Prezenty dla nauczycieli na koniec roku. Czego chcą nauczyciele, co kupują rodzice?

Alicja Bobrowicz

Bizantyjski przepych w prezentach dla nauczycieli wyszedł z mody. Mikrofalówka, droga biżuteria, komplet pościeli to dziś obciach. Teraz ma być raczej skromnie i osobiście

25.06.2010 BIALYSTOK , ZAKONCZENIE ROKU SZKOLNEGO W SZKOLE PODSTAWOWEJ NR 11 Z ODDZIALAMI INTEGRACYJNYMI IM KORNELA MAKUSZYNSKIEGO FOT. AGNIESZKA SADOWSKA / AGENCJA GAZETA
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencj
Moda się zmieniła, ale emocje zostały. Decyzję o tym, czym obdarować nauczycieli na zakończenie roku szkolnego rodzice wypracowują w bólach. Ile wydać? Nagradzać tylko wychowawcę czy też panią świetliczankę i anglistkę? Kupić bukiet od wszystkich czy dać po kwiatku?

Dorota, mama ze Szczecina: - To drażliwy temat. Są mamy, które chcą kupować biżuterię już na dzień nauczyciela inne wolałyby dawać tylko kwiaty. My zdecydowaliśmy się na kosz z kawą, herbatą, słodyczami.

Agnieszka, ma dwie córki w podstawówce w Warszawie: - Jeden tata stwierdził: "kupmy cokolwiek" byleby zrzutka nie przekroczyła 18 zł.

Asia ma syna w pierwszej klasie gimnazjum: - Wychowawczyni napisała do nas maila z prośbą o nie kupowanie prezentów. Taki ma program wychowawczy.

Kasia, mama licealisty ze szkoły społecznej: - Szkoła nie toleruje prezentów. Kto chce, przynosi kwiaty.

Wiązanka jest od lizusa

W mediach społecznościowych karierę robi akcja #zamiastkwiatka. Krzysztof Ponikowski, nauczyciel ze Szczecina zaproponował, by w tym roku zrezygnować z kupowania pedagogom kwiatów. - Można by ten zwyczaj przekuć w akcje, które pomogą poszkodowanym osobom, środowiskom, a pieniądze wydane na owe bukiety zamienić na wsparcie finansowe dla potrzebujących - tłumaczy. I podaje wyliczenia: W Polsce mamy ok. 4 miliony uczniów. Jeśli chociaż co czwarty wrzuciłby do puszki 10 zł (koszt kwiatka z przystrojeniem) to w skali kraju można by uzbierać 10 mln zł! Ostatnie trzęsienie ziemi w Nepalu sprawiło, że pomyślałem o akcji, dzięki której pomoglibyśmy w odbudowie tego kraju.

Zgłosił się do Polskiej Akcji Humanitarnej, która stworzyła wydarzenie na Facebooku, zachęcające uczniów i nauczycieli do wzięcia udziału w akcji, z której wszystkie środki zostaną przekazane na pomoc poszkodowanym podczas trzęsienia ziemi w Nepalu. Zbiera w większości pozytywne komentarze. Nauczycielki pisały, że od lat namawiają uczniów, by zamiast kwiatka wpłaciły coś na schronisko dla zwierząt.

W praktyce jednak pomysł nie przybierze raczej takiej skali, o jakiej marzy szczeciński nauczyciel. Rodzice nie odpuszczą kupowania kwiatów. Reguł co prawda nie ma. Może to być kosz kwiatów, na który składa się cała klasa. Albo identyczne róże, wręczanych przez uczniów pojedynczo. Albo wolna amerykanka. - Kiedyś chcieliśmy zebrać po kilka złotych i kupić wielki kosz z kwiatami. Rodzice stwierdzili, że to zły pomysł, bo inne panie idą z naręczem 25 kwiatów lub wiązanek, a nasza pójdzie z jednym i będzie to biednie wyglądało. Więc teraz każdy kwiaty kupuje sam - opowiada Dorota.

Od kilku lat nie nosi się nauczycielom pokaźnych wiązanek. To nie wypada i może być odebrane dwuznacznie, np. jako lizusostwo. Bukiet wyparła prostota - jeden, elegancki kwiat z ciekawą wstążką.



Raczej szal a nie mikrofalówka

- Kupowanie ekstra prezentów oprócz kwiatów lub czekoladek jest przesadą - uważa Emilia, mama z Wrocławia. W podstawówce jej córek kwiaty kupowane są z pieniędzy, które zostaną ze składek rodziców z całego roku. To zresztą powszechna praktyka z funduszu klasowego (15-20 zł co miesiąc), który przeznacza się na wyjścia, wodę, kubki, wygospodarowuje się pulę na upominek na dzień nauczyciela i koniec roku szkolnego. - Nie wszystkich stać na dodatkowy wydatek przed wakacjami, dofinansowanie z rady rodziców rozwiązuje sprawę - tłumaczy Agnieszka.

Pomysły, by nauczyciela obdarować sprzętem RTV lub AGD (mikrofalówki, aparaty fotograficzne, tostery), drogą biżuterią czy wycieczką zagraniczną to już raczej melodia przeszłości. Choć jeszcze kilka lat temu takie prezenty nie były wyjątkiem. - Kiedy syn przyszedł któregoś dnia ze szkoły i powiedział mi, że potrzebuje 50 złotych na prezent dla nauczyciela, myślałem, że mnie naciąga na kasę. Ale okazało się, że rzeczywiście, ich wychowawca zażyczył sobie wielotomowej, ekskluzywnej encyklopedii. Szlag mnie trafił! - opowiadał Marek, dentysta z Konstancina i ojciec 16-latka portalowi kafeteria.pl. Kasia, która ma dziś syna w liceum wspomina, że w prywatnej podstawówce kompletowali nauczycielce elegancką zastawę, co roku kupując kolejne filiżanki, talerzyki, itd.

Teraz rodzice celują skromniej, np. kupują książkę, pióro, zestaw herbat, kubek. Coraz częściej starają się, by upominek był osobisty. - W ub. roku kupiliśmy materiałową torbę na książki w ulubionych kolorach nauczycielki, wcześniej jedwabny szal - opowiada Marta z Warszawy.

Zdarza się, że politykę "zero prezentów dla nauczycieli" wprowadzają same szkoły lub nauczyciele. Czasem przypominają im o tym urzędnicy. W ub. roku wydział oświaty w Miastku wysłał do wszystkich nauczycieli przypomnienie, że przyjmowanie prezentów może być przestępstwem. Tłumaczyli, że nauczyciele są funkcjonariuszami publicznymi i nie powinni być obdarowywani drogimi upominkami.



Nauczyciel nauczycielowi nie równy

Rodzice dają się porwać prezentowemu szaleństwu, kiedy żegnają nauczyciela.

Marta: - Zrzuciliśmy się po 50 zł. Wychowawczyni dostanie bransoletkę z grawerowaną dedykacją za 300 zł, inne panie kubki z dedykacją, zaniesiemy też kosz z kawą, herbatą i ciastkami na świetlicę.

Ewa: Miało być oryginalnie, ale trudno coś wymyślić. Pewnie skończy się na kuponie do centrum handlowego za 250-300 zł i kwiatach z klasowych pieniędzy. Chcemy też, by dzieci zrobiły laurki, które połączymy w jedną książkę.

Wtedy też na koniec trzeciej klasy kwiaty lub drobne upominki dostają świetliczanki, nauczycielki bibliotekarki a czasem także panie z kuchni.



Skomentuj:

Prezenty dla nauczycieli na koniec roku. Czego chcą nauczyciele, co kupują rodzice?