Osuszanie i ocieplanie murów po powodzi

Wiesław Rudolf, Małgorzata Krośnicka
03.05.2013 12:00
A A A
Czyszczenie i osuszanie domu po powodzi to długotrwały proces

Czyszczenie i osuszanie domu po powodzi to długotrwały proces (Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta)

Metod osuszania murów po powodzi jest sporo, podobnie jak firm oferujących takie usługi, szczególnie na terenach popowodziowych.
W stosunku do jednych i drugich warto jednak zachować zasadę ograniczonego zaufania. Nawet jeśli technologia jest skuteczna, wykonawca nie zawsze potrafi ją poprawnie zastosować. Skutki mogą być odwrotne, niż zakładaliśmy - zamiast suchych murów możemy mieć kłopot z jeszcze większym podciąganiem przez nie wód gruntowych.

Najprostszą metodą osuszania jest odparowanie wilgoci w sposób naturalny, czyli po prostu otwarcie okien i intensywne wietrzenie pomieszczeń. Wadą tego rozwiązania jest to, że wymaga czasu, a ten w dużej mierze zależy od pogody. Podczas upałów wilgoci pozbędziemy się szybciej - zwłaszcza jeśli dodatkowo wymusimy ruch powietrza w pomieszczeniach, na przykład włączając domowe wentylatory. Jednak aura nie zawsze sprzyja takiemu sposobowi osuszania budynków - gdy pada i na zewnątrz jest wilgotno, wietrzenie nie tylko nie pomoże pozbyć się wilgoci, ale wręcz "dostarczy" do pomieszczeń jej nową porcję. W takiej sytuacji lepiej uruchomić ogrzewanie i wymusić ruch powietrza. Jeśli budynek nie ma niezależnego systemu grzewczego, lecz jest podłączony do miejskiej sieci, lub włączenie ogrzewania jest niewykonalne, można wstawić do wnętrz termowentylatory. Warto pamiętać, że temperatura w pomieszczeniach nie może być zbyt wysoka, gdyż w połączeniu z wysoką wilgotnością może spowodować paczenie się drewnianych elementów wyposażenia, na przykład drzwi czy okien, nie mówiąc już o drewnianych podłogach.

Zamiast termowentylatorów można zastosować także inne źródła ciepła - piecyki zasilane gazem, naftą lub olejem - pamiętając przy tym o odpowiedniej wentylacji pomieszczeń.

Problem osuszania murów warto dobrze rozważyć, bo zamiast go rozwiązać, możemy napytać sobie nowej biedy. Aby osuszanie miało sens, dom musi mieć poprawnie wykonaną poziomą izolację ścian parteru (w domach niepodpiwniczonych) lub izolację piwnic (posadzki i ścian). Jeżeli ich nie ma, osuszanie będzie nie tylko nieskuteczne, ale doprowadzi do większego zawilgocenia murów - znów zadziała zasada naczyń połączonych. Jeśli chcemy szybko pozbyć się wilgoci, przed zastosowaniem osuszaczy zabezpieczmy ściany przed podciąganiem wód gruntowych. Można to zrobić, podcinając mur na całej szerokości tuż nad ławami fundamentowymi (odcinkami po 1,5-2 m) i umieszczając warstwę izolatora w postaci twardej blachy, papy lub folii. Izolację trzeba następnie uszczelnić zaprawą cementową.

Jeśli dom miał hydroizolację lub właśnie ją wykonaliśmy, możemy zastosować osuszacz, wykorzystujący jedną z trzech metod: mikrofalową, kondensacyjną lub absorpcyjną. Wszystkie wymagają izolowania i uszczelnienia pomieszczeń (zamknięcia drzwi i okien oraz osłonięcia kratek wentylacyjnych).

Metoda Mikrofalowa. Bardzo skuteczna, ale stosunkowo droga. Polega na wprowadzaniu do muru fal ciągłych o częstotliwości 2450 MHz. Ich energia "wypycha" wodę z wnętrza muru w kierunku jego powierzchni, skąd odparowuje się ją w drugiej fazie osuszania, gdy mur się rozgrzewa. Mikrofale niszczą grzyby pleśniowe i domowe, ale są szkodliwe dla wszystkich organizmów żywych - uwaga więc na ludzi i zwierzęta!

Metoda Kondensacyjna. Wykorzystuje układ chłodniczy w osuszaczu - wilgotne powietrze zasysane przez wentylator zostaje schłodzone poniżej punktu rosy. Para wodna skrapla się, a woda odprowadzana jest do zbiornika. Powietrze zostaje następnie podgrzane o ok. 5°C i, już suche, opuszcza urządzenie. Ten proces wykorzystuje zasadę: suche powietrze osusza.

Metoda Absorpcyjna. Powietrze wprawiane jest w ruch przez powoli obracający się rotor, a zawarta w nim wilgoć pochłaniana jest przez chemiczny absorbent.

Istnieje też kilka metod zabezpieczania ścian przed podciąganiem za pomocą wprowadzenia w mur preparatów hydrofobizujących, czyli nieprzepuszczalnych dla wody. Nie warto jednak podejmować decyzji o ich zastosowaniu bezpośrednio po powodzi. Lepiej odczekać przynajmniej kilka miesięcy i zobaczyć, czy mury nadal są wilgotne, a jeśli tak - najpierw ustalić, jaka jest przyczyna zawilgocenia (niekoniecznie musi być ono bezpośrednim skutkiem zalania).

Ocieplenie

Z decyzjami dotyczącymi wełny mineralnej czy styropianu w ścianach warstwowych lepiej się nie spieszyć. Styropian jest mało nasiąkliwy. A jeśli wełna namokła - przed nami lato, więc jest szansa, że wyschnie. Jeżeli niepokoi nas stan ocieplenia, zasięgnijmy rady inżyniera lub inspektora nadzoru budowlanego - demontaż ściany elewacyjnej i wymiana izolacji to duże koszty. Podobnie z ociepleniem wykonanym metodą bezspoinową przy użyciu styropianu - nie podejmujmy decyzji pochopnie. Być może wystarczy odkażenie podkładu na styropianie, wykonanie poprawek tynku i nałożenie nowej farby.

Stropy

Tam, gdzie woda sięgała po dachy, suszenia wymagają również stropy. Trzeba z nich usunąć posadzki, a z drewnianych - także materiały ociepleniowe i zasypki (piasek, keramzyt itp.). Legary po wysuszeniu należy zaimpregnować. Posadzki zdejmuje się także ze stropów żelbetowych, które po wyschnięciu należy odkazić roztworem chloru. Wodę, która dostała się do stropów gęstożebrowych, można usunąć, wiercąc w nich od spodu otwory.

Ściany wewnętrzne

Należy zerwać mokre okładziny, takie jak tapety czy boazerie. Tynki wewnętrzne trzeba skuć, o 50 cm powyżej linii do której sięgnęła woda. Natomiast ze ścian skonstruowanych w systemie lekkiej zabudowy powinniśmy usunąć zarówno płyty gipsowo-kartonowe, jak i izolację (wełnę mineralną).

Podłogi

Jeśli mamy podłogę z desek na legarach nad przestrzenią wentylowaną, jest szansa, że drewno z czasem wyschnie, ale wszystko zależy od stopnia skażenia wód powodziowych. Jeśli podłoga nie "wstanie", trzeba zeszlifować drewno, odkazić je i zaszpachlować szczeliny pyłem drzewnym. Jeżeli /b> podłoga na legarach ułożona była na betonie (np. nad piwnicą), raczej nie da się uratować ani desek, ani legarów.

Płytki ceramiczne, takie jak terakota czy gresy szkliwione, nie przepuszczają wody, ale przez spoiny dostaje się ona do betonowych wylewek. Płytki najlepiej ostrożnie skuć, odkazić i wysuszyć podłoże. Gdy wyschnie - okładziny można przykleić ponownie.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład



Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX