Folk to nie skansen. Tradycyjne motywy powracają

red.

Coraz łatwiej można je zobaczyć na polskich ulicach. Są na ubraniach, torbach, obudowach telefonów i innych gadżetach. Tradycyjne ludowe wzory przeżywają swój renesans. O modzie na folk rozmawiamy z Marta Wróbel, założycielką marki Folkstar.

Folkowe motywy we wnętrzu
Folkowe motywy we wnętrzu
fot. Folkstar

Ludowe motywy, jak łowickie wycinanki coraz łatwiej spotkać na polskich ulicach. Są na torach, ubraniach, butach, gadżetach, obudowach telefonów. Co istotne pojawiają się głównie u ludzi młodych, dla których to przede wszystkim "fajne, kolorowe wzory". A Jeszcze do niedawna folkowe motywy można było spotkać co najwyżej w małych wioskach. Folklor, sztuka ludowa, rękodzieło długo nie miały dobrej reklamy. Kojarzyły się z czymś skostniałym, a nawet zaściankowym. Diametralna zmiana w postrzeganiu kultury ludowej dokonała się na przestrzeni ostatnich kilku-kilkunastu lat. Przyczyniły się do tego indywidualne inicjatywy ludzi, którzy rozumieją i cenią ogromne znaczenie oraz bogactwo rodzimej kultury ludowej. Jedną z nich jest Marta Wróbel, założycielka marki Folkstar, która deklaruje: "Bardzo chciałam, żeby polska sztuka ludowa zaczęła funkcjonować jako codzienność". Z tym przesłaniem założyła sklep, który sprzedaje nowoczesne wzornictwo z ludowymi akcentami.

CK: Promuje Pani polski folklor, chce wprowadzać go do codziennego życia. Jak to się zaczęło?

Marta Wróbel: Prawdopodobnie już w 1996 roku w Teksasie. To był moment gdy w Polsce folklor był zupełnie passe, zepchnięty na margines i do skansenu. A nam wtedy mówiono, że Ameryka nie ma kultury. Było więc dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem po wylądowaniu w Dallas, że żyją tam kowboje! Chodzą na co dzień w butach kowbojskich i kapeluszach - do szkoły, do pracy i do kościoła. Co weekend rodeo i zawody w łapaniu byków na lasso. Muzyka country na studniówce. A to my mieliśmy być krajem tętniącym swoją kulturą i historią.

Mimo że sytuacja powtórzyła się wielokrotnie w różnych miejscach na świecie, już wtedy wiedziałam, że to co najmniej dziwne, że w moim rodzinnym Łowiczu jest tak pięknie i tak o tym cicho. Firmę Folkstar założyłam dopiero w 2009 roku, lecz już od dawna obserwowałam zjawiska dotyczące folkloru.

CK: Czy Polacy wstydzą się swoich korzeni i kultury?

MW: Nie można generalizować. Znam takich, którzy za granicą nie przyznają się, że są Polkami. W samej Polsce był ten kompleks wobec Zachodu, że Polak to głupszy, że złodziej samochodów, że pijak. Z tego wynikało, że co zachodnie to lepsze. Takie postrzeganie dotyczyło też kultury. Ale na szczęście ten trend się zdecydowanie odwraca. Minął zachwyt tym, co „zagraniczne”. Dziś bardzo cenimy to, co lokalne: jedzenie, polskie marki, przyrodę a także i kulturę. Wzrasta na przykład zainteresowanie religiami starosłowiańskimi.

Są rejony w Polsce gdzie bardzo dużo młodzieży tańczy w zespołach ludowych. Na Instagramie jest mnóstwo zdjęć młodych osób w strojach ludowych, a pod nimi "ochy" i "achy". Wydaje się, że w młodym pokoleniu nie ma już mowy o wstydzie.

Jeśli podróżujemy, to musimy wiedzieć, że mamy fantastyczny folklor! Kompletnie unikalny i tak samo ciekawy jak meksykański czy peruwiański.

Folk
Folk
fot. Folkstar

CK: Jakie najczęściej skojarzenia w Polsce wywołuje sztuka ludowa?

MW: Z PRL-em, bo wtedy tylko Cepelie były zaopatrzone. Dla niektórych to wspomnienia fajne, dla niektórych wprost przeciwnie. Dla wielu osób kojarzy się z babciami, bo często one zajmowały się rękodziełem. Ale kojarzy się też z czymś pięknym i radosnym: z dzieciństwem, ze wsią, z sielanką, z beztroską.

Całkiem nowe skojarzenie, od niedawna, to patriotyzm. Noszenie folkowych gadżetów to jakby weselsza wersja flagi. Może też być oznaką lokalnego patriotyzmu, szczególnie mocnego w Łowiczu, na Kaszubach czy na Podhalu.

CK: Co zrobić, żeby folkowe wzornictwo nie kojarzyło się z pamiątkami dla zagranicznych turystów i cepelią?

MW: Nad tym właśnie pracujemy od kilku lat. Rynek pamiątek rządzi się swoimi prawami: ma być dużo i tanio. Niestety, pamiątki na całym świecie zaczęły się robić bardzo podobne: te same magnesy, otwieracze, breloczki czy naparstki. Zmienia się tylko flaga czy kolor.

Od początku istnienia Folkstar adresowaliśmy swoje produkty do "stałych mieszkańców", a nie do turystów. Myśląc o nowych produktach, myśleliśmy o użytkowych rzeczach, które można kupić sobie samemu, do domu, lub komuś bliskiemu jako pomysłowy prezent. Stąd jakość naszych produktów znacząco odbiega od typowych suvenirów. Oczywiście, są też idealną pamiątką dla turystów, lecz to tylko przy okazji.

Zmiana kojarzenia folkloru, jako produktu dla turystów postępuje wraz z wykorzystaniem go jako inspiracji w przeróżnych obszarach. Obecnie w Polsce mamy grono projektantów i marek modowych inspirujących się folklorem. Po folklor coraz chętniej sięgają projektanci wnętrz przy urządzaniu mieszkań, hoteli czy restauracji. Czyli folklor znów staje się codziennością i to miejską w dodatku. Również same rękodzieło jest często nabywane jako rzeczy użytkowe, szczególnie tradycyjne ceramiki czy tekstylia domowe. Dzieciom bardzo podobają się stare ludowe zabawki, co w czasach iPhonów szczególnie mnie zaskakuje.

CK: Jak łączyć folkowe motywy z nowoczesnym designem?

MW: Nie ma recept. De gustibus [et coloribus] non est disputandum. Tak jak folklor jednym się podobał, dla innych był sztuką prymitywną czy wręcz prostacką. Podobnie z tymi połączeniami. Można to robić w sposób dosłowny, można w sposób stylizowany, można przetworzyć bądź pójść w kompletny minimalizm.

Najbardziej spektakularne przykłady to polski pawilon na EXPO w Szanghaju z 2010 roku – bardzo czysta i nowoczesna forma. Następnie prom Mazovia, którego dziób ozdobiono wzorami inspirowanymi wycinankami łowickimi – ja osobiście jednak nie odnajduję na nim łowickiej wycinanki. Oznacza to, że motyw został silnie przetworzony. Czego bym sobie życzyła to mniej kiczu, więcej jakości i respektowania praw autorskich Twórców Ludowych.

MW: Szerokim uśmiechem. I bardzo często nostalgią, szczególnie na widok ludowych zabawek.

Folkstar działa od 2009 w Łowiczu. W tym roku otworzył swój pierwszy sklep w Warszawie, ma też sklep w Świnoujściu i szykuje się do otwarcia sklepu we Wrocławiu. Produkty Folkstar są też obecne w sieci sklepów partnerskich i na stronie internetowej www.folkstar.pl.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Skomentuj:

Folk to nie skansen. Tradycyjne motywy powracają