Wnętrze, które trzyma kurs – mieszkanie 67 m2 dla singla
Zmiana układu kuchni, niebieski kolor i dębowy fornir spinający wszystkie strefy 67-metrowego mieszkania tworzą realizację, która pokazuje, jak świadome decyzje projektowe potrafią przeobrazić typowe mieszkanie w dopracowane, współczesne, wyraziste wnętrze.
W projektach wnętrzarskich czasem trafia się współpraca, w której to nie lista oczekiwań, lecz zaufanie do projektanta stają się punktem wyjścia – i właśnie tak było w przypadku 67-metrowego mieszkania Tomasza na warszawskim Mokotowie. Programista i pasjonat żeglarstwa oddał architektce Joannie Lemce-Wójcik pełną swobodę działania, zostawiając jej klucze… i wyruszając w rejs na Spitsbergen, podczas gdy w jego przyszłej kuchni pracowali stolarze.
Ta otwartość pozwoliła zrealizować projekt szybko i bez zbędnych korekt. Od pierwszych wyburzeń do wprowadzenia się właściciela minęły niespełna cztery miesiące, a efekt końcowy niemal w całości pokrył się z wizualizacjami – to dowód na to, że gdy architekt dostaje wolną rękę, potrafi poprowadzić projekt sprawnie, tak jak najlepszy kapitan swój jacht.
Kupione na rynku wtórnym mieszkanie w 15-letnim bloku zasadniczo odpowiadało potrzebom Tomka: trzy pokoje z aneksem kuchennym dawały solidną bazę do stworzenia funkcjonalnej przestrzeni, w której miał się znaleźć salon z kuchnią, sypialnia oraz osobny pokój do pracy plus łazienki. Wprowadzono jednak dwie modyfikacje. Pierwsza to przekształcenie mniejszej łazienki przy wejściu w praktyczną pralnię schowek. Druga – znacząco wpływająca na charakter strefy dziennej – polegała na przeniesieniu kuchni z miejsca, w którym dziś stoją szafki i otwarte półki, na przeciwległą ścianę. Zmianę umożliwiło sąsiedztwo łazienki z jej pionami wodno-kanalizacyjnymi, które bez komplikacji wykorzystano do podłączenia nowej instalacji. Po tej korekcie układu część wypoczynkowa nabrała przestronności, stała się optycznie szersza i znacznie łatwiejsza do elastycznej aranżacji.
Ważnym elementem budującym klimat całego wnętrza są stałe zabudowy meblowe. Zaprojektowane jako jeden, spójny system, konsekwentnie powtarzają te same materiały i kolory w różnych częściach mieszkania. Dominują tu fornirowane elementy z dębu oraz fronty malowane w intensywnym, głębokim odcieniu niebieskiego. O estetycznej ciągłości aranżacji decydują także widoczne w każdym pomieszczeniu czarne detale, które nadają wnętrzu nowoczesny, wyrafinowany charakter.
Centralnym elementem mieszkania jest ściana łazienki, której powierzchnię wraz z drzwiami od strony przedpokoju pokryto dębowym fornirem. Ten sam materiał „przechodzi” płynnie w głąb części dziennej, zdobiąc bok zabudowy kuchennej, a także pojawia się na froncie lodówki i cokołach mebli aneksu oraz na szafkach w salonie. Dzięki temu cała strefa dzienna zyskuje spójną linię, a fornir staje się jednym z najbardziej wyrazistych motywów wnętrza.
Pomysł zastosowania forniru na ścianie pojawił się w momencie przeniesienia zabudowy kuchennej w nowe miejsce. Architektka od początku planowała zróżnicować kolorystycznie górną i dolną linię szafek w stosunku do wysokiego słupka z lodówką. Fronty szafek wykonano z lakierowanego na jasną szarość MDF u, natomiast wysoka zabudowa została wykończona wspomnianym dębowym fornirem. To właśnie element obudowy lodówki stał się naturalnym punktem wyjścia do poprowadzenia forniru dalej – na sąsiadującą ścianę w przedpokoju, tworząc spójną kompozycję łączącą obie strefy.
Do szarej zabudowy kuchennej dobrano w zbliżonym odcieniu spiek kwarcowy, który zastosowano zarówno na blacie, jak i na ścianach powyżej. Jego subtelne użylenie urozmaica matowe, monochromatyczne powierzchnie szafek, dodając im lekkości. Neutralna szarość pozostaje idealnym wyborem dla aneksu kuchennego otwartego na salon – pozwala mu dyskretnie „zniknąć” w tle i nie dominować przestrzeni, której główną rolę miała przejąć część wypoczynkowa.
To właśnie w tej strefie ujawnia się sprytne rozwiązanie, z którego architektka jest szczególnie zadowolona. Po dawnej kuchni, wcześniej usytuowanej w tym miejscu, pozostała ścianka tworząca wnękę o głębokości 60 cm, idealna do wpasowania tu standardowych szafek kuchennych. Zamiast ją usuwać, projektantka postanowiła wykorzystać jej potencjał i zaprojektowała przy niej rząd pojemnych szafek, w całości – wraz z blatem – wykończonych dębowym fornirem. Nad nimi powstały płytsze, otwarte półki przeznaczone na kolekcję budowli z klocków Lego. Aby drewno nie zdominowało wnętrza, półki oraz ich tło, jak również ścianę obok, pomalowano w głębokim, tym samym dla wszystkich powierzchni, niebieskim kolorze. To odcień, który właściciel – zapalony żeglarz – docenia szczególnie: codzienna obecność błękitu przywołuje skojarzenia z horyzontem i spokojem otwartych wód. Udane połączenie chłodnej barwy z ciepłem drewna tworzy przyjazną, harmonijną atmosferę.
W strefie wypoczynkowej stanęła też beżowa narożna sofa oraz stolik kawowy z dębowym blatem i czarnym, metalowym stelażem. Czarne detale pojawiają się tu zresztą konsekwentnie – w cokołach, technicznych szynach oświetleniowych na suficie, osprzęcie elektrycznym czy ramach dwóch plakatów zawieszonych na niebieskiej ścianie za sofą. Grafiki przedstawiają plany Wrocławia i Warszawy – nieprzypadkowo, bo Wrocław jest rodzinnym miastem Tomka, a Warszawa stała się jego miejscem do życia.
Naprzeciwko sofy, w centralnej części strefy dziennej, tuż obok kuchni, ustawiono drewniany stół pełniący funkcję jadalni. Ponieważ nie jest to wyposażenie o kluczowym znaczeniu dla właściciela, zrezygnowano z tradycyjnej, wiszącej nad nim lampy. Zamiast niej zastosowano minimalistyczne, czarne szyny z wbudowanym oświetleniem LED, które równomiernie doświetlają całą przestrzeń. Takie rozwiązanie daje pełną swobodę w przestawianiu stołu lub jego okazjonalnym rozkładaniu, bez konieczności podporządkowywania się centralnemu punktowi świetlnemu.
Na ścianie obok stołu zawisł telewizor, a pod nim znalazła się prosta, podwieszana szafka RTV z drewna. Jej lekka forma nie obciąża wizualnie wnętrza, a jednocześnie harmonijnie wpisuje się w konsekwentnie stosowaną paletę materiałów. Okna i wyjście na balkon dekorują beżowe zasłony, które miękko domykają aranżację strefy dziennej.
Podobna dyscyplina stylistyczna prowadzi nas dalej – do sypialni i pokoju do pracy, w których kontynuowane są motywy wykorzystane w salonie. W sypialni przy ścianie pomalowanej na głęboki odcień niebieskiego ustawiono tapicerowane, beżowe łóżko. Intensywny błękit tworzy dla niego wyraziste tło, a jednocześnie kontrastuje z czarnymi, technicznymi kinkietami oraz wiszącymi po obu stronach materaca, drewnianymi szafkami szufladami. Na niebieskiej ścianie zawisł również obraz malarki Oli Munzar, dobrany kolorystycznie tak, by subtelnie dopełniał kompozycję i paletę barw wnętrza. Pozostałe ściany w pokoju pomalowano na biało.
W łazience, tak jak w całym mieszkaniu, postawiono na rozwiązania ułatwiające utrzymanie porządku – był to jeden z priorytetów właściciela. Podwieszana forma szafki umywalkowej pozwala wygodnie sprzątać podłogę, również z pomocą robota odkurzającego. Posadzkę i ściany w miejscach narażonych na kontakt z wodą wykończono piaskowym gresem. Materiał ten harmonijnie łączy się z obudową stelaża WC i frontem szafki umywalkowej wykończonych dębowym fornirem, tworząc praktyczne i przytulne wnętrze.
Projekt pokazuje, że konsekwentne operowanie kolorem, materiałem i detalem pozwala stworzyć wnętrze uporządkowane, wygodne i łatwe w utrzymaniu. Mieszkanie Tomka jest dzięki temu przestrzenią dopasowaną do jego potrzeb i stylu życia.
Skomentuj:
Wnętrze, które trzyma kurs – mieszkanie 67 m2 dla singla