Aranżacja minimalistycznie odważna

Tekst i stylizacja: Dorota Morawetz Zdjęcia: Witold Górka

Układ tego wnętrza - urządzonego oszczędnie, a do tego bardzo odważnie - przywołuje na myśl... wagon z otwartymi przedziałami. Teraz czeka on już tylko na pasażera - lokatora. Prosimy wsiadać, drzwi zamykać! Ruszamy w podróż pełną wrażeń.

UWAGA PONOWNA PUBLIKACJA ZA ZGODA WLASCICIELI
Ściana z kominkiem na pierwszy rzut oka wygląda tak, jakby była zrobiona z bardzo starego drewna. Dopiero gdy się jej dotknie, można się przekonać, że to nie drewno, ale spatynowana stal (autorski pomysł i wykonanie Michała Urbana).
Fot. Witold Górka
Mieszkanie przeznaczone do wynajmowania nie musi być nieciekawe i przypadkowo umeblowane. Udowodnili to Michał Urban, projektant wnętrz z Bazuka Studio, i jego współpracownicy: architekci Jan Kuchta i Norbert Mech. Michała Urbana zawsze pociągały projekty ekstremalne, w których z materiałem i przestrzenią można poczynać sobie w sposób niekonwencjonalny. Mieszkanie w oficynie secesyjnej kamienicy z początku XX wieku, położonej w centrum Krakowa, stało się więc dla niego prawdziwym poletkiem doświadczalnym. Kiedy po raz pierwszy specjaliści oglądali przeznaczone do remontu pomieszczenie, Norbert Mech wpadł na pomysł, żeby ściany działowe po prostu wyburzyć. Ta idea natychmiast spodobała się całej trójce i zaważyła na wszystkich ich późniejszych decyzjach.

Właściciel mieszkania dał projektantom niemal całkowicie wolną rękę, co oczywiście bardzo im odpowiadało. Postawił tylko jeden warunek, by wnętrze było urządzone bardzo nowocześnie i elegancko. Michał Urban to nie tylko projektant wnętrz, ale też malarz i scenograf, znakomicie potrafi więc stwarzać... pozory. Proste materiały nabierają w jego rękach prawdziwej szlachetności. W tym mieszkaniu użył między innymi dębowych desek, stali (poddanej specjalnemu procesowi patynowania), laminowanych płyt. Jak sam mówi, najszlachetniejszym - a do tego najdroższym - materiałem jest tutaj szkło 10-centymetrowej grubości, barwione na zielonkawy odcień.

Wnętrze naprawdę zaskakuje. O podziale długiego i wąskiego mieszkania decydują teraz zachowane fragmenty dwóch ścian (jedna stoi pomiędzy częścią dzienną a kuchnią, druga jest ukryta w częściowo przeszklonym futurystycznym prostopadłościanie, w którym urządzono łazienkę). W efekcie powstało wnętrze amfiladowe składające się z czterech "plastrów", jak je nazywa Michał Urban. Przypomina ono wagon kolejowy z przedziałami, tyle że usytuowanymi pośrodku i pozbawionymi drzwi, za to z wąskim korytarzem ciągnącym się po obu stronach. Pierwszy "przedział" to nowoczesna kuchnia - biała, oszczędnie zaaranżowana, niemal sterylna. Drugi to minimalistyczny pokój dzienny z kominkiem i dużą kanapą; trzeci - wydzielona z przestrzeni łazienka, wreszcie czwarty - sypialnia wykończona szkłem i jasnym drewnem.

W nowo urządzonym mieszkaniu pozostały też wspomnienia z dawnego wnętrza. Na jednej ze ścian zachowano odsłoniętą cegłę, a ścianka wydzielająca łazienkę została ozdobiona wzorem przypominającym motyw namalowany na jednej z wyburzonych ścian - naniesiono go za pomocą autentycznego starego wałka (bardzo popularnego narzędzia przed laty). Wizualna oryginalność wnętrza nie wystarczyła projektantom. Zamarzył im się również dom inteligentny, na miarę XXI wieku, w którym urządzeniami steruje komputer (wykorzystujący tak zwany Building Management System). Wszystko zaprogramował elektronik Dariusz Chelak, na co dzień pracujący w teatrze jako akustyk. System ten reguluje pracę domowych urządzeń elektrycznych, czuwa nad oświetleniem, alarmem antywłamaniowym itp. Jego działanie najlepiej widać na przykładzie ogrzewania - reaguje na najdrobniejsze zmiany temperatury (choćby po otwarciu okna), natychmiast ją obniżając lub podwyższając. Niekonwencjonalne mieszkanie czeka na swoich pierwszych lokatorów. Z pewnością powinni się oni odznaczać równie nietuzinkową wyobraźnią co projektanci...

Skomentuj:

Aranżacja minimalistycznie odważna