Dom na obrzeżach Warszawy

TEKST I STYLIZACJA: Elżbieta Błasikiewicz ZDJĘCIA: Michał Mutor PROJEKT WNĘTRZA: Anna Cierpisz-Kania i Piotr Kania/CK Kwadrat

Lata płyną, dzieci rosną i w końcu nawet ukochane mieszkanie robi się za ciasne. Nadchodzi czas na przeprowadzkę. Rosa i Krzysztof wybrali dom na obrzeżach Warszawy.

ZASŁONY pięknie się prezentują - powieszono je tak, by sztukaterie zasłaniały karnisz.
ZASŁONY pięknie się prezentują - powieszono je tak, by sztukaterie zasłaniały karnisz.
Fot. Michał Mutor

Rosa i Krzysztof bardzo lubili swoje trzypokojowe mieszkanie, z którym wiązały się miłe wspomnienia. To tam wydarzyło się wszystko, co ważne w ich wspólnym życiu. Stamtąd pojechali do ślubu, tam przywieźli Lenę i Tomka po ich narodzinach i tam obserwowali, jak ich dzieci się rozwijają. No właśnie, dzieci rosły i potrzebowały własnych kątów. Gospodarzom brakowało też pokoju gościnnego oraz pracowni dla lubiącego majsterkować pana domu. Musieli zatem poszukać czegoś większego.

Wybrali szeregowy dom w nowym osiedlu na obrzeżach Warszawy; w zielonej, zacisznej okolicy, ale z dobrym dojazdem do centrum miasta.

Układ, wielkość i liczba pomieszczeń były idealne. Spodobała się nam perspektywa posiadania kominka i należącego do posesji skrawka ziemi. Zawsze chcieliśmy mieć ogródek, w którym moglibyśmy pielęgnować rośliny i wypoczywać

- uzasadniają swój wybór.

Obawiali się nieco, że po życiu w naznaczonym rodzinną historią mieszkaniu, trudno będzie się przyzwyczaić do bezosobowego domu. Niepotrzebnie! Duża w tym zasługa pana domu, który wreszcie mógł w pełni wykorzystać swoje umiejętności i samodzielnie zrobił sztukaterie.

Kupiłem kilka modeli listew, przyciąłem, a potem przykleiłem na ścianach i suficie. Tym sposobem zyskałem nie tylko spore oszczędności, ale przede wszystkim satysfakcję z perfekcyjnie wykonanej pracy

- opowiada Krzysztof.

Potem wystarczyło jeszcze tylko położyć parkiet z postarzonych dębowych klepek, które wyglądają, jakby były użytkowane od lat, i w pachnących jeszcze nowością pomieszczeniach gospodarze poczuli się tak, jakby mieszkali tu od dawna. Przy urządzaniu wnętrza postawili przede wszystkim na ponadczasową elegancję. Żeby jednak nadać mieszkaniu bardziej osobiste rysy i niepowtarzalny styl, klasyczne formy i detale zdobnicze połączono z nowoczesnymi, co przyniosło ciekawy efekt.

Wystrój domu znakomicie do nas pasuje i w pełni odzwierciedla nasze gusta. To zapewne dlatego tak znakomicie się w nim czujemy

- przyznają gospodarze.

O sztukateriach

Niegdyś elitarne (nie było pałacu lub rodowej siedziby bez charakterystycznych zdobień), obecnie egalitarne (każdy może je zamontować w swoim mieszkaniu). Mogą być z gipsu (ciężkie, na zamówienie, wymagają fachowego montażu), ze styropianu (lekkie i tanie, łatwo przykleić samodzielnie), polistyrenu (trwalsze niż styropianowe) i poliuretanu (lekkie, trwałe i gięte).

ZOBACZ GALERIĘ>>

Skomentuj:

Dom na obrzeżach Warszawy