Mieszkanie w ponadstuletniej kamienicy w centrum Gliwic

Tekst i stylizacja: Agnieszka Osak-Rejmer, projekt wnętrza: Katarzyna i Wojciech Matiaszek/HM Studio

Kasi i Wojtkowi największą przyjemność sprawia dawanie drugiego życia zapomnianym przedmiotom. W ich ponadstuletnim mieszkaniu odzyskanych pięknych sprzętów nie brakuje.

Duże okna szkoda było ukrywać za zasłonami, gospodarze wybrali więc żaluzje, które dobrze chroniąc przed słońcem, nie przesłaniają urody okien. Kanapa i fotel (ulubione miejsce Kasi i kotów) są z IKEA. Szafka pod telewizorem została 'stuningowana' - gospodyni pomalowała ją na biało i przykręciła nóżki z targu staroci. Pojemnik na koce (pod oknem) to znaleziony w piwnicy stary metalowy kosz na butlę z winem.
Duże okna szkoda było ukrywać za zasłonami, gospodarze wybrali więc żaluzje, które dobrze chroniąc przed słońcem, nie przesłaniają urody okien. Kanapa i fotel (ulubione miejsce Kasi i kotów) są z IKEA. Szafka pod telewizorem została 'stuningowana' - gospodyni pomalowała ją na biało i przykręciła nóżki z targu staroci. Pojemnik na koce (pod oknem) to znaleziony w piwnicy stary metalowy kosz na butlę z winem.
Fot. Sylwester Rejmer

Cała historia zaczęła się szesnaście lat temu, kiedy Kasia i Wojtek dostali od rodziców w prezencie ślubnym mieszkanie w ponadstuletniej kamienicy w centrum Gliwic. Te 65 metrów kwadratowych było spełnieniem marzeń studentów architektury, którzy nie wyobrażali sobie, by mogli mieszkać gdzie indziej niż w starym budynku z niepowtarzalnym klimatem. Nie przestraszył ich nawet opłakany stan zarówno samego mieszkania, jak i całej kamienicy, która dziś jest jedną z najładniejszych w okolicy.

Wysokie wnętrza (3,45 m) z dużymi oknami, oryginalną stolarką, szerokimi parapetami zachwyciły ich od pierwszego wejrzenia.

Ze wzruszeniem wspominamy, jak wprowadzaliśmy się tu jedynie zmateracem ideską kreślarską, apo pustych jeszcze pomieszczeniach hulał wiatr

– opowiadają. Remont trwał latami, bo jako studenci nie mogli beztrosko wymachiwać kartą kredytową. Dzięki temu mają satysfakcję, że niemal wszystko zrobili w mieszkaniu sami – od wymiany okien i podłogi, przez zrywanie tynków, po budowę kominka. Fachowców zatrudnili jedynie do wymiany ogrzewania. Niedawno w pokoju służącym jako sypialnia i gabinet zbudowali antresolę, na którą przenieśli się ze spaniem (czyli materacem z poprzedniego łóżka).

Charakterystycznym elementem mieszkania są stare dębowe ościeżnice. Aby dodać wnętrzu oddechu, gospodarze wyjęli z nich drzwi. Skrupulatnie je zabezpieczyli i schowali w piwnicy, bo przecież nigdy nie wiadomo, kiedy znów się przydadzą. A żeby podkreślić klimat starej kamienicy, w pokoju dziennym pozostawili odsłonięte fragmenty ceglanej ściany.

Część mebli i dodatków kupili w sklepach, ale większość to efekt wizyt na targach staroci, w komisach lub na... śmietnikach. – Nie ma większej radości, niż dać zapomnianemu przedmiotowi drugie życie – mówią właściciele. Mieszkanie bez przerwy się zmienia. Kasia i Wojtek śmieją się, że to chyba skaza zawodowa, ale zawsze znajdą coś, co można poprawić, ulepszyć, zmodernizować. O tym wszystkim pani domu barwnie opowiada na swoim blogu kajaniki.blogspot.com.

PRZEJDŹ DO GALERII >>


 

Skomentuj:

Mieszkanie w ponadstuletniej kamienicy w centrum Gliwic