Dom za wielką wodą

Opracowanie: Tomasz Hubski (na podstawie tekstu Maiqui Jorge) Zdjęcia: Daniela Mac Adden/Surpressagency

Ten dom mógłby dziś stanąć w niemal każdym zakątku świata. Widać globalizacja sięga też architektury. Może szkoda, ale z drugiej strony to fascynujące, że dom powstały w dalekiej Argentynie równie dobrze zaistniałby w okolicach jakiejś polskiej aglomeracji.

Elewacja frontowa
Elewacja frontowa
Fot. Daniela Mac Adden/Surpressagency
Świat się unifikuje. Kultury, nawet te zrodzone w najdalej od siebie położonych zakątkach globu, upodabniają się do siebie w stopniu, z jakim chyba nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia. Czy to dobrze? Trudno powiedzieć. Kiedy jednak tyle setek kilometrów od granic Polski i Europy możemy zobaczyć dom niemal identyczny jak te wznoszone w naszej strefie, z jednej strony ogarnia nas przyjemne poczucie jedności i wspólnoty ludzkiej rodziny, z drugiej - rodzi się żal za indywidualnością, za egzotyką i obawa że wkrótce nie doświadczymy ich już nigdzie na ziemi. Cóż, dziś na całym świecie bez względu na szerokość geograficzną liczą się przede wszystkim funkcjonalność, prostota i... moda. A ta ostatnia globalizuje się szczególnie szybko.

Cenna swoboda

Zaprojektowany przez argentyńskiego architekta Jorge Muradasa biały dom nad wielkim basenem powstał w Hudson - mniej niż godzinę drogi od Buenos Aires. Wzniosło go małżeństwo z dwojgiem dzieci. Jego celem było stworzenie wygodnej, nowoczesnej siedziby na potrzeby codziennego życia, która będzie także mogła pełnić funkcje reprezentacyjne.

Właściciele wyszli z założenia, że po ustaleniu najważniejszych kwestii to architekt powinien decydować o szczegółach budynku, jego ostatecznym kształcie oraz formie. Dali mu więc niemal wolną rękę w pracy nad projektem. Angażując Jorge Muradasa, wiedzieli, że jest on zafascynowany myślą i ideami takich architektów jak Mies van der Rohe, Frank Lloyd Wright czy Le Corbusier, i to uznali za gwarancję jakości projektu.

- Nie ma nic bardziej przyjemnego dla architekta niż projektowanie domu w warunkach pełnego zrozumienia z jego przyszłymi mieszkańcami - mówi projektant. - Zazwyczaj udaje się wówczas połączyć bezkonfliktowo wszystkie pomysły inwestorów z wiedzą i doświadczeniem fachowców. Architekt słucha przyszłych mieszkańców, a oni szanują decyzje architekta. Nie ma wtedy zwycięzców ani przegranych, a dom jest harmonijną całością.

Oczywiście nie oznacza to, że właściciele nie współuczestniczyli w procesie projektowania domu. Wręcz przeciwnie, aktywnie brali udział zarówno w podejmowaniu decyzji co do kształtu ich przyszłej przestrzeni mieszkalnej, jak też przy wyborze materiałów budowlanych.

Szczęśliwie mało było sytuacji, gdy dłużej dyskutowano nad jakąś koncepcją. Najlepszym tego świadectwem jest krótki czas tworzenia domu. Budynek powstał w ciągu 18 miesięcy, włączając w to projektowanie oraz wykończenie wnętrz.

Tło dał las

Dom stoi na średniej wielkości działce położonej niemal na granicy lasu tworzącego piękne tło dla zaproponowanej przez architekta dwupoziomowej bryły zwieńczonej płaskim dachem.

700-metrowy ogród otaczający dom urządzono szczególnie powściągliwie, właśnie ze względu na bliskość zachwycających urodą leśnych drzew. Twórcom zależało na tym, by uwagę przebywających w domu i na terenie posiadłości skupić przede wszystkim na naturalnej urodzie przyrody otaczającej działkę i w ten sposób zaanektować atrakcyjny krajobraz, tworząc z niego niemal część domu. Aby ten zamiar się powiódł, Jorge Muradas uczynił dwie skierowane w stronę lasu ściany budynku niemal transparentnymi - więcej na nich szkła niż murów.

Na prawo goście, na lewo rodzina

Zgodnie ze współczesnymi tendencjami gospodarowania domową przestrzenią budynek podzielono na dwie części: dzienną i prywatną. Łączą je dynamiczne w formie schody przecinające obie kondygnacje.

Na górze jest główna sypialnia rodziców, z osobną garderobą i salonem kąpielowym, oraz dwa identycznej wielkości pokoje dzieci, z których jeden ma niemal dwie przeszklone ściany, a drugi otwiera się na ogród jednym dużym przeszkleniem. Na tej kondygnacji znalazło się również miejsce na gabinet do pracy z biblioteką, częściowo połączony poprzez kładkę antresoli z przestrzenią parteru.

Do domu wchodzi się przez efektowne szerokie drzwi wykończone drewnem i szkłem. W centralnej części parteru powstał obszerny hol, z którego na dwie strony rozchodzi się przestrzeń dzienna domu.

Goście, zwłaszcza ci bardziej oficjalni, kierowani są na lewo od wejścia z holu - do pokoju dziennego zwanego salonem, z bardzo atrakcyjnym, otwartym na dwie strony kominkiem. Tu można w spokoju porozmawiać bez towarzystwa dzieci czy też odgłosów i zapachów z kuchni. Ściana z kominkiem, prócz funkcji estetycznych, stanowi równocześnie parawan oddzielający tę najbardziej reprezentacyjną część domu od holu i reszty domowej przestrzeni.

Areną codziennego życia domowników jest natomiast prawa strona domu. Mieści ona drugi pokój dzienny, zwany pokojem rodzinnym, który tworzy jedną przestrzeń z jadalnią oraz kuchnią. To tu mieszkańcy spędzają razem wieczory oraz wszystkie te chwile, gdy nie korzystają z prywatnych pokoi na górze. Z wygodnych sof, a także od stołu jadalnego blisko jest do aneksu kuchennego z obszerną wyspą, gdzie nad przygotowaniem posiłków może swobodnie pracować cała rodzina.

W prawym skrzydle domu urządzono też zaplecze gospodarcze z obszerną spiżarnią, schowkiem oraz niewielkim pokoikiem-służbówką.

Konsekwencja i harmonia

Projektując wnętrza, Jorge Muradas skorzystał z pomocy Eliany Elesgaray - swojej koleżanki z pracowni architektonicznej Acento Studio. Oboje architekci podkreślają, że wystrój wnętrz powstawał w pełnej symbiozie z architekturą budynku. Razem tworzą one jedność i z siebie wynikają. Dla projektantów ważna była wysoka jakość materiałów i maksymalne uproszczenie form. Używając kilku szlachetnych materiałów, za pomocą ograniczonej palety barw i prostych linii uzyskano ciekawy efekt, który w pełni satysfakcjonuje właścicieli. Wystrój domu podkreśla urodę architektury, a ta staje się uzupełnieniem wystroju wnętrza.

Skomentuj:

Dom za wielką wodą