Kupili przedwojenny, podmiejski dom w totalnej ruinie. Zobaczcie, co z niego zrobili

Beata Stobiecka
18.05.2017 08:55
A A A

Fot. Lilianna Sokołowska/Archiwum właścicieli

Czy warto tanio kupić zrujnowany, lecz urokliwy obiekt i przeprowadzić w nim rozłożony na lata remont? Tak - mówią właściciele tego domu. Powiększyli jego powierzchnię trzykrotnie, nie dobudowując ani jednej zewnętrznej ściany.
Kiedy Beata i Darek kupili stary budynek mieszkalno-gospodarczy, oczyma wyobraźni widzieli otoczony zielenią, urokliwy, kameralny dom z przeszklonym ogrodem zimowym i tarasem, sąsiadującym z dużą kuchnią i jadalnią. Przygotowali wspólnie z architektami dokumentację projektową i zaczęli sukcesywnie wcielać ją w życie. Po siedmiu latach jeszcze nie wszystko jest zrobione tak, jak zaplanowali, ale można śmiało powiedzieć, że dom jest wygodnym mieszkaniem dla pięciu osób, psa i kilku kotów.

Dom do remontu, czyli urokliwa rudera

Budynek został wzniesiony przed II wojną światową i był typowym podmiejskim domem mieszkalnym, z dobudowanym do niego chlewikiem i niewielkim kurnikiem. Z dolepianych dodatków można było odczytać historię zmian zachodzących w zamieszkującej go kiedyś rodzinie. Gospodarze najpierw mieli mały domek i ziemię, na której "dorobili się", zainwestowali więc w zwierzęta hodowlane, dobudowali chlew i nad nim strych na paszę i siano. Później dostawili małą przybudówkę i wybudowali łazienkę - element luksusu w wiejskim domu.

Różnica między głównym domem a gospodarczymi zabudowaniami jest wyraźnie widoczna. Dom stoi prostopadle do frontu działki, od strony furtki nie widać części dla zwierząt. Dopiero po wejściu na posesję odkrywa się drugi plan. Dobudówki są niższe, z niesymetrycznym dachem i cofniętą linią zabudowy. - Ten obiekt spodobał nam się właśnie dlatego, że był bardzo niepozorny i miał rozczłonkowaną, trochę dziwną bryłę - wspomina Beata. - W rzeczywistości powierzchnia mieszkalna wynosiła jedynie 75 m2 i mieściła się na parterze domu. Poddasze było dużym strychem, z jednym pomieszczeniem wykorzystywanym jako pokój, a obie dobudówki zajmowały zwierzęta. Wszystko prezentowało się nie najlepiej, ale właśnie takiego starego domu z historią szukaliśmy, a główną atrakcją tej oferty była przystępna cena i lokalizacja w dużym, ładnie zadrzewionym ogrodzie-sadzie.



Istotna była też bliskość miasta - kilka kilometrów od jego granic i niecałe 20 km do ścisłego centrum. Miało to duże znaczenie, ponieważ mieszczańska rodzina z trójką dzieci w wieku szkolnym nie chciała ugrząźć z dala od wielkomiejskiego gwaru, wśród pół i łąk. Po skalkulowaniu czasu dojazdu do szkół i pracy, Beata z Darkiem nie namyślali się długo, kupili działkę z domem i rozpoczęli jego remont.

Do własnego domu prowadzą różne drogi. Beata i Darek swój już znaleźli, choć wymagał generalnego remontu. Mimo że trwa on już siedem lat, to nie żałują podjętej decyzji.

Nowy dom w starych ramach

Nowym właścicielom zależało przede wszystkim na znacznym powiększeniu powierzchni mieszkalnej. Do dyspozycji mieli około 170 m2 podłogi, w tym 110 m2 klepiska chlewu, kurnika i drewnianych desek na strychu. Najpierw postanowili uzdatnić cały parter, zarówno domu, jak i chlewika.

Zlikwidowali starą kuchnię, zajmującą centralne pomieszczenie części mieszkalnej, a zamiast niej zaaranżowali otwarty na hol pokój dzienny z jadalnią. Poza tym mieli tu jeszcze kilka innych pomieszczeń, z których wygospodarowali dwie sypialnie, pralnię, w której zaimprowizowali małą, tymczasową kuchnię, oraz garderobę. Dawna łazienka została w tym samym miejscu, ale znacznie ograniczono jej powierzchnię. W sumie przy wyznaczaniu tego nowego podziału wyburzono tylko jedną ścianę działową.

Wszystkie znajdujące się na parterze nieszczelne drewniane okna zdemontowano i zastąpiono wykonanymi na zamówienie plastikowymi.

Następnie wymieniono wszystkie posadzki. Po zerwaniu zbutwiałych desek wykonano warstwy izolacyjne, a w części wspólnej - kuchni, jadalni i pokoju dziennym - zainstalowano wodne ogrzewanie podłogowe. Ten fragment wykończono płytkami ceramicznymi; w sypialniach ułożono panele drewniane.

Zamiast pieców kaflowych zamontowano nowy system ogrzewania z kotłem elektrycznym i kominkiem z płaszczem wodnym. Natynkową instalację elektryczną usunięto, a kable poprowadzono pod suchymi tynkami z płyt gipsowo-kartonowych.

- W ten sposób, po roku intensywnych prac, mieliśmy już mniej więcej gotowe do zamieszkania lokum - mówi właścicielka. - Po przeprowadzce, będąc na miejscu, kontynuowaliśmy remont i modernizację domu. To bardzo usprawniło działania, bo każdą wolną chwilę można było poświęcić na prace porządkowe i nadzór nad ekipą budowlaną. Było to, co prawda, życie na placu budowy, ale wszyscy wspominamy ten okres bardzo miło, jako twórcze wyciąganie naszego domu marzeń z ruiny.

Jak wyremontować podłogi na gruncie?

Zarówno w części mieszkalnej, jak i dobudówce, gospodarze zdemontowali stare podłogi na całej powierzchni parteru. Była to dobra okazja, by pod nową podłogą ułożyć izolację cieplną i przeciwwilgociową. Na wyrównanym gruncie ułożono warstwę podkładu z ubitego piasku, a następnie wysypano i wyrównano keramzyt, stabilizując jego wierzchnią warstwę szprycem cementowym. Na nim ułożono izolację przeciwwilgociową i izolację termiczną z płyt styropianu EPS 100 o grubości 10 cm. Przykryto je folią polietylenową, na której ułożono rury wodnego ogrzewania podłogowego z PVC i zalano jastrychem o grubości 8,5 cm. Wierzchnią część warstwy pokryto zaprawą samopoziomującą. Całość wykończono płytkami ceramicznymi.

Kuchnia w dawnym chlewiku

Zamiast chlewiku, usytuowanego około 0,5 m niżej w stosunku do domu, gospodarze zaplanowali dużą kuchnię z jadalnią. Miały być on połączone z pokojem dziennym z jednej strony i otwarte na ogród z drugiej. Poziom podłogi podniesiono, wykonując wszystkie nowe warstwy podłogi wraz z niezbędną przeciwwilgociową izolacją poziomą i termoizolacyjną warstwą styropianu. Obok dawnych, zamurowanych teraz drzwi chlewu wychodzących na ogród, osadzono dwuskrzydłowe, przeszklone drzwi tarasowe. Z jednego z dwóch okien w elewacji tylnej zrobiono dodatkowe, również szklane, skrzydło drzwiowe umożliwiające bezpośrednie wyjście do ogrodu warzywnego za domem. - Mieszkanie powiększyło się o 22 m2, zyskaliśmy więc dużą przestrzeń dzienną, jasną i przestronną, w której jeden kąt zajmuje kuchnia, a reszta powierzchni przeznaczona jest na spożywanie posiłków i rodzinny relaks - wyjaśniają gospodarze. - Przy tym pokój dzienny zachował funkcję gościnnej jadalni - tam przyjmowani są znajomi i tam jadamy w święta. Na co dzień centrum życia rodzinnego stała się przerobiona z chlewu kuchnia.

Remont dachu

Kiedy cały parter był już wyremontowany, właściciele zabrali się za poddasze. Wymienili pokrycie dachowe i ocieplili połacie. Wyremontowano też istniejące lukarny z maleńkimi oknami, dające na strychu bardzo niewiele światła, i dobudowano dwie nowe. Wszystko po to, by na niezamieszkałym do tej pory poddaszu zaaranżować dwa pokoje dla synów. Dzieci rosły i potrzebowały coraz większej przestrzeń, i każde z nich chciało mieć już własny pokój. Postawiono więc lekką ściankę gipsowo-kartonową, dzielącą przestrzeń poddasza na dwie części. Pod skosami dachu powstały dwa podłużne pokoje z małymi garderobami. Każdy z nich doświetla lukarna i dwa okienka w ścianie szczytowej. - Dało nam to kolejne 30 m2 powierzchni mieszkalnej i dodatkowy hol przy schodach, wykorzystany jako przestrzeń do pracy na komputerach - wylicza Beata. Brakowało tylko jeszcze jednej łazienki, która zaspokoiłaby potrzeby mieszkających na górze chłopców.

Jak zaizolować dach?

Najpierw zostało wymienione pokrycie na dachu domu mieszkalnego. Starą dachówkę cementową w całości zdemontowano i ułożono ceramiczną, w kolorze miedzianym. Wcześniej na krokwiach ułożono folię (membranę) dachową. Następnie połacie zaizolowano termicznie od środka. Pomiędzy krokwiami umieszczono wełnę mineralną o grubości 15 cm. Niepotrzebne było wykonanie dodatkowej szczeliny wentylacyjnej pod pokryciem; wełna mogła stykać się z membraną dachową. Pod krokwiami zamontowano jeszcze jedną warstwę wełny o grubości 10 cm. (W sumie termoizolacja ma grubość 25 cm.) Ten sposób ułożenia zapobiega powstawaniu mostków termicznych. Od wewnątrz wełnę mineralną zabezpieczono folią paroizolacyjną, która chroni ocieplenie przed zawilgoceniem parą wodną przenikającą z wnętrza domu, i zapewnia szczelność przegrody. Na koniec, na skosach poddasza zamontowano obudowę z płyt gipsowo-kartonowych.

Przebudowa strychu dobudówki

Do zagospodarowania pozostał jeszcze strych nad dawnym chlewem, a obecnie kuchnią, gdzie poprzedni właściciele trzymali siano. Stara więźba dachowa, z płatwiami opartymi na słupach i usztywniona mieczami, okazała się być w bardzo dobrym stanie. Wystarczyło więc wykonać otwór w stropie, by połączyć strych z holem przy schodach. Tak powstał kolejny pokój, tym razem gościnny, i łazienka - w sumie 24 m2. - To był ostatni etap remontu wnętrza domu - mówi Darek. - Teraz cała zastana przez nas powierzchnia jest wykorzystana na mieszkanie. Wszystko, co dodatkowo planujemy zrobić, będzie już rozbudową budynku, wychodzącą poza dotychczasowy zarys ścian zewnętrznych.

Jak osadzić nowe okna?

Nowe okna wymagały zamontowania w odpowiednim miejscu grubości ściany zewnętrznej. W przeciwnym razie właściciele ryzykowali powstanie mostków termicznych na styku okna ze ścianą, prowadzące do skraplania się pary wodnej na szybie od wewnątrz pomieszczeń. Ponieważ ściany zewnętrzne miały być jeszcze ocieplone, w domu Beaty i Darka ościeżnice okien zamontowano przy zewnętrznym licu muru w taki sposób, by izolacja termiczna zachodziła na ościeżnicę i tworzyła kilkucentymetrowy węgarek. Gdyby właściciele zdecydowali się na grubsze ocieplenie (około 20 cm), mogliby wysunąć ościeżnice poza mur, wsuwając je w warstwę ocieplenia. Wówczas wnęka okienna nie byłaby tak głęboka. (red.)

Ocieplenie ścian zewnętrznych

Po zamontowaniu nowych okien i drzwi, przyszedł czas na ocieplenie ścian domu. Na parterze były one grube, miały 38-44 cm, na poddaszu - zdecydowanie cieńsze, o grubości 1 cegły, czyli 25 cm. Przyklejono do nich płyty ze styropianu o grubości 10 cm i wykończono tynkiem, który czeka jeszcze malowanie.

Termoizolacja budynku wykonana parę lat temu jest zgodnie z nowymi przepisami niewystarczająca. Właściciele liczą się z koniecznością kolejnego docieplenia domu, ale chcą to zrobić dopiero po planowanej - na razie na papierze - rozbudowie.

Stary dom warto dobrze ocieplić nie tylko ze względu na przepisy, ale po to, aby przyniosło to realne oszczędności. Izolacja termiczna wpływa na obniżenie kosztów ogrzewania i klimatyzacji.

Plany remontowe na przyszłość

- Wstrzymujemy się z pracami wykończeniowymi ścian zewnętrznych - tłumaczą gospodarze. - Przedtem bardzo chcielibyśmy trochę powiększyć kuchnię-jadalnię. Jest to najważniejsze pomieszczenie w domu i brakuje w nim miejsca na ustawienie, obok stołu, wygodnych kanap i foteli. Wzdłuż dłuższego boku kuchni, od południowo-zachodniej strony, prawdopodobnie powstanie ogród zimowy-salon, połączony z jadalnią przejściem o szerokości co najmniej 2 m. Tam, oprócz strefy wypoczynkowej, będzie miejsce na rośliny, które zimą wymagają przeniesienia z ogrodu do cieplejszych pomieszczeń. - Również wejście do domu wymaga poprzedzenia wiatrołapem, w którym znalazłaby się szafa na buty - dodają Beata i Darek. - Teraz obuwie, ściągane przez 5 osób w niewielkim holu, zajmuje za dużo miejsca. Kiedy skończymy tę planowaną rozbudowę i pomalujemy wszystkie elewacje, pewnie wymyślimy coś nowego i będziemy dalej "rzeźbić" nasz niepozorny nowy-stary dom.

Czy opłaca się remontować stary dom

- Remont kosztował dużo więcej, niż zakładaliśmy - śmieją się właściciele. - Ale wydatki były rozłożone na lata, więc dało się normalnie żyć i cały czas prowadzić prace remontowe. Część z nich, głównie na początku, wykonywali fachowcy, część robiliśmy sami - zależało to od stanu naszych finansów i wolnego czasu. Siedem lat może wydawać się długim okresem, ale do tej pory nie zmęczyliśmy się budową. W tym czasie ani razu nie musieliśmy rezygnować z zimowego wyjazdu na narty, letniego nad ciepłe morze, czy krótkich, często zagranicznych, wypadów krajoznawczo-kulturalnych. Remont domu jest dla nas nie tylko celem samym w sobie, ale też sposobem na aktywne życie - dodają.

Do kosztów modernizacji domu trzeba doliczyć wydatki na urządzenie ogrodu. Beata przerobiła sad na urokliwy ogród z rabatami kwiatowymi, skupinami traw, skalnikiem na pagórku i zimozielonymi iglakami, a całą działkę otoczyła żywopłotem.



Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail



Zobacz także

ZOBACZ TEŻ WIDEO