Dopłaty do budowy domów energooszczędnych

Ludomir Duda

Planowany przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) na rok 2013 system dotacji do budownictwa o podwyższonym - w stosunku do obowiązujących warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki (WT) - standardzie energetycznym, jest prawdziwą rewolucją w polityce tej instytucji, która do tej pory nie dostrzegała potencjału obniżenia zużycia energii na ogrzewanie, tkwiącego w nowo budowanych budynkach.

dom energooszczędny, energooszczędność, dom jednorodzinny
Dom energooszczędny ma niskie zapotrzebowanie na energię.
Fot. OknoPlus
Cele dotacji

Działania takie są standardem w krajach poważnie podchodzących do wyzwań związanych z ociepleniem klimatu i degradacją środowiska. Wedle deklaracji władz Funduszu, celem wprowadzenia dotacji jest przygotowanie rynku do wymogów, jakie będą obowiązywać po wdrożeniu Dyrektywy 2010/31/UE, której artykuł 9 mówi, że po 2020 roku wszystkie domy budowane w Unii Europejskiej powinny charakteryzować się "niemal zerowym zapotrzebowaniem na energię". Intencja jest zatem szlachetna. Pewne zdziwienie budzi fakt, że NFOŚiGW nie zdecydował się na wyróżnienie premią takiego właśnie standardu, a chce premiować domy o standardzie energetycznym 15 kWh/(m2rok) oraz - co zupełnie niezrozumiałe - 40 kWh/(m2rok).

Te pierwsze domy, według unijnej nomenklatury - 1,5-litrowe, czyli takie, które potrzebują na ogrzanie w ciągu sezonu grzewczego półtora litra oleju opałowego na 1 m2 powierzchni domu, były 20 lat temu najwyższym standardem energetycznym w UE. Cytowana Dyrektywa żąda jednak, by już za osiem lat nie wolno było budować domów o tak dużym zapotrzebowaniu na energię, nie mówiąc już o zapotrzebowaniu na ciepło na poziomie 40 kWh/(m2rok), czyli 4-litrowych. W jaki sposób dopłaty do domów o tych historycznych już standardach energetycznych wspierają powstanie w Polsce pierw-szych domów o niemal zerowym zapotrzebowaniu na energię, wie tylko Pan Bóg i... NFOŚiGW.

Szczegóły dotacji

Premiowany standard energetyczny definiowany jest jako zapotrzebowanie na energię użytkową EUco. Nie jest to zatem ta ilość energii, która musi być dostarczona do budynku, by temperatura w pomieszczeniach odpowiadała ustalonym normom, lecz jedynie obliczeniowe straty ciepła przez przegrody budowlane i ciepło potrzebne do ogrzania powietrza wentylacyjnego, pomniejszone o zyski ciepła, pomnożone przez współczynnik ich wykorzystania. Oznacza to, że nie uwzględniono tu sprawności systemów grzewczych, które mają istotny wpływ na zapotrzebowanie na energię przez budynki.

Planowana wysokość premii przed opodatkowaniem wynosi dla domów o zapotrzebowaniu na energię użytkową do ogrzewania:

- 40 kWh/(m2rok) - 30 000 zł;

- 15 kWh/(m2rok) - 50 000 zł.

Dotacja dostępna jest jedynie dla osób zaciągających kredyt bankowy na budowę domu, a więc posiadających odpowiednią zdolność kredytową. Ponieważ jest bardzo mało prawdopodobne, by miał ją ktokolwiek osiągający przychody w pierwszej grupie podatkowej, możemy przyjąć, że kwota netto dotacji (po potrąceniu podatku od dochodów) wyniesie odpowiednio 20 400 zł i 34 000 zł.

Taka wysokość dotacji, według licznych symulacji przedstawianych na łamach naszego miesięcznika, pokrywa w 100% dodatkowe nakłady na doprowadzenie domu o dopuszczalnym przez WT standardzie energetycznym, do standardu domu o rocznym zapotrzebowaniu na ciepło do ogrzewania 15 kWh/(m2rok), a nawet do standardu domu o niemal zerowym zapotrzebowaniu na energię.

Autonomiczny Dom Dostępny

Przeanalizujmy to na przykładzie superenergooszczędnego domu jednorodzinnego, nazwanego Autonomicznym Domem Dostępnym (ADD), któremu poświęciliśmy cykl artykułów.

Modelowy dom ADD, o całkowitej powierzchni 144 m2, ma 76 m2 podłogi na gruncie, 192 m2 - ścian zewnętrznych, 30 m2 - okien i 113 m2 - dachu. Gdyby go wybudować zgodnie z minimalnymi wymogami obowiązujących warunków technicznych, zapotrzebowanie na energię końcową EUco wyniosłoby 165 kWh/(m2rok).

Dzięki dodaniu:

- 27 cm styropianu pod podłogę na gruncie o wartości 0,27 m × 76 m2 × 110 zł/m3 = 2257 zł,

- 23 cm styropianu do ścian zewnętrznych o wartości 0,23 m×192 m2 × 110 zł/m3 = 4858 zł,

- 23 cm wełny mineralnej do izolacji dachu o wartości 0,23 m × 113 m2 × 105 zł/m3 = 2729 zł,

oraz zainstalowaniu:

- ciepłochronnych, automatycznie zamykanych po zmierzchu rolet o wartości 30 m2 × 350 zł/m2 = 10 500 zł,

- wysoko sprawnej wentylacji nawiewno-wywiewnej z odzyskiem ciepła o wartości 5000 zł (po uwzględnieniu oszczędności z tytułu rezygnacji z budowy kominów wentylacyjnych),

czyli po poniesieniu dodatkowych kosztów w łącznej wysokości 25?344 zł, otrzymamy dom o zapotrzebowaniu na energię końcową w wysokości EUco = 6 kWh/(m2rok).

Różnica pomiędzy rocznymi kosztami ogrzewania Autonomicznego Domu Dostępnego i domu wybudowanego w obowiązującym standardzie, przy ogrzewaniu gazem ziemnym (przy cenie - 0,25 zł/kWh), wyniesie

(165 - 6) kWh/(m2rok) × 144 m2 × 0,25 zł/kWh = 5724 zł/rok, a więc poniesione dodatkowe nakłady zwrócą się w ciągu 4,4 roku.

Standard ADD nie tylko wypełnia wymogi Dyrektywy, ale także charakteryzuje się większą dostępnością finansową, ponieważ w jego przypadku miesięczna suma raty kredytu i rachunku za energię będzie niższa niż w domu standardowym.

Dotacje dla domów czterolitrowych (zużywających na ogrzewanie w ciągu sezonu 4 litry oleju opałowego na 1 m2 powierzchni domu)

Warto pochylić się przez chwilę nad kuriozalnym pomysłem premiowania domów o standardzie 40 kWh/(m2rok). By go osiągnąć, można zachować poziom strat ciepła przez przegrody jak w ADD i zrezygnować z wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła. Gdyby taka była intencja NFOŚiGW, oznaczałoby to promowanie, poprzez premiowanie takiego standardu energetycznego, wentylacji grawitacyjnej.

Wentylacja taka jest nie tylko niezwykle energożerna, ale przede wszystkim przez większą część roku nieskuteczna. Biorąc pod uwagę wysoką emisję do pomieszczeń związków organicznych pochodzących z materiałów budowlanych i wyposażenia oraz zagrożenie mykotoksynami w niedostatecznie wentylowanych pomieszczeniach, byłoby to działanie na szkodę zdrowia tysięcy użytkowników nowo budowanych domów. Jednocześnie wiadomo, że z punktu widzenia interesów ekonomicznych kupujących lub budujących dom na własny użytek, inwestycja w wentylację z odzyskiem ciepła ma najkrótszy czas zwrotu nakładów.

Powstaje więc zasadnicze pytanie: Dlaczego budownictwo niskoenergetyczne, mimo jego wysokiej opłacalności, praktycznie nie istnieje?

Wyczerpująca odpowiedź wykracza poza ramy tego artykułu. Na pewno wśród przyczyn należy wymienić:

- niedoskonałość rynku mieszkaniowego, na którym nakłady na podniesienie standardu energetycznego ponosi deweloper, a z efektów korzysta nabywca,

- niewystarczający poziom kompetencji wszystkich uczestników rynku budowlanego - od inwestorów, przez architektów, po bezpośrednich wykonawców,

- przepisy prawne, które wbrew oczywistym faktom sugerują, że budownictwo energooszczędne jest nieracjonalne.

Wpływ na ten stan rzeczy ma także polityka państwa, która stara się zagwarantować maksymalizację zysków sektorowi energetycznemu i deweloperom.

Nie ma natomiast wpływu bariera finansowa, bo jak to wielokrotnie wykazywałem, jeśli ktoś buduje z kredytu, ona po prostu nie istnieje. Jego comiesięczne wydatki na spłatę nieco wyższego kredytu plus niskie koszty utrzymania domu będą bowiem mniejsze, niż spłata kredytu na "zwykły" dom i "normalne" rachunki za jego eksploatację.

Krok w dobrym kierunku

Powyższe uwagi nie zmieniają faktu, że inicjatywę NFOŚiGW należy ocenić bardzo wysoko. Jest bowiem coś takiego w naszym społeczeństwie, co wyzwala w nas nadzwyczajną aktywność i odbiera zdolność do racjonalnej kalkulacji. Tym czymś jest wizja dotacji. Owczy pęd do dostania czegoś za darmo, może głęboko przeorać rynek budowlany. Zmusi deweloperów do budowania oferty z premią. Budujący dla siebie dzięki dotacji uwierzą, że warto budować dobrze. Natomiast architekci i wykonawcy zobowiązani będą błyskawicznie podnieść swoje kompetencje.

Wbrew własnym intencjom, co wykazałem na wstępie analizując projekt dopłat, NFOŚiGW dokona więc rewolucji w naszym budownictwie.

Potęgę dotacji, która może spowodować, że obywatele są gotowi działać wbrew swoim interesom ekonomicznym, widać wyraźnie na przykładzie dopłat do kolektorów słonecznych. Premia w realnej wysokości mniejszej niż 1/3 kosztów spowodowała, że inwestorzy zaczęli masowo instalować kolektory słoneczne. Robią to, mimo że w istocie zapłacą za ciepłą wodę więcej niż płacili dotychczas, nawet wtedy, gdy źródłem energii do jej ogrzewania był prąd. Dotacja plus wizja darmowej energii słonecznej odebrała inwestorom zdolność do wykonania elementarnej analizy ekonomicznej, która musi uwzględniać koszty amortyzacji. Po ich dodaniu koszt ciepłej wody uzyskanej z kolektorów jest najwyższy z możliwych.

Formalnie został osiągnięty efekt ekologiczny, ale także podtrzymany lansowany przez klasę polityczną nieprawdziwy argument, że ochrona środowiska jest bardzo kosztowną fanaberią zachodnich społeczeństw, i że nas na nią nie stać.

Tej wady nie ma dotacja do domów o podwyższonym standardzie energetycznym. Tu koszt uzyskania efektu ekologicznego jest najniższy w historii wszystkich działań NFOŚiGW.

Rodzi to we mnie gorzką refleksję. Do tej pory sądziłem, że racjonalna ekonomicznie polityka ekologiczna nie jest realizowana z powodu braku kompetencji. Teraz widzę, że barierą był brak odpowiedzialności za środowisko naturalne.

Od 2002 roku, w którym Unia uchwaliła Dyrektywę 2002/91/EU, minęło 10 lat. Przez ten czas wybudowano w Polsce około 100 milionów m2 powierzchni domów o dramatycznie niskim i nieefektywnym ekonomicznie standardzie energetycznym.

Z powodu nieopłacalności termomodernizacji nowo budowanych budynków, przez dziesiątki lat będą one bezpośrednio lub pośrednio emitowały do atmosfery setki milionów ton CO2. Będą także rosnącym ciężarem dla setek tysięcy mieszkających w nich rodzin i trwałym uzależnieniem od importu surowców energetycznych.

Jeśli sobie wyobrazić, jak mało było trzeba, by taki program dopłat przyjąć w 2002 roku, rodzi się pytanie o grzech zaniechania. Wystarczyłaby jedna uchwała władz NFOŚiG, której koszt, tak jak tej powołującej system dopłat do budynków niskoenergetycznych, byłby mało ważący w budżecie tej instytucji. Dzięki odrobinie wyobraźni i odpowiedzialności za stan środowiska, można by było już dawno poprawić jakość życia setek tysięcy rodzin.

Niestety, uchwała taka nie mogła być podjęta, bo nasza klasa polityczna lekceważy zagrożenia płynące z bezrefleksyjnej eksploatacji zasobów naturalnych. Natomiast szanuje interesy sektora energetycznego i deweloperskiego.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład



Skomentuj:

Dopłaty do budowy domów energooszczędnych