Metamorfoza salonu - drobna zmiana, wielki efekt

Ela i Mateusz postanowili ożywić swój salon. Pokój, choć ładny i dobrze urządzony, wydawał się jednocześnie nudny. Wystarczyła drobna modyfikacja, by nagle nabrał życia.

Przez wiele lat pokutowało przekonanie, że ściany w domach przemalowuje się wtedy, gdy się pobrudzą. Dziś zupełnie inaczej podchodzimy do kwestii wyglądu naszych domów - coraz mniej rzeczy jest „na zawsze”, a coraz więcej elementów zmieniamy zgodnie z obowiązującymi trendami, porami roku lub po prostu pod wpływem emocji. Tak też było w przypadku Eli i Mateusza, autorów bloga wnetrznosci.com, którzy decyzję o zmianie koloru jednej ze ścian podjęli impulsywnie i zdecydowali się na kolor, którego do tej pory… szczerze nie lubili.

Już od dłuższego czasu chodził nam po głowach nowy kolor na ścianie, ale broniliśmy się rękami i nogami, aby podziwiać go tylko na zdjęciach u kogoś. Był to kolor, którego kiedyś nie tolerowaliśmy, więc z biegiem czasu musieliśmy się do niego przekonać. O jaki chodzi? Wybór padł na ciemną zieleń Tucson Teal 2056-10. Nie jest to zwykła butelka. Jej kolor zależny jest od światła i pory dnia. Ma w swoim składzie odrobinę niebieskiego barwnika, przez co czasem może wyglądać na turkusowy

- mówią autorzy metamorfozy.

Sięgnęli po farbę marki Benjamin Moore i zaryzykowali. Farbą pokryli jedną ścianę. Decyzja ta okazała się strzałem w dziesiątkę. Pokój nagle ożył. Zmiana tak spodobała się Eli i Mateuszowi, że poszli za ciosem. Na ten sam odcień przemalowali fronty komody, która stoi pod ścianą. Przy okazji wymienili uchwyty na bardziej eleganckie. 

Mimo że metamorfoza ograniczona była do kilku w zasadzie drobnych zabiegów, zmiana jest ogromna. Pokój zyskał zupełnie nowy wyraz - nabrał głębi, elegancji i wyrafinowania. Krótko mówiąc, zyskał na charakterze.

ZOBACZ ZDJĘCIA >>

Więcej o: