Kominki, ogrzewacze, promienniki - jesienne dogrzewanie

Jesień już coraz bliżej, a wraz z nią wieczorne chłody oraz niespodziewane spadki temperatury. W tym okresie nie jest jeszcze uruchomione centralne ogrzewanie, co więc zrobić, aby nie zmarznąć we własnym M i nie złapać jesiennego kataru?
Dogrzewanie ma wiele "twarzy", zależnie nie tylko od tego gdzie mieszkamy, ale też od zasobności naszego portfela. Najpopularniejsze i najtańsze są ogrzewacze elektryczne z nawiewem lub bez. Te pierwsze są zwane "farelkami" od popularnego w latach 70. niewielkiego termowentylatora, te drugie zaś to ogrzewacze konwekcyjne zwane po prostu "piecykami". Elitą w tej klasie sprzętu są "piecyki" olejowe, w których spirala grzejna nie podgrzewa powietrza bezpośrednio, ale poprzez olej zawarty w podobnej do grzejnika obudowie, popularnie zwane "olejakami". Wszystkie one służą do awaryjnego podgrzania pomieszczenia, gdy zawodzi centralne ogrzewanie lub jest ono niewystarczające. Ci, którzy mają w domu dobrej klasy klimatyzator, mogą również za jego pomocą nie tylko schłodzić, ale też ogrzać pomieszczenie.

Oddzielną elitarną grupę stanowią kominki. Niestety stać na nie stosunkowo nieliczną grupę posiadaczy domków jednorodzinnych. Ten typ ogrzewania jest dość drogi ze względu na cenę drewna kominkowego. W handlu jest też wiele niewielkich stojących piecyków zastępujących kominki, w których można palić drewnem lub brykietami. Popularnie zwane są "kozami" od stosowanych jeszcze grubo przed wojną niewielkich piecyków, które nie tylko podgrzewały pomieszczenie, ale też można było na nich ugotować zupę. Ich nowe wcielenia są często bardzo ozdobne, ale niestety nie ugotujemy już na nich zupy. Można je za to postawić nawet w salonie, a spaliny wyprowadzić na zewnątrz specjalnymi rurami ze stali kwasoodpornej.

Innym rozwiązaniem są piece olejowe z katalizatorem spalin lub bez, gdzie czynnikiem podgrzewającym specjalny ruszt promiennika jest gaz propan-butan. Jednak ze względu na mała estetykę oraz kłopotliwą obsługę (ciężkie butle) i spaliny zwykle służą one do podgrzewania pomieszczeń gospodarczych, a nie mieszkalnych.

Z pewnością najlepiej mają właściciele domków jednorodzinnych z nowoczesnym ogrzewaniem wodnym i bezobsługowym piecem konwencjonalnym, olejowym lub gazowym. Po prostu w razie zimna można włączyć ogrzewanie i cieszyć się ciepłymi "kaloryferami" nawet w chłodne dni lata.

Elita, czyli kominki

To jeden z najstarszych i ciągle popularnych sposobów nie tylko dogrzania, ale ogrzania całego domu. Dzięki nowoczesnym technologiom kominek w ostatnich latach bardzo się zmienił. Ma szybę, co zapobiega przedostawaniu się spalin do pomieszczenia i czyni palenisko znacznie bezpieczniejszym, zaś specjalne rury rozprowadzają ciepłe powietrze po całym mieszkaniu. Obecnie nazwa kominek powoli zanika zastąpiona nazwą "wkład" - gdyż jest to zintegrowany żeliwny piec do zabudowania w ścianie. Oczywiście system taki nie jest już doraźnym sposobem ogrzewania, ale skomplikowanym systemem zainstalowanym w trakcie budowy całego domu. Jednak ze względu na szybkość uruchomienia nadje się do nawet chwilowego dogrzania domu, gdy latem pogoda splata nam figla.

Kominki otwarte są już bardzo rzadko stosowane, zwykle na działkach rekreacyjnych gdzie chodzi nie tyle o wydajność, ale głównie o nastrój. Technika umożliwiła też wyprodukowanie wolno stojących kominków, które spełniają role dawnej "kozy". Mają estetyczny, często ozdobny wygląd, szklaną szybę poprawiającą bezpieczeństwo, oraz ceramiczne wkłady podtrzymujące ciepło na zasadzie pieca akumulacyjnego.

We wszystkich opisanych tu rozwiązaniach podgrzewanie pomieszczenia odbywa się za pomocą otwartego ognia i przy jego stosowaniu należy zachować daleko idącą ostrożność. Mimo szyb i innych zabezpieczeń istnieje bowiem zawsze poważne ryzyko zaprószenia ognia. Otwarte kominki, gdy pali się w nich ogień, nie powinny być pozostawiane bez dozoru, gdyż zawsze istniej możliwość, że trzaskające w ogniu polana rozrzuca iskry na pokój. Naszych milusińskich powinniśmy trzymać z daleka nie tylko ze względu na możliwość poważnego poparzenia, ale też po to, aby dogrzewanie nie zakończyło się pożarem.

Do palenia używamy suchego drewna drzew liściastych (im twardsze, tym lepsze), brykietów węglowych lub specjalnego prasowanego "drewna kominkowego". Drewno drzew iglastych daje co prawda niepowtarzalny zapach oraz dobrze się pali dzięki zawartości żywicy, jednak wydziela dużo sadzy, która szybko zanieczyszcza komin.

Ogrzewacze, promienniki i inne

To tani i stosunkowo bezpieczny sposób dogrzania pomieszczeń powszechnie stosowany w mieszkaniach. Wszystkie te urządzenia umownie są nazywane "piecykami", zaś zasada działania jest podobna - powietrze jest nagrzewane za pomocą spirali grzejnych. Może odbywać się to bezpośrednio jak w dmuchawach lub pośrednio poprzez olej jak w piecykach olejowych. Wszystkie te urządzenia korzystają z elektryczności, a ich pobór prądu jest stosunkowo wysoki. Należy o tym pamiętać, gdy je kupujemy - często bezpieczniki zabezpieczające gniazda w ścianie mogą nie wytrzymać dodatkowego, tak wysokiego obciążenia.

W sklepach znajdują się dwa podstawowe rozwiązania - z obiegiem naturalnym tak zwane konwekcyjne, oraz z zamontowaną dmuchawą tak zwane termowentylatory. Pierwsze działają na zasadzie ruchu ogrzanego powietrza, które unosi się do góry, zaś zimne napływa na jego miejsce dołem. Rozwiązanie to, mimo że najprostsze, dość długo nagrzewa pomieszczenie i jest stosunkowo mało efektywne. Drugie, gdzie przy piecyku zamontowany jest wentylator zwykle o kilu szybkościach pracy, są bardziej efektywne, a dzięki wymuszonemu ruchowi powietrza szybciej nagrzewają otoczenie. Pewną odmianą ogrzewaczy elektrycznych są tak zwane promienniki, w których ukryta w kwarcowej rurze spirala grzejna lub wkład ceramiczny znajduje się przed specjalnym odbłyśnikiem, którego zadaniem jest wypromieniowywanie ciepła w określonym kierunku.

Większość produkowanych obecnie modeli ma termoregulację, co oznacza, że grzeją tylko do momentu, gdy powietrze w pomieszczeniu osiągnie ustawioną pokrętłem temperaturę. W ten sposób nie tylko oszczędzamy energię elektryczną, ale też zmniejszamy ryzyko zapalenia się sprzętów w bezpośrednim sąsiedztwie takiego piecyka. Z pewnością najbezpieczniejsze są "olejaki", gdzie spirala grzejna jest zanurzona w oleju, a całość wygląda jak ruchomy "kaloryfer". Od takiego piecyka nic się nie zapali, a termoregulator pozwala na to aby był włączony 24 godziny na dobę. Inne rodzaje "piecyków" stosowane do dogrzewania pomieszczeń nie powinny być pozostawiane bez dozoru. Powinny być też tak ustawione, aby w ich pobliżu nie znajdowały się łatwopalne sprzęty, wykładziny dywanowe itp. zawsze bowiem w razie zwarcia lub uszkodzenia piecyków innych niż olejowe, istnieje możliwość uszkodzenia spirali grzejnej, iskrzenie i w rezultacie niebezpieczeństwo pożaru.

Niezależnie, czy ogrzewacz powietrza ma wbudowany wentylator czy też nie, nie wolno nic na nim kłaść, a także zatykać otworów znajdujących się w obudowie, co uniemożliwia swobodny przepływ powietrza i może doprowadzić uszkodzenia ogrzewacza, a nawet pożaru.

Ogrzewacze elektryczne niezależnie od budowy nie służą do suszenia bielizny, grzybów itp. i zawsze należy je używać zgodnie z przeznaczeniem i uwagami zawartymi w instrukcji obsługi. W ich pobliżu nie wolno malować farbami zawierającymi lotne rozpuszczalniki, lub używać innych substancji łatwopalnych.

Czego nie stosujemy

Na pewno nie należy stosować do dogrzania mieszkań, turystycznych podgrzewaczy na gaz propan-butan, które nie tylko mogą łatwo spowodować pożar, ale też zatruć nas wydzielającymi się spalinami. Nie powinniśmy też oszczędzać i używać starych ogrzewaczy elektrycznych z odkrytymi spiralami bez termoregulacji. Urządzenia takie należy zastąpić nowoczesnymi modelami, w których możliwość zapalenia się przedmiotów znajdujących się w najbliższym ich sąsiedztwie jest znikoma.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład



Więcej o: