Mieszkanie stonowane

Urządzone z prostotą, ale komfortowe. Nowoczesne, ale przyjazne ludziom. O takim mieszkaniu marzyli.
Najlepiej czują się w swoim domu w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. Niemałą część życia muszą jednak spędzać w Warszawie, dlatego, urządzając mieszkanie w stolicy, Beata i Bartłomiej Godlewscy pragnęli przenieść do niego to, co stanowi o uroku ich kazimierskiej siedziby - przede wszystkim jej swojski klimat i prawdziwe domowe ciepło. Było to o tyle łatwiejsze, że mieszkanie jest duże, widne, ma też dodatkowy atut - przylega do niego 10-metrowy ogródek.

Gospodarzom bardzo zależało na dodatkowej łazience usytuowanej przy sypialni, która tworzyłaby wraz z nią prywatną strefę mieszkania i przestronnym pokoju dziennym "otwartym" na ogródek. Chcieli mieć również wygodną kuchnię połączoną z pokojem. Przygotowywanie posiłków traktują bowiem jako nieodłączną część rodzinnych i towarzyskich spotkań. Niezwykle ważna była dla nich kwestia przechowywania ubrań i najróżniejszych domowych przedmiotów. Gospodarze nie lubią szaf, komód ani innych tego typu wolno stojących mebli i zamiast nich chcieli mieć przestronną garderobę i schowki.

Z tymi wszystkimi oczekiwaniami i życzeniami musiał się zmierzyć zaproszony do współpracy architekt Bartosz Hryniewiecki. Projektując funkcjonalne wnętrze, nie zapomniał również o tym, by nadać mu indywidualny charakter wynikający z upodobań, potrzeb i stylu życia trzyosobowej rodziny - Beaty, Bartka oraz ich półtorarocznego synka Kubusia. Żeby osiągnąć ten cel, architekt przesunął kilka ścianek oddzielających poszczególne pomieszczenia, zmienił też usytuowanie niektórych drzwi i urządzeń (głównie łazienkowych).

Część dzienna, tak jak marzyli gospodarze, jest pełna przestrzeni i światła - zarówno dzięki otwarciu kuchni na pokój, jak i dużym oknom wychodzącym na ogródek. Nie tylko wpuszczają one naturalne światło, ale sprawiają również, że wnętrze wydaje się jeszcze większe. Nie bez znaczenia jest także oszczędna kolorystyka, jasne tkaniny dające wrażenie lekkości oraz ograniczenie do niezbędnego minimum liczby sprzętów i dekoracyjnych detali.

Jeśli chodzi o układ ścian, największe zmiany zaszły w części łazienkowo-sypialnianej. Architekt prawie dwukrotnie powiększył garderobę, w której oprócz odzieży gospodarze przechowują m.in. pościel, sprzęt sportowy, torby podróżne. Żeby było to możliwe, dostępna z przedpokoju łazienka, tzw. gościnna, została zmniejszona i przesunięta w stronę wejścia do mieszkania. W tym niewielkim pomieszczeniu zastąpiono wannę kabiną prysznicową, a wygospodarowane miejsce przeznaczono na ukrytą w szafce pralkę. W drugiej, prywatnej łazience, do której wchodzi się z sypialni przez garderobę, dzięki przesunięciu sedesu udało się zmieścić przy wannie murowaną konstrukcję z drewnianymi półkami.

W tych pomieszczeniach, tak jak w pozostałej części mieszkania, dominują stonowane odcienie. Nawet pojawiający się tu błękit - trzeci obok brązu i beżu ulubiony kolor Beaty i Bartka - jest spokojny, jakby przydymiony. Z tą kolorystyką współgrają proste formy mebli, w większości zaprojektowanych przez Bartosza Hryniewieckiego. Jednak mimo dekoratorskiej powściągliwości wnętrze emanuje domowym ciepłem. To w dużej mierze zasługa zastosowanych tu naturalnych materiałów, zwłaszcza drewna i tkanin. Gdzieniegdzie pojawia się zimna stal. W ten sposób symbolicznie pogodzono dwa światy - miejską nowoczesność i przytulny wiejski klimat.

Więcej o: