Mieszkanie, w którym stare płynnie łączy się z nowym

Tekst: Monika Utnik-Strugała, stylizacja: Joanna Płachecka

Marii brakowało funduszy na nowe meble do mieszkania, postanowiła więc wykorzystać te odziedziczone po dziadkach. Lepiej wyjść nie mogło. Wystrój jej mieszkania zachwyca.

u05.04.2017 Warszawa . Wnetrza , mieszkanie w kamienicy na Grochowie , stylizacja Joanna Plachecka . Fot. Michal Mutor
Mocne kolory, oryginalne meble i plakaty polskich artystów - pokój dzienny nawiązuje stylem do lat sześćdziesiątych XX wieku. Charakterystyczną komodę na zwężających się nóżkach gospodyni znalazła na Allegro.
fot. Michał Mutor

Mąż mówił, że grochów jest za daleko, a mnie od razu urzekły okna z tradycyjnymi skobelkami, jak za dawnych lat. Instynktownie wiedziałam, że to będzie to – opowiada Maria. Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. Przemiła właścicielka zaprosiła ją na filiżankę wybornej kawy. – Rozmawiałyśmy przeszło godzinę, a w tym czasie dzieci skakały po łóżku, jakby były u siebie. Już wtedy poczułam, że nigdzie indziej nie będzie mi tak dobrze – wspomina pierwszą wizytę w mieszkaniu.

Urządzanie wnętrz bez wielkich pieniędzy

Dzisiaj, kiedy znajomi zachwycają się, jak wszystko ciekawie urządziła, śmieje się w duchu, bo wyszło jej to niechcący. – Z braku laku – dodaje.

Po prostu nie mieliśmy pieniędzy. Nasze fundusze pochłonął remont. Układ był amfiladowy i choć bardzo nam się podobał, zdecydowaliśmy, że ze względów praktycznych (dwójka dzieci) podzielimy pokoje na osobne sypialnie. Chcieliśmy też zachować oryginalne okna i drzwi, a te wymagały renowacji. W efekcie niewiele zostało na wykończenie

– mówi. Maria kilka lat wcześniej skończyła hobbystycznie kurs projektowania wnętrz. Teraz postanowiła się sprawdzić i zrobić coś z niczego.

Łączenie starych mebli z nowymi

Po ciotkach i dziadkach odziedziczyli z mężem kilka modernistycznych perełek, od lat wędrowały też z nimi z domu do domu niebanalne meble z IKEA. Gospodyni dokupiła charakterystyczną komodę sprzed lat i witrynkę. Pokój dzienny pomalowała na soczysty żółty kolor i całość okrasiła dziełami artystów z polskiej szkoły plakatu, poduszkami w wyraziste graficzne wzory i roślinami, które dawniej były w modzie.

I zupełnie niespodzianie powstało wnętrze w stylu lat sześćdziesiątych. Zresztą do odratowanych starych okien, drzwi i dębowego parkietu w jodełkę nic innego by tak nie pasowało. Swoje miejsce znalazły wreszcie poniewierany dotąd regał ze sklejki i porzucone w piwnicy pojedyncze rolki tapet w romby. Nawet dzieci poczuły klimat: Marianka chętnie się zgodziła, by w jej pokoju zawiesić tradycyjną makatę, a pod plastikową podkładką na odziedziczonym biurku przechowuje, jak jej babcia, ulubione pocztówki.

ZOBACZ ZDJĘCIA >>

Skomentuj:

Mieszkanie, w którym stare płynnie łączy się z nowym