Wnętrze polsko-francuskie

Stylizacja, tekst i zdjęcia: Monika Lewandowska/Phototapeta

Gospodarz najbardziej ceni minimalizm, proste, surowe formy i materiały. Skąd zatem w mieszkaniu akcenty intensywnych barw i oryginalne dekoracje? Poznajcie tę niecodzienną historię.

UWAGA PONOWNA PUBLIKACJA ZA ZGODA WLASCICIELI
Oryginalny front szafy w przedpokoju tworzą prostokąty z lakierowanej płyty MDF w odcieniach szarości, beżu i bieli. Wnętrze rozświetla naturalne światło wpadające przez mleczną szybę, za którą znajduje się kuchnia.
Fot. Monika Lewandowska
Pole Mokotowskie, czyli zielony zakątek w środku Warszawy, jest tuż-tuż; również w mieszkaniu nie brakuje przestrzeni i słońca. Pan domu, rodowity Francuz, urządzał swoje cztery kąty powoli, nie myśląc o ich funkcjonalności, ale raczej o świetle, kolorze i formie - zwłaszcza o swoich ulubionych geometrycznych bryłach. Potem poznał swoją przyszłą żonę. W mieszkaniu singla pojawiła się kobieta, za jakiś czas przyszła na świat córeczka - i szczęśliwa rodzinka była już w komplecie. Ascetyczne dotąd wnętrze zaczęło się powoli zmieniać.

W czterech ścianach ścierają się różne temperamenty Polki i Francuza, ich odmienne gusty. On nade wszystko ceni oszczędny minimalizm, ona - kolory oraz drobiazgi dodające wnętrzom przytulności.

Gospodarz chciał, by forma i styl nowoczesnych mebli i ozdób nawiązywała do sztuki arabskiej, którą zachwycił się podczas wakacji w północnej Afryce. Stąd wypełniające pomieszczenia lekkie konstrukcje z metalu - dowód fascynacji misternymi wyrobami oglądanymi na suku w Maroku. Podobny rodowód mają królujące we wnętrzu kolory - olśniewająca biel i różne odcienie morskiego błękitu kojarzące się z tamtejszymi domami i bezkresem Morza Śródziemnego.

Zadanie gospodyni polegało na ożywieniu i rozweseleniu wnętrz. Prosty narożnik ozdobiła kolorowymi poduszkami uszytymi z tkanego ręcznie materiału kupionego na targu w Marrakeszu. W gabinecie i łazience zawiesiła obrazy swojego autorstwa - pełne gorących barw, inspirowane marokańską ornamentyką. W kuchni ustawiła kolorowe doniczki z kwiatami. Najmłodszy członek rodziny też ma swój udział w aranżacji wnętrz. Zabawki dwuletniej dziewczynki, nieustająco zmieniające swoje miejsce, dodają precyzyjnie zaprojektowanemu mieszkaniu życia i ciepła.

Z porad projektantów wnętrz postanowili zrezygnować i sami wzięli się za wykańczanie mieszkania (fachowcy próbowali uparcie przekonać ich do własnych pomysłów - ścianek z płyt gipsowo-kartonowych, wnęk, drapowanych zasłon). O pomoc w dopracowaniu szczegółów poprosili dwoje artystów plastyków. Meble w pokoju dziennym i przedpokoju - proste sprzęty z metalu oraz ceramiki - zostały zaprojektowane przez Joannę Bylicką. Dziełem Waldemara Petryka są natomiast dekoracje inspirowane sztuką arabską - metalowy obraz i lampa oświetlająca część wypoczynkową. Oryginalne bryły przedmiotów podkreśla wszechobecne tu światło, wpadające do wnętrza m.in. przez duże okna balkonowe.

- Pracy jest jeszcze sporo - opowiada pani domu - ale efekty są zaskakujące, a i satysfakcja niemała. W najbliższym czasie gospodarze zamierzają kupić fotele (minimalistyczne, ale z nutką kolorystycznego szaleństwa), w przejściu z przedpokoju do pokoju dziennego zamontować drzwi z barwnej szklanej mozaiki, wykończyć gabinet. W planach jest też jeszcze kilka obrazów, ale tu pośpiech jest nie wskazany - pani domu zazwyczaj maluje je po powrocie z dalekiej podróży.

Skomentuj:

Wnętrze polsko-francuskie