Czy materiały budowlane mogą szkodzić?

Agnieszka Zielińska

Jaki powinien być dom? Wiadomo: ładny, wygodny i trwały. Jedynie nieliczni dorzucą, że musi być także zdrowy. A taki będzie tylko wtedy, gdy zbudujemy go ze zdrowych i właściwie zastosowanych materiałów.

31.08.2003 DEBINA
Dobrze jest być pewnym, że nowo zbudowany czy wyremontowany dom nie szkodzi nikomu z rodziny.
Fot. Marzena Hmielewicz / AG
O tym, że dom może szkodzić, wiadomo od dawna. Bywa, że ciągłe zmęczenie, uporczywe bóle i zawroty głowy nie są wcale objawem przepracowania czy choroby, lecz szkodliwego oddziaływania znanego w świecie pod nazwą SBS (z ang. Sick Building Syndrome), czyli syndromu chorego budynku. Szczelne okna, brak wentylacji, materiały emitujące szkodliwe substancje i zabójcza pułapka gotowa. Czy można temu zapobiec? Owszem, ale trzeba wiedzieć, co szkodzi. Nie będzie tu jednak mowy o wadliwej wentylacji ani o promieniotwórczym radonie, który może wnikać do domów z podłoża gruntowego - choć i te problemy miewają niekorzystny wpływ na zdrowie. O poprawnym budowaniu (w tym także o wentylacji) piszemy bowiem praktycznie w każdym numerze miesięcznika ŁADNEGO DOMU, a zagrożenie ze strony radonu jest w Polsce raczej rzadkie. Zajmiemy się tu przede wszystkim oddziaływaniami materiałów budowlanych, czyli tego, co musi kupić każdy, kto buduje i wykańcza dom.

Sprawdź, zanim kupisz

Każdy sprzedawany dziś w Polsce materiał budowlany musi koniecznie mieć:

w deklarację lub certyfikat zgodności z normą lub aprobatą techniczną; dokument ten oznacza, że wyrób przeszedł pomyślnie badania i jest dopuszczony do obrotu i stosowania w budownictwie.

Materiały, które mogą stwarzać zagrożenie dla życia, zdrowia i środowiska, za jakie uznano na przykład cegły kratówkę i kominówkę, papy, dachówki ceramiczne i bitumiczne, bloczki betonu komórkowego z dodatkiem pyłów *, muszą mieć ponadto:

w certyfikat na znak bezpieczeństwa B. Jest to nasze krajowe oznaczenie, które przestanie obowiązywać w maju tego roku, kiedy to w związku z wejściem Polski do Unii wyroby dopuszczone do obrotu i stosowania w budownictwie będą znakowane znakiem CE lub znakiem budowlanym.

Co zależy od nas samych

Kupując materiały budowlane bez odpowiednich dokumentów i oznakowań (dotyczących m.in. sposobu użytkowania i ostrzeżeń co do zagrożenia zdrowia), a także bez instrukcji użytkowania, nie można mieć pewności, że nie są szkodliwe.

Ale nawet najlepsze atesty i certyfikaty nie pomogą, gdy zastosujemy materiały niezgodnie z przeznaczeniem i instrukcją producenta. Mogą w niej być zawarte nie tylko zalecenia co do wbudowania materiału, ale też co do okresów karencji i użytkowania - a to dlatego, że poziom emisji szkodliwych związków chemicznych zawartych w materiałach budowlanych ulega następującym zmianom:

- maleje z upływem czasu (na przykład podczas sezonowania). Dlatego ważne jest przestrzeganie okresów karencji przy zasiedlaniu nowych budynków;

- maleje, gdy jest zimno (najwyższy poziom szkodliwych emisji występuje w sezonie letnim i w sezonie grzewczym);

- maleje w wyniku systematycznego wietrzenia pomieszczeń;

- rośnie wraz ze wzrostem wilgotności powietrza - dlatego kiedy w pomieszczeniach jest wilgotno, stężenie szkodliwych związków w powietrzu jest wyższe. Korzystając z tego zjawiska można przyspieszyć sezonowanie materiałów i sprzętów (na przykład mebli zawierających formaldehyd);

- rośnie w miarę starzenia się materiału. Czasem toksyczne substancje uwalniają się z materiału dopiero po wielu latach, właśnie w następstwie procesów starzenia.

Proces uwalniania się szkodliwych substancji zawartych w materiałach można sztucznie przyspieszyć i w ten sposób szybciej pozbyć się zanieczyszczeń. Tę metodę stosują na przykład Amerykanie w nowo budowanych biurowcach. Temperaturę w budynku podnosi się na okres kilku dni do mniej więcej 30 stopni i jednocześnie intensywnie go wentyluje. W ten sposób można obniżyć poziom zanieczyszczeń z 70 do 30%.

Podsumowując: gdy budujemy dom z materiałów dopuszczonych do stosowania w budownictwie, nic nam nie grozi... pod warunkiem, że został zaprojektowany zgodnie z zasadami sztuki budowlanej, a wykonawcy (i my, ich klienci) stosują się do zaleceń i instrukcji producentów materiałów.

Uwaga! Zanieczyszczenia występujące w powietrzu mogą się "sumować". Dzieje się tak, gdy w pomieszczeniu jest kilka źródeł emisji zanieczyszczeń - szkodliwe opary emitują na przykład meble, farby i lakiery.

Jest to ważne ostrzeżenie dla rodziców szykujących pokój dla mającego się urodzić dziecka. Z potrzeby serca często kupują do nich "wszystko nowe" - od farb czy tapet na ściany, przez nową wykładzinę czy chociaż nowy lakier na podłogę, aż po nowe meble. Żadna z tych rzeczy z osobna - jeśli pochodzą z dobrych firm - nie stanowi zagrożenia. Ale łączna ilość wszystkich dopuszczalnych emisji szkodliwych dla noworodka substancji może okazać się co najmniej niepożądana.

Wełna mineralna jest OK

Ostatnio pojawiły się w prasie publikacje, z których miałoby wynikać, że wełna mineralna jest rakotwórcza - między innymi dlatego, że zawiera szkodliwy formaldehyd. A jakie są fakty?

Otóż w Dyrektywie UE zapisano, że wełna mineralna (luźne, respirabilne, czyli "wdychalne" włókna) nie jest klasyfikowana jako rakotwórcza, jeśli jest dostatecznie biorozpuszczalna. Na bazie takich biorozpuszczalnych włókien produkowane są w Polsce wyroby izolacyjne z wełny mineralnej dla budownictwa.

Emisja formaldehydu w lekkich wyrobach z wełny mineralnej jest znacznie mniejsza niż w twardych płytach drewnopochodnych stosowanych powszechnie w budownictwie i meblarstwie. Emisja ta jest wysoka tylko na krótko po wyprodukowaniu wyrobów z wełny, ale nawet wówczas jest niższa od poziomu określanego w normach jako bezpieczny i zmniejsza się szybko z upływem czasu.

Styropian nie szkodzi

Styren używany do produkcji polistyrenu, z którego wytwarza się styropian, to substancja łatwo palna (pary styrenu tworzą mieszaniny wybuchowe z powietrzem) i szkodliwa dla zdrowia. Działa depresyjnie na środkowy układ nerwowy, w małych stężeniach wywołać może łzawienie oczu, zaczerwienienie spojówek, a w większych - kaszel, zawroty głowy i zaburzenia równowagi.

W produkcji polistyrenu, z którego wytwarza się styropian, styren ulega jednak polimeryzacji i staje się nieszkodliwy dla zdrowia. W tej postaci stosuje się go nie tylko w budownictwie do izolacji domów, ale też do wytwarzania opakowań na żywność (kubków, tacek, talerzy jednorazowego użytku).

Z atestów Państwowego Zakład Higieny wynika, że styropian nie emituje w ogóle styrenu.

Azbest nie zawsze szkodzi...

Listę substancji, które są szkodliwe dla zdrowia, otwiera azbest, którego nie wolno stosować w budownictwie od 1997 roku. Nie oznacza to jednak, że zawsze jest szkodliwy dla zdrowia. Dopóki wyroby zawierające azbest nie są cięte, wiercone, łamane czy ścierane, nie stanowią dla nikogo żadnego zagrożenia.

Jednakże włókna azbestu mogą uwolnić się w wyniku starzenia się materiałów, w których są zatopione. A wtedy mogą być groźne, tym bardziej, że pył azbestowy jest niewidoczny: dopóki nie zbadamy powietrza, nie ma pewności, że zostało nim zanieczyszczone. Z milimetra sześciennego wietrzejącej płyty azbestowo-cementowej mogą ulecieć nawet dwa miliony włókien azbestu. W metrze sześciennym powietrza w rejonie prac związanych z usuwaniem azbestu takich włókien może być aż sto milionów! A dopuszczalny poziom to tysiąc włókien na metr sześcienny.

Gdy włókna azbestu przedostaną się do układu oddechowego człowieka, zostają tam na zawsze. Mogą wtedy wywołać odmianę raka płuc (mesotheliomę) lub pylicę azbestową (azbestozę) i inne choroby opłucnej. Tymczasem azbest tkwi nie tylko w materiałach budowlanych, ale i w klockach hamulcowych samochodów produkowanych przed 1994 rokiem, w okładzinach sprzęgieł, a także kadłubach i poszyciach statków. Stosuje się go w zakładach ciepłowniczych i energetycznych. Kiedyś był niezastąpiony w izolacjach przeciwogniowych, termicznych oraz akustycznych instalacjach wodnych i kanalizacyjnych.

Azbest - wróg nr 1?

Od połowy 2002 roku funkcjonuje zatwierdzony przez Radę Ministrów ogólnopolski program usuwania azbestu zatwierdzony przez Radę Ministrów. Usuwanie azbestowo-cementowych pokryć dachów (tzw. eternitu), azbestowo-cementowych rur kanalizacyjnych itd. zostało zaplanowane na 30 lat. Całkowity koszt programu szacuje się na 47 mld. zł. Dlatego nie wiadomo, kiedy ruszy pełną parą. Jego autorzy mają nadzieję pozyskać na to środki pomocowe z Unii Europejskiej.

Wciąż nie wiadomo, jak radzić sobie z usuwaniem zawierających azbest pokryć dachowych na prywatnych domach. Prawdopodobnie związane z tym koszty będą w całości ponosić właściciele. Niestety, zdarza się, że takie rozbiórki wykonują na własną rękę, a niebezpieczne materiały wywożą do najbliższego lasu. I trudno się temu dziwić, skoro problemem jest również znalezienie odpowiedniej ekipy, a także utylizacja odpadów. Wiadomo, że podczas prac z azbestem należy stosować maski przeciwpyłowe i odpowiednią odzież. Niestety, ekip z takim wyposażeniem w skali kraju jest niewiele. Przykładowy koszt zatrudnienia ekipy (w województwie łódzkim i mazowieckim) to ok. 2 zł za kilogram odpadów; w cenie jest także wywiezienie azbestu na składowisko. Za rozbiórkę i wywiezienie pokrycia z płyt azbestowo-cementowych z dachu domu parterowego o powierzchni ok. 100 m2 trzeba zatem zapłacić 2800-3000 zł.

Kolejnym problemem jest to, że nawet nad tymi nielicznymi ekipami nie ma skutecznej kontroli, choć teoretycznie zgodę na prowadzenie takiej działalności wydają władze gmin lub województw. Rozwiązaniem mogłoby być przyznawanie specjalnych licencji (tak jest na przykład na Zachodzie) lub certyfikacja usług. Instytut Techniki Budowlanej pracuje właśnie nad certyfikacją usług związanych z odpadami, będzie ona jednak dobrowolna.

Brakuje też odpowiednich składowisk: do tej pory jest ich w kraju około 25. Informacji, gdzie można wywieźć materiały zawierające azbest, powinien udzielić każdy urząd gminy.

A formaldehyd zawsze

Co do szkodliwości formaldehydu nie ma żadnych wątpliwości. Wiadomo, że drażni oczy, górne drogi oddechowe i skórę, może też wywołać reakcje alergiczne i uczuleniowe. Podrażnia spojówki oczu, górne drogi oddechowe i skórę. Może powodować dolegliwości ze strony układu oddechowego: duszności i ból w klatce piersiowej, a także bóle głowy, uczucie znużenia, mdłości, zaburzenia snu, biegunkę i wymioty. Podczas badań na zwierzętach stwierdzono, że może być przyczyną powstawania chorób nowotworowych.

Źródłem formaldehydu w powietrzu są: płyty wiórowe, sklejka, laminaty z drewna, pianki mocznikowo-formaldehydowe, lakiery, kleje na bazie żywic formaldehydowych, klejone maty szklane, a także budowlane materiały wykończeniowe: kleje, lakiery, materiały izolacyjne, wyroby z tworzyw sztucznych oraz meble.

Według publikacji Instytutu Techniki Budowlanej od 30 do 60% mieszkań w kraju zanieczyszczonych jest formaldehydem w stężeniu przekraczającym wartość bezpieczną, która wynosi 0,05 mg/m3. W około 20% badanych wnętrz jedynym źródłem formaldehydu są meble.

Na szczęście emisja formaldehydu z czasem maleje. Po sześciu miesiącach od wyprodukowania materiału zawierającego formaldehyd obniża się dwukrotnie, po roku - czterokrotnie, a po siedmiu latach - ośmiokrotnie. Emisja ta zwiększa się wraz ze wzrostem temperatury i wilgotności: szybsza jest wtedy destrukcja żywic, której produktem jest właśnie formaldehyd.

Uwaga! Zmiany w technologii doprowadziły do wytwarzania materiałów nieemitujących formaldehydu lub emitujących go w znikomej ilości. Zmieniono m.in. skład chemiczny żywic formaldehydowych, parametry utwardzania, zastosowano dodatkowe składniki wiążące formaldehyd. Pojawiły się też technologie, w których całkowicie wyeliminowano stosowanie żywic formaldehydowych.

Niestety, w kraju nie ma obowiązku badania mebli pod kątem emisji szkodliwych czynników. Na Zachodzie każdy wyrób - zanim znajdzie się na rynku - jest badany i odpowiednio oznakowany.

W Polsce badaniem mebli zajmuje się Instytut Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni, ale wyłącznie na żądanie samych producentów. Kupując meble z atestem Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej możemy mieć pewność, że zostały zbadane pod kątem emisji szkodliwych związków, w tym także formaldehydu.

Szkodzą na pewno

Do substancji bezdyskusyjnie szkodliwych należą: benzyna lakiernicza, węglowodory alifatyczne i aromatyczne (zawierają toulen, ksylen), chlorofenole, chromiany, czterochlorek węgla, farbasol, kadm, lindan (składnik środków impregnacyjnych i wyrobów lakierniczych), ołów, produkty pochodzące z przeróbki węgla (smoła, lepiki) i węglowodory chlorowopochodne (stosowane jako rozpuszczalniki). W jakich materiałach budowlanych można spotkać szkodliwe substancje, pokazujemy w tabeli obok. Najwięcej szkodliwych substancji znajduje się zazwyczaj w farbach, lakierach, lepikach i impregnatach.

Promieniotwórczość materiałów - fakty kontra mity

Zaskakujący dla wielu osób może się wydać poziom naturalnej promieniotwórczości czerwonej cegły, która jest wyższa niż wielkiej płyty z betonu zwykłego. Najmniejszą promieniotwórczością charakteryzują się: piasek, cement, wapno, gips i kruszywo. Najwyższą - glina i surowce ilaste oraz granit. Do niskoaktywnych pod względem radiacji materiałów budowlanych należą: cegła silikatowa (biała), beton komórkowy na bazie piasku (jasne bloczki gazobetonowe) oraz beton zwykły kruszywowy (w tym wielka płyta).

Podwyższoną promieniotwórczością wyróżniają się cegły i inne wyroby ceramiki czerwonej, żużlobetony (pustaki) oraz beton komórkowy z popiołów lotnych. Nie należy jednak z tego powodu wpadać w panikę, gdyż we wszystkich materiałach oficjalnie dopuszczonych do stosowania w budownictwie mieszczą się one w dopuszczalnych normach.

Najgroźniejsze są odpady przemysłowe - fosfogipsy oraz żużle pomiedziowe, ale z nich nie produkuje się już materiałów budowlanych.

* * *

Co pewien czas materiały budowlane stają się obiektem zainteresowania mediów. Szczególna wrzawa podnosi się wtedy, gdy zachodzi podejrzenie, że mogą szkodzić zdrowiu. Temat jest nośny, bo w końcu każdy gdzieś mieszka, a większość dodatkowo także się uczy lub pracuje w różnych budynkach.

Zapewne nigdy nie będziemy w pełni chronieni przed ewentualną szkodliwością materiałów budowlanych. Ale też ich udowodniona szkodliwość nie jest przeważnie aż tak wielka, jak to się przedstawia w pełnych sensacji publikacjach. Życie ogólnie jest niezdrowe i pełne różnych zagrożeń, ale... zawsze dobrze jest zachować zdrowy rozsądek, a więc nie ignorować fachowych zaleceń i instrukcji, stosować materiały sprawdzone i nie eksperymentować na własnym organizmie.

*Pełny wykaz materiałów, których dotyczy obowiązek oznaczania znakiem B, zawiera Rozporządzenie Rady Ministrów z 9 listopada 1999 r. w sprawie wykazu wyrobów wyprodukowanych w Polsce, a także importowanych do Polski po raz pierwszy, mogących stwarzać zagrożenie albo służących ochronie bądź ratowaniu życia, zdrowia lub środowiska, podlegających obowiązkowi certyfikacji na znak bezpieczeństwa i oznaczania tym znakiem oraz wyrobów podlegających obowiązkowi wystawiania przez producenta deklaracji zgodności (DzU z 2000 r. nr 5, poz. 53).

* *Dopuszczalne stężenia tych substancji w pomieszczeniach mieszkalnych i biurowych podane są w Załączniku do zarządzenia ministra zdrowia z 12 marca 1996 r. w sprawie stężeń czynników szkodliwych dla zdrowia wydzielanych przez materiały budowlane (...) w pomieszczeniach wyposażonych na pobyt ludzi (Monitor Polski nr. 19 poz. 231).

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład



Skomentuj:

Czy materiały budowlane mogą szkodzić?