Przebudowa PRL-owskiej "kostki"
15.08.2011
, aktualizacja: 22.06.2010 12:21
Za czasów PRL-u osiedla domów jednorodzinnych stanowiły oazę luksusu wśród bloków z wielkiej płyty. Dzisiaj siermiężność tamtej architektury już nie zachwyca. Ale zmiany następują z dnia na dzień. Właściciele prezentowanego domu wprowadzili tu nową jakość, a za nimi z pewnością pójdą inni.

Fot. Bartosz Makowski
Właściciele nie zdecydowali się na rozbudowanie domu wzwyż, choć to rozważali. Uznali, że na wąskiej działce wysoki budynek wyglądałby nieproporcjonalnie

Fot. Bartosz Makowski
Balkon, na który wiodą wyjścia z dwóch sąsiadujących ze sobą sypialni, poszerza przestrzeń dzienną domu

Fot. Bartosz Makowski
Elewacje wykończono okładziną z piaskowca i modrzewia syberyjskiego oraz tynkami akrylowymi. Podjazd wyłożono granitową kostką

Fot. Bartosz Makowski
Kolektory słoneczne na dachu wspomagają system grzewczy

Fot. Bartosz Makowski
Na tyłach domu, na tarasie, ma powstać ogród zimowy
ZOBACZ TAKŻE
- Dom w lesie - przebudowa (09-02-12, 08:58)
- Dom z cegły po remoncie (17-10-11, 09:39)
- Doświadczenia właścicieli domu przebudowanego z PRL-owskiej "kostki" (01-02-05, 12:00)
- Przebudowa domu z lat 70 (30-09-10, 16:17)
- Dom w norweskich klimatach - przebudowa (16-02-11, 09:36)
- Dom wpisany między drzewa (22-10-10, 16:48)
- Drewniany dom w pięć miesięcy. Dom z prefabrykatów. (17-08-11, 10:00)
Pan Andrzej doskonale zna okolicę, w której wspólnie z żoną Kamilą niedawno wzniósł rodzinną siedzibę. Spędził tu, w domu rodziców, dzieciństwo i młodość. Wiedział, że ta cicha dzielnica Warszawy zapewni również jego rodzinie wygodne i spokojne życie.
Dom przeznaczony do remontu
Po miesiącach cierpliwych poszukiwań udało im się kupić stary, zniszczony dwukondygnacyjny dom w kształcie kostki, o powierzchni 180 m2, stojący na dość dużej posesji, na końcu ślepej i cichej uliczki. Budynek był mieszaniną wad i zalet. Wzniesiono go w latach 1976-78, oczywiście z ówczesnych materiałów i według obowiązujących wtedy, często absurdalnych, przepisów.
Za zaletę właściciele uznali lokalizację, a także dostęp do wszystkich mediów (elektryczności, gazu ziemnego, wodociągu i kanalizacji). Głównym mankamentem było to, że pierwsza mieszkalna kondygnacja znajdowała się nad wyniesioną ponad powierzchnię gruntu sutereną z pomieszczeniami gospodarczymi. To właśnie z tego powodu, aby się dostać do głównego wejścia do budynku, trzeba było wchodzić po wysokich, wąskich schodach. Na dodatek piwnice - ze względu na niedostateczną izolację i wysoki poziom wód gruntowych w tej okolicy - były zawilgocone.
By można było tu zamieszkać, trzeba było przeprowadzić poważny remont domu.
Trudne decyzje
"Komunistyczna" forma budynku z wysoką antresolą nie podobała się nowym właścicielom. Pan Andrzej, z zawodu inżynier, długo i skrupulatnie omawiał z fachowcami różne warianty modernizacji. Rozważano każdą możliwość i każdy pomysł. Podjęto kilka prób zaprojektowania nowego układu budynku, ale w końcu zapadła radykalna decyzja.
- Po konsultacjach z przeróżnymi specjalistami zdecydowałem się rozebrać sporą część istniejącego domu, ponieważ remont i doprowadzenie całości do stanu odpowiadającego potrzebom rodziny byłyby nieopłacalne, trudne i długotrwałe - opowiada pan Andrzej. - Kilku fachowców namawiało mnie na całkowite wyburzenie budynku, ale tak radykalny krok wiązałby się z wieloma administracyjnymi formalnościami. Dlatego tę część, która mogła nam jeszcze dobrze służyć, postanowiłem starannie wyremontować i dobudować do niej niezbędne pomieszczenia.
Rozbiórka części domu i wywiezienie gruzu z posesji kosztowały 10 tys. zł, ale dzięki temu inwestorzy zyskali większe pole manewru. Podczas rozbiórki okazało się również, że warstwowe ściany wymurowano w części z cegły ceramicznej, a w części z silikatowej, co prawdopodobnie było efektem "przejściowych trudności na rynku".
Nowy projekt
Kamila i Andrzej mieli bardzo konkretne oczekiwania i to ułatwiało wzajemną współpracę z projektantem nowo planowanego budynku, architektem Bartoszem Zdanowiczem oraz projektantem wnętrz - architektem Marcinem Kołackim.
Właścicielom zależało na stworzeniu dużego, wygodnego garażu z zapleczem gospodarczym i połączeniu go z wnętrzami mieszkalnymi wewnętrznym przejściem. Chcieli mieć także spory wiatrołap, a przy nim wydzieloną szatnię, w której jednocześnie mogłoby się przebierać kilka osób.
Kamila i Andrzej zdecydowali się zrezygnować z modnego łączenia wszystkich wnętrz dziennych. Owszem, jadalnia, salon i spory hol (15,5 m2) z drewnianą klatką schodową wiodącą na piętro, tworzą jedną dużą przestrzeń, ale już niewielka kuchnia i spiżarnia stanowią osobne wnętrza wydzielone drzwiami. Na parterze zmieściły się jeszcze gabinet z biblioteką oraz nieduże gościnne w.c. z prysznicem.
Na piętrze, w całkowicie prywatnej strefie znajdują się cztery pokoje. Każde z trojga dzieci ma własny, ale korzystają ze wspólnej łazienki. Oddzielną łazienkę wygospodarowali dla siebie rodzice tuż przy czwartej sypialni. W ich apartamencie znalazło się również miejsce na osobną garderobę.
Z trzecią kondygnacją
Największą zmianą w przebudowanym budynku było stworzenie trzeciej kondygnacji. Nie jest to jednak piętro, ale przeciwnie - w pełni zagłębiona w gruncie piwnica!
- W domu rodziców przyzwyczaiłem się do piwnicy i bardzo chciałem ją mieć w swoim - mówi właściciel. - Nawet na przekór niesprzyjającym warunkom gruntowym. Pasjonuję się wyrobem win i piwa, dlatego upierałem się przy stworzeniu profesjonalnej chłodnej przechowalni. A w pomieszczeniu obok niej umieściliśmy kino domowe.
Główne wejście i cała dzienna strefa domu znajdują się teraz na poziomie gruntu, natomiast piwnice powstały od nowa. Mając na uwadze podmokłe podłoże z wysoko przebiegającymi wodami gruntowymi, kondygnację podziemną wybudowano i zaizolowano metodą "wanny" - czyli szczelnego pomieszczenia zagłębionego w gruncie, do którego nie ma szans się przedostać żadna wilgoć z podłoża.
Dom przeznaczony do remontu
Po miesiącach cierpliwych poszukiwań udało im się kupić stary, zniszczony dwukondygnacyjny dom w kształcie kostki, o powierzchni 180 m2, stojący na dość dużej posesji, na końcu ślepej i cichej uliczki. Budynek był mieszaniną wad i zalet. Wzniesiono go w latach 1976-78, oczywiście z ówczesnych materiałów i według obowiązujących wtedy, często absurdalnych, przepisów.
Doświadczenia właścicieli domu przebudowanego z PRL-owskiej "kostki"
Za zaletę właściciele uznali lokalizację, a także dostęp do wszystkich mediów (elektryczności, gazu ziemnego, wodociągu i kanalizacji). Głównym mankamentem było to, że pierwsza mieszkalna kondygnacja znajdowała się nad wyniesioną ponad powierzchnię gruntu sutereną z pomieszczeniami gospodarczymi. To właśnie z tego powodu, aby się dostać do głównego wejścia do budynku, trzeba było wchodzić po wysokich, wąskich schodach. Na dodatek piwnice - ze względu na niedostateczną izolację i wysoki poziom wód gruntowych w tej okolicy - były zawilgocone.
By można było tu zamieszkać, trzeba było przeprowadzić poważny remont domu.
Zobacz galerię zdjęć domu z przebudowanego z PRL-owskiej "kostki"
Trudne decyzje
"Komunistyczna" forma budynku z wysoką antresolą nie podobała się nowym właścicielom. Pan Andrzej, z zawodu inżynier, długo i skrupulatnie omawiał z fachowcami różne warianty modernizacji. Rozważano każdą możliwość i każdy pomysł. Podjęto kilka prób zaprojektowania nowego układu budynku, ale w końcu zapadła radykalna decyzja.
- Po konsultacjach z przeróżnymi specjalistami zdecydowałem się rozebrać sporą część istniejącego domu, ponieważ remont i doprowadzenie całości do stanu odpowiadającego potrzebom rodziny byłyby nieopłacalne, trudne i długotrwałe - opowiada pan Andrzej. - Kilku fachowców namawiało mnie na całkowite wyburzenie budynku, ale tak radykalny krok wiązałby się z wieloma administracyjnymi formalnościami. Dlatego tę część, która mogła nam jeszcze dobrze służyć, postanowiłem starannie wyremontować i dobudować do niej niezbędne pomieszczenia.
Rozbiórka części domu i wywiezienie gruzu z posesji kosztowały 10 tys. zł, ale dzięki temu inwestorzy zyskali większe pole manewru. Podczas rozbiórki okazało się również, że warstwowe ściany wymurowano w części z cegły ceramicznej, a w części z silikatowej, co prawdopodobnie było efektem "przejściowych trudności na rynku".
Nowy projekt
Kamila i Andrzej mieli bardzo konkretne oczekiwania i to ułatwiało wzajemną współpracę z projektantem nowo planowanego budynku, architektem Bartoszem Zdanowiczem oraz projektantem wnętrz - architektem Marcinem Kołackim.
Właścicielom zależało na stworzeniu dużego, wygodnego garażu z zapleczem gospodarczym i połączeniu go z wnętrzami mieszkalnymi wewnętrznym przejściem. Chcieli mieć także spory wiatrołap, a przy nim wydzieloną szatnię, w której jednocześnie mogłoby się przebierać kilka osób.
Kamila i Andrzej zdecydowali się zrezygnować z modnego łączenia wszystkich wnętrz dziennych. Owszem, jadalnia, salon i spory hol (15,5 m2) z drewnianą klatką schodową wiodącą na piętro, tworzą jedną dużą przestrzeń, ale już niewielka kuchnia i spiżarnia stanowią osobne wnętrza wydzielone drzwiami. Na parterze zmieściły się jeszcze gabinet z biblioteką oraz nieduże gościnne w.c. z prysznicem.
Na piętrze, w całkowicie prywatnej strefie znajdują się cztery pokoje. Każde z trojga dzieci ma własny, ale korzystają ze wspólnej łazienki. Oddzielną łazienkę wygospodarowali dla siebie rodzice tuż przy czwartej sypialni. W ich apartamencie znalazło się również miejsce na osobną garderobę.
Z trzecią kondygnacją
Największą zmianą w przebudowanym budynku było stworzenie trzeciej kondygnacji. Nie jest to jednak piętro, ale przeciwnie - w pełni zagłębiona w gruncie piwnica!
- W domu rodziców przyzwyczaiłem się do piwnicy i bardzo chciałem ją mieć w swoim - mówi właściciel. - Nawet na przekór niesprzyjającym warunkom gruntowym. Pasjonuję się wyrobem win i piwa, dlatego upierałem się przy stworzeniu profesjonalnej chłodnej przechowalni. A w pomieszczeniu obok niej umieściliśmy kino domowe.
Główne wejście i cała dzienna strefa domu znajdują się teraz na poziomie gruntu, natomiast piwnice powstały od nowa. Mając na uwadze podmokłe podłoże z wysoko przebiegającymi wodami gruntowymi, kondygnację podziemną wybudowano i zaizolowano metodą "wanny" - czyli szczelnego pomieszczenia zagłębionego w gruncie, do którego nie ma szans się przedostać żadna wilgoć z podłoża.
1
2
następne »
-
Przebudowa prl-owskiej "kostki"
wioslarz
20.06.10, 08:53
co za pieprzenie - nigdy w zyciu dom ze zdjeć nie był PRLowską kostką, tandetna manipulacja»
-
Re: Przebudowa prl-owskiej "kostki"
bnch
25.06.10, 08:34
@wioslarz, a możesz napisać czemu tak uważasz, czy po prostu marudzisz?»
-
Re: Przebudowa prl-owskiej "kostki"
annajustyna
25.06.10, 09:20
Jak da mnie to najlepsze sa te maski demonow na scianie, a na zdjeciu wczesniejkrzyzyk nad drzwiami. To sie nazywa zagubienie!»
Zobacz także »
PRZED DECYZJĄ
BUDOWA i REMONT
INSTALACJE
KONTAKT Z REDAKCJĄ
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- ladnydom@agora.pl



więcej zdjęć











