Dom w norweskich klimatach - przebudowa
16.02.2011
, aktualizacja: 15.02.2011 16:53
Tylko pani Monika - obecna właścicielka - dostrzegła atuty działki i domu, wystawionych na sprzedaż w jednej z podwarszawskich miejscowości. Wbrew protestom męża i córki, postanowiła ocalić stare mury. Jej zapał zrozumiał ojciec - podobnie jak ona z zawodu architekt. Przedsięwzięcie udało się między innymi dlatego, że oboje od początku mieli świadomość, że czekają ich spore wydatki i kłopoty.

Fot.: archiwum właścicieli
Dom przed remontem. Ten widok odstraszył niejednego inwestora, ale nie zniechęcił do idei remotu ani pani Moniki ani jej ojca

Fot.: Bartosz Makowski, proj.: Marek Wajzner, Monika Grostad
Widok na wyremontowany dom od południowego zachodu

Fot.: archiwum właścicieli
Wzniesienie nowej werandy wymagało wykonania fundamentów

Fot.: Bartosz Makowski, proj.: Marek Wajzner, Monika Grostad
Widok na elewację zachodnią
ZOBACZ TAKŻE
- Dom miłośnika fortyfikacji (04-05-12, 16:12)
- Podziemna rozbudowa, czyli oryginalny projekt przebudowy domu jednorodzinnego (08-05-12, 08:10)
- Willa w lesie - projekt domu (18-01-12, 08:31)
- Nowoczesny dom w walijskiej stodole (19-12-11, 10:41)
- Dom z cegły po remoncie (17-10-11, 09:39)
- Dom ze słomy, gliny i kamieni (24-10-11, 16:10)
- Przebudowa z konieczności (18-06-11, 11:55)
- Nowoczesny dom ze słomy i gliny kryty wiórem osikowym (28-07-11, 10:53)
- Renowacja drewnianego domu (19-09-10, 16:50)
- Udana przebudowa - z małego domu okazała willa (05-06-11, 12:00)
- Przebudowa PRL-owskiej "kostki" (15-08-11, 12:00)
- Dom budowany w weekendy (05-07-10, 12:00)
- Drugie życie domu (05-07-10, 12:00)
- Przebudowana "domu-kostki" (05-09-10, 12:00)
- Dom z cegły, drewna i kamienia (05-09-10, 12:00)
- Nowoczesny dom pod Londynem (16-08-11, 10:57)
- Dom z widokiem na jezioro - przebudowa stodoły (16-06-11, 10:30)
- Atrakcyjna przebudowa domu (08-04-11, 16:05)
- Remont domu droższy od budowy (10-03-11, 08:45)
- Przebudowa domu z lat 70 (30-09-10, 16:17)
Metryczka domu:
Projekt przebudowy: architekci Marek Wajzner i Monika Grostad
Projekt wnętrz: Monika Grostad
Powierzchnia działki: 700 m2
Powierzchnia domu: 120 m2
Powierzchnia domku gościnnego: 27 m2
Mieszkańcy: małżeństwo z córką oraz dwa psy
Gdyby nie chęć skrócenia sobie drogi do domu, pani Monika pewnie nigdy nie trafiłaby w to miejsce. Dziś uważa, że to był najszczęśliwszy przypadek, jaki mógł się przytrafić osobie planującej przeprowadzkę na wieś. Wystawiona na sprzedaż zaniedbana posesja z domem do remontu - zlokalizowana przy szutrowej drodze - od razu zainteresowała zagorzałą przeciwniczkę życia w zatłoczonym blokowisku oraz na zunifikowanych, nudnych osiedlach domów jednorodzinnych.
Zarośnięty chwastami stary sad skrywał dwa małe murowane budynki, pochodzące z lat 50. ubiegłego wieku, oraz kilka zapadających się komórek. Pani Monika od razu dostrzegła, że układ działki i otaczających ją sąsiednich domów zapewnia posesji intymność i niezależność. Nie uszło jej uwagi, że działka znajduje się zaledwie pół kilometra od lasu, i jednocześnie ma dobre połączenie komunikacyjne z wieloma potrzebnymi na co dzień instytucjami, a mury zaniedbanych budynków wyglądają dość solidnie. Szybko więc nawiązała kontakt z właścicielami posesji.
Trzeba było tylko przekonać do tego miejsca pozostałych członków rodziny. Udało się, ale nie było łatwo, zwłaszcza że pan Terje Emil - mąż pani Moniki, z pochodzenia Norweg - początkowo wręcz zabronił jej kupna tego domu, a nastoletnia córka oświadczyła, że "taki dom to obciach", i że ona nigdy nie zaprosi tutaj swoich znajomych.
Punkt wyjścia
- Nie dziwię się oporowi Terjego i Weroniki - mówi pani Monika. - Jednak ja brałam pod uwagę nie tylko to, co widać na pierwszy rzut oka. Wiedziałam bowiem, że stan działki i budynków pozwoli na obniżenie ceny wyjściowej, a przebudowa umożliwi skrócenie czasu załatwiania wszelkich formalności. Wtedy to była dla nas jedyna droga do jednorodzinnego domu niedaleko Warszawy, w dobrej lokalizacji i na dodatek za rozsądne pieniądze.
Budynek mieszkalny o powierzchni użytkowej 54 m2, wybudowany na planie kwadratu, miał płaski dach pokryty papą. Jego ściany zewnętrzne wzniesione tradycyjną metodą - z gazobetonu (24 cm) i cegły silikatowej (12 cm) - były suche i pozbawione zacieków, a we wnętrzach nie było czuć stęchlizny. W piwnicy również było sucho, co świadczyło o dobrym stanie obiektu. Dlatego właścicielka zadecydowała o zachowaniu murów domu i wykończeniu ich dwoma rodzajami okładziny: drewnianą i betonową imitującą naturalny kamień. Aby stare mury nie rozwarstwiły się podczas prac i dalszej eksploatacji, związano je specjalnymi śrubami i kotwami, rozmieszczonymi w module 1 × 1 m. Dopiero potem rozpoczęto ocieplanie ścian od zewnątrz, stosując dwa materiały izolacyjne (oba o grubości 10 cm): pod okładziną z betonu - styropian, natomiast pod deskami elewacyjnymi - wełnę mineralną i folię wiatroizolacyjną.
W celu powiększenia przestrzeni domu, pani Monika postanowiła też część funkcji przenieść do piwnicy, co wiązało się z kolejnymi pracami adaptacyjnymi.
Remont piwnicy
Decyzja o adaptacji istniejącej piwnicy do celów mieszkalnych wiązała się z poważnymi i kosztownymi pracami budowlanymi.
Pomieszczenia trzeba było pogłębić (z 1,6 do 2,6 m), a całą konstrukcję bardzo dobrze ocieplić i zaizolować.
Prace nad pogłębieniem przestrzeni pod parterem, wykonywane przez sześciu pracowników, trwały ponad miesiąc i były bardzo żmudne.
Najpierw odsłonięto od wewnętrznej strony narożniki piwnicy, a następnie wybrano spod nich ziemię. W powstałych zagłębieniach wykonano betonową ławę (zbrojoną prętami). Takie same czynności wykonano potem na styku murów zewnętrznych piwnicy ze ścianą nośną. Kiedy wzmocniono narożniki i końcowe odcinki ścian nośnych, powtórzono te same prace, odkopując kolejno pozostałe fragmenty istniejących ścian zewnętrznych piwnicy (odkopywano je kawałkami o długości około metra). Na powstałej ławie wzniesiono z betonowych bloczków ściany fundamentowe, izolując je w pionie preparatami przeciwwilgociowymi, a w poziomie papą asfaltową. Od poziomu gruntu ścianę podmurówki ocieplono na zewnątrz warstwą polistyrenu ekstrudowanego, a następnie cały cokół wykończono płytkami elewacyjnymi. Od strony wnętrza ściany otynkowano zaprawą cementowo- wapienną, a - w pokoju wypoczynkowym - wykończono okładziną betonową imitującą kamień.
Pogłębienie piwnicy o 1 m wymagało usunięcia dużej ilości ziemi wykopanej w obrysie całego budynku. Żmudnie wynoszono ją wiadrami przez okna.
Projekt przebudowy: architekci Marek Wajzner i Monika Grostad
Projekt wnętrz: Monika Grostad
Powierzchnia działki: 700 m2
Powierzchnia domu: 120 m2
Powierzchnia domku gościnnego: 27 m2
Mieszkańcy: małżeństwo z córką oraz dwa psy
Gdyby nie chęć skrócenia sobie drogi do domu, pani Monika pewnie nigdy nie trafiłaby w to miejsce. Dziś uważa, że to był najszczęśliwszy przypadek, jaki mógł się przytrafić osobie planującej przeprowadzkę na wieś. Wystawiona na sprzedaż zaniedbana posesja z domem do remontu - zlokalizowana przy szutrowej drodze - od razu zainteresowała zagorzałą przeciwniczkę życia w zatłoczonym blokowisku oraz na zunifikowanych, nudnych osiedlach domów jednorodzinnych.
Zarośnięty chwastami stary sad skrywał dwa małe murowane budynki, pochodzące z lat 50. ubiegłego wieku, oraz kilka zapadających się komórek. Pani Monika od razu dostrzegła, że układ działki i otaczających ją sąsiednich domów zapewnia posesji intymność i niezależność. Nie uszło jej uwagi, że działka znajduje się zaledwie pół kilometra od lasu, i jednocześnie ma dobre połączenie komunikacyjne z wieloma potrzebnymi na co dzień instytucjami, a mury zaniedbanych budynków wyglądają dość solidnie. Szybko więc nawiązała kontakt z właścicielami posesji.
Trzeba było tylko przekonać do tego miejsca pozostałych członków rodziny. Udało się, ale nie było łatwo, zwłaszcza że pan Terje Emil - mąż pani Moniki, z pochodzenia Norweg - początkowo wręcz zabronił jej kupna tego domu, a nastoletnia córka oświadczyła, że "taki dom to obciach", i że ona nigdy nie zaprosi tutaj swoich znajomych.
Punkt wyjścia
- Nie dziwię się oporowi Terjego i Weroniki - mówi pani Monika. - Jednak ja brałam pod uwagę nie tylko to, co widać na pierwszy rzut oka. Wiedziałam bowiem, że stan działki i budynków pozwoli na obniżenie ceny wyjściowej, a przebudowa umożliwi skrócenie czasu załatwiania wszelkich formalności. Wtedy to była dla nas jedyna droga do jednorodzinnego domu niedaleko Warszawy, w dobrej lokalizacji i na dodatek za rozsądne pieniądze.
Budynek mieszkalny o powierzchni użytkowej 54 m2, wybudowany na planie kwadratu, miał płaski dach pokryty papą. Jego ściany zewnętrzne wzniesione tradycyjną metodą - z gazobetonu (24 cm) i cegły silikatowej (12 cm) - były suche i pozbawione zacieków, a we wnętrzach nie było czuć stęchlizny. W piwnicy również było sucho, co świadczyło o dobrym stanie obiektu. Dlatego właścicielka zadecydowała o zachowaniu murów domu i wykończeniu ich dwoma rodzajami okładziny: drewnianą i betonową imitującą naturalny kamień. Aby stare mury nie rozwarstwiły się podczas prac i dalszej eksploatacji, związano je specjalnymi śrubami i kotwami, rozmieszczonymi w module 1 × 1 m. Dopiero potem rozpoczęto ocieplanie ścian od zewnątrz, stosując dwa materiały izolacyjne (oba o grubości 10 cm): pod okładziną z betonu - styropian, natomiast pod deskami elewacyjnymi - wełnę mineralną i folię wiatroizolacyjną.
W celu powiększenia przestrzeni domu, pani Monika postanowiła też część funkcji przenieść do piwnicy, co wiązało się z kolejnymi pracami adaptacyjnymi.
Remont piwnicy
Decyzja o adaptacji istniejącej piwnicy do celów mieszkalnych wiązała się z poważnymi i kosztownymi pracami budowlanymi.
Pomieszczenia trzeba było pogłębić (z 1,6 do 2,6 m), a całą konstrukcję bardzo dobrze ocieplić i zaizolować.
Prace nad pogłębieniem przestrzeni pod parterem, wykonywane przez sześciu pracowników, trwały ponad miesiąc i były bardzo żmudne.
Najpierw odsłonięto od wewnętrznej strony narożniki piwnicy, a następnie wybrano spod nich ziemię. W powstałych zagłębieniach wykonano betonową ławę (zbrojoną prętami). Takie same czynności wykonano potem na styku murów zewnętrznych piwnicy ze ścianą nośną. Kiedy wzmocniono narożniki i końcowe odcinki ścian nośnych, powtórzono te same prace, odkopując kolejno pozostałe fragmenty istniejących ścian zewnętrznych piwnicy (odkopywano je kawałkami o długości około metra). Na powstałej ławie wzniesiono z betonowych bloczków ściany fundamentowe, izolując je w pionie preparatami przeciwwilgociowymi, a w poziomie papą asfaltową. Od poziomu gruntu ścianę podmurówki ocieplono na zewnątrz warstwą polistyrenu ekstrudowanego, a następnie cały cokół wykończono płytkami elewacyjnymi. Od strony wnętrza ściany otynkowano zaprawą cementowo- wapienną, a - w pokoju wypoczynkowym - wykończono okładziną betonową imitującą kamień.
Pogłębienie piwnicy o 1 m wymagało usunięcia dużej ilości ziemi wykopanej w obrysie całego budynku. Żmudnie wynoszono ją wiadrami przez okna.
-
Dom w norweskich klimatach - przebudowa
olgwit
27.02.11, 20:58
Wow! ogromna metamorfoza. podziwiam za wizje i odwage. efekt koncowy wspanialy. :)»
-
Dom w norweskich klimatach - przebudowa
kasias33
17.01.12, 17:27
zakochana jestem w elewacji tego domu i w tej czerwieni szwedzkiej»
Zobacz także »
PRZED DECYZJĄ
BUDOWA i REMONT
INSTALACJE
KONTAKT Z REDAKCJĄ
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- ladnydom@agora.pl



więcej zdjęć











