Dom miłośnika fortyfikacji

Andrzej Markowski
21.10.2012 08:12
A A A
W przyszłości gospodarze rozważają zamontowanie w oknach drewnianych żaluzji

W przyszłości gospodarze rozważają zamontowanie w oknach drewnianych żaluzji (Fot. Bartosz Makowski; proj. arch. Marcin Górski)

Renowacją starych murów pan Marcin zajmuje się zawodowo. I kocha to, co robi. Dlatego trudno się dziwić, że swój dom również postanowił mieć z odzysku. I że nie mógł starej cegły w całości przesłonić nowoczesnym tynkiem.
Metryczka domu:

Projekt: architekt Marcin Górski/ Festgrupa - konserwatorska pracownia projektowa

Powierzchnia domu: 320 m2

Powierzchnia działki: 740 m2

Mieszkańcy: czteroosobowa rodzina

Kiedy młodym małżonkom - architektowi i rzeźbiarce (dodajmy, że z dyplomem prawnika), którzy dotychczas zajmowali mieszkanie zaoferowane przez rodziców, miało się urodzić drugie dziecko, uznali, że oto nadszedł czas na stworzenie domu z prawdziwego zdarzenia - wygodnej rodzinnej siedziby na lata. Uzgodnili, że zamiast budować dom od zera, poszukają czegoś do remontu.

Dłuższy czas nie mogli trafić na żadną interesującą ofertę, aż wreszcie pani domu znalazła w internecie niedrogi, ceglany budynek na 750-metrowej działce (dom przed remontem) i z tajemniczą miną pokazała go mężowi. - To był podstęp ze strony żony - śmieje się pan Marcin, który od lat zawodowo zajmuje się konserwacją XIX-wiecznych fortyfikacji. - Znała moją słabość do ceramicznych murów, więc wiedziała, że decyzja będzie oczywista: "kupujemy!".

Remont w trzech etapach

Pan Marcin przed zakupem budynku fachowym okiem ocenił stan murów. Ku radości przyszłych domowników, okazały się być w dobrej kondycji.

Prace remontowe zaczęto od zabezpieczenia domu przed wilgocią. Po odsłonięciu ścian fundamentowych, zaizolowano je i dodatkowo ocieplono. Zamontowano także instalację odprowadzającą nadmiar wody deszczowej do starego, nieczynnego już szamba, skąd wykorzystuje się ją do podlewania ogrodu.

Następnie przystąpiono do remontu poddasza (zdjęcie) i dachu, a także do wzniesienia nowej klatki schodowej (stara klatka schodowa).

W ostatnim etapie właściciele zajęli się wymianą wszystkich instalacji i wykończeniem wnętrz.

Stan murów

Mury domu, wzniesione w dużej części z cegieł "z odzysku", pochodzących z domów zburzonych jeszcze podczas drugiej wojny światowej, stanowiły w oczach pana Marcina bardzo ciekawy dokument epoki. - Tak powstawała w latach 40. i 50. ubiegłego wieku większość nowych budynków jednorodzinnych w okolicach Warszawy - opowiada architekt, miłośnik i znawca ceglanych budowli.

- Dawni właściciele domu mówili nam, że wiele cegieł, po prostu "skapnęło" z przejeżdżających przylegającą do działki drogą ciężarówek i chłopskich wozów, wiozących gdzieś w Polskę materiały z rozbiórki zniszczonych kamienic.

Cegły, nie dość, że różniły się formą, to również - wiekiem. W naszym murze znalazłem nawet okazy pamiętające czasy carskie. - Nie mogłem ich bezceremonialnie zasłonić tynkiem
- dodaje.

Cegła i wspornik zostają!

- Niemal każda rozmowa o naszym domu zaczyna się od pytań: kiedy go otynkujecie i co z ociepleniem? - Odpowiedź, że nie mamy w planach takich prac, zazwyczaj wszystkich zadziwia - opowiada pan Marcin i tłumaczy, że razem z żoną uznali, że najważniejsza jest dla nich nietypowa uroda ceglanych elewacji, i że nie chcą mieć obłożonej styropianem kostki.

- Stwierdziliśmy, że grube na 60 cm mury wystarczą, by zapewnić komfort cieplny we wnętrzach, zwłaszcza że ocieplenie domu od wewnątrz jeszcze kilka lat temu było zbyt drogie, żebyśmy mogli się na nie zdecydować.

W rezultacie więc - poza wymianą okien - frontowa i tylna elewacja pozostały niemal bez zmian. Nie przeprowadzono nawet renowacji zewnętrznej warstwy cegieł, uznając, że lepiej nie naruszać patyny, którą są pokryte i która w pewnym stopniu stanowi ich warstwę ochronną.

Starannie ocieplono za to elewacje boczne oraz dach, tak by jak najlepiej ograniczyć ucieczkę ciepła z wnętrz.

Żeby podkreślić szacunek do przeszłości, właściciele pozostawili też na elewacji stalową belkę, która kiedyś podtrzymywała balkon, a dziś stanowi pamiątkę z dawnych czasów.

Przebudowa poddasza

Prace remontowe na poddaszu rozpoczęto od demontażu starej 50-centymetrowej ścianki kolankowej i wzniesienia na jej miejscu nowej, wyższej o około 60 cm. Dzięki temu, w miejscu nieużytkowego poddasza, powstała dodatkowa kondygnacja mieszkalna.

W trakcie remontu wymieniono całą więźbę dachową i pokrycie połaci. Żeby przestrzeń poddasza była wystarczająco rozległa, pan Marcin zaprojektował dwie lukarny ulokowane osiowo nad istniejącymi oknami. Współczesne w formie, przypominające sześcienne pudełka konstrukcje wykonano z drewnianych elementów wypełnionych warstwą ocieplenia i wykończono blachą.

Rury spustowe odprowadzające wodę deszczową z lukarn zostały schowane wewnątrz ściany i doprowadzone do głównej rynny wzdłuż elewacji budynku Dzięki temu udało się zachować nowoczesną, minimalistyczną formę tych nowych elementów bryły domu.

Nowoczesne wykończenie starego domu

- W ramach unowocześniania bryły budynku, zdecydowaliśmy się na wprowadzenie na elewacje dwóch nowych materiałów: tynku i blachy - mówi pan Marcin.

Tynk pojawił się przede wszystkim na bocznych, ocieplonych styropianem ścianach, na bryle klatki schodowej, a także w obramieniach okien.

Żeby związać wizualnie górę i dół budynku, ostatnią kondygnację domu i jego partię cokołową właściciele postanowili pokryć w całości blachą łączoną na rąbek stojący. - Początkowo przymierzaliśmy się do zastosowania blachy cynkowo-tytanowej, jednak ze względu na jej wysoką cenę, zdecydowaliśmy się na tańszą blachę powlekaną. Na razie jesteśmy bardzo zadowoleni z tej decyzji. Nasz dom wygląda nowocześnie, a nietypowy cokół łatwo się myje. (zdjęcie)

Wokół budynku, zamiast stosowanej dawniej opaski betonowej, wykonano opaskę żwirową, która odprowadza wilgoć od murów i umożliwia szybkie jej parowanie. - Z doświadczenia wiem, że opaski betonowe się nie sprawdzają, ponieważ szybko pękają, a woda wsiąkająca przez szczeliny nie ma jak wyparować i niszczy fundamenty - mówi projektant.

Podział wnętrza

Pierwotnie pomieszczenia w budynku miały typowy układ czynszowej kamienicy. Do każdego z czterech osobnych lokali składających się z pokoju, kuchni i łazienki (po około 40 m2 każdy) wchodziło się z klatki schodowej.

Nowi właściciele z jednej strony chcieli uszanować zastany rozkład wnętrza, tak by nie wprowadzać zbyt daleko idących zmian w konstrukcję budynku, z drugiej zaś - musieli przystosować dawne cztery mieszkania do potrzeb jednego gospodarstwa domowego. Jedynie poziom piwnicy nie wymagał istotnych przeróbek.

Ponieważ ze względów konstrukcyjnych nie było możliwości całkowitego otwarcia wnętrz i stworzenia elastycznej, przestronnej przestrzeni dziennej, ograniczono się do zlikwidowania większości drzwi i poszerzenia otworów wejściowych. Dzięki tym zabiegom, uzyskano wrażenie większej łączności pomiędzy poszczególnymi wnętrzami, a także - uproszczono wewnętrzną komunikację. Dokonano też wyraźnego podziału budynku na strefy funkcjonalne.

W piwnicach znalazło się miejsce na wszelkie pomieszczenia techniczne i gospodarcze, a także na pokój do rekreacji.

Na parterze znalazły się obszerne pracownie gospodarzy oraz pokój gościnny z łazienką. Na piętrze umieszczono kuchnię oraz połączone z nią jadalnię i pokój dzienny. Na tym samym poziomie urządzono również główną sypialnię i łazienkę. - Uznaliśmy takie rozwiązanie za najbardziej racjonalne, oszczędzające dorosłym mieszkańcom biegania po schodach - mówi pan Marcin.

Na mieszkalnym poddaszu zaprojektowano natomiast dwa pokoje dla dzieci z łazienką oraz pokój telewizyjny. Towarzyszy im ulokowany od strony południowej taras, zamykający cały ten przestrzenny układ.

Renowacja stropów

Stare ceglane stropy na stalowych dwuteowych belkach zostały podczas remontu całkowicie odsłonięte: zdemontowano deski podłogowe i usunięto trociny wymieszane z wapnem, które stanowiły warstwę izolacyjną. Położono nowe legary, wypełniono wolne przestrzenie keramzytem i całość wykończono sosnowymi deskami. Jedynie na parterze, gdzie zamiast desek położono trwałą i łatwą do utrzymania granitową posadzkę, wykonano izolację ze styropianu, instalacje wodnego ogrzewania podłogowego i wylewkę.

Wystrój domu

Meble stanowią udane połączenie starego z nowym. W salonie na przykład współczesne kanapy w ostrych barwach czerwieni towarzyszą starej medycznej szafce z przychodni lekarskiej, pełniącej obecnie funkcję kredensu, a rusztowanie starego pieca kaflowego stało się podstawą dla stołu ze szklanym blatem.

Całości dopełniają już niemal zabytkowe rodzinne biureczko w pokoju gościnnym oraz awangardowe lampy, autorstwa Artura Żmijewskiego, zdobiące wnętrza pracowni. We wszystkich pokojach na ścianach, w starannie dobranych miejscach umieszczono dzieła zaprzyjaźnionych artystów plastyków.

We wnętrzu domu dominują biel i szarości - ulubione kolory właścicieli. Do tego trochę nowoczesnego designu w postaci aluminiowych listew przypodłogowych. I lekka konstrukcja schodów łączących w sobie elementy drewna i stali.

Sposób na piętra

Właściciel postanowił zaprojektować nową klatkę schodową nie tylko z powodu złego technicznego stanu starej, ale przede wszystkim dlatego, żeby nieco powiększyć przestrzeń mieszkalną domu i na nowo ukształtować relacje pomiędzy pomieszczeniami rozmieszczonymi na czterech kondygnacjach.

W dobudowaną do starego budynku bryłę wstawiono stalową konstrukcję schodów z dębowymi stopniami opartymi na wspornikach.

- Powiązany z klatką schodową taras nadaje większą rangę tej przestrzeni jako elementu wiążącego poszczególne kondygnacje, a o to nam chodziło - podkreśla właściciel.

Jak pokochać schody

- Dom jest wyższy niż szerszy. Składa się z czterech poziomów, wliczając w to zagospodarowaną piwnicę. Ponieważ zdaliśmy sobie sprawę, że w tym układzie będziemy zmuszeni część życia spędzić na schodach, przemierzając je w górę i w dół, postanowiliśmy uczynić je atrakcyjnym miejscem domu, wokół którego będzie się toczyć życie rodzinne - opowiada gospodarz.

Klatka schodowa przybrała ostatecznie formę "wieży", sięgającej wysokości dachu. Tego typu "obłości", charakterystyczne dla późnego modernizmu, można odnaleźć w budynkach wznoszonych w latach 30. XX wieku. - Podobne formy odnajdowaliśmy w nieodległym sąsiedztwie - dodaje właściciel - i dlatego postanowiliśmy je wprowadzić również u nas.

Ta decyzja spowodowała, że prostokątna, niewyróżniająca się niczym szczególnym bryła budynku zyskała na wyrazistości, i stała się rozpoznawalna. Dzięki zaś umieszczeniu w ścianie wykusza półokrągłych okien z giętymi szybami zyskała dodatkowo na atrakcyjności.

- Uznaliśmy przy tym, że wprowadzając takie architektoniczne novum, możemy trochę "zaszaleć". Było to szaleństwo dosyć kosztowne, zważywszy na cenę, jaką zapłaciliśmy za gięte, okienne szyby - mówi z uśmiechem pan Marcin. - Zamówiliśmy specjalne zespolone szyby gięte i drewniane ramy okienne wykonywane specjalnie do zamówionych przez nas szyb - wyjaśnia, podkreślając zarazem, że nie żałuje tego wydatku, bo to dzięki niemu cały budynek nabrał bardziej nowoczesnego i oryginalnego charakteru.

Pomysł na zsyp brudnej bielizny

Praktyczny zsyp na brudną bieliznę, to - jak opowiada pan Marcin - pomysł zainspirowany rozwiązaniem odkrytym w starej warszawskiej kamienicy. - Podobny zsyp umieszczony w kuchni naszych znajomych, niepomiernie ułatwia im pozbywanie się odpadków - mówi gospodarz. - Postanowiliśmy przenieść ten pomysł do naszego domu, modyfikując je nieco i wykorzystując jako sprytny sposób na ułatwienie sobie transportu brudnych ubrań z kondygnacji mieszkalnych na sam dół, gdzie mamy pralnię. Rozwiązanie bardzo dobrze się sprawdza. Ubrania trafiają bezpośrednio do kosza na bieliznę. Dostęp do zsypu jest z każdego poziomu budynku, a dodam, że służy on nam świetnie również jako tuba komunikacyjna, bo doskonale przenosi dźwięki.

red. Agnieszka Cal-Hubska

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład



Zobacz także

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX