jedyną granicą jest ta ułożona nie wiadomo przez kogo i kiedy - z wielkich głazów. Pewnie niegdyś czyszczono teren, by na nim zamieszkać. I tak powstała granica, którą usankcjonowano potem geodezyjnie - dziś to nasz jedyny "płot".

Tadeusz: - To wszystko dookoła to jak ogród duszy. Kiedyś wyciąłem tu i ówdzie jakieś rośliny, krzaki, drzewa, a one sobie odrastają i tworzą naturalną harmonię. Oczywiście, można "zrobić" ogród - wytyczyć ścieżki, wymierzyć, zaprosić stylistę. A u nas to nie ma znaczenia, przyroda po prostu jest. Dobrze nam z nią.

I najwyraźniej jej z nimi. Dobrze się mają i te rośliny, które ich tu przed laty ugościły, i te, które się po prostu wysiewają, w końcu i te, które sami posadzili. Tadeusz przyznaje, że ogrodowym demiurgiem jest Jadwiga: - Jej hobby to smaki i zapachy kuchni świata, aranżacja wnętrz, ogrodów i dusz...

W Michałowicach (zaraz po tym, jak wspólnie z mężem okiełznała chaszcze i skopała kawałek ziemi pod domem) Jadwiga zaczęła od posadzenia kwiatów przywiezionych z Torunia: - Mieszkaliśmy w bloku, pod którym był miniaturowy ogródek - cacuszko. Wzięłam stamtąd szczepki wszystkich roślinek, zapakowałam w skrzyneczki i przywiozłam tutaj. Potem rozsadzałam te rośliny, gdzie się dało. Teraz o określonych porach roku ogród kwitnie wszędzie tymi samymi barwami.

PTAKI NIECH SIĘ CZĘSTUJĄ

Stare drzewa wciąż obficie owocują. Korzystają z tego i gospodarze, i goście, i ptaki. - Z jabłek w tym roku zrobiłam jakieś tony suszu - mówi Jadwiga. - Przydaje się na wigilijny kompot i na co dzień do zajadania przed kominkiem. Rodziły jak szalone też nasze renklody i mirabelka. Ptaki w tym roku nie skorzystały z jarzębiny, która postanowiła odpocząć, ale za to kompletnie objadły winorośl. Niech im pójdzie na zdrowie.

Tadeusz: - Ptaki czują się tutaj u siebie. Bywa, że rano, gdy wychodzę przed dom, są zbulwersowane, że ktoś im przeszkadza.

Niektóre rośliny są szczególnymi pamiątkami. Czerwony buczek został posadzony podczas spotkania przyjaciół Jadwigi ze studiów. Rośnie od dziesięciu lat tuż przy teatrze. Tuja "szczeżuja" jest prezentem od właścicielki kawiarenki artystycznej w Kamiennej Górze. Coraz okazalej mają się modrzewie, które dawno temu jako zupełne maluchy gospodarze przyciągnęli z kamieniołomów. Jarzębina w Michałowicach ma szczególną pozycję w rankingu. Tadeusz: - Przed wojną ta miejscowość słynęła z produkcji jarzębiaka. Jarzębami obsadzano wszystkie drogi i dróżki. Do dziś sobie te pożyteczne drzewka rosną, pięknie kwitną na biało, a potem owocują.

JAK MASŁO DO BUŁKI

Ogrodowe otoczenie państwa Kutów przysparza przyjemności, ale wymaga zaangażowania o każdej porze roku. - W lecie kosi się trawniki i strzyże żywopłoty, a zimą odśnieża - mówi Tadeusz. Jesień to głównie zbieranie liści z jawora, który rośnie przed teatrem. - Bawimy się z tym niemal do zimy. Drzewo jest jak barometr zmian w przyrodzie, co roku pięknie żółknie od góry.

Z koszeniem bywa różnie. Gdy przed laty Tadeusz brał się za kosiarkę, kilkuletnia wówczas Kasia (córka Kutów, dziś mężatka) wzdychała z żalem: "Przecież tu są takie piękne kwiaty...". - I rzeczywiście, trawa po tym koszeniu była "angielska", ale już bez tych wszystkich ziółek - wspomina gospodarz. - Wykaszałem więc tylko ścieżki, między nimi rosła sobie trawa, w niej różne ziółka, dziurawiec, co żółto kwitł, i te wszystkie niebieskie "jakieś tam".

- Miniaturowe iryski - dopowiada Jadwiga. Jest i dzika róża samosiejka, i malwy: - Rosną jak szalone, gdzie sobie państwo życzą. Ale przy tego rodzaju klimacie architektonicznym pasują tu jak masło do bułki.

Oko cieszą maciejka, lawenda, irga płożąca, mieczyki, żywopłot z krzewów bzu. Przed domem - kawałek miejsca, gdzie systematycznie wdrażany jest jakiś zamysł. Obecnie przyjaciół z Wrocławia, którzy przywieźli i posadzili co nieco. Pięknieją rododendrony, funkia, różne trawy, dziko rośnie śnieguliczka

- I tak się tworzy ta nasza ogrodostruktura - mówi Tadeusz Kuta. - Cała filozofia to być częścią przyrody, w której się znaleźliśmy. Świadomość, że nie jesteśmy właścicielami, tylko epizodem w jej życiu. I wówczas można mieć święto każdego dnia.

O TWÓRCACH TEATRU

Teatr Nasz powstał w 1991 r. Jest dziełem Jadwigi i Tadeusza Kutów, małżeństwa zawodowych aktorów. Na scenie od lat towarzyszy im przyjaciel Jacek Szreniawa, muzyk i wokalista, a także córka Katarzyna. Teatr ma na koncie 38 premier, ponad 4 tysiące przedstawień. W repertuarze są spektakle i koncerty. Więcej na www.teatrnasz.pl.

OGRÓD JADWIGI I TADEUSZA KUTÓW to ogród o charakterze naturalistycznym, harmonijne "połączenie natury i kultury" - nie ma tu ogrodzenia, a rośliny idealnie wpisują się w krajobraz.

Skomentuj:

Ogród na wszystkie pory roku