Na całej połaci biel

Tekst i stylizacja: Agnieszka Osak-Rejmer Zdjęcia: Sylwester Rejmer

Biała przestrzeń, a na jej tle ikony światowego designu. Nie dajmy się jednak zwieść pozorom. Nie jesteśmy w muzeum wzornictwa, ale w prawdziwym domu otoczonym zielenią.

Ogromną pasją Kasi, z wykształcenia kulturoznawcy, jest aranżacja wnętrz. Z wielką przyjemnością pomaga znajomym w urządzaniu mieszkań. Ma już za sobą kilka bardzo udanych realizacji.

Zobaczmy więc, jak zaprojektowała swoje własne mieszkanie. Kasia pochodzi z Radomia, do stolicy przyjechała na studia. Tu poznała swojego męża. Robert jest menedżerem w międzynarodowym koncernie, przygotowuje się też do doktoratu z ekonomii. Ostatnio odkrył swą nową pasję - fotografowanie. Najpierw zamieszkali w Piasecznie pod Warszawą. Pierwsze gniazdko idealnie nadawało się dla młodej pary. I prawdę mówiąc, tylko dla niej. Kiedy na świecie miała pojawić się Pola, przyszli rodzice nie wyobrażali sobie wnoszenia wózka na czwarte piętro. Również samo mieszkanie nie było dostosowane do potrzeb trzeciej osoby (albo raczej - osóbki). Kasia i Robert szybko postanowili rozejrzeć się za czymś większym i wygodniejszym. Ale gdzie? Ją pociąga miejski gwar, on zaś najchętniej zaszyłby się w leśnej głuszy Jak przy takich rozbieżnościach znaleźć rozsądny kompromis? Pozostało im przeliczyć zawartość portfela i szukać okazji.

Poszukiwania nie trwały długo. Swoje miejsce na ziemi znaleźli w Józefosławiu, rzut kamieniem od Lasu Kabackiego, dwa rzuty od wszelkich dobrodziejstw wielkiego miasta. Osiedle bliźniaczych wielorodzinnych domków od razu przypadło im do gustu. Spokój, wysoki standard i sielski klimat tuż za ogrodzeniem. Czego chcieć więcej? Domki-bliźniaki są podzielone na mieszkania. Kasia, Robert i Pola zajmują parter (85,4 m kw.). Mają swój ganek i kawałek ogródka za domem. Wnętrza wymagały tylko kosmetycznych zmian. Część korytarzyka prowadzącego do sypialni została zamieniona w garderobę, a nowe wejście do sypialni przebito w ścianie pokoju dziennego. Aranżacją zajęła się Kasia, która poczuła się jak ryba w wodzie. Od początku wiedziała, że wszędzie będzie biało. Jej zdaniem to idealny kolor. Ceni go przede wszystkim za uniwersalność i ponadczasowość. Początkowo marzyła jej się biel totalna, bez dodatków w żadnym innym kolorze. Wyjątek chciała zrobić jedynie dla szarości. Tego odcienia nie zaakceptował jednak pan domu, który na dodatek bohatersko wywalczył kilka kontrastowych czarnych elementów. O ile kolorystyka wywołała drobne rodzinne waśnie, co do reszty wystroju małżonkowie byli zgodni. Wnętrza miały być nowoczesne, pełne przestrzeni i światła. Liczbę sprzętów postanowili więc ograniczyć do minimum. Sporo mebli zaprojektowała Kasia; znalazło się też miejsce dla klasyków światowego designu. Pełna swoboda kolorystyczna panuje jedynie w... ogrodzie. Tu, zdaniem gospodarzy, im barwniej, tym lepiej. Trudno się z tym nie zgodzić.

Skomentuj:

Na całej połaci biel