Przeniesienie tarasu i kominka w salonie
Dwie zmiany wprowadzone do gotowego projektu - przeniesienie tarasu i kominka w salonie - wywołały lawinę przeróżnych trudności. Gdybyśmy potrafili to wcześniej przewidzieć, na pewno zamówilibyśmy projekt indywidualny.

Droga do domu
Mając jasno wytyczony cel, zaraz po ślubie rozpoczęliśmy poszukiwanie działki. Już po roku mieliśmy w rękach notarialny akt zakupu ziemi, choć w naszym przypadku pośpiech nie był konieczny. W domu moich rodziców zajmowaliśmy bowiem wygodną "kawalerkę" z osobnym wejściem, więc żyliśmy w dobrych warunkach. Szczęśliwy traf sprawił jednak, że ku naszemu zaskoczeniu szybko znaleźliśmy idealną działkę.
Zlokalizowana zaledwie 15 km od Warszawy, w której pracujemy, miała dobre połączenie z miastem (zależało nam na tym ze względu na planowane dzieci). Cicha, zadrzewiona okolica w pobliżu parku krajobrazowego, z luźną zabudową typową dla tego typu starych podmiejskich miejscowości, ponadto pełne uzbrojenie (brakowało tylko kanalizacji) i bliskość instytucji potrzebnych do wychowania dzieci dawały gwarancję komfortowego mieszkania.
Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że prędzej czy później na takie piękne miejsce trafią również inni kupcy, więc nie mogliśmy zwlekać z zakupem. Tym bardziej że pamiętaliśmy zasłyszane kiedyś od Amerykanów stwierdzenie, iż trzy najważniejsze zalety każdej działki to "lokalizacja, lokalizacja i jeszcze raz lokalizacja".
Pomysły na oszczędności
I wtedy pojawił się kolejny kłopot. Tym razem chodziło o znalezienie projektu gotowego, który odpowiadałby naszym potrzebom, a więc miał odpowiednią powierzchnię, cztery sypialnie na poddaszu i gabaryty pozwalające zrealizować wszystko na działce o szerokości 22 m. Choć przejrzeliśmy wiele katalogów, nie udało nam się znaleźć niczego pasującego. Mimo to upieraliśmy się przy kupnie projektu gotowego, sądząc, że dzięki temu zaoszczędzimy sporo pieniędzy.
W końcu kupiliśmy projekt do przerobienia. I to był nasz największy błąd. Zamiast oszczędzić, wpędziliśmy się w duże koszty. Przyznaję ze wstydem, że zgubiła nas również moja młodzieńcza zarozumiałość. Byłem wtedy świeżo upieczonym inżynierem budownictwa (po inżynierii lądowej) i wydawało mi się, że poradzę sobie z każdą zmianą.
Co nam się udało, a co nie
Niestety, przenosiny tarasu spowodowały konieczność przeniesienia komina, który miał odprowadzać spaliny nie tylko z domowego kominka, ale także z zewnętrznego grilla - głównej atrakcji tarasu. W fazie budowy nie widzieliśmy jeszcze, jak bardzo tymi z pozoru niewinnymi zmianami zakłóciliśmy ciągi komunikacyjne na parterze naszego budynku. Na dokładkę zmieniliśmy również układ wnętrz na poddaszu oraz położenie balkonów.
W rezultacie, kiedy podczas zimowej przerwy technologicznej zaczęliśmy z Magdą planować ustawienie mebli, okazało się że mamy z tym poważny kłopot. Małe zmiany wygenerowały wielkie trudności. W końcu załamani poprosiliśmy o pomoc architektów. Zanim jednak wyszliśmy na prostą i poradziliśmy sobie z wewnętrznym układem domu, potrzebowaliśmy konsultacji z czterema projektantami, co zabrało nam kilka miesięcy. Teraz jesteśmy zadowoleni, ale straciliśmy sporo nerwów i pieniędzy. Nasze błędy niech będą przestrogą dla innych! Warto pamiętać, że projekt gotowy nie zawsze stanowi najlepsze rozwiązanie.
Na szczęście podczas budowy odnosiliśmy też sukcesy i ogólnie wspominamy ją dobrze.
Jako budowlaniec z zawodu potrafiłem bez problemów poprowadzić i skontrolować cały proces inwestycji. To bardzo ułatwiało i przyspieszało prace. Starałem się jak najbardziej obniżyć koszty utrzymania budynku. Dom wznieśliśmy z pustaków ceramicznych. Mury ociepliłem na zewnątrz wełną mineralną (12 cm), a dach warstwą 20 cm. Ławy fundamentowe ociepliłem w pionie styrodurem (10 cm), a pod podłogami położyłem 10 cm styropianu. Ze względu na koszty musieliśmy zrezygnować z instalacji pompy ciepła, za to nieszczęsny kominek, który spowodował tyle zamieszania, wyposażyłem w rury rozprowadzające ciepło. To było dobre posunięcie. Korzystamy z niego często, choć głównym źródłem ciepła jest kocioł na gaz z sieci przebiegającej tuż obok działki.
- Więcej o:









