Loft, ale nowo zbudowany

Wojciech Stasiak
08.06.2017 07:30
A A A
Wejście do części budynku należącej do siostry projektantki. Nad wnęką - obszerny taras przy głównej sypialni. Garaże z typowymi piwnicznymi okienkami nawiązują do powojennej zabudowy

Wejście do części budynku należącej do siostry projektantki. Nad wnęką - obszerny taras przy głównej sypialni. Garaże z typowymi piwnicznymi okienkami nawiązują do powojennej zabudowy (Fot. Marek Szymański)

Lofty to pofabryczne budynki - zapomniane, opuszczone, a potem zaadaptowane na mieszkania czy pracownie. Czasem powstają z konieczności - bo taniej, a czasem z miłości do "technicznych" przestrzeni. Co jednak zrobić, gdy w okolicy brakuje obiektu do przekształcenia w loft? Hmm, może na przykład zbudować go samemu?
Metryczka budynku

Projektanci: koncepcja funkcjonalno-przestrzenna i wnętrza - Aneta Rajek

Projekt budowlany: arch. Leszek Lasota, konstruktor Marek Turek

Powierzchnia użytkowa budynku: 600 m2, na którą składają się dwa mieszkania 350 m2 + 250 m2

Powierzchnia działki: 2500 m2

Pani Aneta jest projektantem wnętrz. Zamarzyła sobie zamieszkać właśnie w lofcie, gdzieś w okolicach rodzinnej Piły, ale w cichym i spokojnym miejscu, z dala od zgiełku i jazgotu cywilizacji. Nie jest łatwo znaleźć nadający się do adaptacji stary obiekt pofabryczny poza miastem, więc nic dziwnego, że te trudne poszukiwania nie przyniosły rezultatu. W tej sytuacji pozostało albo zmienić marzenia, albo przystosować do nich rzeczywistość, czyli wybudować sobie loft od zera, jak się patrzy, zgodnie z tym, co w duszy gra. Nie był to pomysł wzięty z sufitu, odwoływał się do nurtu budownictwa tzw. soft loftów, czyli nowych budynków stylizowanych na stare obiekty pofabryczne - w całości albo tylko w odniesieniu do wnętrz.

Owocem tego przedsięwzięcia okazał się dom, który stanął na otoczonej lasem działce o wielkości 2,5 tys. m2. Dom umiejętnie skromny formą, bez szaleństw, niedominujący nad otoczeniem, dobrze wpisujący się w okoliczne świerki i brzozy, pełen światła i z przyjazną mieszkańcom przestrzenią. Wprawdzie przypominać może cegielnię, stajnię, starą mleczarnię, ale bez wątpienia poddaną solidnemu recyklingowi na desce kreślarskiej współczesnego architekta.

Cegła, drewno, kamień

Budynek powstał na planie litery L, której podstawę, umieszczoną od strony południowo-wschodniej, wyeksponowano jako główną elewację. Ta część domu to królestwo pani Anety, jej partnera oraz jej syna. W drugim, prostopadłym skrzydle mieszka siostra wraz z rodziną. - Budowałam tę drugą część specjalnie dla siostry, żeby później nasze życie staruszków nie było nudne - śmieje się autorka.

Ta wypowiedź zdaje się mówić jednak coś więcej: zdradzać sposób patrzenia na życie wykraczający poza teraźniejszość, chwilowość, "tu i teraz". Podobnie ten dom. Przeniesiony z dawnych czasów w XXI wiek, opracowany na dzisiejszą modłę, a przede wszystkim pełen naturalnych, "długodystansowych" materiałów, w jakiś sposób żyjących razem z człowiekiem i razem z nim przechodzących kolejne fazy dojrzewania



Gdy zbliżamy się do budynku, w oczy rzuca się przede wszystkim wszechobecna cegła. Z niej powstały wszystkie elewacje oraz spora część ścian wewnątrz. Nie jest to zwykła cegła, ale ręcznie robiony materiał tworzony w istniejącej od 1925 roku belgijskiej fabryce Vandersanden. Na zewnątrz świetnie kontrastuje z szarografitowym pokryciem rozłożystego dwuspadowego dachu i z błękitnymi okuciami okien podzielonych szprosami. W środku zaś udanie przełamuje się z bielą części ścian, stalowymi motywami architektonicznymi nad salonem i licznymi przeszkleniami. Ciekawie prezentuje się wreszcie przy głównym wejściu do domu, w formie podświetlonej, wielowymiarowej wnęki zapraszającej do środka.

Drewno to kolejny materiał naturalny, będący w tej realizacji częstym odniesieniem i uzupełnieniem dla cegły. Widzimy je na przykład w formie desek podłogowych we wnętrzach i na tarasie przylegającym do salonu, na schodach wiodących na piętro i na ścianach, wreszcie w efektownie odsłoniętej od środka więźbie dachowej, dodającej swoje trzy gorsze do loftowego charakteru przestrzeni. Drewno pojawia się także pod postacią mebli (również fornirowanych, udających gdzieniegdzie beton, dzięki pokrywającym je okładzinom). Być może najbardziej spektakularnie meblowe drewno objawia się w formie stołu organizującego przestrzeń w jadalni nieopodal salonu. Stół jest długi, dębowy, ze skośnie ściętymi krawędziami, podparty przez połówki pni drzew. Zaprojektowała go częstochowska projektantka, Aneta Mucha.

To nie koniec przeglądu "dóbr natury". W domu pojawiają się też skały, a konkretnie granit nero assoluto, który wykorzystano na blacie osobistej łazienki właścicielki, obudowie kominka i blacie kuchennym. W tejże łazience można nawet przysiąść na czymś w rodzaju dużego kamienia. I wreszcie - zieleń roślin dopełniająca przestrzeń salonu i otaczająca dom, również w formie sporego ogrodu rozpościerającego się od wewnętrznej strony budynku.

Loftowe kreacje

Naturalne materiały nie tworzą w tym domu klimatów rustykalnych, są bowiem ujęte w karby przez wyrazistą nowoczesność, stylizowaną tu i ówdzie na pożądaną w lofcie pofabryczność. W salonie do ceglanej ściany dostawiono "groźnie" wyglądający stalowy kominek, przypominający fabryczne urządzenia grzewcze, a nad w pełni funkcjonalną i współczesną wyspową kuchnią unoszą się lampy na metalowych elementach, mogących kojarzyć się z odnóżami udomowionej odmiany filmowego "Obcego".

Wszystko to oczywiście w ramach kolejnej cechy loftowej stylistyki, której na imię "nieustanna gra z konwencją", poczucie, że można wszystko, włącznie ze zderzaniem przeciwieństw i dawkowaną porcją szaleństwa.

Kreowanie coraz to nowych przestrzeni, niczym dekoracji teatralnych, widać też w gościnnej sypialni, stanowiącej całkowite przeciwieństwo "industrialnej" sypialni gospodarzy, bo utrzymanej w ciepłej, nieco bajkowej, pluszowej tonacji.

Wspólne dzieło na lata

Przestrzeń domu to 600 m2 powierzchni, którą trzeba jakoś ogrzać. Projektantka zdecydowała się na współpracę w tej materii z inżynierem Markiem Turkiem. Za wystrój domu odpowiedzialna była sama właścicielka, będąca projektantką wnętrz, współpracująca ze sprawdzonymi od lat stolarzami. Wspólna praca całej tej ekipy zaowocowała budynkiem cieszącym oko i dającym wytchnienie - a również i nadzieję, że za jakiś czas, gdy przyjdzie moment na zwolnienie tempa i snucie wspomnień przy kominku, dom zachowa swoją urodę, funkcjonalność i estetykę opartą na dobrych, sprawdzonych materiałach i przemyślanych rozwiązaniach.

Opinia właścicielki

Po dwóch latach mieszkania w tym budynku chyba niczego bym nie zmieniła. Rozplanowanie pomieszczeń dobrze sprawdza się w praktyce - może dlatego, że jest wynikiem solidnego przemyślenia.

Lubię w moim domu wiosnę i lato - kiedy wreszcie można wyjść do ogrodu, posiedzieć wieczorem przy świecach na tarasie, posłuchać świerszczy...

Zrealizowałam swoje największe życiowe marzenie: dom, który żyje i cieszy oko. I nie chodzi o to, że mi się udało. Miałam po prostu marzenie, które krok po kroku konsekwentnie realizowałam do samego końca. Cytując słowa znanego psychologa: pewnie to się nie opłacało... ale było warto.



Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail





Zobacz także
  • Dom wzniesiony na rzucie prostokąta przybrał kształt typowego budynku gospodarczego, nawiązującego wyglądem do stodoły Realizacje domów: dom-stodoła spod Krakowa - najprościej, czyli najpiękniej
  • Budynek składa się z dwóch części - rozłożystej parterowej i wąskiej piętrowej Dom bez zbędnych metrów
  • Widok na dom od strony ogrodu. Drewnianą elewację wykończoną modrzewiowymi deskami o pięciu różnych szerokościach, przecina w centralnej części wielka tafla szkła,za którą mieści się główny salon z biblioteką Wielopokoleniowy dom z tężnią solankową w ogrodzie

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Komentarze (34)
Zaloguj się
  • zlosliwiec.sieciownik

    Oceniono 50 razy 42

    Cieszę się, że są w Polsce ludzie, których stać na taki projekt, działkę pod realizację, wybudowanie i wyposażenie takiego domu. Bardzo mi się podoba.

  • gazetapop66

    Oceniono 26 razy 26

    Miał to być po prostu nowoczesny dom z elementami z elewacją oraz bryłą nawiązująca do architektury występującej w tym rejonie kraju. Stąd zapożyczenia wielu elementów podpatrzonych w pięknych budynkach z cegły w okolicach Piły. Nie wiem skąd forsowanie tej realizacji pod hasłem "loft". Być może z niezrozumienia lub na potrzeby artykułu ( Grzegorz Popiołek - Projektowanie Wnętrz )

  • antonow2

    Oceniono 42 razy 24

    Wyglada to bardzo efektownie, ale koszty utrzymania zimowego ( ogrzania) podejrzewam, ze sa ogromne.

  • kiloamper

    Oceniono 32 razy 16

    Cudo, gdyby podzielić przez cztery.

    Tyle że te tuje mnie rozwaliły. Kolejny cmentarz.

  • redlumek

    Oceniono 4 razy 4

    "Przestrzeń domu to 600 m2 powierzchni, którą trzeba jakoś ogrzać. Projektantka zdecydowała się na współpracę w tej materii z inżynierem Markiem Turkiem." No i? Co z tego wyszło? Jaki system ogrzewania oraz roczne koszty?

  • lech2011

    Oceniono 7 razy 3

    Ten pomysł z budową loftu od podstaw kojarzy mi się z budowaniem współcześnie średniowiecznych zamków przez bogatych Amerykanów.
    A więc:
    Witaj w Disneylandzie !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX