Wnętrze z niepowtarzalnym stylem

Tekst i stylizacja: Magda Kazimierczuk Zdjęcia: Michał Skorupski

Czasem potrzeba sporo czasu, by odkryć, w jakich wnętrzach czujemy się najlepiej. A odkrywszy swój styl, stwierdzamy ze zdziwieniem, że jest on zupełnie inny od tego, w jakim był urządzony nasz dom rodzinny.

UWAGA PONOWNA PUBLIKACJA ZA ZGODA WLASCICIELI
W wypoczynkowej części salonu króluje kominek z obudową z piaskowca, który zawsze był marzeniem właścicieli. Obok urządzono kącik telewizyjny, ale odbiornik często przegrywa konkurencję z żywym ogniem.
Fot. Michał Skorupski
Kilka lat temu, zaraz po ślubie, Agnieszka i Jarosław kupili niewielkie mieszkanie w bloku na warszawskim osiedlu Tarchomin. Wykończyli je prawie tak samo jak domy rodzinne, czyli dość tradycyjnie. Dębowe parkiety, ciężkie ciemne meble sprawiły, że mieszkanie wydawało się przez to nieco ponure i o wiele mniejsze, ale wtedy im to nie przeszkadzało. Dopiero druga przygoda z aranżacją wnętrz, którą przeżyli podczas urządzania swojego nowego domu, pozwoliła odkryć odpowiadający im obojgu styl. - Właściwie nie było żadnych powodów, które zmuszałyby nas do kupna do-mu i szybkiej przeprowadzki - wspomina dziś Jarosław. - To była po prostu naturalna chęć do zmian i nieustanne poszukiwanie czegoś nowego, innego, lepszego.

Szukali gotowego domu, takiego do kupienia od zaraz, bo uważali, że dzięki temu unikną kłopotów związanych z budową. A żeby zmniejszyć do minimum uciążliwości towarzyszące przeprowadzce, skoncentrowali się na ofertach w najbliższej okolicy. I jedną z nich wybrali. Niestety, szybko się okazało, że aby dom w pełni odpowiadał oczekiwaniom gospodarzy, trzeba w nim zmienić wiele rzeczy. Dlatego Agnieszka podjęła decyzję, że tym razem poproszą o pomoc fachowca. W internecie znaleźli pracownię Veduta prowadzoną przez Jarosława Jeglińskiego. Rozwiązania, które zaproponował, przekonały gospodarzy, że wybrali właściwą osobę. Architekt wspomina Agnieszkę i Jarosława jako inwestorów (niemal) idealnych, którzy pozostawili mu (prawie) wolną rękę.

Dom miał być elegancki i nowoczesny, a jednocześnie ciepły i przytulny - takie były oczekiwania gospodarzy. Zmęczeni ciężkimi starymi meblami marzyli przede wszystkim o prostocie, lekkości, jasnej kolorystyce i obfitości światła. Zażyczyli sobie zamkniętej kuchni oraz umieszczenia w salonie naprawdę dużego stołu, przy którym cała rodzina bez problemu zasiądzie do niedzielnego obiadu. Pomysł zamkniętej kuchni nie odpowiadał jednak architektowi. Zaproponował więc rozwiązanie, które pogodziło obie strony. Pomiędzy salonem a kuchnią zainstalowano szklane drzwi, a niedaleko nich stanął stół. Zgodnie z życzeniem Agnieszki i Jarosława jest duży, ale ponieważ ma blat z przezroczystego szkła, nie wygląda ciężko.

Na parterze oprócz salonu i kuchni znajduje się gabinet i toaleta. Poddasze to strefa prywatna - są tu trzy pokoje (wśród nich sypialnia) dwie łazienki, garderoba i pomieszczenie gospodarcze. Ostatecznym wystrojem wnętrza zajęła się pani domu. To ona dobierała między innymi tkaniny obiciowe oraz zasłony. Do brązów i beżów dorzuciła odrobinę fioletu, dodała też nieco naturalnej zieleni, rozstawiając kwiaty doniczkowe. Zieleń zagląda tu także z zewnątrz - za oknami Agnieszka i Jarosław mają własny ogródek.

Skomentuj:

Wnętrze z niepowtarzalnym stylem