Dom wśród drzew: przebudowa według zasad feng shui

Tekst Andrzej Markowski

Przebudowa istniejącego budynku i przystosowanie go do własnych potrzeb to zwykle bardzo kłopotliwe zadania, wiążące się z wieloma niemiłymi niespodziankami i zaskakującymi wydatkami. Tym razem jednak za inwestycję zabrali się fachowcy.

Metryczka

Dom jednorodzinny, murowany, podpiwniczony

Powierzchnia całkowita: 300 m2

Powierzchnia działki: 1500 m2

Projekt przebudowy i aranżacja wnętrz: projektant Wiesław Olko, architekt Stratos Gafos oraz Marek Olko Mieszkańcy: sześć osób

Przez wiele lat Marek Olko z rodziną mieszkał w drewnianym domu w leśnym azylu, z dala od wielkiego miasta i jego najbliższego sąsiedztwa. Wszystko było dobrze, dopóki dzieci były małe i nie musiały chodzić do szkoły, ani na rozmaite zajęcia edukacyjne. Kiedy dorosły, życie na uboczu stało się uciążliwe. Nasi gospodarze postanowili więc przenieść rodzinną siedzibę w bliskie okolice Warszawy, z którą pan Marek był zresztą związany zawodowo jako partner znanej pracowni projektowej O&O European Design, którą prowadzi wraz z bratem Wiesławem.

Nie całkiem od nowa

Na nowe miejsce życia nasi gospodarze wybrali dobrze im znany podwarszawski Konstancin, gdzie mieszkało wielu ich znajomych. Po starannym rozpoznaniu zdecydowano się kupić dom w stanie surowym i przystosować go do własnych potrzeb.



Decyzja o rezygnacji z budowania od podstaw na rzecz adaptacji istniejącego budynku była dla inwestorów o tyle łatwiejsza, że jako fachowcy z branży umieli ocenić stan nabywanego obiektu i jego potencjał. Przed kupnem istniejącego domu trzeba bowiem dokładnie sprawdzić, czy przebudowa nie będzie zbyt skomplikowana i czy nie wynikną w jej trakcie nieprzewidziane problemy. W przeciwnym wypadku przebudowa może okazać się znacznie bardziej kłopotliwa i kosztowna niż wznoszenie domu od nowa. Na szczęście, jak się można było spodziewać, kalkulacje naszego gospodarza były rzetelne, a ocena budowlanego przedsięwzięcia trafna. Jedną z zalet budynku jest jego nieskomplikowana architektura, umożliwiająca praktycznie dowolne przekształcenia.

Parter zakupionego domu stanowił otwartą przestrzeń mieszczącą salon, jadalnię i kuchnię. Na piętrze nowi właściciele zastali trzy niewielkie pokoje z łazienką, w sam raz na sypialnie dla dzieci, i czwarty - największy, sąsiadujący z łazienką i garderobą, który nadawał się na pokój sypialny dla rodziców. Mimo wszystko zdecydowali się na przebudowę.

Pan Marek podczas licznych podróży zafascynował się kulturą Wschodu, tamtejszą sztuką i filozofią. I postanowił przenieść tamte doświadczenia w rodzinne strony, między innymi w swojej pracy projektanta kierując się zasadami feng shui. Tymczasem układ domu z punktu widzenia tych zasad był niekorzystny, stąd decyzja o przeprowadzeniu zmian.

Aby uczynić rzut budynku bliższy wzorowi prostokąta, obudowano go tarasami. Powiększono także przestrzeń salonu, rezygnując z zewnętrznej kolumnady, co zresztą wyszło na korzyść sylwetce domu - zyskał bowiem lepsze proporcje. Na poprawę jego wyglądu, a także na podniesienie ogólnego komfortu znaczny wpływ miało również powiększenie wszystkich okien.

Szczególnie efektownie wygląda przeszklona ściana od strony klatki schodowej. Dzięki temu zabiegowi domowe pomieszczenia otrzymały znacznie więcej światła, a jednocześnie atrakcyjny widok na otaczające dom stare drzewa. udana

Dopełnieniem korzystnych przekształceń budynku było dodanie balkonów od frontu na piętrze oraz zmiana kształtu dachu i więźby dachowej (z drewnianej na stalową). Dom zyskał na elegancji, dotychczasowy zaś strych nad pierwszym piętrem stał się dodatkowym pomieszczeniem mieszkalnym.

Elegancja bez przepychu

W porównaniu z wieloma konstancińskimi pałacowymi budowlami, dom państwa Olko nie pretenduje do miana rezydencji. Takie zresztą było założenie autorów przebudowy. Chcieli oni, by bryłę z założenia cechowała oszczędność użytych środków. Wrażliwe oko doceni jednak wyrafinowaną szarość elewacji, lekko rozjaśnioną odcieniem niebieskości i uzupełniający ją, utrzymany w nieco ciemniejszej tonacji dach pokryty blachą cynkowo-tytanową. Warto też zwrócić uwagę na wycięte z tego samego materiału prostokątne, ozdobione linearnymi wytłoczeniami "pilastry" flankujące balkonowe drzwi, stanowiące subtelne nawiązanie do estetyki art déco.

Twórcą wszystkich zmian i przekształceń architektonicznych, a także pomysłodawcą wystroju wnętrza jest Wiesław Olko, brat właściciela posiadłości.

Koncepcja domu powstawała w trakcie rodzinnych dyskusji, utrwalona w dziesiątkach szczegółowych rysunków stworzonych przez pana Wiesława. Niemały wkład w ostateczny kształt wnętrza miała też żona pana Marka - Marlena Olko, która czuwała nad zachowaniem równowagi między artystyczną wizją a praktyczną stroną dnia codziennego.

W duchu współczesnych kontrastów

Surowość i monochromatyczność zewnętrznej strony budynku jest świadomie skontrastowana z jego wnętrzem, które jest ciepłe, wielobarwne i charakteryzuje się bogactwem oraz różnorodnością form. Jednak także tutaj, podobnie jak na zewnątrz, dostrzega się zdyscyplinowaną strukturę i z góry założony ład przestrzenny. Projektanci osiągnęli to wrażenie, między innymi sprawnie operując światłem, często ukrywając jego źródła, a wykorzystując jedynie efekty jego działania.

Ciepły, przyjemny charakter nadaje pomieszczeniom parteru boazeria z drewna brzozowego utrzymana w barwie miodu, pokrywająca ściany w przedpokoju i garderobie, a także bukowy fornir szafek kuchennych, zaskakująco, lecz efektownie, kontrastujący z pokrywającymi część mebli płatkami srebrzystego metalu. Wszystkie elementy drewniane, a także szafy i niektóre meble, są dziełem firmy Dawidczyk, współpracującej od lat z braćmi przy realizacji projektów autorstwa pracowni O&O.

Ważny wpływ na charakter przestrzeni wewnętrznej wywierają także efektowne, przeszklone, szeroko rozsuwane drzwi pomiędzy pokojami.

Cechą charakterystyczną wnętrza jest zachowanie właściwych proporcji między potrzebą wygody a zaspokojeniem estetycznych wrażeń. Stąd w salonie wygodne, rozłożyste, poduchowe kanapy zapraszające do wypoczynku, ale i fortepian Blüter z 1898 roku. Zwraca uwagę lustro ulubionej przez projektantów angielskiej firmy Harrison&Gill, a w sąsiedniej jadalni - francuski dębowy rozkładany stół na dwadzieścia osób firmy Moissonier, z doskonale dobranym kompletem rzeźbionych krzeseł włoskiej manufaktury Chelini. Ozdobą sypialni jest zaś łóżko z baldachimem innej włoskiej firmy Giorgetti, projektu słynnego brytyjskiego architekta Leona Kriera, pracującego dla Karola księcia Walii.

Szczególnie widoczne są jednak we wnętrzach przedmioty orientalnego pochodzenia, które zdają się patronować domowi. Przy wejściu do domu pojawia się chiński znak symbolizujący szczęście i rodzinną harmonię. Szafy stojące w holu pokrywają starochińskie poematy opowiadające m.in. o miłości życia. Ozdobą tych pomieszczeń są również chińskie bliźniacze wazony, tego samego pochodzenia ozdobna skrzynia, posążek Buddy z Birmy, zagłówek gejszy czy tradycyjne przedmioty z laki. Daleki Wschód jest reprezentowany nawet w kuchni w postaci stylowego karcianego stolika z XVII wieku.

Budynek wieńczy obszerne pomieszczenie odzyskanego strychu. Wyłożone materacami przypominającymi ogromne poduchy służy rekreacji, wypoczynkowi i zabawie, a więc temu, z czym powinno się kojarzyć i czemu powinno służyć ucieleśnione w tym domu rodzinne siedlisko.

Doświadczenia właścicieli

Konstanciński dom w znacznym stopniu określa życie naszej rodziny. Posiadanie własnego kawałka ziemi i, co się z tym wiąże, możliwość obserwacji pór roku, zmian, jakie zachodzą w przyrodzie, a także zamieszkiwanie na wielu poziomach - decydują o praktyce codziennego dnia, tworzą hierarchię tego, co mniej albo bardziej ważne.

Dom sprawdza się w codziennym życiu. Uważamy, że to efekt daleko idących, a jednocześnie przemyślanych zmian, jakich w nim dokonaliśmy. Przyczyniły się one między innymi do znacznego powiększenia powierzchni budynku.

Bardzo ważną rolę w naszym otoczeniu odgrywa ogród, który w momencie, gdy kupowaliśmy dom, właściwie nie istniał. Teraz ogród jest ozdobą domu.

Mankamentem jest brak garażu, wynikający z perturbacji natury administracyjno-prawnej. Sądzimy jednak, że w bliskiej przyszłości przeszkody te uda się przezwyciężyć.

Przy urządzaniu domu z pełnym przekonaniem kierowaliśmy się wskazaniami starochińskiego systemu pomagającego znaleźć najwłaściwsze sposoby sytuowania budynków, ich przebudowy, a także rozplanowania wnętrz i ustawiania poszczególnych mebli oraz przedmiotów. Zgodnie z zasadami systemu braliśmy pod uwagę daty urodzenia członków rodziny, a także reguły określające przepływy energii, tak by zoptymalizować jej wpływ na samopoczucie mieszkańców.

Najbardziej widoczna zmiana dotyczyła planu budynku. Ponieważ poprzedni przypominał niekorzystny z punktu widzenia feng shui kształt litery L, zmieniliśmy go na zalecany rzut prostokątny.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: ZOBACZ PRZYKŁAD



Skomentuj:

Dom wśród drzew: przebudowa według zasad feng shui