Stylowe i eleganckie mieszkanie w Warszawie

stylizacja: Marta Chrapka, tekst: Joanna Skirlińska
08.12.2015 12:39
Mała jadalnia, tuż przy kuchni. Tu rodzina najczęściej jada śniadania. Szafki kuchenne pomalowane odcieniem błękitu Stone Blue z palety marki Farrow & Ball.

Mała jadalnia, tuż przy kuchni. Tu rodzina najczęściej jada śniadania. Szafki kuchenne pomalowane odcieniem błękitu Stone Blue z palety marki Farrow & Ball. (Fot. Rafał Lipski)

To mieszkanie jest jak bombonierka z czekoladkami. Pod każdym sreberkiem skrywa się inny kształt, ale całość ma podobny aromat i smak. Zaaranżowane i urządzone z nadzwyczajnym wdziękiem i wyczuciem kobiecą ręką projektantki.

Kto tu mieszka?
Ania, nauczycielka wf-u, trenerka koszykówki i Rafał, deweloper, z dziećmi Sonią o Leonem.

Gdzie? Warszawa, Saską Kępa.

Metraż: 134 m kw.

Jedni ją kochają i nie wyobrażają sobie bez niej życia, inni mówią, że snobistyczna, głośna i przereklamowana. "Ta odrobina dekadenckiego wdzięku", jak pisała o Saskiej Kępie Agnieszka Osiecka, przyciąga jednak i uwodzi swą magią. Tak było też z Anią, nauczycielką wf-u i trenerką koszykówki. Kiedy przyjechała kilka lat temu do Warszawy, właśnie tu, na prawym brzegu Wisły, poczuła mocniejsze bicie serca. Głośne i zatłoczone ulice w centrum stolicy, pełne pędzących samochodów i nerwowo śpieszących się ludzi przerażały i nie zachęcały, by osiąść tu na dłużej. A taki przecież miała plan, przyjeżdżając po studiach do stolicy z kameralnego Kołobrzegu.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Mieszkanie na Saskiej Kępie

To jaśniejsze, bardziej ludzkie oblicze miasta, znane jej z piosenek Osieckiej i Przybory, odkryła podczas jednego z wiosennych spacerów. Właśnie wtedy, kiedy zaczynały kwitnąć bzy, wypełniając swym odurzającym zapachem wszystkie zaułki. Może nawet to był maj?... I nagle okazało się, że w betonowej stolicy jest takie miejsce, gdzie czas na chwilę zwalnia, ludzie się uśmiechają, a zieleń ma inny kolor, jakby bardziej intensywny i świeży. Przedwojenna zabudowa, liczne kawiarnie i knajpki, pobliski park Skaryszewski. Tu poczuła się dobrze i swojsko, prawie tak jak w ukochanym Kołobrzegu, w którym spędziła ostatnie lata studiów. Klimat starej architektury nadmorskiego miasta nagle splótł się dla niej w całość z niską zabudową willowej enklawy. Takie miasteczko w mieście, pomyślała, jakby mniejsza skala wielkiej metropolii. Jeśli los rzucił mnie w tę stronę, zamieszkam właśnie tutaj. Decyzja o kupnie mieszkania była o tyle łatwiejsza, że inne lokalizacje nie wchodziły w grę. No i wreszcie jest...

Mieszkanie do kapitalnego remontu

134 metry w budynku z lat 50., do kapitalnego remontu. Oboje z mężem, który zawodowo zajmuje się rewitalizacją starych kamienic, wiedzieli, że taniej byłoby wybudować nowy dom niż remontować to mieszkanie. Ale Ania uparła się i postawiła na swoim. Urzekł ją amfiladowy układ pomieszczeń, światło, które wpadało jednym oknem a wypadało drugim, świerki zaglądające do każdego pokoju. Pewnie pamiętają jeszcze czasy, kiedy przechadzał się tędy Lutosławski i Cybis, a może jeszcze wcześniejsze...

- Czy jest coś piękniejszego niż widok skaczących za oknem wiewiórek i poczucie, że jest się równocześnie w centrum miasta? - wzdycha podekscytowana Ania. Mimo że Rafał związany jest z branżą budowlaną, postanowiła wziąć sprawę remontu w swoje ręce, no może nie zupełnie swoje, bo o pomoc poprosiła Martę Chrapkę, projektantkę. - Kiedy zobaczyłam jej realizacje, wiedziałam, że nikogo innego nie będę szukać - mówi Ania.

W dużej jadalni Ania i Rafał spotykają się z przyjaciółmi i rodziną w czasie większych uroczystości. Nad stołem lampa Loft Sky 4224, kultowy projekt z lat 40. francuskiego mechanika Jean-Louis Domecqua (Jielde/Secret Life).Fot. Rafał Lipski

Marta jest profesjonalistką, potrafi "wgryźć się" w duszę starych kamienic jak nikt inny. Kocha się w klasycznych wnętrzach, w których czas zostawił choćby niewielki ślad minionej świetności. Prowadzi studio projektowe Colombe, które współpracuje z najlepszymi rzemieślnikami oraz konstruktorami i technologami mebli. Sama stara się wykorzystywać dawne wzory i struktury tkanin, tapet i farb bazując na tradycyjnych francuskich i angielskich markach. - Poczułam w Marcie bratnią duszę - mówi Ania. - Może dlatego rozumiałyśmy się bez słów. Nie wyobrażam sobie mieszkania w nowoczesnym apartamencie. Kocham stare drewno, naturalny kamień, miękkie poduchy i len na zasłonach.

Wnętrza zaprojektowane od nowa

- Zdecydowaliśmy z właścicielami, że lepiej będzie zaprojektować wszystko od nowa - mówi Marta. - Wyburzyliśmy ściany wewnętrzne, wprowadzając nowe podziały, zaadaptowaliśmy dotąd nie używane poddasze. Teraz jest tu pokój pięcioletniej Soni i prawie dwuletniego Leona, sypialnia gospodarzy i mała łazienka. Wymieniliśmy stolarkę w całym mieszkaniu, robiąc na zamówienie piękne drzwi w przedwojennym stylu. Podobnie schody. Są kopią schodów ze starego domu z lat 20. na Saskiej Kępie. Miałam kilka detali, poręcz i dekoracyjne ornamenty, które udało nam się odtworzyć. Takich elementów wzorowanych na dawnych jest tutaj więcej, na przykład odlewane klamki okienne. Budynek jest z lat 50., więc koncepcja nawiązuje do tego okresu, ale udało mi się też wpuścić powiew wcześniejszych lat i gdzieniegdzie elementy stylu francuskiego. Stąd boazerie na ścianach, spawane przeszklenia, dębowy parkiet, lampy nawiązujące do stylistyki lat 50. - opowiada Marta. Efekt? Znakomity! I chociaż większość mebli i elementów aranżacyjnych powstała współcześnie, wrażenie jakby czas cofnął się o 60 lat jest nieodparte. Marta po mistrzowsku rozłożyła akcenty. A kropkę nad "i" postawiła malując zabudowę kuchenną na intensywny błękit. - To był jej pomysł, ale nie musiała mnie długo namawiać. Za to ja musiałam przekonać męża - śmieje się Ania.- Efekt końcowy bardzo go zaskoczył, na plus oczywiście. I nie żałuje, że nas posłuchał.

To mieszkanie ma niezwykle pozytywną energię, podobnie jak jego właściciele. Z perspektywy czasu wiedzą, że to jest miejsce jakiego szukali w Warszawie. Ale... apetyt rośnie i jak mówi Ania już rozglądają się za czymś większym, oczywiście na Saskiej Kępie. Marzy jej się dom z ogródkiem. Jeśli i ten plan się spełni, przyszły dom urządzi w takim samym klimacie.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Zobacz także

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Komentarze (27)
Zaloguj się
  • golass

    Oceniono 55 razy 39

    jest genialne.

  • aribeth1

    Oceniono 41 razy 35

    Mieszkanie pięknie urządzone, ale.... 134 m i tylko 2 sypialnie? I dwoje dzieci różnej płci? Nie dało się jakoś tego sensownie przebudować, podzielić tak, żeby każdy miał swój pokój?

  • Maciej Nowak

    Oceniono 25 razy 17

    Bardzo udany projekt z utrzymanym klimatem architektury kamienicy. Brawo!

  • darmowy1

    Oceniono 21 razy 13

    Ładne bez skandynawskiej depresji. Zastanawiam się jak będą wyglądać schody w białym kolorze po kilku latach.

  • staryhipis

    Oceniono 33 razy 9

    Mnie zastanawia, dlaczego mieszkanie/dom musi przypominac poczekalnie u dentysty,
    biuro, muzeum itp. Dzieci zawsze rysują dom z okienkami, dachówką i dymem z komina.

  • peter.fox

    Oceniono 34 razy 8

    choć brakuje książek i generalnie życia, to jest naprawdę nieźle.

  • Mo S

    Oceniono 9 razy 7

    Pieknie, ale... brakuje zdjecia z salonu... no chyba ze salon sklada sie z jednego fotela

  • eliot_rosewater

    Oceniono 9 razy 7

    Fake. Nie ma telewizora ...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX