Zimowe podlewanie

Alicja Gawryś

Najprostsza zasada zimowego podlewania da się streścić w zdaniu: im chłodniej w domu, tym mniej wody potrzebują rośliny doniczkowe. Od tej reguły są jednak wyjątki.

We wszystkich książkach ogrodniczych znajdziemy zalecenie, by zimą, kiedy rośliny przechodzą okres spoczynku, podlewać je mniej obficie niż wiosną i latem. Jest to słuszne, jednak ilość potrzebnej roślinom wody zależy także od temperatury w pomieszczeniu, ilości dostępnego światła i wielkości doniczki, poza tym niektóre gatunki trzeba pod tym względem potraktować indywidualnie.

W przeciętnych warunkach

Przyjmijmy, że pokojowa temperatura w mieszkaniu zimą wynosi 20-22°C, a parapet, na którym stoją rośliny, nie jest nagrzany przez kaloryfer. W takich warunkach dobrze zimuje wiele roślin doniczkowych, np. fikusy, filodendrony, draceny, syngonia. Jeśli rosną w pojemnikach średniej wielkości, czyli o średnicy 10-15 cm, powinno im wystarczyć podlewanie co 5-7 dni (w wypadku większych doniczek, o średnicy ponad 20 cm - co 7-10 dni). Wodę najlepiej wlać na podstawkę lub do osłonki i odczekać 15-20 min, aż ziemia ją wchłonie i w całej doniczce stanie się równomiernie wilgotna. Kto nie ma wprawy, może to sprawdzić za pomocą patyczka wbitego do doniczki. Jeśli po wyjęciu jest wilgotny, to znaczy, że resztę wody z podstawki można wylać.

Gdy jest zimno lub gorąco

Gatunki wywodzące się z rejonów śródziemnomorskich (jak laury, cytrusy, oliwki) najlepiej zimują w chłodzie. Jeśli stoją w temperaturze około 15°C, wystarczy im podlewanie co 10-15 dni, a gdy jest chłodniej, to nawet rzadziej. Chodzi o to, by ziemia w doniczce nie wyschła zupełnie, a po dostarczeniu wody była tylko lekko wilgotna.

Kaktusów, które powinny odpoczywać w temperaturze poniżej 10°C, nie podlewamy wcale od października do lutego. Natomiast inne sukulenty, jak grubosze, noliny, wilczomlecze, potrzebują małych dawek wody, dostarczanej z rzadka (co 10-20 dni, zależnie od wielkości doniczki i temperatury, która zimą powinna dla nich wynosić nie mniej niż 15-18°C).

W niektórych mieszkaniach kaloryfery grzeją mocno, chociaż nie wszystkim roślinom to odpowiada. Tu częstotliwość podlewania powinna być taka jak latem, czyli co 1-3 dni. Weźmy też pod uwagę, że woda paruje z doniczki szybciej albo wolniej, zależnie od jej typu. Dlatego najlepiej sprawdzać po prostu palcem, czy ziemia jest wilgotna. Pamiętajmy też, że w ciepłym domu trzeba zadbać o nawilżanie powietrza.

Wyjątki od reguły

Niektóre rośliny zimą potrzebują dużo wody. Należą do nich gatunki, które właściwie przez cały rok rosną w błocie, jak cibory, sity i sitowia. Również te, które kwitną w okresie zimowym - azalie, cyklameny, cantedeskia etiopska, poinsecja - są wdzięczne za częste podlewanie. Woda jest im potrzebna, by rozwijać nowe pączki, a kwiaty utrzymywać w odpowiednim turgorze. Jeśli ich łodyżki wiotczeją, a dzieje się tak często przy słonecznej pogodzie, to znak, że chcą pić. Tu również musimy uważać, by woda nie stała zbyt długo na podstawce.

Błędy w sztuce

Warto przed podlaniem sprawdzać stan wilgotności ziemi w doniczce. Często się bowiem zdarza, że roślina, do której trudno sięgnąć (np. stojąca wysoko na półce), dostaje zbyt dużo lub zbyt mało wody. W obu przypadkach reaguje więdnięciem. Jeśli ją zalejemy i woda będzie długo pozostawać na podstawce, korzenie uduszą się z braku tlenu, a niebawem zaczną gnić. Taką roślinę trzeba jak najszybciej przesadzić, wycinając przy tej okazji chore fragmenty korzeni.

Jeżeli roślinę przesuszymy (łatwo to poznać, bo doniczka staje się lekka, a ziemia odstaje od ścianek), zwykłe podlewanie nie wystarczy, ponieważ woda szybko wycieknie z podłoża. Aby je dobrze nawilżyć, zanurzamy cały pojemnik w wiadrze na 10-15 minut. Czekamy, aż pojawią się bąbelki powietrza, a ziemia nasiąknie wodą.

Skomentuj:

Zimowe podlewanie