Mieszkanie według swojego pomysłu

Tekst i stylizacja: Magda Kazimierczuk Zdjęcia: Michał Skorupski

Ona trochę ustąpiła jemu, on nieco ustąpił jej. I choć nie podejrzewali się o takie umiejętności, w swoim pierwszym wspólnym mieszkaniu wszystko zaprojektowali, wymyślili i urządzili sami.

Ewa pracuje w dziale reklamy ogólnopolskiej rozgłośni radiowej, Mikołaj przygotowuje serwisy ekonomiczne w tej samej rozgłośni. Poznali się w pracy, po dwóch latach w czasie obiadu coś zaiskrzyło. Śmieją się, że dzięki schabowemu z kopytkami są razem od czterech lat. Na początku wystarczała im kawalerka Mikołaja położona w centrum Warszawy. Szybko jednak zrobiła się za ciasna. Połączyli więc siły (również finansowe), by wspólnie znaleźć coś większego, na wiele lat. Wymarzyli sobie trzy-, czteropokojowe mieszkanie w starej kamienicy, ale po dokładnym przeliczeniu wszystkich zasobów doszli do wniosku, że na takie stać ich będzie dopiero za kilka lat. Zdecydowali się więc na nowe osiedle. Mikołaj optował za centrum stolicy, Ewa jednak wolała Ursynów. Skończyło się kompromisem: może być Ursynów, ale to Mikołaj wybierze mieszkanie. Poszukiwania trwały blisko pół roku. W końcu w doskonałym miejscu wypatrzyli rozpoczynającą się budowę. Sprawdzony deweloper zaproponował im duże mieszkanie na piątym piętrze. Tyle że w chwili, gdy podpisywali umowę kupna, nie było nie tylko mieszkania, ale nawet budynku. Mikołaj i Ewa kupili... dziurę w ziemi. Decyzje o ostatecznym kształcie mieszkania podejmowali, wczytując się w plany budynku. Jeszcze na etapie budowy zrezygnowali ze ściany dzielącej salon i kuchnię oraz zamienili miejscami kuchnię z jadalnią. Zrezygnowali także z drugiej łazienki, którą postanowili przekształcić w pomieszczenie gospodarcze przeznaczone na pralkę, dużą lodówkę, odkurzacz i deskę do prasowania. Tego schowka zazdroszczą Ewie i Mikołajowi wszyscy znajomi. Dębowy parkiet wybrał pan domu. Pani domu wolała wprawdzie jesion lub drewno egzotyczne, ale dzięki ustępstwu uzyskała prawo do samodzielnego decydowania o reszcie, co pozwoliło jej się sprawdzić w roli dekoratorki wnętrz. Gdy Ewa i Mikołaj wspominają dziś szaleńcze poranne lub nocne zakupy materiałów wykończeniowych i mebli, do tej pory nie mogą uwierzyć, że udało im się wszystko tak zgrabnie urządzić. I ze śmiechem opowiadają o pierwszej nocy w swoim nowym mieszkaniu. Wnętrze było w pełni wykończone, lecz jedynym sprzętem był... wypożyczony ze sklepu materac.

Skomentuj:

Mieszkanie według swojego pomysłu