W objęciach pnączy

Mury i ściany porośnięte pnączami jednych zachwycają, innym spędzają sen z powiek.
Zielony płaszcz z pnączy dodaje budynkom uroku, a monumentalnym fasadom pozwala wtopić się w ogród. Szczelna kurtyna liści chroni mury przed nagrzewaniem się w słońcu oraz namakaniem podczas zacinającego z ukosa deszczu - funkcję osłony znakomicie spełniają dachówkowato zachodzące na siebie liście, zwłaszcza winobluszczu trójklapowego.

Pnącza na budynkach są też oazą dla ptaków, które pośród splątanych pędów znajdują schronienie i wiją gniazda. Zalety można wymieniać w nieskończoność, lecz skąd w takim razie uprzedzenia wobec tych roślin?

Opowiada się, jakoby pnącza były przyczyną odpadania tynków, wilgoci w ścianach, a nawet ich zagrzybienia. Kłopoty zdarzają się jednak tylko w szczególnych wypadkach i przy zaniedbaniach wynikających ze złego wyboru roślin, nieodpowiedniego ich prowadzenia czy pielęgnowania.

Dobra podpora

Pnącza w miarę osiągania dużych rozmiarów stają się ciężkie. Podczas wiatru zachowują się jak żagiel, mogą spaść i poczynić znaczne szkody. Uwzględnijmy to, zanim postanowimy zazielenić którąś ze ścian domu.

Pnącza z przylgami i korzonkami czepnymi, pełzające po murze. Przed ich posadzeniem zwróćmy uwagę, czy w tynkach nie ma pęknięć, a w murze zwietrzałych fug (za gromadzącą się w nich wilgocią podążają korzonki przybyszowe roślin, rozrastając się i przyspieszając niszczenie muru). Takie pnącza nie powinny obciążać ścian ocieplanych np. styropianem lub wyklejanych jakimikolwiek płytkami - chyba że będą pokrywały jedynie niewielką ich część.

Pnącza wspinające się po dodatkowych podporach. W tym wypadku stan elewacji nie jest aż tak istotny. Najważniejsze, aby solidnie zamocować budowane dla pnączy rusztowania - w przypadku ścian ocieplanych koniecznie zakotwiczyć je w murze. Podpory powinny znajdować się co najmniej 10 cm od ściany, dzięki czemu roślina może się rozrastać, mur zaś jest lepiej przewietrzany (przy zwartym zazielenieniu występuje ciąg powietrza, tzw. efekt kominowy). Dla gatunków owijających się pędami zróbmy podpory z lin, rur lub drążków o średnicy najwyżej 5 cm, natomiast pnączom z czepnymi wąsami i ogonkami liściowymi zapewnijmy kraty (maksymalna grubość listew to 3 cm) lub niezbyt gęste siatki z drutu (rozpięte na odpowiednich wspornikach) z oczkami o średnicy minimum 6 cm.

Miejsca zakazane

Pnącza trzymajmy z dala od otworów wentylacyjnych, piorunochronów, anten, rynien, rolet, kaset markiz czy dachów pokrytych dachówkami lub gontem. Wszędobylskie pędy chętnie zarastają takie miejsca, mogą też się przyczynić do ich zniszczenia. W przypadku pnączy wspinających się po linach lub kratach wystarczy odpowiednie usytuowanie podpory. Niezawodnym sposobem na pohamowanie zapędów roślin jest mocne ich przycinanie. Warto też wiedzieć, że pnącza stronią od zbyt jasnych (mocno odbijających światło) powierzchni, ciemnych ścian nagrzewających się w słońcu do 45°C, a nawet bardziej, czy mocno impregnowanego podłoża. Znając nawyki roślin, łatwo stworzyć miejsca, które będą przez nie omijane - na przykład metrowej szerokości pas tynku pod rynną można nasączyć odpowiednim impregnatem, obić blachą lub wykleić nienasiąkającymi wilgocią płytkami.

Odpnączanie ścian

Niekiedy fasada domu wymaga renowacji. Warto zrobić to tak, aby zachować roślinę. W tym celu pozostawiamy kilka głównych, lecz skróconych pędów, które w pękach i zabezpieczone (np. owinięte włókniną) układamy na ziemi. Rośliny, które bez dodatkowych podpór czepiają się muru, oddzielamy od ściany po kawałku, zaczynając od dołu - w przeciwnym wypadku pędy pod własnym ciężarem mogłyby spaść, zrywając nadwątlone tynki.

Pędy, które chcemy wyrzucić, przecinamy u dołu trzy-cztery tygodnie przed zerwaniem roślin, żeby korzonki łatwo oddzielały się od muru. Nie pomoże to jednak usunąć przylg - te trzeba zdjąć ze ścian za pomocą drucianej szczotki. Z tynków mineralnych można je usuwać przez zwęglenie opalarką, a następnie szczotkowanie.

Jeśli fasada jest odnowiona, rozpinamy zachowane pędy na przytwierdzonym do muru stelażu, ponieważ same się nie utrzymają. Dopiero nowe odrosty czepiają się tynku.

Więcej o: