Kosmetyki z ziołowego zakątka[Wywiad]

Katarzyna Jodłowska

Z Klaudyną Hebdą - fotografką, publicystką i blogerką - rozmawiamy o jej najnowszej książce ?Ziołowy zakątek. Kosmetyki, które zrobisz w domu?, która pojawiła się na rynku kilka dni temu.

Klaudyna Hebda
Klaudyna Hebda
Fot. Katarzyna Chudy J

Katarzyna Jodłowska: Jesteś absolwentką socjologii i kulturoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, dlatego od razu ciśnie mi się na usta pytanie: skąd wzięła się u Ciebie fascynacja ziołami. Kształciłaś się w tym kierunku czy to może rodzinna tradycja?

 

Klaudyna Hebda: Skończyłam podyplomowe studia zielarskie na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie. Ale rodzinnych tradycji zielarskich nie mam, choć chciałabym mieć w zanadrzu jakaś bajkową historię o „tajemnej zielarskiej wiedzy” przekazywanej z pokolenia na pokolenie.

 

Moja zielarska pasja zaczęła się od gotowania. Zawsze uwielbiałam dodawać ziół do potraw. Najpierw je kupowałam, potem założyłam w ogrodzie rodziców ogródek ziołowy i zaczęłam się ziołami interesować na poważnie. Dużo czytałam, głównie literaturę zagraniczną, potem podjęłam studia na Uniwersytecie Rolniczym. W przyszłym roku planuję zapisać się jeszcze na ziołoznawstwo.

 

Zaczęłam zioła fotografować. A dzięki zdjęciom poznałam Łukasza Łuczaja, którego książkę „Dzika kuchnia” zilustrowałam. Wzięłam udział w jego warsztatach, polubiliśmy się i wtedy pojawił się pomysł współpracy przy książce. Bardzo miło wspominam tę przygodę.

 

KJ: Szata graficzna Twojej książki również przykuwa uwagę. Widać, że wydawnictwo Nasza Księgarnia, które wprowadziło ją na rynek, dołożyło wszelkich starań. A pięknych zdjęć jest w książce cały ogrom. Czy jesteś ich autorką?

 

KH: Dziękuję za uznanie. Tak, sama robiłam zdjęcia do „Ziołowego zakątka”, a mój portret na okładce i kilka w środku książki wykonała przyjaciółka, za co jej bardzo dziękuję.

 

KJ: Do kogo skierowana jest książka?

 

KH: Głównie do kobiet. Ale za to w każdym wieku. Wraca moda na rękodzieło. Po boomie lat 90., kiedy każdy marzył, żeby coś sobie kupić, teraz ludzie chcieliby coś wykonać własnoręcznie. Mieć wpływ na to, co jedzą lub jakich kosmetyków używają. Wychodzę naprzeciw takim potrzebom. Zamieściłam w książce sto przepisów na kosmetyki, które można zrobić samemu z prostych i dostępnych w całej Polsce składników.

 

KJ: Skąd pochodzą przepisy?

 

KH: Z różnych źródeł. Kluczem, wedle którego dokonywałam wyboru, były ciekawe właściwości roślin, a czasami decydowała technika wytwarzania kosmetyku.

 

Niektóre receptury są powszechnie znane, ja je tylko doprecyzowałam i rozpisałam na kroki. Inne pochodzą od moich „zielarskich guru”, resztę opracowałam samodzielnie. Jeśli znamy zasady formulacji kosmetycznej (zasady kompozycji kosmetyków ) i zielarskiej oraz właściwości ziół i ich skład chemiczny, jesteśmy w stanie stworzyć przepis na dowolny kosmetyk. Po przeczytaniu książki każdy będzie miał wystarczającą wiedzę o roślinach i recepturach, by samodzielnie tworzyć mleczka, mydła czy kremy.

 

KJ: Czy potrzebne będą jakieś specjalne naczynia lub narzędzia?

 

KH: Do zrobienia większości opisanych w książce kosmetyków wystarczy to, co mamy w kuchni - miska, blender i garnek.

 

KJ: A składniki? Czy są naprawdę ogólno dostępne? Może trzeba mieć własny ogródek lub choćby minidziałkę na balkonie?

 

KH: Książka ma dwa poziomy. Pierwszy jest dla tych, którzy chcą stworzyć na podstawie przepisu gotowy kosmetyk. Drugi jest dla pasjonatów, którzy interesują się właściwościami roślin. Tych drugich starałam się nauczyć, jak później samodzielnie tworzyć receptury kosmetyków. Zawarte w książce przepisy mają różny stopień trudności. Niektóre składniki można zebrać na łące, inne wyhodować na parapecie lub w ogródku, jeszcze inne kupić w aptece lub sklepie zielarskim. Są to proste i nie drogie składniki. Naprawdę ogólno dostępne.

 

KJ: Od sześciu lat prowadzisz blog. Skąd w dobie internetu pomysł na wydanie tradycyjnej książki? Czy wykorzystałaś w niej twoje zapiski z bloga?

 

KH: Dla mnie to blog i książka to dwie zupełnie różne rzeczy. Praca nad książką zajęła mi rok. Informacje na blogu pojawiają się na bieżąco, są poszatkowane, czasem fragmentaryczne. Do internautów zwracam się w zupełnie inny - dużo swobodniejszy, mniej formalny. W książce wszystkie informacje są usystematyzowane i uszeregowane. Zawsze możesz sięgnąć na półkę, jeśli chcesz sobie odświeżyć wiedzę lub coś sprawdzić. Ja kocham książki i kocham się nimi otaczać. Napisałam książkę, którą sama bym chciała przeczytać. Zawiera zupełnie nowy materiał. Dosłownie kilka przepisów pochodzi z bloga (ziolowyzakatek.com.pl). Wydaje mi się że udało mi się zapełnić rynkową lukę - w księgarniach są albo naukowe pozycje z dziedziny kosmetologii albo poradniki bardzo powierzchownie traktujące temat. Moim zamierzeniem było, żeby moja książka znalazła się gdzieś pomiędzy nimi.

 

KJ: Czy samodzielnie robione kosmetyki są bezpieczne dla zdrowia?

 

KH: Tak, jak najbardziej. Merytorycznym konsultantem mojej ksiązki była doktorka biochemii Małgorzata Kolemba-Drożdż, która wykłada kosmetologię.

 

KJ: Czy takie kosmetyki są trwałe?

 

KH: Przy każdym przepisie zamieściłam informację o trwałości kosmetyku, czyli czasie, w którym zachowuje optymalne właściwości. A jeśli chcesz, żeby dłużej postał, można go zakonserwować np. olejem.

 

KJ: Czy masz jakiś „przepis na młodość”?

 

KH: No cóż, marketingowo to byłoby świetne, gdybym powiedziała, że tak. Ale starość jest dla mnie naturalnym etapem w życiu i nie zamierzam z nią walczyć. Podaję różne sposoby opóźniania starzenia się skóry - drobne zmarszczki można np. zniwelować olejkiem. różanym. Ale żaden cudowny sposób na cofnięcie wskazówek zegara nie istnieje. Zachęcam za to regularnej pielęgnacji skóry. Niezależnie od wieku.

 

KJ: Czy kosmetyki z Twojej książki mają zastosowanie medyczne? Czy leczą łuszczycę albo trądzik?

 

KH: Nie. Są to kosmetyki pielęgnacyjne. Tylko lekarz i farmaceuta mogą tworzyć preparaty lecznicze. Ktokolwiek twierdzi inaczej, jest w błędzie. Ja chcę jedynie popularyzować zioła, które mogą łagodzić niektóre objawy np. łuszczycy czy łupieżu, ale nie dają gwarancji wyleczenia.

 

KJ: Czy masz przepis na krem antycellulitisowy albo maść na rozstępy?

 

KH: Zamieściłam informacje o olejach roślinnych, które mają działanie przede wszystkim prewencyjne - pomagają uelastycznić skórę lub wspomagają zanikanie blizn, bo rozstępy to blizny. Jest przepis, jak zadbać o brzuszek młodej mamy. Jednak moim zdaniem, gdyby istniała skuteczna recepta na cellulitis, to gwiazdy show bussinesu nie miałyby takiego problemu. A mają!

Skomentuj:

Kosmetyki z ziołowego zakątka[Wywiad]