Między słowem a obrazem - wywiad z Mariuszem Knorowskim

rozmawiała Joanna Kornecka

Co sprawiło, że polski plakat jest znany i doceniany na całym świecie? I dlaczego teraz przeżywa drugą młodość jako atrakcyjna dekoracja wnętrz? Zapytaliśmy o to Mariusza Knorowskiego, kuratora Muzeum Plakatu w Wilanowie, które ma największe na świecie zbiory plakatu artystycznego.

Janusz Grabiański, 1966 r.
Janusz Grabiański, 1966 r.

Dom & Wnętrze: Przełom lat 50. i 60. to lata kiedy polskie plakaty były rozpoznawalne na całym świecie. Co je wyróżniało?

Mariusz Knorowski: Rzeczywiście w tym czasie miał miejsce pewien artystyczny epizod, który dziś, z punktu widzenia wiedzy o plakacie, traktujemy jako rozdział zamknięty. Zjawisko określane mianem Polskiej Szkoły Plakatu funkcjonowało w czasach silnej indoktrynacji politycznej, ale plakacistom udało się uwolnić od restrykcyjnej kontroli władz. Zawarto swego rodzaju niepisany kontrakt, na mocy którego forma plakatu nie podlegała cenzurze. Był to fenomen artystyczny, który ograniczał się do domeny filmu i teatru. Istniało oficjalne przyzwolenie na to, że ekspresja artystyczna dotycząca plakatu filmowego i teatralnego nie podlega regułom estetyki socrealistycznej. Z Polską Szkołą Plakatu związane było głównie środowisko warszawskiej ASP: Henryk Tomaszewski, Maciej Hübner, Jan Młodożeniec, Franciszek Starowieyski, Jan Lenica... To najwybitniejsi, ale lista jest dużo dłuższa. Zjawisko Polskiej Szkoły Plakatu wyczerpało się w połowie lat 60. i zostało zahibernowane w formie pewnego mitu, do którego kolejne generacje mniej lub bardziej się odwołują.

Czym się wyróżniało?

Był to plakat ekspresyjny, malarski, opierający się bardziej na regułach warsztatu malarskiego niż na regułach grafiki projektowej. Plakaty miały pewien sens metaforyczny i ekspresję typową dla malarstwa. I to się podobało na świecie. Konwencja plakatu malarskiego wróciła jeszcze w latach 70. i 80., ale już w wykonaniu epigonów pokolenia, które polską szkołę plakatu stworzyło.

Czy plakat zmienił się kiedy pojawiło się nowe narzędzie pracy, czyli komputer?

Zaszły ogromne zmiany. Lata 80. i 90. to ekspansja nowego instrumentarium. Mimo że pewna nostalgia o proweniencji surrealistycznej, poetyckiej była ciągle obecna, plakat stracił na malarskości, stał się bliższy warsztatowi grafiki projektowej, zyskał charakter plakatu konstruowanego, inżynierskiego.

Mówi się, że plakat to sztuka ulicy. Czy dzisiaj, kiedy ulice zalewają tysiące reklam, plakat artystyczny jest jeszcze potrzebny? Może jego miejsce jest tylko w muzeum lub w galerii?

Trwają na ten temat dyskusje, a nawet spory. Miejsce plakatu zawsze było i jest na ulicy, ale musimy pamiętać, że ulica jako fragment przestrzeni publicznej też się zmienia. Były próby nawiązania koalicji między artystami a agencjami reklamowymi, ale się nie powiodły. Agencje reklamowe, które dystrybuują plakaty na dużą skalę, działają według innych reguł, typowo marketingowych. Plakaty reklamowe to często prace anonimowe, zespołowe, zorientowane na funkcję promocyjną. Plakat artystyczny funkcjonuje teraz rzeczywiście tylko w muzeum, w galeriach i w instytucjach kultury, na przykład w teatrach.

Na ulicach został trochę zakrzyczany, za to w domach przeżywa drugie życie. Plakat to dziś atrakcyjna dekoracja wnętrza. Skąd ta moda?

Już w latach 70. zaczęło funkcjonować określenie „poster” czyli plakat, który był jedynie „panneaux” dekoracyjnym. Popularny był np. plakat cyrkowy, który nie służył jako anons cyrku, ale ze względu na swoją wyrafinowaną koncepcję obrazową był świetnym elementem dekoracyjnym. Drukowano go w bardzo dużych nakładach, miał szerokie grono odbiorców. W przypadku plakatu istotną rolę odgrywa cena, znacznie niższa niż w przypadku obrazu czy grafiki. Zwykle jest to od kilkuset złotych wzwyż, reprinty są jeszcze tańsze. Oczywiście cena egzemplarzy kolekcjonerskich dochodzi nawet do kilkunastu tysięcy złotych. Na plakat mogą sobie pozwolić ludzie młodzi. Niedawno z inicjatywy kolekcjonerów, Adriana Czyżowicza i Piotra Dąbrowskiego, powstało przedsięwzięcie wydawnicze polskaszkolaplakatu.pl, które nawiązuje do wspomnianego zjawiska z lat 60., a zajmuje się drukowaniem reprintów prac najwybitniejszych polskich artystów.

A jak oprawiać plakat przeznaczony do wnętrza?

Dzieła o antykwarycznej wartości zasługują na profesjonalną oprawę, dobór odpowiedniego passe-partout, ramy pięknej, ale raczej prostej, bo plakat jest bardzo atrakcyjny wizualnie, nie potrzebuje konkurencji. Większość profesjonalnych galerii służy fachową radą co do oprawy, często wyręcza w tym kupujących. W przypadku mniej wymagających dzieł wystarczy zwykła standardowa oprawa dostępna w sieciowym sklepie.

Czy stworzenie własnej kolekcji plakatów jest trudne? Od czego najlepiej zacząć?

Dawniej obserwowano o której godzinie na ulicy pojawia się pan z pędzlem, wiadrem i rulonem i zaczynano z nim negocjacje. Potem pojawiły się giełdy kolekcjonerów, galerie. Bogatym źródłem wiedzy i dostępu do plakatu jest dziś internet i galerie internetowe, które oferują albo oryginalne druki z epoki albo reprinty.

Czy plakat to dobra inwestycja?

Zdecydowanie tak. Plakat ma status dzieła sztuki albo staje się nim z upływem czasu. Wtedy cena antykwaryczna rośnie. Mieliśmy niedawno w Muzeum Plakatu wystawę Andrzeja Krajewskiego, twórcy, który w czasach PRL-u miał „american dream” i zaczął tworzyć plakaty w konwencji pop-artu. Bardzo wyprzedzał tym swoją epokę. W latach 80. wyemigrował do Stanów Zjednoczonych i wciąż, pomimo starszego wieku, tam pracuje. Dzisiaj młode pokolenie odkrywa jego prace na nowo. W ten sposób rośnie zainteresowanie jego plakatami, także wśród uznanych kolekcjonerów.

Na zdjęciach: klasyka polskiego plakatu w nowych limitowanych edycjach. Plakaty są dostępne w ofercie www.polskaszkolaplakatu.pl

    Więcej o:

Skomentuj:

Między słowem a obrazem - wywiad z Mariuszem Knorowskim