Ocieplanie ścian: przygotowanie podłoża, klejenie płyt, warstwa zbrojąca

Włodzimierz Krupa

Odpowiednie przygotowanie podłoża - oczyszczenie go z zabrudzeń i wyrównanie powierzchni tak, aby możliwe było klejenie równomierną i jednocześnie dopuszczalną przez producenta grubością kleju - przed ocieplaniem domu, czyli przed rozpoczęciem przyklejania płyt ocieplających jest czynnością równie ważną, co powszechnie lekceważoną. Często popełnianym błędem jest też zastosowanie niewłaściwej grubości warstwy zbrojącej.

Prace ociepleniowe - szlifowanie
Prace ociepleniowe - szlifowanie
Fot. Termo Organika
Jeśli nawet mamy projekt ocieplenia domu, w którym wspomniano o konieczności sprawdzenia stanu podłoża i jego przydatności do klejenia płyt, to zwykle nie są tam wskazane żadne konkretne sposoby postępowania. Zawiera on co najwyżej lakoniczne stwierdzenie: podłoże przed ocieplaniem domu należy odpowiednio przygotować. To odpowiednie przygotowanie może czasem, szczególnie w starszych budynkach, kosztować sporo wysiłku, czasu i pieniędzy. Jeżeli koszty te nie zostały przewidziane na etapie wstępnych kalkulacji, to nie ma się co oszukiwać - wykonawca po prostu nie będzie w stanie tych czynności wykonać.

Przygotowanie podłoża przed ocieplaniem domu

Metody czyszczenia ścian. Do najczęściej stosowanych metod należą: szczotkowanie na sucho (popularne, lecz mało skuteczne), zmywanie wodą pod ciśnieniem albo gorącą wodą z detergentem (obie metody dość skuteczne, ale często trudne do wykonania w istniejących budynkach), czyszczenie parą wodną pod ciśnieniem (skuteczne, ale rzadko stosowane w budownictwie mieszkaniowym; cenione raczej w renowacjach zabytków) oraz czyszczenie suchym lodem pod ciśnieniem (nowa, dobrze rokująca metoda).

Kontrola nośności. Wszystkie te zabiegi można przeprowadzić dopiero po upewnieniu się, że podłoże jest nośne, czyli np. stare tynki dobrze trzymają się murów. Na nowych betonowych podłożach na wykonawców czyha inny, widzialny tylko w ultrafiolecie wróg - resztki olejów i środków do smarowania szalunków. Skutecznie można je zmyć tylko specjalnymi środkami. Sprawdzenie równości. Przygotowanie podłoża polega również na kontroli jego płaskości, pionu i możliwości wykonania równej powierzchni zewnętrznej ocieplenia bez uciekania się do grubych lub bardzo grubych warstw klejących.

W systemach ociepleniowych bez kołków grubość kleju nie powinna przekraczać 1 cm, w systemach kołkowanych - 1,5 cm. W praktyce grubość ta wynosi 3 do 4 cm; żeby nie stracić, wykonawca ocieplenia po prostu musi zmniejszyć powierzchnię sklejenia. Prosty przykład: wytyczne producentów systemów do ocieplania ścian podają, że po dociśnięciu płyty do podłoża co najmniej 40 proc. powierzchni płyty powinno być sklejone z podłożem. Czyli na 1 m2 ocieplenia co najmniej 0,4 m2 ma być pokryte klejem. 4 cm kleju na powierzchni 0,4 m2 waży ok. 20 kg - a w praktyce zużycie kleju wynosi znacznie poniżej 10 kg (za więcej po prostu nikt nie zapłaci). Wnioski są oczywiste... Z krzywym podłożem można poradzić sobie na dwa sposoby: przed ocieplaniem domu wstępnie podtynkować (obrzucić) najbardziej wklęsłe fragmenty, lub stosować różne grubości płyt ocieplających. Wstępne tynkowanie nie przyjęło się u nas - wymaga bowiem zatrudnienia tynkarzy, a nie ociepleniowców, maszyn do natryskiwania tynku i czasu na jego wyschnięcie. Stosowanie różnych grubości płyty jest z kolei trudne logistycznie - w warunkach placu budowy kilka grubości potrafi wprowadzić nieopisany chaos, ponadto możliwe jest w zasadzie tylko przy płytach styropianowych.

Uwaga! Szczególnie niebezpieczne jest przyklejanie do krzywych ścian wełny mineralnej lamelowej. Warunki techniczne wskazują, że lamele można kleić wyłącznie pełnopłaszczyznowo (popularnie mówiąc - na grzebień, tak jak płytki ceramiczne), czyli pokrywać klejem całą płytę. Grube placki na płytach lamelowych to duży błąd technologiczny. Jeszcze gorszym pomysłem są próby wyrównywania ścian cienkim styropianem i naklejanie na tak przygotowaną powierzchnię wełny mineralnej. Takie systemy nie mają jednak nic wspólnego ani z aprobatą techniczną, ani z klasyfikacją ogniową.

Niewłaściwe klejenie płyt w systemie ocieplenia domu

Bardzo często na budowach można spotkać się z opinią, że staranne klejenie płyt przy ocieplaniu domu nie ma sensu, gdyż i tak zostaną one później zamocowane mechanicznie. Trzeba tu jednak zwrócić uwagę, że na naszym rynku nie ma dopuszczonych do stosowania suchych systemów, mocowanych wyłącznie mechanicznie, w których warstwa kleju pełni wyłącznie funkcję montażową i jest pomijana w późniejszych obliczeniach nośności systemu. Jeśli by nawet przyjąć ten tok myślenia, to należałoby mocowanie mechaniczne wykonać tak, by przejęło całkowicie na siebie wszystkie obciążenia, ze ssaniem wiatru włącznie. Trzeba by w takim razie przyjąć poparty obliczeniami dobór łączników mechanicznych, zapewnić, że wiercone w podłożu otwory posiadają nominalną, projektowaną średnicę, wskazać dokładnie miejsca umieszczenia kołków, znać faktyczne wartości siły potrzebnej do przeciągnięcia kołka przez materiał izolacyjny...

Tymczasem w praktyce rozważania dotyczą tylko tego, czy kołek ma być z tworzywa, czy metalowy i wbijany czy wkręcany? Różnica w cenie sięga nawet 2-3 zł - przy kilku tysiącach sztuk potrzebnych na elewację domu wybór podejmuje się raczej ekonomicznie niż technicznie. Chodzi bardziej o uspokojenie sumienia, że kołki są, niż o przekonanie, że naprawdę pracują. Wiercenie otworów jest żmudne i niewdzięczne. Jednak od jakości wiercenia zależy cały sens jakiegokolwiek projektowania łączników. O ile w zwartych materiałach ( beton,pełna cegła) proste, ostre wiertło może wywiercić normatywny otwór, to skrzywione, tępe i z włączonym udarem stosowane w ceramice poryzowanej, szczelinowej - raczej nigdy. Tylko wykonawcy wiedzą, ile luźnych, ruszających się po włożeniu w takie otwory kołków podklejali, żeby nie wychodziły im przy wtapianiu siatki, lub ile z nich trzeba było dobić, zagłębiając kilka centymetrów w styropian, żeby się czegoś trzymały...

Warstwa zbrojąca ocieplenia domu

Wszyscy mający do czynienia z ociepleniami zdają sobie sprawę z wyjątkowo ważnej funkcji, jaką pełni w BSO (bezklejowych systemach ociepleniowych) warstwa zbrojąca. A właśnie tu można spotkać wiele nieprawidłowości. Minęły już wprawdzie czasy, kiedy pas siatki wieszano od góry na gwoździach i zakrywano z wierzchu zaprawą, ale błędy wciąż się zdarzają; dwa ostatnio najpopularniejsze, to zbyt mała lub za duża (6-8, a nawet 10 mm) grubość warstwy zbrojącej. Prawidłowa grubość warstwy zbrojącej nie może być mniejsza od 3 mm, a siatka powinna być zatopiona w 1/3 grubości, licząc od zewnątrz.

Za cienka warstwa zbrojąca. Pierwszy z błędów jest bardzo typowy: zaprawę nanosi się na podłoże, równo rozprowadza, przykłada siatkę i lekko ją wciska aż przestaje być widoczna. Brakuje ostatniej czynności - dołożenia (mokre w mokre) jeszcze jednej cienkiej warstwy zaprawy. W efekcie grubość tej warstwy wynosi ok. 2 mm, a siatka położona jest prawie na wierzchu.

Za gruba warstwa zbrojąca. Drugi z błędów to efekt wcześniejszej fuszerki: jeśli płyty ocieplenia były zamocowane niestarannie lub nieumiejętnie przetarte, ich powierzchnia jest pofalowana. Dodatkowo więc się je szpachluje, by w efekcie uzyskać sztywne, twarde, nakładane warstwami powierzchnie z leżącą gdzieś na spodzie siatką zbrojącą. Kompozycje takie albo się wkrótce rozwarstwiają, albo pokrywają pajęczyną spękań. Dlatego lepiej najpierw sprawdzić, czy powierzchnia jest gotowa do wtapiania siatki, niż później równać ją grubą warstwą zaprawy.

Uwaga! Bezpieczną metodą na zapewnienie warstwie zbrojącej odpowiedniej i jednolitej grubości jest nakładanie jej pacą zębatą - 6 x 6 lub 8 x 8 mm; ten sposób jest jednak bardzo niechętnie akceptowany przez wykonawców.

Grunt przed tynkiem - warto czy należy go nakładać?

Po pomyślnym wykonaniu warstwy zbrojącej ocieplenia domu i jej dostatecznym wyschnięciu (ok. trzy dni przy dobrej pogodzie) można przystąpić do nakładania tynków nawierzchniowych. Warto jednak sięgnąć do informacji technicznych producenta. Większość zaleca lub wymaga zastosowania środka gruntującego podłoże i przygotowania go przed kładzeniem tynków. Zadaniem gruntu jest zwiększenie przyczepności między warstwami, barwione grunty przygotowują też podłoże kolorystycznie do odcienia tynku zewnętrznego. Zwiększenie przyczepności polega na nadaniu podłożu chropowatości - realizuje to drobny wypełniacz zawarty w środku gruntującym. Ale żeby trafił na ścianę, a nie został w kubełku, grunt trzeba dobrze wymieszać, czasem nawet kilkakrotnie podczas pracy. Nanosząc środek gruntujący, nie należy próbować oszczędzać - minimalne zużycie na m2 podawane w informacjach technicznych powinno być po prostu dotrzymane.

Nakładanie tynku po ociepleniu domu

Najczęściej jest tak: prace ociepleniowe są zakończone, wszystko wygląda bardzo ładnie, zdejmuje się rusztowanie, zadziera głowę do góry i rozczarowanie. W regularnych odstępach, co ok. 2,5 m, widać poziome pasy, których wcześniej nie było! Nie są one ani brudem, ani innym kolorem, po prostu miejscem o nieco innej, najczęściej gładszej niż reszta tynku fakturze. Ten stosunkowo prosty błąd wynika z zakorzenionych tradycji pracy na rusztowaniu - wszyscy tynkarze na jednym poziomie roboczym plus za rzadka konsystencja zaprawy. Na stykach pasm roboczych, na skutek przesychania tynku, nie ma możliwości niewidocznego połączenia starego z nowym. Błąd jest słabo widoczny, kiedy rusztowanie stoi przy ścianie, pojawia się natomiast po jego rozebraniu. Radą jest rozsądny podział pracy (wachlarzowo, pod każdym pracującym tynkarzem pracuje niżej chwilę później następny) oraz prawidłowa i jednakowa konsystencja każdego kubełka tynku.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład





Skomentuj:

Ocieplanie ścian: przygotowanie podłoża, klejenie płyt, warstwa zbrojąca