Dom na wzgórzu

Zdjęcia: Leo Zappert, tekst i stylizacja: Julka Paluszkiewicz

Zawodowo tworzą zgrany duet, a prywatnie są szczęśliwą rodziną. Dużo podróżują, głównie po Europie, a zwiedzanie planują zawsze tak, by przywieźć ze sobą dużo inspiracji.

Nad schodami plakat "De Stilj" z wystawy w Manchester Art Gallery - prezent od przyjaciela.
Nad schodami plakat "De Stilj" z wystawy w Manchester Art Gallery - prezent od przyjaciela.
fot. Leo Zappert

Kto tu mieszka? Marta Karczewska, architekt, Tomek, inżynier i producent muzyczny, z dziećmi Jagną i Michałem. Wspólnie prowadzą Pracownię Projektową 78i77 (facebook.com/78i77/)
Gdzie? W Puszczykowie koło Poznania
Metry kwadratowe: 160 m kw.

Zamieszkali w Puszczykowie, położonym niedaleko Poznania miasteczku otoczonym Wielkopolskim Parkiem Narodowym, gdzie większość mieszkańców zna się choćby z widzenia. Lokalność jest tu wartością gwarantującą przyjazną atmosferę i bezpieczeństwo. Puszczykowo przyciąga ciekawych ludzi: artystów, pisarzy, muzyków, projektantów i architektów.

Z miłości do architektury

Od pierwszych, jeszcze studenckich wyjazdów mocno ciągnęło ich na północ Europy. Z małą wówczas Jagną pierwszy raz oglądali Rietveld-Schröder-Haus w Utrechcie, w Rotterdamie pili kawę w Café de Unie, tropili trudno wtedy dostępne publikacje o De Stijl. Odwiedzali Barcelonę dla pawilonu Miesa van der Rohe i z jego powodu zatrzymywali się w Brnie. Z nieodległej historii polskiej architektury chętnie wracają do projektów Lejkama, Szanajcy i Lacherta. Urywają dzień z krótkiego pobytu w Porto, żeby popływać w basenie Mares Ocean zaprojektowanym w 1966 r. przez Alvara Siza Vieira. W Łodzi z kolei oglądają obiekty Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego. Są dla nich jak inspirujące makiety. Harmonia uzyskana przy minimalnej ilości użytych środków. Jeśli procelana Rosenthala, to najchętniej serwis Tac zaprojektowany przez Waltera Gropiusa. Fascynacje klasycznymi wzorcami z początku XX wieku wykorzystali przy projektowaniu swojego domu.

Domownicy
Domownicy
fot. Leo Zappert

Dom bez ekstrawagancji

Dom Marty i Tomka jest na działce, którą dobrze znali. Wcześniej zamieszkali w domu stojącym tu od 1920 r. Przy bocznej uliczce, na wzniesieniu. Inwestycję planowali bez pośpiechu. Marta projektowała koncepcję i na miejscu, na bieżąco mogła weryfikować kierunek, w jakim zmierzała inwestycja. W końcowej fazie projekt elewacji domu został dopracowany wspólnie z przyjacielem rodziny Borysem, architektem zamieszkującym na stałe w Manchesterze.

- Pracowałam trochę jak na makiecie w skali 1:1. Ponieważ okolica jest piękna, zdążyliśmy wyjątkowo polubić niektóre widoki z określonych punktów działki, co w oczywisty sposób wpłynęło na bryłę. Nie chciałam zdominować otoczenia ekstrawagancką architekturą, raczej ustabilizować zastany krajobraz - tłumaczy Marta. - Prace przyspieszyły na etapie projektu budowlanego, ponieważ stało się jasne, że nasza rodzina się powiększy. Uzyskaliśmy pozwolenie na budowę, Tomek zorganizował i przeprowadził proces inwestycyjny. Wraz z narodzinami Michała zakończyliśmy budowę.

Wnętrza: dobry układ

Koncepcja domu zakładała otwarty plan i ścisłe powiązanie wnętrza z przestrzenią zewnętrzną. Przy stosunkowo niedużej powierzchni (160 m kw.), istotne było zaplanowanie wszystkich niezbędnych elementów w optymalny sposób.
W centrum położona jest część dzienna. Otwarta, wielofunkcyjna przestrzeń. Trwale wydzielone są jedynie korytarz, mniejsza łazienka i pracownia. Do części domu przynależnej rodzicom i tej przynależnej dzieciom komunikacja odbywa się stąd w przeciwnych kierunkach. To rozwiązanie połączyło chęć przebywania razem z potrzebą, by czasem pobyć osobno.

Dobrze oświetlony salon położony jest na osi północ-południe i otwarty z obu stron na ogród. Latem, gdy powierzchnia życiowa poszerza się aż po granice działki salon funkcjonuje jak przejściowy pokój w amfiladzie. Kuchnia stanowi odrębne pomieszczenie, ale jest otwarta. Gotowanie to dla Marty i Tomka przyjemność i relaks, latem spotęgowana przez zapachy ogrodu wpadające przez szeroko otwarte okna.
W chłodniejszych porach roku życie ogniskuje się wokół kominka. Za betonową, monumentalną ścianą, w której jest zamontowany ukrywają się wejścia do dziecięcych pokoi. Kominek i schody - to dwa mocne elementy we wnętrzu. Wprowadzają równoległe podziały w otwartej przestrzeni parteru.

Wnętrza pełne drewna

- Beton i kamień lubią się z drewnem - mówi Marta. Dlatego w domu jest dużo drewna rodzimych gatunków jak dąb i buk. Pomysł podłogi z olejowanego parkietu przemysłowego sprawdził się wcześniej. Marta realizowała projekt kawiarni i efekt finalny był tak atrakcyjny, że postanowiła go przenieść do własnego domu.
Kuchnię zaprojektowała z elementów IKEA, z niedostępnej już serii. Fronty szafek są z buku. Przy realizacji projektów mebli Marta współpracuje ze sprawdzonym stolarzem Piotrem Prangą, z kolei tapicer Karol Świtała według jej projektu wykonał kanapę składającą się z mobilnych modułów, nazwaną w rodzinie "antyrogówką". Odnowił też Fotele 366 projektu Chierowskiego. Z kolei fotele z dębu i sklejki bukowej,
to prezent urodzinowy od Tomka. Wykonane zostały przez stolarza według rysunków fotela "niebiesko-czerwonego" Gerrita Rietvelda, który w pierwszej wersji był w kolorze naturalnego drewna.

Wnętrza starannie umeblowane

W wystroju postawili na umiar i powściągliwe dekoracje. Kilka obrazów młodych, polskich artystów, wyselekcjonowane dodatki. Część mebli pochodzi z IKEA, inne zostały wyszukane w sklepach ze starociami - jak lampa podłogowa przypominająca trochę projekt Vernera Pantona z lat 70. Duńskie krzesła z drewna palisandrowego kupili w sąsiedniej Mosinie.

Lata wspólnych doświadczeń zawodowych i setki obejrzanych kultowych dzieł architektonicznych sprawiły, że Marta i Tomek dobrze wiedzieli, jakie rozwiązania sprawdzą się w ich domu, a jakie należy odrzucić. Połączyli wyszukaną i oszczędną formę, która wpływa na jakość codziennego życia, uwzględnili wagę obcowania z pięknem zawartą w zdecydowanych, prostych i szlachetnych materiałach.

Skomentuj:

Dom na wzgórzu