Dom zanurzony w zieleni

Tekst: Paulina Gawęcka Stylizacja: Dorota Karpińska Zdjęcia: Rafał Lipski

Z dala od zgiełku wielkiego miasta, otoczony ogrodem, w którym szemrze strumyk. Ten dom jest spełnionym marzeniem jego mieszkańców.

Lata spędzone w zwykle zbyt małych mieszkaniach w bloku mocno dały im się we znaki. Po wielu rozmowach zdecydowali więc o budowie domu. Koniecznie z ogrodem, po którym swobodnie mógłby biegać pies.Gospodarze wybrali ładną działkę na obrzeżach Warszawy, w modnej dzielnicy, gdzie budowane są nie tylko nowoczesne osiedla, ale także urokliwe domki w lesie otoczone pełnymi zieleni ogrodami.

Obawiając się finansowych strat i opóźnień, od razu odrzucili propozycje deweloperów, a trud projektowania i nadzoru nad budową złożyli na barki znajomej architekt Izy Matulaniec. Ona znała ich potrzeby i gust, oni - jej projekty. Zaufali sobie wzajemnie. Dom stanął szybko. Projektantka czuwała nad przebiegiem robót, szukała zaufanych i solidnych wykonawców. Skutecznie. Od momentu zakończenia pomiarów przez geodetę do położenia dachu minął zaledwie miesiąc; wykańczanie zajęło następne cztery miesiące.

Pani Iza starała się umiejętnie połączyć architekturę modernistyczną z elementami stylu włoskiego. Z zewnątrz budynek jest utrzymany w stonowanym piaskowym kolorze. Równie jasne są wnętrza. Znajdziemy w nich odcienie bladożółte, écru, beże, delikatną zieleń. Pomieszczenia miały być urządzone minimalistycznie, ale chęć wyeksponowania rodzinnych pamiątek nieco zmieniła ten zamiar. Cenne dla gospodarzy przedmioty nie tylko udekorowały dom, ale też dodały mu ciepła.

Niewiele tu mebli. Większość wykonano na zamówienie według projektu pani Izy, która rozważnie dobierała odcienie i faktury. Widać to m.in. w zestawieniu gatunków drewna - wyraźnie słoje orzecha amerykańskiego, z jakiego są zrobione meble, współgrają z rysunkiem jesionowych słojów na parkiecie.

Uwagę zwracają charakterystyczne skosy. - Podłoga jest ułożona pod kątem 30 stopni w stosunku do ścian, tak samo ustawiono meble. Ot, żeby nie było zbyt nudno i konwencjonalnie - wyjaśnia swój oryginalny pomysł projektantka. Rodzina zgodnie zażyczyła sobie dużych okien, by dobrze było widać ogród i płynący w nim strumyk. Życzenie zostało oczywiście spełnione, trzeba było tylko rozwiązać problem grzejników. Tradycyjne zastąpiono kanałowymi ukrytymi w posadzce za drewnianą kratką - dzięki temu okna mogą sięgać niemal do podłogi. Dom wciąż się zmienia, rodzą się nowe pomysły. W ich realizowaniu gospodarze zawsze mogą liczyć na pomocną rękę pani Izy.

Skomentuj:

Dom zanurzony w zieleni