Po przeprowadzce do nowego mieszkania zyskali ponad dwa razy większa przestrzeń do życia. Można przewrotnie powiedzieć, że urządzili ją... zupełnie po staremu - sięgnęli do wzornictwa lat sześćdziesiątych.
1 z 11Aranżacja. Zdjęcie na ścianie pokoju dziennego to nie gotowa fototapeta, ale powiększona rodzinna fotografia. Miękkie kanapy Togo zaprojektował francuski designer Michel Ducaroy. W rogu włoska lampa z lat 60. - Fot. Monika Lewandowska
2 z 11Aranżacja. Na każdym kroku można się tu natknąć na niezwykłe sprzęty. Ten stolik jest kopią mebla autorstwa amerykańskiego architekta Isamu Naguchi. - Fot. Monika Lewndowska
3 z 11Aranżacje. Z pokoju dziennego prowadzą na taras czteroskrzydłowe drzwi. Są przeszklone, co sprawia, że taras staje się niemal częścią mieszkania. - Fot. Monika Lewandowska
4 z 11Aranżacje. Kuchenne okna przesłaniają rzymskie rolety. Uszyto je z tkaniny o wyrazistym deseniu nawiązującym do wzornictwa lat 60. - Fot. Monika Lewandowska
5 z 11Aranżacje. kolorystyka i styl otwartej kuchni idealnie wpisują się w wystrój części dziennej. Zabudowa składa się z ciągu roboczego i wyspy z płytą grzejną. Nad nią zwiesza się nowoczesny okap w kształcie walca. Długi stół w jadalni oświetla włoska lampa z oryginalnymi kloszami. - Fot. Monika Lewandowska
6 z 11Aranżacje. Do sypialni Anny i Oktawiana przylega garderoba z oknem (jest więc bardzo widna). Zamykające ją przesuwane drzwi zrobiono z idealnie przezroczystego szkła. - Fot. Monika Lewandowska
7 z 11Aranżacje. W sypialni króluje łóżko o wymiarach 2x2 metry. Część ściany nad wezgłowiem zdobi tapeta w geometryczny wzór. - Fot. Monika Lewandowska
8 z 11Aranżacje. Oktawian pracuje głównie w domu, potrzebny jest mu więc zaciszny gabinet. Podstawowym wyposażeniem jest tu oczywiście biurko, tak jak w innych pomieszczeniach uwagę zwracają niekonwencjonalne lampy - wisząca i biurkowa (przypominająca gąsienicę). Do nich dopasowano rolety rzymskie w energetyzujące paski. - Fot. Monika Lewandowska
9 z 11Aranżacje. W każdym gabinecie nieodzowne jest miejsce na materiały potrzebne do pracy. Półki w pokoju Oktawiana są częściowo przesłonięte drzwiami o zaokrąglonych narożnikach (to jeszcze jeden element nawiązujący do lat sześćdziesiątych). - Fot. Monika Lewandowska
10 z 11Aranżacje. Ignaś i jego miś (na bardzo oryginalnej tapecie). Okrągły papierowy abażur sufitowej lampy z podwieszonym koszyczkiem wygląda jak balon z gondolą. - Fot. Monika Lewandowska
11 z 11Aranżacje. Od tego wszystko się zaczęło - wzór płytek wybranych do łazienki nasunął gospodarzom pomysł, by szukać inspiracji we wzornictwie sprzed prawie pięćdziesięciu lat. - Fot. Monika Lewandowska
Anna i Oktawian z synem Ignasiem przenieśli się na warszawską Pragę kilka miesięcy temu. Bardzo mile wspominają poprzednie MIESZKANIE, ale jego lokalizacja - samo centrum stolicy - mocno im dokuczyła. Nie było w pobliżu parku, do którego mogliby chodzić na spacery z Ignasiem, we znaki dała im się ruchliwa i głośna ulica za oknami. Postanowili więc znaleźć coś bardziej przyjaznego, zwłaszcza dla małych dzieci. Najlepsza okazała się Praga. Z piątego piętra, na którym znajduje się ich obecne mieszkanie, roztacza się wspaniały widok na pełne uroku Jezioro Kamionkowskie i park Skaryszewski, a dopiero gdzieś w oddali majaczą warszawskie wieżowce. Ale oczywiście zdecydowali się kupić to mieszkanie nie tylko ze względu na bajeczne widoki, choć - jak sami przyznają - one właściwie przeważyły szalę.
Przestrzeń tego wnętrza - oto co ich przede wszystkim zachwyciło w nowym mieszkaniu. Nie mogło być inaczej, skoro zamiast dotychczasowych 60 metrów kwadratowych zyskali dwa razy tyle, a na dodatek - ogromny taras o powierzchni niewiele mniejszej od mieszkania. Dla nowych właścicieli nie miało znaczenia to, że czekał ich gruntowny remont związany z przebudową nowego lokum. O przygotowanie projektu poprosili dwoje architektów - Bartka Hryniewickiego i Annę Stachurską. Bardzo sobie chwalą zaproponowane przez nich rozwiązania, które znacznie poprawiły estetykę wnętrza i podniosły jego komfort. Prace remontowe trwały dziesięć miesięcy. Tyle czasu zajęło między innymi wyburzenie niektórych ścian działowych oraz zabudowanie nieciekawego sufitu w POKOJU DZIENNYM (w ten sposób ukryto belki stropowe, które - zdaniem i gospodarzy, i architektów - temu mieszkaniu nie dodawały uroku). Powstała też wyspa na granicy KUCHNI i pokoju dziennego oraz sterowany elektronicznie system oświetlenia.
Urządzone nowocześnie mieszkanie jest jednocześnie bardzo przytulne. Ten ciepły klimat tworzą między innymi liczne boczne źródła światła, podłoga z jasnych jesionowych desek oraz kolorystyka. Dominuje paleta beżów i brązów, którą ożywiają pomarańczowe i pastelowe zielone akcenty. Duże znaczenie w kreowaniu atmosfery wnętrza mają także elementy nawiązujące do stylu lat sześćdziesiątych. Zaczęło się od glazury wybranej do łazienki. Płytki o deseniu i barwach kojarzących się z wzornictwem tamtego okresu projektanci zestawili z urządzeniami i bateriami o nowoczesnej linii. Efekt tak się spodobał Annie i Oktawianowi, że temu stylowi postanowili podporządkować pozostałe pomieszczenia.
Użytkowe i dekoracyjne przedmioty były wybierane bardzo starannie. O każdej lampie, zegarze czy krzesłach Anna potrafi długo opowiadać, przytaczając życiorysy ich projektantów. Ale wyposażając wnętrze, nie ograniczali się do dzieł klasyków designu - realizowali również własne projekty i marzenia. Przykładem jest czarno-biała rodzinna fotografia zajmująca niemal całą ścianę w pokoju dziennym. Zdjęcie przedstawiające Annę, Oktawiana i Ignasia na spacerze w lesie zrobiono podczas specjalnej sesji fotograficznej. Gospodarze wymarzyli sobie również duży, ale lekki i prosty w formie stół do jadalni. Trudno było znaleźć taki, który spełniałby ich wszystkie wymagania, mebel zaprojektowali więc współpracujący z właścicielami architekci. Z podobną pieczołowitością zaaranżowano część prywatną, czyli pomieszczenia usytuowane po drugiej stronie mieszkania. Jest tu SYPIALNIA, gabinet, pokój Ignasia, garderoba, łazienka i toaleta.
Mieszkanie zostało już w zasadzie urządzone - do zrobienia pozostały tylko detale. Podobnie jest z tarasem, na którym pani domu sadzi ostatnie rośliny. Kiedy się wśród nich siedzi, można wyczuć delikatną woń... czekolady. Ten miły skądinąd zapach, dochodzący z pobliskiej fabryki Wedla, trochę już domowników nuży. Udaje im się jednak o nim zapomnieć, kiedy spoglądają z góry na rozległy park i jezioro. Wtedy czują się tu prawie jak na Mazurach.
Skomentuj:
Mieszkanie z widokiem na park