Stylowe i eleganckie mieszkanie w Warszawie

stylizacja: Marta Chrapka, tekst: Joanna Skirlińska
04.01.2017 09:39
A A A
Mała jadalnia, tuż przy kuchni. Tu rodzina najczęściej jada śniadania. Szafki kuchenne pomalowane odcieniem błękitu Stone Blue z palety marki Farrow & Ball.

Mała jadalnia, tuż przy kuchni. Tu rodzina najczęściej jada śniadania. Szafki kuchenne pomalowane odcieniem błękitu Stone Blue z palety marki Farrow & Ball. (Fot. Rafał Lipski)

To mieszkanie jest jak bombonierka z czekoladkami. Pod każdym sreberkiem skrywa się inny kształt, ale całość ma podobny aromat i smak. Zaaranżowane i urządzone z nadzwyczajnym wdziękiem i wyczuciem kobiecą ręką projektantki.

Kto tu mieszka?
Ania, nauczycielka wf-u, trenerka koszykówki i Rafał, deweloper, z dziećmi Sonią o Leonem.

Gdzie? Warszawa, Saską Kępa.

Metraż: 134 m kw.

Jedni ją kochają i nie wyobrażają sobie bez niej życia, inni mówią, że snobistyczna, głośna i przereklamowana. "Ta odrobina dekadenckiego wdzięku", jak pisała o Saskiej Kępie Agnieszka Osiecka, przyciąga jednak i uwodzi swą magią. Tak było też z Anią, nauczycielką wf-u i trenerką koszykówki. Kiedy przyjechała kilka lat temu do Warszawy, właśnie tu, na prawym brzegu Wisły, poczuła mocniejsze bicie serca. Głośne i zatłoczone ulice w centrum stolicy, pełne pędzących samochodów i nerwowo śpieszących się ludzi przerażały i nie zachęcały, by osiąść tu na dłużej. A taki przecież miała plan, przyjeżdżając po studiach do stolicy z kameralnego Kołobrzegu.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Mieszkanie na Saskiej Kępie

To jaśniejsze, bardziej ludzkie oblicze miasta, znane jej z piosenek Osieckiej i Przybory, odkryła podczas jednego z wiosennych spacerów. Właśnie wtedy, kiedy zaczynały kwitnąć bzy, wypełniając swym odurzającym zapachem wszystkie zaułki. Może nawet to był maj?... I nagle okazało się, że w betonowej stolicy jest takie miejsce, gdzie czas na chwilę zwalnia, ludzie się uśmiechają, a zieleń ma inny kolor, jakby bardziej intensywny i świeży. Przedwojenna zabudowa, liczne kawiarnie i knajpki, pobliski park Skaryszewski. Tu poczuła się dobrze i swojsko, prawie tak jak w ukochanym Kołobrzegu, w którym spędziła ostatnie lata studiów. Klimat starej architektury nadmorskiego miasta nagle splótł się dla niej w całość z niską zabudową willowej enklawy. Takie miasteczko w mieście, pomyślała, jakby mniejsza skala wielkiej metropolii. Jeśli los rzucił mnie w tę stronę, zamieszkam właśnie tutaj. Decyzja o kupnie mieszkania była o tyle łatwiejsza, że inne lokalizacje nie wchodziły w grę. No i wreszcie jest...

Mieszkanie do kapitalnego remontu

134 metry w budynku z lat 50., do kapitalnego remontu. Oboje z mężem, który zawodowo zajmuje się rewitalizacją starych kamienic, wiedzieli, że taniej byłoby wybudować nowy dom niż remontować to mieszkanie. Ale Ania uparła się i postawiła na swoim. Urzekł ją amfiladowy układ pomieszczeń, światło, które wpadało jednym oknem a wypadało drugim, świerki zaglądające do każdego pokoju. Pewnie pamiętają jeszcze czasy, kiedy przechadzał się tędy Lutosławski i Cybis, a może jeszcze wcześniejsze...

- Czy jest coś piękniejszego niż widok skaczących za oknem wiewiórek i poczucie, że jest się równocześnie w centrum miasta? - wzdycha podekscytowana Ania. Mimo że Rafał związany jest z branżą budowlaną, postanowiła wziąć sprawę remontu w swoje ręce, no może nie zupełnie swoje, bo o pomoc poprosiła Martę Chrapkę, projektantkę. - Kiedy zobaczyłam jej realizacje, wiedziałam, że nikogo innego nie będę szukać - mówi Ania.

W dużej jadalni Ania i Rafał spotykają się z przyjaciółmi i rodziną w czasie większych uroczystości. Nad stołem lampa Loft Sky 4224, kultowy projekt z lat 40. francuskiego mechanika Jean-Louis Domecqua (Jielde/Secret Life).Fot. Rafał Lipski

Marta jest profesjonalistką, potrafi "wgryźć się" w duszę starych kamienic jak nikt inny. Kocha się w klasycznych wnętrzach, w których czas zostawił choćby niewielki ślad minionej świetności. Prowadzi studio projektowe Colombe, które współpracuje z najlepszymi rzemieślnikami oraz konstruktorami i technologami mebli. Sama stara się wykorzystywać dawne wzory i struktury tkanin, tapet i farb bazując na tradycyjnych francuskich i angielskich markach. - Poczułam w Marcie bratnią duszę - mówi Ania. - Może dlatego rozumiałyśmy się bez słów. Nie wyobrażam sobie mieszkania w nowoczesnym apartamencie. Kocham stare drewno, naturalny kamień, miękkie poduchy i len na zasłonach.

Wnętrza zaprojektowane od nowa

- Zdecydowaliśmy z właścicielami, że lepiej będzie zaprojektować wszystko od nowa - mówi Marta. - Wyburzyliśmy ściany wewnętrzne, wprowadzając nowe podziały, zaadaptowaliśmy dotąd nie używane poddasze. Teraz jest tu pokój pięcioletniej Soni i prawie dwuletniego Leona, sypialnia gospodarzy i mała łazienka. Wymieniliśmy stolarkę w całym mieszkaniu, robiąc na zamówienie piękne drzwi w przedwojennym stylu. Podobnie schody. Są kopią schodów ze starego domu z lat 20. na Saskiej Kępie. Miałam kilka detali, poręcz i dekoracyjne ornamenty, które udało nam się odtworzyć. Takich elementów wzorowanych na dawnych jest tutaj więcej, na przykład odlewane klamki okienne. Budynek jest z lat 50., więc koncepcja nawiązuje do tego okresu, ale udało mi się też wpuścić powiew wcześniejszych lat i gdzieniegdzie elementy stylu francuskiego. Stąd boazerie na ścianach, spawane przeszklenia, dębowy parkiet, lampy nawiązujące do stylistyki lat 50. - opowiada Marta. Efekt? Znakomity! I chociaż większość mebli i elementów aranżacyjnych powstała współcześnie, wrażenie jakby czas cofnął się o 60 lat jest nieodparte. Marta po mistrzowsku rozłożyła akcenty. A kropkę nad "i" postawiła malując zabudowę kuchenną na intensywny błękit. - To był jej pomysł, ale nie musiała mnie długo namawiać. Za to ja musiałam przekonać męża - śmieje się Ania.- Efekt końcowy bardzo go zaskoczył, na plus oczywiście. I nie żałuje, że nas posłuchał.

To mieszkanie ma niezwykle pozytywną energię, podobnie jak jego właściciele. Z perspektywy czasu wiedzą, że to jest miejsce jakiego szukali w Warszawie. Ale... apetyt rośnie i jak mówi Ania już rozglądają się za czymś większym, oczywiście na Saskiej Kępie. Marzy jej się dom z ogródkiem. Jeśli i ten plan się spełni, przyszły dom urządzi w takim samym klimacie.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Zobacz także
  • Obrazy Olgi Wolniak 'Szal Szeherezady' i 'Safavi'. Na podłodze prace z cyklu portretów z arrasów wawelskich. Portret z kobiercem. Zaglądamy do mieszkania artystki
  • Biel przełamano czernią, szarością i błękitem. Nowoczesne mieszkanie na Mokotowie
  • Komnata Barbary Schwann sąsiaduje z biblioteką i jest połączona przejściem z Wielką Salą. Pierwotnie znajdowały się tutaj krużganki. Polski zamek w nowej odsłonie

dom i wnętrze na wideo

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Komentarze (19)
Zaloguj się
  • baba67

    Oceniono 118 razy 116

    Nie dezinformujcie ludzi tytułami. Tu mieszka przede wszystkim deweloper, biznesmen któremu najwyrażniej się powodzi. Nauczycielka WF-u jest jego żoną i ona oczywiście tez tu mieszka. Mieszkanie jest OK, jednym sie spodoba drugim nie,tanie to wszystko nie jest niemniej nikt nikomu kasy wytykac nie powinien. Chodzi o w&^%$*ca maniere wymyśłania tytułów w duchu-patrzcie, mieszkanie nauczycielki WF, pracownicy budzetówki/. Można?_Można! Powtarzam raz jeszcze-zaprezentować można nawet pałac w Monako tylko po co ta niestrawna otoczka?

  • nekaj

    Oceniono 55 razy 51

    "z mężem, który zawodowo zajmuje się rewitalizacją starych kamienic" - mi się to jakoś tak kojarzy...no wiecie...z czystością...

  • 71tosia

    Oceniono 27 razy 21

    nauczyciele WFu chyba zanakomicie zarabiaja? ;-)
    ladne i orginalne mieszkanie

  • smoczyca-wawelska

    Oceniono 24 razy 20

    Jakie trzeba mieć kompleksy żeby napisać "polskie wnętrze ale klasa światowa". Ja skolei napiszę "polski artykuł, ale klasa trzecioświatowa"

  • wojtusia

    Oceniono 20 razy 16

    takie duże mieszkanie i dzieci maja wspólny pokój ?

  • klassa

    Oceniono 16 razy 8

    Bóg mi świadkiem - chciałem przeczytać ten tekst.Zaczął się od porównania (mieszkania) do bombonierki,potem już było coraz słodziej - że zaaranżowane kobiecą ręką ( projektantki),że na brzegu Wisły poczuła ( ta pani od WFu mieszkanka tego wnętrza okraślana dalej jako profesjonalistka potrafiąca się wgryżć w duszę starej kamienicy) mocniejsze bicie serca, bo to miejsce to wszak - bardziej ludzkie oblicze miasta o którym pisali piosenki Osiecka i Przybora , potem o kwitnących bzach....i pobiegłem do łazienki zrzucić. Mniemam, iż osoba to pisząca na co dzień para się pisaniem romansów dla dorastających panienek pod pseudonimem Dagmara Kwiatek. To niech już zostanie przy tym,

  • clas_sic

    Oceniono 16 razy 8

    Fatalnie rozplanowane 134m2. W domu o tej powierzchni mieści się spokojnie salon, kuchnia, dwie łazienki, trzy sypialnie i pomieszczenie gospodarcze. Mieszkanie jest urządzone w żadnym stylu. Prz mężu deweloperze tytuł może brzmieć nawet "tak mieszka bezrobotna matka z dwójką dzieci". Skoro taniej było zbudować dom niż remontować to mieszkanie, to trzeba to raczej potraktować jak nieszkodliwy kaprys pani od wf-u, na który stać było męża. Dzieci trochę podrosną, będą chcieć osobnych pokoi i będzie trzeba znaleźć większe lokum.

  • skrzyneczka2

    Oceniono 6 razy 2

    Deweloperów specjalizujących sie w kamienicach w niektórych miejscach nazywaja "czysciciele"

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX