Warszawskie mieszkanie z meblami vintage

- Styl skandynawski? Przecież żyję w Polsce. Nowojorski? Ale to Warszawa, powojenne osiedle - myślał Karol, urządzając mieszkanie. Postanowił więc nawiązać do czasów, gdy było budowane.

Mieszkanie blisko centrum miasta

- Najpierw zaskoczyło mnie, że jest tu tak cicho, choć do centrum zaledwie dwa kroki. Potem, że do dużego pokoju wpada tyle światła - wspomina Karol. - Poprzednia właścicielka opowiadała, że jej dziadek siadał ze sztalugami przy otwartych na oścież drzwiach balkonowych i malował do późnego popołudnia - dodaje. Nic dziwnego, że mieszkanie na warszawskim Muranowie od razu go urzekło i w ciągu kilku dni został jego nowym właścicielem.

Wnętrza do remontu

Musiał tylko zrobić remont. Tylko albo aż... Budynek zaprojektowany przez Bohdana Lacherta powstał w latach pięćdziesiątych XX wieku. - Nigdzie nie było kąta prostego. Chciałem zostawić te nierówności, ale szef ekipy Dawid Lipiec postawił sobie za punkt honoru oddać mieszkanie wyrychtowane pod linijkę - śmieje się Karol. A projektantka Dagmara Zawadzka dodaje: - Na podłogę w przedpokoju, kuchni i łazience wybraliśmy płytki cementowe, które mają 2 cm grubości. Trzeba było równać poziom posadzki. Kontenerom z gruzem nie było końca.

W czasie remontu toczyły się dyskusje nad wystrojem wnętrz. Miało być "po warszawsku" i zgodnie z epoką, w której powstał dom. Pomysł podsunęło zdjęcie Władysława Sławnego przedstawiające Pałac Kultury i Nauki w budowie. Karol postanowił zrobić z niego fototapetę do sypialni. - Musiałem wykupić prawa, rozmowy z agencją fotograficzną trwały miesiąc, ale było warto - mówi. Klimat podkreślają meble i dodatki z lat sześćdziesiątych: wojskowa lampa, stół, dwie stare walizki. - Zabrałem je z poprzedniego mieszkania, nikt ich nie chciał, a tu są jak znalazł - cieszy się.

Więcej o: