Leśny Domek

Wojciech Stasiak

Architekci nazywają ten budynek Leśnym Domkiem, co ma być żartobliwym odniesieniem do willi Melchiora Wańkowicza. Nie chodzi jednak wcale o skromną chatkę wśród drzew, ale śmiałą, nowoczesną realizację - przy okazji rzeczywiście udanie wpisaną w leśne otoczenie.

domy jednorodzinne, domy realizacje, domy zdjęcia
Zgodnie z zamysłem twórców, willa w Izabelinie to nie oderwane od kontekstu ćwiczenie na nowoczesność, ale forma architektoniczna silnie biorąca pod uwagę tradycję polskiego budownictwa i lokalne uwarunkowania
Fot. Mikołaj Katus
Podwarszawski Izabelin to obszar ciszy i spokoju, zabudowany przeważnie jedno- rodzinnymi domami, położonymi wśród drzew, u wrót Puszczy Kampinoskiej. Tu czas płynie zdecydowanie wolniej niż w niedalekiej metropolii. Ostatnio jednak jakby nieco przyspieszył, a to za sprawą domu, który stanął dyskretnie przy jednej z ulic. Wraz z nim do północnej części miejscowości zawitała światowej klasy nowoczesna architektura, jakiej nie powstydziłoby się niejedno miejsce globu. Choć nie do każdego by pasowała.

Pasuje najlepiej właśnie tu, bo została pomyślana dla tej, a nie innej okolicy i dla tej właśnie działki.

Inspiracje najwyższej próby

Inwestorem budynku był naukowiec prowadzący badania w Stanach Zjednoczonych, miłośnik dobrej współczesnej architektury, który mieszkał tam w wynajętym od jednego z miejscowych profesorów domu w Oak Park w Illinois, przy Chicago Avenue 1031. To słynny adres. Stoi przy nim dom Waltera Gale'a, zaprojektowany w 1893 roku przez późniejszą ikonę północnoamerykańskiej architektury - Franka Lloyda Wrighta. Właśnie tam, po otrzymaniu zlecenia na stworzenie izabelińskiego projektu, udał się architekt Rafał Barycz ze znanego Biura Architektonicznego Barycz i Saramowicz, by na miejscu omówić szczegóły realizacji.

- Możliwość przebywania w legendarnym budynku, od rana otaczanym przez wianuszek miłośników twórczości największego architekta w dziejach Ameryki, była dużym przeżyciem - twierdzi dziś dr Rafał Barycz. I przyznaje, że ślad tego pobytu pozostał w projekcie izabelińskiej willi.

Kiedy jednak porównać obiekt, który stanął na Mazowszu, z domem Waltera Gale'a, widać, że chodzi o dwa zupełnie różne budynki. Rafał Barycz i Paweł Saramowicz ze swoim zespołem odnieśli się bowiem nie tyle do siedziby Gale'a, ile do tworzonych przez Wrighta w późniejszych latach słynnych domów preriowych. Zaadaptowali do swoich potrzeb - a przede wszystkim do lokalnych warunków - wiele z zasad, które towarzyszyły wznoszeniu wspomnianych domów (patrz na końcu artykułu).



Kontrast formy i materiału

Od strony ulicy dom wygląda niczym bunkier (zdjęcie). Zamknięty jest przed oczami ulicznych przechodniów niezwykle masywną ścianą, niemal pozbawioną otworów okiennych. Otwiera się jednak dla każdego, kto przestąpi gościnne progi. Aby to poczuć, nie trzeba nawet wchodzić do środka, wystarczy stanąć na wewnętrznym dziedzińcu, będącym czymś w rodzaju niedomkniętego atrium, obramowanym trzema skrzydłami budynku. Widoczne stamtąd elewacje ogrodowe są jak ramiona szeroko rozpostarte przed użytkownikami tej architektury. Zapraszają do środka domu, ale jednocześnie łączą wnętrza z działką, porośniętą efektownymi wysokimi sosnami, i szerzej - z całą przyrodą okolicy.

Kontrast tych dwóch rodzajów elewacji budynku (od ulicy i od ogrodu) został znakomicie podkreślony dzięki oryginalnemu zestawieniu dwóch materiałów elewacyjnych. Wspomniana "militarna" fasada i stykająca się z nią wschodnia boczna elewacja wykończone zostały koszami gabionowymi, które wypełniono dolomitem z nadwiślańskich złóż w Libiążu. Wygląda to tak, jakby dom został złożony z wielkich kamiennych bloków. W polskiej architekturze nikt do tej pory nie zastosował tego rozwiązania na równie dużą skalę. Przy okazji jest to udane odwołanie do dokonań światowej architektury, która od połowy lat 90. ubiegłego wieku (a dokładnie od zaprojektowania przez Jacquesa Herzoga i Pierre'a de Meurona słynnych winnic Dominusa w kalifornijskiej Napa Valley) coraz chętniej sięga po kamienne kosze wystawione na widok publiczny.

Masywność i kamienna "potęga" królują więc na dwóch zewnętrznych elewacjach, natomiast w elewacjach ogrodowych stanowią już tylko delikatny akcent. Tam bowiem ton nadają duże przeszklenia okien i drzwi oraz gont z dranicy dębowej, którym obłożono niemal wszystkie ściany (zdjęcie). Właśnie ów gont jest bezpośrednim odwołaniem do tradycji polskiego budownictwa drewnianego, zwłaszcza tego z górzystego południa Polski (choć trzeba przyznać, że i kamień (do zlinkowania rodzaje kamienia na elewację) bywa w polskiej architekturze spotykany w wielu regionach). Gont jest również nawiązaniem do gęstego drzewostanu działki, a więc w zamierzeniu projektantów ma silnie łączyć budynek z bezpośrednim otoczeniem. I tak się dzieje!

Drewna jest zresztą "od podwórza" znacznie więcej - widzimy je nie tylko w obramowaniach wielkich okien, ale mamy tu aż trzy tarasy wykonane z drewnianych elementów: jeden przy wyjściu z domu do ogrodu, drugi obok, na lekkim podwyższeniu pomyślanym jako letnia jadalnia, i trzeci - nakryty pergolą, na piętrze długiego skrzydła.

Przestrzenie z oddechem

Po wejściu do domu towarzyszy nam wrażenie przestrzenności. Na razie wnętrza możemy zobaczyć jedynie na wizualizacjach, przyjęto bowiem założenie, że ich architektura jest tłem dla form, które będą stopniowo kreowane i modyfikowane przez użytkowników.

Elementem głównym i spajającym obie kondygnacje jest szerokie otwarcie wnętrz salonu i przestrzeni doń przylegających (zdjęcie). Powstało dzięki wyeliminowaniu w tej części ścian działowych oraz wspomnianym efektownym przeszkleniom okien i drzwi, które kierują wzrok ku słońcu i zieleni. Dodajmy do tego szklane balustrady zamontowane na galerii nad salonem, które zapewniając bezpieczeństwo przebywającym tam osobom, jednocześnie nie blokują przepływu światła. Uporządkowaniu przestrzeni przysłużyło się wbudowanie szaf, garderób i niektórych mebli w ściany, jak również umiejętne zastosowanie różnic w poziomie usytuowania podłogi.

W parterze długiego skrzydła "ukryto" prywatny ciąg składający się z dwóch pokoi gościnnych z łazienką, zakończony gabinetem. Na piętrze mamy dwa pokoje dziecięce w krótszym skrzydle, a w przeciwległym, dłuższym - całą przestrzeń prywatną gospodarzy, czyli główną sypialnię z łazienką, garderobę, a nawet pralnię. Ale już na końcu tej sekwencji znajduje się kolejne otwarcie, czyli wspomniany długi taras z widokiem na całe włości.

Geometria i konsekwencja

Prostotę form, której zachowanie było jednym z wiodących założeń projektowych, świetnie widać między innymi w pokojach kąpielowych, wypełnionych geometrycznymi bryłami urządzeń sanitarnych oraz szafek, utrzymanych pod dyktando kolorystycznych zestawień bieli i brązów. Te dwie barwy, powtarzające się w wielu miejscach willi, mogą z powodzeniem symbolizować światło, kamień i drewno, czyli elementy, którym podporządkowana jest cała architektura budynku. W tym domu wszystko się bowiem ze sobą łączy, a przyjęte założenia ujawniają się i potwierdzają na kolejnych poziomach funkcjonowania wykreowanych przestrzeni oraz form architektury. Bezkompromisowo i z konsekwencją.

Dziewięć zasad mistrza

...czyli Franka Lloyda Wrighta, którym był wierny podczas projektowania domów preriowych. Po zaadaptowaniu ich przez polską firmę projektową Barycza i Saramowicza do lokalnych warunków działki w Izabelinie, zabrzmiały tak:

1. Zminimalizowanie liczby elementów formalnych, by uzyskać jednolity wygląd domu. Wykluczenie zbędnych detali pozwoliło na zwrócenie się ku naturalnemu pięknu materiałów.

2. Zintegrowanie willi z otoczeniem, zarówno poprzez dobór surowców wykończenia elewacji, jak i nadanie jej horyzontalnego kształtu.

3. Stworzenie na poziomie głównym budynku jednej otwartej przestrzeni, której nie dzielą ściany działowe. Kierunkować wzrok mieszkańca i gościa mają meble, przepierzenia czy różnice wysokości.

4. Zapewnienie widoku na naturę i krajobraz poprzez tarasy i portfenetry.

5. "Zamknięcie" willi od strony obszaru zurbanizowanego, a otwarcie jej na krajobraz i park leśny poprzez okna o wysokości pełnej kondygnacji.

Dzięki temu powstały też jasne i dobrze doświetlone wnętrza.

6. Osiągnięcie spójności materiałowej dzięki konsekwentnemu użyciu gontu elewacyjnego oraz koszy kamiennych. Podkreśla to dobór stolarki okiennej, na elewacjach z gontem - drewnianej, natomiast na fasadach wykończonych gabionami - drewnianej z aluminiowym profilem maskującym. Balustrady bez podziałów i pochwytu, z samonośnych płyt szklanych, mają wpisywać się w charakter budynku jako neutralne tło.

7. Wkomponowanie elementów konstrukcyjnych i instalacyjnych w strukturę budowli.

8. Zaprojektowanie wbudowanych w ściany mebli, szaf, garderób i pawlaczy, jako integralnych części projektu wnętrz.

9. Stworzenie tym sposobem wnętrz, które odzwierciedlają zewnętrzną architekturę i nie wymagają zbędnej dekoracji.

Metryczka domu

Generalny projektant inwestycji: Biuro Architektoniczne Barycz i Saramowicz, biuro@barycz-saramowicz.pl, www.barycz-saramowicz.pl

Autorzy: dr Rafał Barycz, dr Paweł Saramowicz z zespołem

Powierzchnia użytkowa: 470 m2

Kubatura: 2620,8 m3

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail





Skomentuj:

Leśny Domek