Stylowa metamorfoza salonu. Zmienili go nie do poznania

Tekst: Weronika Miller, zdjęcia: Arkadiusz Ścichocki, projekt metamorfozy i stylizacja: Agnieszka Zabrodzka

Wnętrze w przedwojennej kamienicy ma bogatą historię. Wielokrotnie zmieniało swoje przeznaczenie. Było pokojem dziennym, dziecięcym, sypialnią, a nawet pracownią malarską. Teraz przeszło metamorfozę i powróciło do swojej salonowej funkcji.

Salon przed zmianą i po niej.
Salon przed zmianą i po niej.
fot. Arkadiusz Ścichocki

Poprzedniej lokatorce pokoju, wówczas studentce malarstwa w warszawskiej ASP, pomieszczenie służyło i jako sypialnia z miejscem do nauki, i jako pracownia artystyczna. Gdy Agnieszka wyprowadziła się na swoje, wnętrze postanowili zagospodarować jej rodzice – urządzić tu przytulny salonik. Zdecydowali się na klasyczny, elegancki styl o nieco staroświeckim charakterze. Z piwnicy można było wreszcie przynieść odziedziczone po dziadkach krzesło, które po odnowieniu znakomicie wpisało się w klimat wnętrza.

Z poprzednio używanych mebli pozostały jedynie regały, rozkładany fotel do spania (meble te musiały jednak przejść metamorfozę) oraz sekretarzyk. Na szczęście córka nie zabrała wszystkich swoich obrazów, dzięki czemu na ścianach zawisły nastrojowe pejzaże. Ponieważ w dwupokojowym mieszkaniu często goszczą wnuki właścicieli, postanowili oni kupić sporą rozkładaną sofę, na której dzieci spałyby podczas wizyty u dziadków. I wreszcie można było położyć dywan – z pewnością nie zostanie już zabrudzony farbą olejną.

Dorota Zabrodzka, gospodyni (mama):

Czego oczekiwaliśmy? Mam wielki sentyment do tego pokoju, w którym urodził się mój mąż, potem zaś mieszkały wszystkie nasze dzieci. Jest wysoki, jasny i bardzo ustawny. Chcieliśmy w nim urządzić przytulny salonik i przenieść tu trochę książek z regału w sypialni, już pękającego w szwach. Marzył nam się pokój, w którym będziemy przyjmować gości i w którym wygodnie zanocują ukochane wnuki. Urządziła nam go córka Agnieszka.

Agnieszka stylistka (córka):

Morelowy kolor ścian to kaprys młodości. Nie dziwę się rodzicom, że chcieli go zmienić. Ale cieszę się, że postanowili dopasować inne elementy do przemalowanego kiedyś przeze mnie sekretarzyka. Podobny kolor mają teraz regały. Do tych mebli dopasowałam kinkiety. Rodzice lubią otaczać się ładnymi przedmiotami „z duszą”. To wspaniale, że są wśród nich moje obrazy! Trochę starego, trochę nowego, szczypta wspomnień i... udało się osiągnąć efekt hygge.

KOSZTORYS:

 

Sofa (sofamarket.pl) - 1499 zł
Pokrowiec na fotel (dekoria.pl) - 329 zł
Poduszka (Jysk) - 59,95 zł
Kinkiety (Decolor) - 420 zł
Dywan (Komfort) - 1299 zł
Taca (Inne Meble) - 235 zł
Zasłony (Leroy Merlin) - 216 zł
Farba lateksowa 3 x 2,5l (Dulux) - 179,91 zł
Emalia akrylowa 4 x 0,5l (Luxens) - 79,60 zł
Razem 4317,46 zł (bez kosztów robocizny)

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Skomentuj:

Stylowa metamorfoza salonu. Zmienili go nie do poznania