Tekst i Stylizacja: Iza Skorupka Zdjęcia: Monika Lewandowska/Phototapeta
Dzwonków i aniołów znajdziemy tutaj bez liku, ale największą pasją gospodarzy są piękne antyki. I chociaż dom już niemal pęka w szwach, gdy tylko pojawi się jakiś fascynujący egzemplarz, od razu znajdują dla niego miejsce - każdy mebel z duszą może tu bowiem liczyć na ciepły kąt i troskliwą opiekę.
1 z 13<B>Dzwonków i aniołów znajdziemy tutaj bez liku, ale największą pasją gospodarzy są piękne antyki. I chociaż dom już niemal pęka w szwach, gdy tylko pojawi się jakiś fascynujący egzemplarz, od razu znajdują dla niego miejsce - każdy mebel z duszą może tu bowiem liczyć na ciepły kąt i troskliwą opiekę.</B> <BR />Obite welurem mahoniowe krzesła pochodzą z okresu Ludwika Filipa. Na oparciu każdego z nich wyrzeźbiono inny motyw roślinno-owocowy. - Fot. Monika Lewandowska/Phototapeta
2 z 13Dwie sekretery (z lewej Ludwik Filip, z prawej biedermeier) mają liczne tajemnicze skrytki i szufladki. Kto wie, jakie sekrety skrywały przed laty? - Fot. Monika Lewandowska/Phototapeta
3 z 13Stolik z drewna czereśniowego, z wygiętymi nóżkami, to najprawdziwsza secesja. Należał do ulubionej ciotki gospodyni. - Fot. Monika Lewandowska/Phototapeta
4 z 13Dębowy kredens z lat międzywojennych ma wysuwany blacik zwany chlebakiem, służący kiedyś np. do krojenia chleba. Stojący obok fotel w delikatnym welurowym obiciu pan Andrzej ceni szczególnie - jak mówi, misterne wykończenie ślimakowatych poręczy to przykład stolarstwa z najwyższej półki. - Fot. Monika Lewandowska/Phototapeta
5 z 13Serwantka z XIX wieku okazała się doskonałym schronieniem dla dzwonków, aniołków i porcelany. - Fot. Monika Lewandowska/Phototapeta
6 z 13Szezlong w stylu biedermeier jest ukochanym meblem pani Moniki, która lubi wypoczywać na nim z książką w ręku. Trafił do gospodarzy w dobrym stanie, nowa jest tylko tapicerka. - Fot. Monika Lewandowska/Phototapeta
7 z 13Biedermeierowska sofa, na której mogą wygodnie usiąść nawet cztery osoby, przyciąga uwagę bogatymi zdobieniami. - Fot. Monika Lewandowska/Phototapeta
8 z 13Anioły i dzwonki są wszędzie - okupują nawet stary barek na kółkach (związany raczej z nieco diabelskimi pokusami). - Fot. Monika Lewandowska/Phototapeta
9 z 13Gliniane, gipsowe i drewniane; ze słomy, szkła, a nawet z pluszu - wystarczy, że coś ma skrzydła i anielski charakter i już ma szanse zamieszkać w tym domu. Anioł w błękitnej szacie to dzieło twórcy ludowego, nieco figlarna figurka z rybim ogonem miała prawdopodobnie symbolizować warszawską Syrenkę. - Fot. Monika Lewandowska/Phototapeta
10 z 13Pan Andrzej z wybranymi eksponatami swojej kolekcji. Ten największy to wielbłądzi dzwonek przywieziony z Afryki. - Fot. Monika Lewandowska/Phototapeta
11 z 13Dziewczyna z wiadrami to jeden z licznych w kolekcji mosiężnych dzwonków. - Fot. Monika Lewandowska/Phototapeta
12 z 13Mosiężny dzwonek przypomina odwrócony kwiat. - Fot. Monika Lewandowska/Phototapeta
13 z 13Tradycyjny dzwonek dla bydła. - Fot. Monika Lewandowska/Phototapeta
W otoczeniu tak niezwykłych przedmiotów mieszkają państwo Monika i Andrzej oraz ich dwie córki. Ona (teatrolog, dziennikarka) obecnie zajmuje się public relation; on (politolog, dziennikarz) dziś prawie zawodowo zajmuje się antykami.
Pierwsze były jednak dzwonki. Pan Andrzej zaczął je zbierać ot tak, jako pamiątki z podróży. Można je wypatrzyć niemal w każdym zakamarku; część z nich, zawieszona pod sufitem, tworzy intrygujące konstelacje. Przy najmniejszym przeciągu cały dom wypełnia się ich delikatnymi dźwiękami. Pani Monika natomiast opiekuje się aniołami, choć nie potrafi powiedzieć, dlaczego przyciągnęły ją właśnie one. Może dlatego, że mają w sobie prawdziwą magię?
Największą pasją obojga gospodarzy są jednak meble - takie wiekowe, z duszą. Wyszukują je gdzie się da: w internecie, na targach staroci oraz podczas podróży, nie tylko po Polsce, ale po całej Europie. Pan Andrzej traktuje te sprzęty niemal jak członków rodziny. Potrafi docenić wyjątkowo piękne kształty tych mebli, dobrze zachowany fornir, misterne zdobienia, niestandardowe rozwiązania konstrukcyjne. I może opowiadać o nich godzinami.
- Zamiłowanie do antyków, nie tylko mebli, ale niemal do wszystkiego, co stare, tkwiło we mnie od zawsze - mówi. - Już jako student szukałem skarbów na strychach i w najróżniejszych zapomnianych przez ludzi miejscach. Wiele z nich przechowuję do dziś. W przedmiotach z historią jest jakaś magia, jakaś tajemnica, która sprawia, że nie umiem przejść obok nich obojętnie. Przede wszystkim były wykonywane z niezwykłą, niespotykaną dzisiaj precyzją oraz szacunkiem dla piękna. Nasza kolekcjonerska pasja zaczęła się od dzwonków i aniołków. I choć meble są teraz źródłem największej radości, owe drobne przedmioty nadal darzymy wielką sympatią. Niewątpliwie te zainteresowania mają wielki wpływ na wygląd naszego domu. Ale takim go właśnie lubimy. Niestety, niektóre meble są z nami tylko "przejazdem", znajdujemy im nowe domy. Nie mogę jeszcze powiedzieć, że hobby związane z antykami przekształciło się w zawód - może stanie się tak za jakiś czas. Faktem jest jednak, że przez lata zdobyliśmy wraz z Moniką spore doświadczenie, którym z przyjemnością dzielimy się z innymi. Ludziom, którzy poszukują oryginalnych mebli i innych starych przedmiotów, pomagamy je znaleźć i kupić, a nawet odrestaurować. To zajęcie czasochłonne i bardzo wymagające, ale zarazem niesamowicie wciągające.
Skomentuj:
Hobby: meble jak rodzina