Dom na niewygodnej działce - biały i bez kantów

Tekst: Liliana Jampolska

Niewygodna działka wymusiła nietypowe rozwiązania. Jak wiadomo, z takimi rozwiązaniami bywają kłopoty. A jednak warto było. Tak twierdzą zarówno właściciele, jak i odwiedzający dom goście.

Elewacja od strony ogrodu
Elewacja od strony ogrodu
Fot. Leszek Jampolski
Metryczka domu

Dom piętrowy, murowany, z dachem odwróconym Powierzchnia użytkowa: 323,7 m2 Powierzchnia działki: 1238 m2 Autor projektu: arch. Katarzyna Mużecka Mieszkańcy domu: cztery osoby

Pewne kłopoty

Państwo Agnieszka i Kazimierz jeszcze w trakcie pięcioletniego pobytu w Austrii postanowili, że po powrocie do kraju pomyślą o wygodnym mieszkaniu lub o domu jednorodzinnym. Dlatego często odwiedzali wystawy budownictwa, zbierali katalogi, śledzili nowości budowlane i wnętrzarskie.

Kiedy w 1997 roku wrócili do Polski, najpierw zainteresowali się większymi mieszkaniami i segmentami. Okazało się jednak, że takie które im się podobały, o powierzchni 160-180 m2, są bardzo drogie i nie zawsze aż tak luksusowe jak ich cena. Na pseudonowoczesnych osiedlach, które odwiedzali, ku ich zdumieniu nie planowano na przykład placu zabaw dla dzieci w obawie przed hałasem. Takie myślenie było dla nich niezrozumiałe. W końcu uznali, że nie pozostaje im nic innego, jak zainteresować się budownictwem jednorodzinnym.

Ponieważ nie chcieli się narażać na długie dojazdy do pracy i szkoły, nie szukali działki ani domu poza miastem. W końcu, w 1999 roku, znaleźli niezabudowaną posesję w jednej z południowych dzielnic Warszawy.

- Działek do sprzedania było wtedy tak mało, że byliśmy z mężem bardzo szczęśliwi, iż udało się nam ją w ogóle kupić, i to w tak dobrym miejscu - mówi pani Agnieszka. I przyznaje: - Wtedy zupełnie nie myśleliśmy o kształcie posesji i ewentualnych niedogodnościach architektonicznych.

Wkrótce wynikły z tego powodu pewne kłopoty.

Za wąska na dom?

Okazało się, że długa, ale wąska działka o powierzchni 1283 m2 ma kształt nierównoramiennego trapezu. Od strony wjazdu na posesję jej szerokość wynosi niecałe 24 m, ale na przeciwległym końcu zwęża się do 21 m. Odliczając przepisowe odległości od granic działki, na dom i drogę dojazdową pozostawało więc naprawdę niewiele miejsca. Dodatkowym problemem było ustawienie działki w stosunku do stron świata. Wjazd na posesję znajduje się bowiem od strony południowej, więc gdyby zbudować dom blisko ulicy, cała strefa wypoczynkowa znalazłaby się od północy. Tego właściciele chcieli za wszelką cenę uniknąć.



Wspólnie z zatrudnioną architektką państwo Agnieszka i Kazimierz wypracowali salomonowe rozwiązanie. Mimo niekorzystnych proporcji parceli postanowili wznieść dom na północnej połowie posesji, oczywiście z uwzględnieniem przepisowych odległości do granic działki.

Wymagane "strefy buforowe" wykorzystano bardzo starannie. Wzdłuż zachodniego boku posesji zaplanowano drogę do garażu. Intymną, "rodzinną" część ogrodu postanowiono urządzić wokół tarasu kuchennego (od strony wschodniej), natomiast strefę gospodarczą z fragmentem ogrodu z roślinami cieniolubnymi - na tyłach domu. Od frontu zaplanowano taras z widokiem na reprezentacyjny ogród urządzony od ulicy. W ten sposób zagospodarowano każdy cenny metr kwadratowy powierzchni działki.

Długą bryłę murowanego budynku zaprojektowano w taki sposób, aby powtarzała obrys działki i przypominała trochę parowiec zwężający się na rufie. Główne wejście do budynku powstało przy zachodniej elewacji, nieopodal drogi dojazdowej do garażu, który znalazł się na samym końcu długiej bryły budynku mieszkalnego.

Odpocząć na dachu

Dwukondygnacyjny, niepodpiwniczony budynek przykryto trzema płaskimi dachami-ogrodami, które opadają schodkowo w kierunku tyłu budynku. Pierwszy dach znajduje się nad najwyższą, dwupiętrową częścią budynku, w której mieszczą się główne pomieszczenia domu. Za częścią mieszkalną powstały części gospodarcza i techniczna (z pralnią, kotłownią oraz pomieszczeniem rekreacyjnym z sauną), którą przykrywa drugi, środkowy i niżej położony dach. Jeszcze niżej znajduje się dach przykrywający duży garaż na dwa samochody z wygrodzonym aneksem na rowery i narzędzia ogrodnicze.

Z ogrodu na najwyższym dachu można korzystać. Jest on dostępny dla domowników dzięki krętym schodkom zbudowanym w bibliotece na piętrze. Mała "klatka schodowa" wiedzie do nadbudówki na dachu w kształcie cylindra, przykrytej przezroczystym daszkiem. Wokół niej zbudowano drewniany taras, który otoczono dużymi betonowymi kasetonami z roślinami. Z tarasu roztacza się widok na sąsiednie działki i na niżej położone dachy, na które już nie ma wejścia - są one za to obsadzone niskimi roślinami skalnymi i ozdobnymi trawami.

Jak zbudowano dachowe tarasy? Betonowy strop nad górną kondygnacją wyłożono specjalną grubą folią (z której wywinięto wysoki kołnierz) i ocieplono grubą warstwą twardego styropianu (20 cm). W miejscach, gdzie miały rosnąć rośliny, wysypano warstwę drenującą (10-15 cm drobnych kamieni). Potem w wyznaczonych miejscach założono przepusty odprowadzające z dachu deszczówkę. System odprowadzenia wody z dachu polega na tym, że woda deszczowa, po przejściu przez warstwy "zielonego" dachu (i przez drewniany podest tarasu), specjalnymi przepustami przepływa z najwyższej części dachu do położonych niżej, a dalej - do studzienek odwadniających, zakopanych w ziemi przy wjeździe do garażu i za nim, od strony ogrodu. Woda ta, przepływając przez odwrócony dach, nawadnia zieleń rosnącą na poszczególnych poziomach, a jej nadmiar zgromadzony w studzienkach służy do podlewania ogrodu.

Warstwę drenażu przykryto geowłókniną, z której na brzegach wywinięto kołnierz o wysokości (w zależności od miejsca) 20 do 40 cm. Na geowłókninie rozłożono substrat torfowy (warstwa odpowiednio 20 lub 40 cm). Na tych fragmentach dachów, gdzie rosną tylko rośliny skalne i trawy ozdobne, zastosowano warstwę 20 cm, natomiast w donicach - 40 cm, ponieważ drzewa i krzewy (choć zastosowano tu tylko karłowe odmiany) potrzebują trochę więcej podłoża. Aby zabezpieczyć większe rośliny przed suszą, w kasetonach na dachu "wypoczynkowym" zainstalowano automatyczne podlewanie. Pozostałe fragmenty dachu są nawadniane jedynie dzięki opadom atmosferycznym.

Zaskakujący remont

Niestety, nasi gospodarze niedługo cieszyli się z nowych nasadzeń na górnych tarasach nowego domu.

- Już pierwszej zimy mieliśmy poważne kłopoty ze szczelnością dachu - opowiada pani Agnieszka.

Okazało się, że jego część nad głównym najwyższym fragmentem budynku przecieka. Dlatego wynajęta firma zdemontowała drewniany podest, a potem odcinkami usuwała ozdobne murki z piaskowca, roślinność i warstwy odwróconego dachu aż do folii - i sprawdzała jej szczelność.

- Szczególnie uważnie badaliśmy folię przy narożnikach kominów, świetlików oraz na jej starych spawach. Po sprawdzeniu każdego kolejnego fragmentu wykonywaliśmy próbę wodną i jeśli nadal pojawiały się przecieki, rozbieraliśmy kolejny fragment poszycia, by go naprawić. W końcu dla pewności zdemontowaliśmy cały odwrócony dach nad piętrem, a na folii wykonaliśmy betonową wylewkę, nadając jej lekki spadek. Całość przykryliśmy następnie dwoma warstwami papy izolacyjnej. Na takim podłożu powtórnie zamontowaliśmy odwrócony dach oraz drewniany podest i posadziliśmy od nowa rośliny - kończy swoją opowieść nasza gospodyni.

Rozjaśniony słońcem

Wnętrza domu składają się z trzech głównych segmentów. Najwyższą, dwupiętrową część budynku zajmują na parterze pomieszczenia dzienne - salon z wyjściem na taras, jadalnia, kuchnia, pokój gościnny, łazienka, sień i wewnętrzny hol. Na piętrze ulokowano trzy sypialnie, dwie łazienki oraz salonik-bibliotekę z wyjściem na wschodni balkon. Na półpiętrze znalazło się miejsce na gabinet i podest z wyjściem na balkon zachodni. Parter z piętrem łączy otwarta klatka schodowa doświetlona od góry świetlikiem. Drugi segment domu mieści pomieszczenia gospodarcze i saunę, natomiast w ostatniej części urządzono garaż z zapleczem.

- Układ pomieszczeń w domu zaplanowaliśmy zgodnie z wędrówką słońca - podkreśla pani Agnieszka. - Na ciemną, północną stronę budynku wyrzuciliśmy garaż i wszystkie pomieszczenia gospodarcze. Od wschodu umieściliśmy kuchnię i jadalnię, a na górze naszą sypialnię i salonik-bibliotekę. Południowe słońce ogrzewa salon oraz pokoje Emilki i Aleksandra, natomiast zachodnie wpada do środka przez główne wejście do domu, przeszklone półpiętro i okna w gabinecie Kazimierza. Jesteśmy zadowoleni z takiego układu, bo od początku chcieliśmy, by wnętrza były jasne.

Wystrój wnętrz jest nowoczesny. Pokoje umeblowano głównie nowoczesnymi sprzętami, ale ich styl świadomie zaburzono kilkoma stylowymi meblami odziedziczonymi po rodzinie i zakupionymi na targu staroci. W ten sposób stare podkreśla urodę nowego i na odwrót.

Pani Agnieszka jest bardzo zadowolona, że między kuchnią a jadalnią znajdują się przesuwane drzwi, którymi można zasłonić ewentualny kuchenny nieład. Podkreśla jednak, że te drzwi są rzadko używane, ponieważ domownicy lubią przestrzeń.

Do otwarcia na siebie pomieszczeń dziennych namówiła naszych gospodarzy projektantka wnętrz, która pomagała im urządzić dom. Dobre doświetlenie salonu i jadalni właściciele zawdzięczają długim ciągom okien zaproponowanym z kolei przez projektantkę domu. Wzdłuż całej jadalni oraz salonu ciągną się przeszklenia, które ładnie łączą wnętrza z ogrodem.

Jasną, słoneczną atmosferę panującą w domu współtworzy także odpowiednio dobrana kolorystyka ścian. Odcienie beżów i żółci dodatkowo rozświetlają pomieszczenia dzienne. Dopasowano do nich rodzaj i kolorystę podłóg. Ponieważ na całym parterze zainstalowano wodne ogrzewanie podłogowe, podłogi wykończono terakotą imitującą naturalny trawertyn oraz egzotycznym drewnem dostosowanym do tego rodzaju ogrzewania.

Z doświadczeń właścicieli

Przystępując do rozmów z architektem, trzeba dokładnie wiedzieć, czego się chce. My żałujemy, że nie udało nam się wyegzekwować powstania w projekcie ogrodu zimowego. Być może byliśmy zbyt ulegli i za mało konsekwentni w rozmowach.

"Zielony" dach wymaga staranności. Trzeba skrupulatnie dopilnować jego projektu i potem wykonania. Szansa na to, że taką robotę dobrze wykona przypadkowy pracownik, jest mała. Lepiej zatrudnić sprawdzonych fachowców. Bardzo ważne są wszystkie obróbki przy kominach, świetlikach i murkach. My, choć mieliśmy sporo kłopotów z naszym dachem, wciąż bardzo sobie chwalimy sam pomysł urządzenia takiego dodatkowego ogrodu czy tarasu. Dobrze wykonany odwrócony dach jest tańszy od tradycyjnych pokryć i ma lepszy współczynnik przenikania ciepła. Pomieszczenia na górze w zimie są ciepłe, natomiast latem nie nagrzewają się od słońca, nawet gdy cały budynek jest silnie nasłoneczniony.

Mimo że dom nie jest mały, koszty jego ogrzewania gazem są niskie. Zadbaliśmy bowiem o solidne ocieplenie jednowarstwowych murów (15 cm styropianu) oraz o "ciepły" dach. Nie oszczędzaliśmy też na dobrym wyposażeniu kotłowni (dom ogrzewają kocioł kondensacyjny oraz wentylacja mechaniczna z odzyskiem ciepła). W zimie rachunki za zużycie gazu wynoszą zaledwie 300-500 zł miesięcznie (łącznie z podgrzewaniem wody oraz gotowaniem).

Podobają nam się otwarta przestrzeń w naszym domu i otwarte klatki schodowe, ale ceną za nie jest zła izolacja akustyczna pomiędzy piętrami.

Nie trzeba bać się dużej liczby okien. Jeśli są umieszczone od południa, w zimie pozwalają "złapać" maksymalnie dużo światła i ciepła, a latem można je w razie potrzeby zasłaniać. Aby zaoszczędzić na kosztach zakupu okien, można się zdecydować na okna nieotwieralne, które kosztują mniej.

Zamiast osobnej spiżarni mamy dwie pojemne szafy, które postawiliśmy w korytarzu wiodącym z garażu do kuchni. Część zakupów zostawiamy więc "po drodze" i jest to bardzo funkcjonalne rozwiązanie.

W niezbyt dużym garażu wygodniej jest nie oddzielać aneksu do przechowywania rowerów czy kosiarki od reszty pomieszczenia. My zamiast ścianek ustawiliśmy tylko regał na drobiazgi i zostawiliśmy szerokie przejścia do części magazynowej.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: ZOBACZ PRZYKŁAD



Skomentuj:

Dom na niewygodnej działce - biały i bez kantów