Dom szkieletowy. Dom w stylu angielskim na Mazowszu

Liliana Jampolska
05.07.2010 , aktualizacja: 27.08.2013 17:00
A A A Drukuj
Dom szkieletowy

Dom szkieletowy (Fot. Włodzimierz Okoński)

To dom pełen niespodzianek. Angielski, choć stoi na mazowieckiej ziemi. Szkieletowy, choć wygląda na murowany. I trochę jak z bajki, choć umeblowany klasycznymi meblami.
Wśród domów powstających dziś wokół miast ten wyróżnia nie tylko charakterystyczna, trochę obca bryła. Dla wielu zaskoczeniem jest także technologia szkieletu drewnianego, w jakiej go zbudowano. Chociaż budownictwo szkieletowe już się trochę w Polsce zadomowiło, wciąż rzadkie są u nas w tej technologii domy piętrowe, czyli z pełną drugą kondygnacją, a do tego jeszcze poddaszem użytkowym oraz piwnicami.

Od znanych Polakom budynków szkieletowych dom różni się także odmienną stylistyką. Dostrzec w nim można pewne cechy architektury angielskiej (okna z podziałami, duże drzwi z przeszkleniami, ozdobne obramowania okien, charakterystyczny łamany dach z lukarnami). Choć niektórzy mogą zarzucić, że architektura prezentowanego budynku nie pasuje do polskiego krajobrazu, jednak w osiedlu domów jednorodzinnych, w którym stanął, nie stanowi dysonansu.

Architekturę budynku podkreśla założony przez właścicielkę ogród w stylu Gertrudy Jekyll, jednej z najbardziej znanych angielskich projektantek ogrodów z przełomu XIX/XX wieku.

Koniecznie ze stromym dachem

Właściciele prezentowanego domu - Adam i Kornelia - nie lubią nowoczesnej architektury, ale nie chcieli też budować dworku. Ponieważ Adam przez jakiś czas mieszkał w Anglii, zaproponował, by ich dom nawiązywał do tamtej estetyki.

- W dzisiejszym dynamicznym i skomplikowanym świecie oboje z mężem potrzebowaliśmy spokojnej ostoi, w której czulibyśmy się absolutnie komfortowo, bezpiecznie i... stylowo - mówią. - W naszym odczuciu angielskie domy sprzyjają tworzeniu takiego specyficznego, ciepłego klimatu, jaki sobie wymarzyliśmy.

Intencją gospodarzy nie było wybudowanie wiernej repliki budynku w konkretnym angielskim stylu. Pragnęli jedynie zaczerpnąć ze sprawdzonych, klasycznych wzorców.

Żeby zrealizować swoje plany, musieli znaleźć odpowiednią działkę. Nie w każdym miejscu bowiem można wznieść bez szkody dla otoczenia dom o tak szczególnym, wyrazistym wyglądzie. A inwestorom zależało na tym, by ich nowy dom ładnie wpisał się w otoczenie, nie konkurując z nim, ani go nie przytłaczając. Zależało im też na tym, by działka umożliwiała zorientowanie budynku frontem na wschód, a strefą wypoczynkową z dużym ogrodem - na południe i zachód. Ważna też była odległość od miasta - miało być na tyle blisko, by dojazd nie utrudniał życia, ale i na tyle daleko, by można się było poczuć jak na wsi. Zależało im również na tym, by ich dom stanął w bezpiecznym, strzeżonym otoczeniu.

Możliwie najkrótszą drogą

Nasi gospodarze chcieli mieć swój dom szybko i "pod klucz". Sami bardzo dużo pracują, nie mieli więc czasu na żmudne formalności czy poszukiwanie kolejnych ekip wykonawczych. Dlatego zdecydowali się na budowę przy udziale wyspecjalizowanej firmy deweloperskiej.

Kiedy wybrana przez nich firma wskazała im teren budowy przewidywanego osiedla, postanowili kupić działkę położoną na samym jego końcu. Miała dogodną lokalizację i układ, a ponadto była stosunkowo duża i - co szczególnie ucieszyło właścicieli - w przeciwieństwie do większości działek na osiedlu, zadrzewiona. Rosnące na niej dęby i dzikie grusze zdecydowanie dodają uroku ogrodowi.

Technologię budowy narzucił deweloper. Jego firma przewidywała wzniesienie całego osiedla w technologii szkieletowej. Nowi właściciele zaakceptowali tę koncepcję i w odpowiednim czasie z kanadyjskiego katalogu przedstawionego przez przyszłego wykonawcę wybrali dom dla siebie. Zagraniczny projekt dostosował do polskich warunków architekt wybrany przez dewelopera, Waldemar Samulczyk. Stylizację zewnętrzną budynku przy akceptacji głównego projektanta, opracował jednak zaprzyjaźniony z inwestorami architekt Maciej Chorążak.

Najbardziej istotne zmiany dotyczyły kształtu i wyglądu przeszkleń. Na frontowej i tylnej elewacji przybyły owalne okna, a wszystkie pozostałe okna na piętrze ozdobiono odpowiednimi detalami. Prostokątne okna i drzwi na parterze dodatkowo obramowano okładziną ceramiczną. Podobnie wykończono też narożniki budynku. Stromy łamany dach nad górnymi oknami zyskał dodatkowe daszki urozmaicające bryłę, niczym niewielkie lukarny. Przed głównym wejściem dostawiono zaś ganek wsparty na kolumnach i przykryty stromym zadaszeniem.

Jednak trochę za mały

- Kiedy zastanawialiśmy się nad wielkością naszego przyszłego domu, kierowałam się rozmiarami domu rodziców, gdzie wszystko się wspaniale mieściło - mówi właścicielka. - Uznałam więc, że metraż w granicach 150 m2 absolutnie nam wystarczy. Jednak z perspektywy kilku lat już wiem, że źle oceniłam nasze potrzeby.

Stosunkowo niewielką powierzchnię parteru zaplanowano jako otwartą, bo dzięki temu zabiegowi wydaje się znacznie większa niż w rzeczywistości. Powtórzenie tej zasady na górnej kondygnacji, gdzie potrzebne były prywatne wnętrza, nie miałoby sensu. Wspólny gabinet gospodarzy, sypialnia, pokój gościnny, łazienka zostały więc standardowo oddzielone ścianami i zamknięte drzwiami.

Z przestrzeni parteru wydzielono jedynie łazienkę i pomieszczenie gospodarcze. Szesnastometrowy pokój dzienny jest otwarty na wejściowy hol z klatką schodową (prowadzącą na piętro i do piwnicy) oraz na jadalnię, połączoną z kuchnią. Pozostałe funkcje wyznaczają na parterze tylko wąskie ścianki działowe. W stosunku do pierwotnego projektu całkowita powierzchnia użytkowa budynku została powiększona o pomieszczenia gospodarcze w piwnicy: kotłownię, pralnię i składzik gospodarczy. Mimo to domownikom nadal brakuje kilku pomieszczeń. Ponieważ oboje mają wiele różnorodnych zainteresowań, uprawiają rozmaite sporty i wiele podróżują, potrzebowaliby pomieszczenia na ciemnię fotograficzną. Marzy się im też oddzielny pokój telewizyjny (na razie nowoczesny sprzęt audio-wideo został pochowany w stylowych szafkach).

Rok temu zupełnie niespodziewanie udało się gospodarzom szczęśliwie rozwiązać inny poważny niedostatek ich domu - brak garażu. Od najbliższego sąsiada, który zrezygnował z budowy domu, odkupili sąsiednią działkę i postawili na niej duży garaż na stojące dotychczas pod "chmurką" samochody i motory. W nowym budynku na pięterku urządzono wygodne pokoje gościnne. Właściciele cieszą się także na powiększenie ogrodu o kolejne 1150 m2.

Stylowo i klasycznie

Pani Kornelia wychowała się w willi z ogrodem na południu Polski, skąd los rzucił ją na przeciwległy kraniec kraju do mieszkania w wielkomiejskim bloku. Nie polubiła tego sposobu życia i źle się czuła w nowoczesnej architekturze. Dlatego do tworzenia nowego domu zabrała się z wielkim zapałem.

Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

  • Angielski styl vars2 17.08.05, 09:17

    Tylko pogratulowac wyobrazni, konsekwencji w dzialaniu no i....odpowiednich zasobow pienieznych...»

  • Re: Angielski styl jan-w 13.07.06, 21:55

    Dwie działki, pokoje gościnne, a pokój dzienny tylko 16 m2 ?Bez sensu.»

  • Dom w stylu angielskim na Mazowszu leni_leni 05.07.08, 10:45

    Mi to bardziej przypomina amerykańską chałupę z Południa :)»

Materiały budowlane

Znajdź produkty z oferty producentów materiałów budowlanych

oświetlenie domu, nowoczesne oświetlenie

Nowoczesne oświetlenie domu

Dobre oświetlenie pomieszczeń w domu to spore wyzwanie. W obiektach użyteczności publicznej rozmieszczeniem punktów świetlnych rządzą precyzyjne normy. W oświetleniu domowym ścisłych wytycznych nie ma, są jednak zasady i sugestie, którymi warto się kierować.

PRZED DECYZJĄ
BUDOWA i REMONT
INSTALACJE
WNĘTRZA
WYKOŃCZENIE
KONTAKT Z REDAKCJĄ
  • ul. Czerska 8/10
  • 00-732 Warszawa
  • ladnydom@agora.pl