Wielopokoleniowy dom z tężnią solankową w ogrodzie

tekst: Lilianna Janus-Jampolska
18.10.2013 10:03
A A A
Widok na dom od strony ogrodu. Drewnianą elewację wykończoną modrzewiowymi deskami o pięciu różnych szerokościach, przecina w centralnej części wielka tafla szkła,za którą mieści się główny salon z biblioteką

Widok na dom od strony ogrodu. Drewnianą elewację wykończoną modrzewiowymi deskami o pięciu różnych szerokościach, przecina w centralnej części wielka tafla szkła,za którą mieści się główny salon z biblioteką (Fot. Hanna Długosz; stylizacja: Anka Tyślerowicz)

To nie jest typowy dom rodzinny, choć mieszka w nim młoda rodzina z dzieckiem, dziadkowie, a czasem też seniorka rodu. Śmiałe rozwiązania, jakie postanowił zrealizować autor projektu i właściciel w jednej osobie, w pierwszej chwili zaskakiwały nawet jego samego. Ale na kim najlepiej testować nowe pomysły, jeśli nie na sobie?
Powierzchnia domu: 600 m2

Powierzchnia działki: 844 m2

Projekt domu: Bogdan Kulczyński, pracownia Kulczyński Architekt, www. kulczynski.com

Kontakt do pracowni: tel. kom. 601 204 542

Granicę położonej w sosnowym lesie działki wyznacza od strony drogi niskie ogrodzenie z gabionów. W głębi zadrzewionej posesji widoczna jest natomiast tężnia, niemal identyczna, jak ta w znanym podwarszawskim uzdrowisku w Konstancinie, tyle że w miniaturowej skali. Dopiero po uważnym przyjrzeniu się szczegółom, na frontowej ścianie tężni można dostrzec niemałych rozmiarów okno. Dalej wyłania się kolejna bryła tego samego budynku, z elewacją wykończoną płytami z lawy wulkanicznej i z cylindryczną formą klatki schodowej obudowanej rdzewiejącą blachą stalową. Na granicy obu brył projektant umieścił niski łącznik z głównym wejściem do budynku. W tym miejscu, w delikatnych oparach solankowej mgiełki, rozpoczyna się spotkanie z niesztampowym domem i jego mieszkańcami.

Jak powstawał ten dom

Zamiar zbudowania domu dla swojej wielopokoleniowej rodziny pan Bogdan Kulczyński nosił w sobie bardzo długo. Wcześniej wszyscy żyli w mieście i przewędrowali przez wszystkie możliwe rodzaje wielorodzinnej zabudowy mieszkaniowej, począwszy od kawalerki na początku małżeństwa. Każde kolejne lokum architekt indywidualizował, czyli dopasowywał do aktualnych użytkowych i estetycznych potrzeb domowników. Mimo to, w głowach pana Bogdana i jego żony Bożeny zaczęła dojrzewać potrzeba zamieszkania w domu pod miastem.

Działkę w Józefowie koło Warszawy kupili już połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, ale projektowaniem domu pan Bogdan zajął się dopiero około roku 2000. Tworzenie samych planów trwało pięć lat - aż do momentu, gdy ruszyła budowa. Właściciele i zarazem twórcy domu podkreślają, że ani projektowanie, ani wznoszenie wielopokoleniowego, nietypowego budynku o powierzchni ponad 600 m2 nie było proste. W rezultacie budowa, z roczną przerwą na "złapanie oddechu", ciągnęła się przez kolejne pięć lat.

Domowe wnętrza, czyli harmonia architektury, sztuki i rodziny

Prywatne pomieszczenia domu ulokowano w trzykondygnacyjnej bryle wzniesionej na planie prostokąta. Wszechobecność sztuki we wnętrzach to zasługa pani Bożeny. Po przeprowadzce, do każdego pomieszczenia dopasowała gromadzone przez lata obrazy, rzeźby (zdjęcie) oraz unikatowe meble autorstwa polskich artystów. Znalazła również miejsce dla pamiątek po swojej rodzinie ze Lwowa. Świadomie potraktowana architektura domu doskonale eksponuje ten ciekawy melanż starego z nowym. To nie jest tak, że dom buduje się raz na zawsze - mówią właściciele. - Ostatnie po budowie pucowanie podłogi nie powinno oznaczać końca prac nad wystrojem. W domu trzeba żyć i go zmieniać. Kiedy coś wyrzucamy, coś dokładamy - ożywiamy go i sprawiamy, że nieustannie jest atrakcyjny.

W budynku na stałe mieszkają: pani Bożena i pan Bogdan oraz ich córka, Joanna z mężem i synkiem. Niekiedy na dłużej zatrzymuje się tu również mama pani Bożeny. - Duży dom był nam potrzebny po to, by móc celebrować te wspólne chwile i zawsze mieć poczucie, że ktoś życzliwy jest za ścianą. W kontaktach rodzinnych zachowujemy jednak dyscyplinę - przez sześć dni w tygodniu zamykamy drzwi między naszymi przestrzeniami mieszkalnymi i cieszymy się prywatnością. Tylko wnuk może do mnie wpadać nawet o piątej rano - podkreśla właścicielka. - W sobotę mamy natomiast "dzień otwarty" - jemy i przebywamy razem. Starzy zarażają się od młodych energią, młodzi chłoną rodzinne zwyczaje. To największa zaleta wielopokoleniowego domu.

Kostka, czyli przestrzeń kreacji

Lekko ukośnie w stosunku do głównego budynku stoi osobna sześcienna bryła o wysokości dwóch kondygnacji, mieszcząca wielkie, wielofunkcyjne wnętrze, które pan Bogdan nazywa ciepło "kostką", uważając że określenie "salon" (zdjęcie) jest dla tego wnętrza zbyt prozaiczne.

Posiadanie takiej wielofunkcyjnej, pustej przestrzeni, którą można swobodnie aranżować, zawsze było moim marzeniem - podkreśla architekt. - W "kostce" organizujemy urodziny, imieniny, święta, wspólne oglądanie filmów. Wnuk lubi tu jeździć na rolkach i rowerze... - dodaje.

Pani Bożena, podobnie jak jej mąż, dostrzega ogromny potencjał tego wnętrza. Korzystając z doświadczeń nabytych w prowadzonej przez osiemnaście lat galerii Opera, planuje urządzać tu wernisaże i spotkania zaprzyjaźnionych artystów.

Wielorakie możliwości, jakie stwarza to wnętrze, dostrzegli również producenci programów telewizyjnych i filmów. W "kostce" powstał między innymi jeden z filmów Krzysztofa Zanussiego, stacja TVN nagrała kilka odcinków programu "Top model", kręcono tu różne reklamy.

Tego rodzaju wydarzenia są możliwe, dzięki odseparowaniu "kostki" od reszty domowych wnętrz. Wszelkie prowadzone w niej działania nie wpływają więc na codzienne życie rodziny.

Konstrukcja regału bibliotecznego

W "kostce" uwagę zwraca olbrzymi, sięgający od podłogi do sufitu, regał biblioteczny (zdjęcie). Jego stalową konstrukcję trzeba było solidnie zamocować. Rozparto ją więc między ścianami bocznymi pomieszczenia i umocowano do stropu nad piwnicą oraz holem. Dodatkowo, ruszt skręcono przez całą grubość ściany z konstrukcją szafy, która znajduje się w garderobie za biblioteką (na wysokości piętra).

Żeby zachować domowy, ciepły wystrój, wszystkie elementy stalowe obudowano drewnem. W wysokim pomieszczeniu książki i drewno znakomicie tłumią i rozbijają dźwięki, a także - ocieplają i dekorują przestrzeń. Wydawałoby się, że lekkie ażurowe schody z antresolą zbudowano tylko po to, żeby móc wygodnie i bezpiecznie sięgać po książki. To tylko pozory! Ich zadaniem jest przede wszystkim połączenie części ogólnodostępnej z pomieszczeniami prywatnymi. Z antresoli prowadzą wejścia do głównej sypialni, garderoby, a także do dwóch gabinetów ukrytych za obrotowymi półkami.

Elewacje na różne sposoby

Najbardziej nietypowym elementem elewacji jest tężnia (zdjęcie). Ożywia ona północną ścianę "kostki", ale wzbudza niemało kontrowersji. Wśród sąsiadów zyskała tyluż zwolenników, zauroczonych prostym i niesztampowym pomysłem, co przeciwników.

Do ścian tężni przylega wystająca nieco z bryły budynku cylindryczna klatka schodowa, obudowana rzadko stosowanym w budownictwie mieszkaniowym choć modnym obecnie kortenem, czyli samordzewiejącą blachą stalową.

Kolejnym nietypowym materiałem zastosowanym do wykończenia elewacji są płyty lawy wulkanicznej. Architekta zafrapowała porowata, pumeksowa faktura oraz kolor tego wydobywanego w Turcji materiału. Zanim jednak zdecydował się na jego wykorzystanie, oddał próbkę materiału do laboratorium, by mieć pewność, że nie jest on radioaktywny lub nie zawiera szkodliwych związków. W rezultacie lawą wykończono nie tylko część zewnętrznych ścian budynku, ale i wnętrza.

Całości dopełniają modrzewiowe deski, którymi obłożona została cała tylna elewacja domu oraz niektóre stropy wewnątrz.

Autor projektu zamówił materiał w pięciu różnych szerokościach. Zależało mu bowiem na uniknięciu efektu sidingu, który charakteryzuje się użyciem powtarzalnych elementów. Dobrze wysezonowane i zaimpregnowane ciśnieniowo deski o grubości 24 mm zamocowano na wpust i pióro. W ciągu ostatnich sześciu lat dwukrotnie pokrywano je preparatem olejowym do drewna.

Ważnym elementem elewacji ogrodowej są również przeszklenia. Zwraca uwagę zróżnicowanie nie tylko wielkości okien, ale i głębokości ich osadzenia. Projektantowi zależało na tym, by ściany zewnętrzne nie robiły wrażenia płaskich, martwych płaszczyzn, ale zmieniały swój wygląd w zależności od kąta padania światła.

Żeby nie zakłócać widoku, rynny odprowadzające wodę z dużego dachu starannie ukryto pod okładzinami.

Tężnia jako obudowa kostki

Autor projektu zachwycił się konstrukcją tężni podczas spaceru po uzdrowisku w Konstancinie. Będąc pod wrażeniem jej kolorystyki oraz widoku kropli wody sączących się po gałęziach tarniny, w jednej chwili zdecydował, że wykorzysta podobne rozwiązanie do wykończenia reprezentacyjnej części przyszłego domu. Zaskakujący pomysł spodobał się całej rodzinie - perspektywa posiadania tężni solankowej we własnym ogrodzie, to w końcu nie byle co!

Konstrukcja tężni nie jest nadmiernie skomplikowana. Jednak, aby ułożone na drewnianym ruszcie gałązki tarniny przetrwały długie lata, trzeba stale konserwować je solanką. W uzdrowiskach korzysta się najczęściej z naturalnych źródeł wody. System pomp przesyła ciecz na szczyt konstrukcji. Następnie solanka spływa po tarninie, rozpylając wokół słoną mgiełkę. Ponieważ przy domu nie ma naturalnych źródeł, musiały je zastąpić sztuczne zbiorniki. Jednak nikt nie potrafił dokładnie wyliczyć, jaką powinny mieć pojemność. Pan Bogdan zdecydował się na umieszczenie pod budynkiem rezerwuarów o pojemności 3500 litrów. Okazało się, że to za mało. W słoneczne i wietrzne dni woda z solą szybko paruje i tężnia przestaje działać. Trzeba więc często uzupełniać płyn, co bywa nieco uciążliwe.

Konstrukcja i instalacje

Aby koszty ogrzewania wielkiego budynku nie zrujnowały właścicieli, dom wyposażono w pompę ciepła oraz wentylację mechaniczną z rekuperatorem krzyżowym (bez gruntowego wymiennika ciepła). To między innymi te urządzenia przyczyniają się do minimalizowania wydatków na eksploatację budynku. Ale nie tylko one. Również sposób rozmieszczenia przeszkleń na elewacjach sprzyja energooszczędności. Największe okna zaplanowano bowiem na "ciepłej" elewacji południowej, wystawionej na najsilniejsze działanie słońca. Tworzą one płaszczyznę o łącznej powierzchni 46 m2, przez którą do wnętrza dociera nie tylko duża ilość naturalnego światła, ale i ciepło, które znakomicie dogrzewa pomieszczenia w okresach przejściowych. Opóźnia to czas uruchomienia instalacji c.o.

Zimą najwięcej ciepła ucieka przez okna. Aby być pewnym, że wielkie przemysłowe przeszklenia nie generują nadmiernych strat energii, sprawdzono je kamerą termowizyjną.

Architekt zadbał również o dobre ocieplenie murów. W ścianach, wzniesionych z pustaków ceramicznych typu max i cegły kratówki, ułożono grubą warstwę ocieplenia (15 cm) z wełny mineralnej. Ściany "kostki" dodatkowo chroni przylegająca do nich konstrukcja tężni o głębokości 120 cm, która skutecznie wyhamowuje wiatr i izoluje ściany od zimnego powietrza.

Wewnątrz budynku wzdłuż ścian od północnej strony świadomie zaplanowano szafy, biblioteki i garderoby, tworząc tym samym dodatkowy, solidny bufor termiczny chroniący duże powierzchniowo wnętrza przed wyziębieniem.

Budynek ma wiele cech domu pasywnego. Dzięki temu utrzymanie go kosztuje mniej więcej tyle, co typowego dwustumetrowego domu jednorodzinnego, wzniesionego z tradycyjnych materiałów.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład



Zobacz także

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX