Z ciasnej kawalerki do przestronnego domu. Wnętrza pełne spokoju

Tekst i stylizacja: Elżbieta Błasikiewicz, projekt wnętrza: Marta Wawszczyk-Kulpińska i Agnieszka Witkowska-Kołoś/Równo pod sufitem

Emilia i Adrian żyją w szybkim tempie. W domu nie potrzebują więc dodatkowych bodźców. I właśnie dlatego postarali się, by panował w nim spokojny klimat, pozwalający im nieco wyhamować.

ZA KANAPĄ stanął niski regalik, w sam raz na czytane właśnie książki i dekoracyjne drobiazgi. Na granicy salonu i kuchni uwagę zwraca nietypowa półka na wino, zaprojektowana na wymiar i zrobiona przez stolarza.
Za kanapą stanął niski regalik, w sam raz na czytane właśnie książki i dekoracyjne drobiazgi. Na granicy salonu i kuchni uwagę zwraca nietypowa półka na wino, zaprojektowana na wymiar i zrobiona przez stolarza.
fot. Michał Mutor

Emilia i Adrian, mieszkając przed laty w niewielkiej kawalerce, skrycie marzyli o przestronnym domu. Nie sądzili jednak, że to marzenie kiedykolwiek się spełni. Ale dzięki przypadkowi nieoczekiwanie tak się stało. Gdy małżonkom zaczęło doskwierać gnieżdżenie się w ciasnocie, uznali, że nadszedł czas na przeprowadzkę. Szukając większego mieszkania, trafili na ogłoszenie o sprzedaży szeregowego domu na nowym podwarszawskim osiedlu. Jego cena nie była wyższa od tej, jaką i tak musieliby zapłacić za trzy pokoje w mieście. Takiej okazji się nie przepuszcza! Błyskawicznie podjęli więc decyzję i równie szybko załatwili formalności.

Z wykończeniem wnętrz też nie mogli zwlekać, bo za niespełna dwa miesiące na świecie miał się pojawić Tymon. – Pierwszy posiłek jedliśmy, siedząc na podłodze, ale po kilku tygodniach wszystko już było gotowe na przyjęcie synka – wspominają gospodarze. Mimo ekspresowego tempa, w jakim urządzali dom, nie widać tu ani jednej przypadkowej rzeczy. To bez wątpienia zasługa dobrego projektu. – Wiedzieliśmy, jaki styl nam odpowiada, przemyśleliśmy też wiele możliwych rozwiązań. Potrzebowaliśmy tylko kogoś, kto zweryfikuje i skoryguje nasze pomysły i połączy je w sensowną całość. Z tego zadania architektki z pracowni Równo pod Sufitem wywiązały się znakomicie – ocenia Emilia.

Trzyosobowej rodzinie żyje się tu bardzo dobrze. Jest ogródek, przestrzeń i dużo miejsca do przechowywania sprzętu sportowego (właściciele namiętnie uprawiają kitesurfing oraz snowboard). Jednak najbardziej cieszą ich klimatyczne wnętrza.

Chociaż dom jest nowy, wydaje się nam, że mieszkamy wnim od zawsze. Jego ciepła ispokojna atmosfera pozwala sięwyciszyć, ato trudno przecenić, gdy się żyje w tak szybkim tempie jak my

– mówią. Niebagatelny wpływ na ich samopoczucie ma również sielskie otoczenie. Wokół są łąki, a tuż za nimi rozpościera się Kampinoski Park Narodowy. – Spacery lub jazda na rowerze po leśnych ścieżkach to teraz dla nas codzienność. Czujemy się niemal, jak byśmy byli na wakacjach. Czegóż chcieć więcej? – pytają retorycznie.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Skomentuj:

Z ciasnej kawalerki do przestronnego domu. Wnętrza pełne spokoju