Przebudowa: dom w norweskich klimatach

Tekst Lilianna Janus-Jampolska, red. Agnieszka Cal-Hubska, zdjęcia Bartosz Makowski, archiwum właścicieli

Tylko pani Monika - obecna właścicielka - dostrzegła atuty działki i domu, wystawionych na sprzedaż w jednej z podwarszawskich miejscowości. Wbrew protestom męża i córki, postanowiła ocalić stare mury.

przebudowa domu jednorodzinnego
Fot.: Bartosz Makowski, proj.: Marek Wajzner, Monika Grostad
Jej zapał zrozumiał ojciec - podobnie jak ona z zawodu architekt. Przedsięwzięcie udało się między innymi dlatego, że oboje od początku mieli świadomość, że czekają ich spore wydatki i kłopoty.

Metryczka domu:

Projekt przebudowy: architekci Marek Wajzner i Monika Grostad

Projekt wnętrz: Monika Grostad

Powierzchnia działki: 700 m2

Powierzchnia domu: 120 m2

Powierzchnia domku gościnnego: 27 m2

Mieszkańcy: małżeństwo z córką oraz dwa psy

Gdyby nie chęć skrócenia sobie drogi do domu, pani Monika pewnie nigdy nie trafiłaby w to miejsce. Dziś uważa, że to był najszczęśliwszy przypadek, jaki mógł się przytrafić osobie planującej przeprowadzkę na wieś. Wystawiona na sprzedaż zaniedbana posesja z domem do remontu - zlokalizowana przy szutrowej drodze - od razu zainteresowała zagorzałą przeciwniczkę życia w zatłoczonym blokowisku oraz na zunifikowanych, nudnych osiedlach domów jednorodzinnych.



Zarośnięty chwastami stary sad skrywał dwa małe murowane budynki, pochodzące z lat 50. ubiegłego wieku, oraz kilka zapadających się komórek. Pani Monika od razu dostrzegła, że układ działki i otaczających ją sąsiednich domów zapewnia posesji intymność i niezależność. Nie uszło jej uwagi, że działka znajduje się zaledwie pół kilometra od lasu, i jednocześnie ma dobre połączenie komunikacyjne z wieloma potrzebnymi na co dzień instytucjami, a mury zaniedbanych budynków wyglądają dość solidnie. Szybko więc nawiązała kontakt z właścicielami posesji.

Trzeba było tylko przekonać do tego miejsca pozostałych członków rodziny. Udało się, ale nie było łatwo, zwłaszcza że pan Terje Emil - mąż pani Moniki, z pochodzenia Norweg - początkowo wręcz zabronił jej kupna tego domu, a nastoletnia córka oświadczyła, że "taki dom to obciach", i że ona nigdy nie zaprosi tutaj swoich znajomych.

Punkt wyjścia

- Nie dziwię się oporowi Terjego i Weroniki - mówi pani Monika. - Jednak ja brałam pod uwagę nie tylko to, co widać na pierwszy rzut oka. Wiedziałam bowiem, że stan działki i budynków pozwoli na obniżenie ceny wyjściowej, a przebudowa umożliwi skrócenie czasu załatwiania wszelkich formalności. Wtedy to była dla nas jedyna droga do jednorodzinnego domu niedaleko Warszawy, w dobrej lokalizacji i na dodatek za rozsądne pieniądze.

Budynek mieszkalny o powierzchni użytkowej 54 m2, wybudowany na planie kwadratu, miał płaski dach pokryty papą. Jego ściany zewnętrzne wzniesione tradycyjną metodą - z gazobetonu (24 cm) i cegły silikatowej (12 cm) - były suche i pozbawione zacieków, a we wnętrzach nie było czuć stęchlizny. W piwnicy również było sucho, co świadczyło o dobrym stanie obiektu. Dlatego właścicielka zadecydowała o zachowaniu murów domu i wykończeniu ich dwoma rodzajami okładziny: drewnianą i betonową imitującą naturalny kamień. Aby stare mury nie rozwarstwiły się podczas prac i dalszej eksploatacji, związano je specjalnymi śrubami i kotwami, rozmieszczonymi w module 1 × 1 m. Dopiero potem rozpoczęto ocieplanie ścian od zewnątrz, stosując dwa materiały izolacyjne (oba o grubości 10 cm): pod okładziną z betonu - styropian, natomiast pod deskami elewacyjnymi - wełnę mineralną i folię wiatroizolacyjną.

W celu powiększenia przestrzeni domu, pani Monika postanowiła też część funkcji przenieść do piwnicy, co wiązało się z kolejnymi pracami adaptacyjnymi.

Remont piwnicy

Decyzja o adaptacji istniejącej piwnicy do celów mieszkalnych wiązała się z poważnymi i kosztownymi pracami budowlanymi. Pomieszczenia trzeba było pogłębić (z 1,6 do 2,6 m), a całą konstrukcję bardzo dobrze ocieplić i zaizolować. Prace nad pogłębieniem przestrzeni pod parterem, wykonywane przez sześciu pracowników, trwały ponad miesiąc i były bardzo żmudne.

Najpierw odsłonięto od wewnętrznej strony narożniki piwnicy, a następnie wybrano spod nich ziemię. W powstałych zagłębieniach wykonano betonową ławę (zbrojoną prętami). Takie same czynności wykonano potem na styku murów zewnętrznych piwnicy ze ścianą nośną. Kiedy wzmocniono narożniki i końcowe odcinki ścian nośnych, powtórzono te same prace, odkopując kolejno pozostałe fragmenty istniejących ścian zewnętrznych piwnicy (odkopywano je kawałkami o długości około metra). Na powstałej ławie wzniesiono z betonowych bloczków ściany fundamentowe, izolując je w pionie preparatami przeciwwilgociowymi, a w poziomie papą asfaltową. Od poziomu gruntu ścianę podmurówki ocieplono na zewnątrz warstwą polistyrenu ekstrudowanego, a następnie cały cokół wykończono płytkami elewacyjnymi. Od strony wnętrza ściany otynkowano zaprawą cementowo- wapienną, a - w pokoju wypoczynkowym - wykończono okładziną betonową imitującą kamień.

Pogłębienie piwnicy o 1 m wymagało usunięcia dużej ilości ziemi wykopanej w obrysie całego budynku. Żmudnie wynoszono ją wiadrami przez okna. Podłoga piwnicy została starannie zaizolowana przeciwko wilgoci i ocieplona dwoma warstwami styropianu, każda o grubości 5 cm. Podczas wykonywania wodnego ogrzewania podłogowego, dołożono jeszcze jedną taką warstwę ocieplenia.

W piwnicy, prócz strefy gospodarczej znajduje się też pokój wypoczynkowy, dlatego właścicielka zadbała o atrakcyjny wystrój usytuowanych w kuchni schodów oraz całego dolnego holu.

Wykończenie wnętrz

Pani Monika - autorka projektu wnętrz - starała się, by w wystroju domu nie zabrakło dowcipu, dystansu i ciepła zarazem. Dlatego część dzienną urządziła w stylu, jak to żartobliwie określiła, "współczesnego pałacu". Chciała w ten sposób nieco odpocząć od minimalizmu, którego w ostatnich latach często oczekują jej klienci. Dlatego, w swoim domu do dekoracji wykorzystała ozdobne gzymsy i sztukaterie, wyrazistą tapetę z wzorami i "barokowe" dodatki (zdjęcie). Jedynie reprezentacyjne wnętrza części dziennej utrzymane są w trzech barwach - bieli, czerni i szarości. Żywszy akcent kolorystyczny stanowią tylko czerwone cegły w atrapie kominka (odsłonięty fragment muru ściany nośnej), złocone ramy obrazów, oraz czerwone pokrycie sof i foteli w pokoju wypoczynkowym na dolnej kondygnacji (zdjęcie).

Nowe elementy domu - weranda i ganek

Dwa elementy budynku powstały zupełnie od nowa. Jednym z nich jest ganek wejściowy, wzniesiony dokładnie na planie starego, który uległ zniszczeniu podczas prac remontowych, drugim - weranda.

Weranda. Powstała przy południowej elewacji na specjalnie wykonanych betonowych ławach fundamentowych. Drewnianą konstrukcję wypełniono przeszkleniami. Pod dachem ułożono warstwę ocieplenia z wełny mineralnej. Weranda ogrzewana jest podłogowymi matami elektrycznymi.

Ganek. Do domu - tak jak dawniej - wchodzi się przez ganek, usytuowany na tyłach budynku. Całą konstrukcję ganku trzeba było jednak zbudować od nowa, bo stary (na płytkich fundamentach i z jednoszybowymi przeszkleniami osadzonymi w metalowych profilach) rozpadł się podczas prac fundamentowych i przy pogłębianiu piwnicy. Nowy ma drewnianą konstrukcję, opartą na ściankach o wysokości 80 cm z bloczków betonu komórkowego posadowionych na porządnych ławach fundamentowych o głębokości 1,2 m.

Domek gościnny i gospodarczy

Ponieważ główny budynek mieszkalny - mimo powiększenia jego powierzchni użytkowej o piwnicę i werandę - nie mógł pomieścić wszystkich oczekiwanych przez właścicieli zadań, pani Monika od początku planowała wykorzystać też stojący w sąsiedztwie domu budynek gospodarczy o powierzchni 27 m2 (zobacz zdjęcie przed). Zaplanowała urządzenie w nim apartamentu dla gości, z miejscami do spania dla trzech osób, pokoju do pracy z biblioteką i aneksem kuchennym, a pomiędzy nimi - łazienki. Osobne wejście prowadzi do niewielkiego pomieszczenia gospodarczego, które zajmuje 1/5 domku. (zobacz zdjęcie po).

Aby zachować jednolitość stylistyczną wszystkich zabudowań na działce, ściany obłożono płytką elewacyjną, taką samą jak na domu mieszkalnym. Obróbka dachu z blachy cynkowo-tytanowej, okna, drewniane i betonowe wykończenie elewacji ładnie współgrają z głównym budynkiem mieszkalnym.

Remont budynku gospodarczego

Budynek, wzniesiony z rozmaitych resztek, podczas prac remontowych nieustannie zaskakiwał nowych właścicieli (na przykład siatką ogrodzeniową w stropie, pełniącą funkcję zbrojenia) i wymagał przeprowadzenia gruntownych prac budowlanych - od fundamentów aż po dach. Podczas remontu wzmocniono i pogłębiono ławy fundamentowe, na których wykonano nowe mury z bloczków betonu komórkowego, wykończone płytkami betonowymi. Ponieważ zastosowana okładzina ma niski współczynnik przenikania ciepła, nie trzeba było stosować dodatkowego ocieplenia. W drewnianym stropodachu ułożono warstwę wełny mineralnej, a na deskowaniu - dwie warstwy papy.

Kącik norweski, czyli wiata w ogrodzie

Wolno stojąca wiata powstała na miejscu dawnych prowizorycznych zabudowań gospodarczych, wzniesionych w ogrodzie przez poprzednich właścicieli. Na pomysł stworzenia takiej dodatkowej przestrzeni z grillem i wygodnym miejscem do wypoczynku wpadł pan domu - Terje Emil, który podobne zakątki pamięta ze swoich rodzinnych stron.

W przyszłości wiata będzie funkcjonować przez cały rok; na razie, ponieważ nie jest jeszcze w pełni przeszklona, można się nią cieszyć dopiero wraz z odejściem zimy.

Jej drewniana konstrukcja opiera się na murze stojącym na granicy działki.

Pod dachem ustawiono żeliwną norweską kozę, a przed nią wygodne ratanowe kanapy i fotele. Tuż obok urządzono aneks jadalny z miejscem na stół, kredens i grill.

Obie strefy - wypoczynkową i jadalną - można oddzielić przesuwanym parawanem z żaglowego płótna, co pozwala na dłużej utrzymać ciepło promieniujące od kozy. Podłogę wykonano z desek, natomiast ściany obłożono okładziną betonową naśladującą kamień, taką jak na pozostałych budynkach. Istniejące tafle szkła chronią przed wiatrem na tyle dobrze, że po rozpaleniu ognia da się tu cieszyć ogrodem już w pierwsze wiosenne dni.

Remont nie dla każdego

Właściciele są dumni ze swojego domu i podkreślają, że na co dzień wszystko sprawdza się znakomicie. Bardzo chwalą ustawienie głównego budynku wobec stron świata (kuchnia od północy, wejście od wschodu, salonik-weranda od strony południowej), a za szczególną zaletę uznają lokalizację wejścia do budynku na jego tyłach, a nie od frontu. Pani Monika cieszy się, że nie zmieniła zastanego układu zabudowań, ponieważ codziennie przekonuje się, jak wygodne było rozwiązanie obmyślone przez poprzednich właścicieli. Córka Weronika często zaprasza przyjaciół, z którymi chętnie spędza czas w domku gościnnym. Pan Terje Emil natomiast, po licznych podróżach zawodowych, znakomicie tu wypoczywa i - mimo początkowych obiekcji - szybko uległ urokowi nowego miejsca. Jednak równocześnie gospodarze przyznają, że remont i wykończenie obu budynków zajęły prawie dwa lata i były bardzo kosztowne.

- Dziś nie ma przeszkód technicznych, które uniemożliwiłyby remont starego domu - mówi ojciec właścicielki, architekt Marek Wajzner. - Rzecz polega tylko na tym, że podczas remontu starej tkanki, pewne czynności trzeba wykonywać długo i mozolnie. A obecnie nikt nie ma na to czasu i cierpliwości. A jeśli ma, to trzeba drożej zapłacić... Dlatego należy się dobrze zastanowić, czy przedsięwzięcie będzie tego warte. Gospodarze podkreślają, że każdy, kto chce się "grzebać w starym", musi się liczyć z wieloma niespodziewanymi problemami. - Jako architekci, mamy sporą satysfakcję z wykonanej pracy i osiągniętego efektu. Zaprojektowaliśmy dom inny niż wszyscy, ale wygodny i pasujący do okolicy. Jednak gdy inwestor nie ma wiedzy technicznej albo doświadczonego i uczciwego fachowca do pomocy, nie polecam takiej drogi, jaką sama obrałam - przestrzega pani Monika i dodaje z uśmiechem: - Łatwiej budować od nowa.

Wykończenie stropodachu i elewacji

Po oględzinach zdecydowano się pozostawić w pierwotnym stanie żelbetowy strop i jego ocieplenie (z piasku, wapna i trocin). Po usunięciu warstw papy i deskowania, na istniejącym ociepleniu ułożono specjalny styropian laminowany papą. Po dokładnym sklejeniu zakładek papy, powstała nowa, szczelna i lekka warstwa izolacyjna o grubości 20 cm, nieobciążająca zanadto konstrukcji budynku. Całość dodatkowo pokryto kolejną warstwą papy dachowej.

Natomiast ściany domu, ocieplone styropianem i wełną mineralną z folią paroprzepuszczalną, wykończono deskami ze świerku syberyjskiego i okładziną betonową z domieszką keramzytu, imitującą naturalny kamień.

Deski oraz drewniane elementy konstrukcyjne pomalowano farbą o nazwie "czerwień szwedzka", by nadać im skandynawski charakter (zdjęcie).

Pomieszczenia parteru:





1. ganek wejściowy4,5 m2
2. pokój dzienny11,5 m2
3. weranda4,5 m2
4. pokój12,5 m2
5. łazienka4,5 m2
6. korytarz4,5 m2
7. pokój18 m2
8. kuchnia5 m2
9. schody do piwnicy3,2 m2


Pomieszczenia piwnicy:





10. komunikacja7,3 m2
11. pokój tv13 m2
12. korytarz2,7 m2
13. spiżarnia2 m2
14. kotłownia3,5 m2
15. garderoba6,5 m2
16. łazienka14,5 m2


Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail



Skomentuj:

Przebudowa: dom w norweskich klimatach