Aranżacja sentymentalna

Tekst i stylizacja: Agnieszka Osak-Rejmer Zdjęcia: Sylwester Rejmer

Chyba jakiś dobry duch opiekujący się tym mieszkaniem sprowadził w jego progi Katię i Pawła. Teraz może być spokojny, że nowi właściciele zadbają o dobry klimat tego miejsca.

Przez wiele lat Katia mieszkała z rodzicami w Filadelfii. Do Warszawy wróciła dopiero na studia prawnicze. Jej mąż Paweł jest producentem telewizyjnym. Jeszcze niedawno żyli jak współcześni nomadzi, często zmieniając mieszkania. Kiedy jednak na świecie pojawili się Jeremi i Mikołaj, postanowili osiąść gdzieś na stałe. W rachubę nie wchodziły ani apartamentowce, ani blokowiska z ich bezosobowym klimatem. Interesowało ich jedynie mieszkanie w kamienicy.

Wybrali Mokotów. W tej warszawskiej dzielnicy mieszkała kiedyś rodzina Katii. Względy sentymentalne nie były więc bez znaczenia. Tego wymarzonego miejsca szukali przez dziewięć miesięcy, sprawdzili oferty wszystkich biur nieruchomości. Powoli tracili nadzieję. Nagle zelektryzowało ich ogłoszenie w jednej z gazet. Jeszcze tego samego dnia obejrzeli mieszkanie. Kiedy przekroczyli próg przedwojennej kamienicy, poczuli, że właśnie dobili do wymarzonego portu. Zachwyciła ich klatka z kamiennymi schodami, stylowe drzwi, nawet skrzypiąca podłoga. Piękne mieszkanie było też przepełnione historią - kiedyś mieszkał tu Józef Sigalin, organizator i kierownik Biura Odbudowy Stolicy, przez lata Naczelny Architekt Warszawy. Kupili je od jego córki, pani Teresy.

Nowi gospodarze zmienili układ pomieszczeń. W dawnej kuchni i służbówce zrobili sypialnię. Kuchnię natomiast przenieśli i połączyli z sąsiednim pokojem. Mieszkanie postanowili urządzić ciepło i stylowo. Katia chętnie korzystała z rad mamy, którą ceni za gust i wyczucie. Linia telefoniczna łącząca Warszawę i Filadelfię wiele razy rozgrzana była do czerwoności.

Katia i Paweł nie chcieli zamieniać wnętrz w muzeum; umiejętnie połączyli stare z nowym. Obok siebie stoją stare meble gdańskie oraz sprzęty współczesne. Osiemnastowieczne obrazy dobrze czują się w sąsiedztwie zdjęć z wakacji. Duch kamienicy nie zginął, wręcz przeciwnie - został nieco odkurzony i odrobinę unowocześniony. I chyba mu z tym nowym wyglądem do twarzy.

Skomentuj:

Aranżacja sentymentalna