Ocieplenie domu. Tylko w systemie

Włodzimierz Krupa, ekspert w dziedzinie chemii budowlanej

Ściany zewnętrzne domu mają skutecznie chronić wnętrze przed warunkami panujących na zewnątrz: przed chłodem, upałem, wiatrem, deszczem, hałasem, a czasem też ogniem. Dlatego potrzebują odpowiedniej izolacji. Najlepszym rozwiązaniem będzie system ociepleń, składający się z odpowiednio dobranych i uzupełniających się produktów.

ściany zewnętrzne, izolacja
Ściany zewnętrzne to element, który decyduje o komfortowym korzystaniu z domu. Warto zatem zadbać o ich właściwą izolację.
Fot. Włodzimierz Krupa
Na ścianach opiera się konstrukcja domu - oprócz ciężaru własnego muszą one przecież przenieść obciążenie od stropów i dachu (powiększone o ciężar śniegu oraz parcie i ssanie wiatru), a także elementów wykończenia wnętrz i jego aranżacji. Oczywiście, z odpowiednim zapasem bezpieczeństwa. W tradycyjnym budownictwie grubość ścian wynosi 25-50 cm. Mogą być one jedno-, dwu- lub trójwarstwowe. Jednowarstwowe to takie, które są postawione z jednego materiału (jednocześnie wytrzymałego i ciepłego), na przykład pustaków ceramicznych. Dwuwarstwowe - to zestaw dwóch materiałów: wytrzymałego, konstrukcyjnego od środka domu, i słabego, ale za to bardzo ciepłego, od zewnątrz. Trójwarstwowe z kolei to taki sandwicz; jak w dwuwarstwowych, mamy tu mur i ocieplenie, a dodatkowo - drugą warstwą murowaną na zewnątrz, na przykład z cegły klinkierowej (ocieplenie pozostaje wtedy w środku). Od wielu lat zdecydowanie najpopularniejsze są u nas ściany dwuwarstwowe. Właśnie w ten sposób buduje się (i ociepla) w Polsce 90% nowych domów. A do przyklejania ocieplenia do ściany i wykończenia go od zewnątrz, stosuje się specjalne zestawy odpowiednich zapraw. Systemy takie znane są już od ponad 50 lat i doczekały się kilku nazw: metoda lekka-mokra, bezspoinowy system ociepleń (BSO) i ostatnio - na fali mody angielskojęzycznej - ETICS (External Thermal Insulation Composite System).

Historia zastosowań systemów ociepleń sięga przełomu lat 50. i 60. ubiegłego wieku i powstała z potrzeby zaizolowania z zewnątrz istniejącego obiektu. Od tego czasu w Europie wykonano miliardy metrów kwadratowych ociepleń. I wykonuje się je nadal, gdyż trudno o znalezienie alternatywnej metody dla tego rozwiązania.

Ocieplenia w systemie

Niezależnie jednak od tego, jakiej nazwy używamy, koncepcja pozostaje niezmieniona: przymocowana trwale do podłoża płyta ocieplająca. Oczywiście, z zastrzeżeniem, że przyklejona odpowiednim klejem, ewentualnie dodatkowo dociśnięta przeznaczonymi do tego celu łącznikami (popularnie nazywanymi kołkami), wzmocniona z zewnątrz cienką, kilkumilimetrowej grubości warstwą zaprawy z zatopioną w niej siatką zbrojącą i wykończona materiałem nadającym szlachetny, optycznie zgodny z charakterem budynku wygląd i możliwie trwałą barwę. Bo najważniejszą cechą systemów ociepleń jest właśnie ich kompletność i systemowość. To gwarancja ich trwałości.

Odporne i wytrzymałe ocieplenie domu

Trzeba zauważyć, że trwałość i odporność systemów ociepleń poddawane są na elewacjach bardzo ciężkiej próbie. Jak w każdym izolatorze cieplnym, po jego obu stronach występują ekstremalne różnice temperatury. W tradycyjnym budownictwie mury zewnętrzne zazwyczaj miały grubość dwóch lub dwóch i pół cegły, co w praktyce oznaczało grubość od 51 do 64 cm. Do tego z obu stron znajdowały się tynki kilkucentymetrowej grubości z elastycznej, opartej na wapnie mieszanki z kruszywem. I w takiej grubości realizowała się różnica temperatur, zimą wynosząca do 40-45 st. C, latem (przy ciemnych tynkach na zewnątrz) nawet do 50 st. C. Teraz, w systemie ociepleniowym te same różnice spotykają się w grubości styropianu czy wełny - rzędu 20 cm. Powoduje to powstawanie bardzo silnych naprężeń, zarówno w samym materiale izolującym, jak i - przede wszystkim - w wyprawie wierzchniej. Dlatego jeszcze przed wprowadzeniem do sprzedaży i stosowania, sprawdza się przydatność opracowanych rozwiązań do spełnienia zamierzonego celu (w tej sytuacji - trwałej izolacji termicznej budynku i długotrwałego efektu estetycznego). Służą do tego specjalne komory klimatyczne, symulujące długi okres eksploatacji oraz skrajne załamania pogody, na które w praktyce trzeba by czekać latami. Ponadto, modele systemów poddaje się męczącym próbom oddziaływania uciążliwego podciśnienia, którym w rzeczywistości poddawane są systemy na skutek siły ssania wiatru na zawietrznych stronach ścian budynków. Wszystkie te badania prowadzą do określenia, czy konkretny, zbudowany z wybranych składników system sprawdzi się w praktyce oraz będzie bezpieczny i trwały w eksploatacji. Po udowodnieniu tej przydatności przez raporty laboratoryjne, rozwiązanie otrzymuje krajową aprobatę techniczną lub europejską ocenę techniczną. Do tego dochodzi klasyfikacja ogniowa, czyli sprawdzenie, jak rozwiązanie reaguje na bezpośrednie działanie ognia. Nikt przecież nie chciałby oglądać płonących ścian swojego domu. Dlatego ustawodawca zezwala na stosowanie wyłącznie kompletnych, sprawdzonych systemów.

Rynkowa rzeczywistość, czyli ocieplenie kupowane na raty

Jednak rynkowa rzeczywistość odbiega od tego idealnego obrazu. Mimo wielu prób i sugestii - zarówno producentów, jak i organów nadzoru budowlanego oraz jednostek aprobujących - systemu ociepleń nie da się dostarczać jednorazowo w komplecie. Trudno przecież zmusić kogoś, kto właśnie zaczyna przyklejać płyty ocieplające do swojej ściany, by nabył jednocześnie wszystkie pozostałe elementy systemu, które będą mu potrzebne za kilka tygodni, miesięcy, czasem nawet rok później. I ta swego rodzaju rozwlekłość w czasie powoduje odstępstwa od idealnego, teoretycznego obrazu. Powstają zlepki różnych rozwiązań, kupowane w różnym czasie w różnych miejscach. Promocje na wybrane elementy systemów też mają w tej praktyce swój niekorzystny wpływ. Mieszanina elementów różnych producentów zdarza się także zupełnie świadomie. Inwestor czy wykonawca z góry planują wykonanie składaka, czego celem jest osiągnięcie najniższej możliwej ceny za materiał na 1 m2.

Można także odchudzić system poprzez pominięcie pozornie niepotrzebnych elementów. Ulubionymi oszczędzaczami inwestorów są: zaniechanie wyrównywania podłoża tak, aby kleić płyty możliwie cienką warstwą kleju, nieumycie i niezagruntowanie podłoża, stosowanie nieodpowiednich do konkretnego przypadku łączników mechanicznych oraz obniżanie ich liczby do niezgodnej w normami wiatrowymi, drastyczne pocienianie warstwy zbrojącej, pocienianie warstwy tynku wierzchniego oraz pozostawianie barwionych tynków bez farb elewacyjnych. Na to nakłada się niechęć do wykonywania pełnych, przemyślanych projektów ocieplenia. Powszechne przekonanie o prostocie i łatwości wykonania systemu ociepleń nie sprzyja przygotowaniu osobnego projektu czegoś, co pozornie wszyscy potrafią. Traktowane jest jako marnotrawienie pieniędzy na nieprzydatne rzeczy, zwłaszcza że projektant zazwyczaj wkłada w system wspomniane wcześniej pozornie niepotrzebne elementy. To, oczywiście, podejście błędne i często w efekcie bardzo kosztowne. Niezależni eksperci specjalizujący się w elewacjach, niezwiązani z żadnym systemem, nie muszą sprzedać za wszelką cenę produktu swojego pracodawcy. Mają za zadanie określić wymagania, jakie muszą spełniać wybrane do naprawy lub ocieplenia wyroby i ich właściwości po połączeniu w jeden spójny, aprobowany system. Muszą też i - co niezwykle ważne! - potrafią dobrać odpowiedni do konstrukcji ściany materiał ocieplający i jego grubość. Nie zawsze więcej oznacza lepiej, procesy cieplno-wilgotnościowe w izolowanych ścianach są dość skomplikowane, a skutek wyboru błędnego rozwiązania zamiast oszczędności przynosi straty. Nie każdy tynk i nie o każdej porze roku wykonywany jest zawsze najlepszym rozwiązaniem, a o stereotypy w tym obszarze bardzo łatwo. Połowicznym rozwiązaniem, zalecanym przy braku innego, do tego w zasadzie bezpłatnym, jest pomoc przedstawiciela czy doradcy technicznego dostawcy systemu ociepleń. Trzeba jedynie pamiętać o tym, że będzie ono ograniczone do palety produktów wybranego producenta.

Niezależni eksperci mają za zadanie określić wymagania, jakie muszą spełniać wybrane do naprawy lub ocieplenia wyroby, i ich właściwości po połączeniu w jeden spójny, aprobowany system.

Umowa z wykonawcą ocieplenia domu

Umowy w budownictwie to generalnie bardzo dobry wynalazek. Tylko że niechętnie stosowany. Szkoda, bo szczególnie te spisane na kartce czy uzgodnione mailowo są doskonałym sposobem na zabezpieczenie interesów obu stron. Wykonawca wie co, kiedy i jak ma wykonać, jaką oraz kiedy dostanie za to zapłatę, a inwestor wie, jak i z czego zostanie wykonane dzieło oraz ile będzie kosztowało. Wielokrotnie zwracali się do mnie rozczarowani właściciele, którzy zlecili ocieplenie swoich domów, a efekt prac nijak się miał do ich wyobrażeń. Rozstrzyganie w takich sytuacjach, kiedy nie ma żadnej spisanej umowy, a słowo wykonawcy występuje przeciwko słowu inwestora, jest trudne. Zazwyczaj inwestor na wstępie zbija nieustępliwie cenę ocieplenia, po czym jest ogromnie zaskoczony, że nie otrzymał w zamian fajerwerków najnowszych rozwiązań technicznych. Jeżeli nie ma projektu, a umowa ustna opiewa na wykonanie ocieplenia, to obustronne definiowanie po ukończeniu prac, co powinno zawierać i z czego się składać, jest mocno spóźnione. Zachęcam do skorzystania z niego, oszczędzi to Państwu wielu nerwów i zabezpieczy w razie wstąpienia na drogę sądową. Taki dokument zresztą sam w sobie sprzyja polubownym rozwiązaniom. Polecam go także wykonawcom, bo nieuczciwych inwestorów również nie brakuje.



Skomentuj:

Ocieplenie domu. Tylko w systemie